Jezus Jest Tu
 

 

Joseph Ratzinger nowym papieżem. Niech żyje Benedykt XVI!

Joseph Ratzinger nowym papieżem. Niech żyje Benedykt XVI!





Biały dym unoszący się z komina Kaplicy Sykstyńskiej oznacza, że kardynałowie wybrali nowego papieża

Niemiecki kardynał Joseph Ratzinger 265. papieżem. Jeden z najbliższych współpracowników Jana Pawła II przybrał imię Benedykt XVI. - Po wielkim Papieżu Janie Pawle II panowie kardynałowie wybrali mnie - prostego, skromnego pracownika winnicy Pana - brzmiały pierwsze słowa nowego papieża
Kościół krótko czekał na nowego papieża. Wybrano go już drugiego dnia konklawe, najprawdopodobniej w czwartym głosowaniu kardynałów zamkniętych w Kaplicy Sykstyńskiej. Historyczne głosowanie rozpoczęło się ok. godz. 16.

Wybór obwieścił chilijski kardynał Jorge Arturo Medina Estevéz, najstarszy stażem kardynał diakon. - Drodzy bracia i siostry - rozpoczął w sześciu językach o godz. 18.41. - Ogłaszam wam wielką radość! Mamy papieża! Najczcigodniejszego i Najszacowniejszego Pana, Pana Josepha, Kardynała Świętego Kościoła Rzymskiego - Ratzingera, który przybrał sobie imię Benedykt XVI.

Gdy kardynał Medina Estevéz obwieszcza, że kardynał ma na imię Józef, wiemy, o kogo chodzi. Słychać jęk zawodu. Ale kiedy pada nazwisko, tłum bije brawa - w ciągu kilkunastu sekund pokochał papieża, którego niekoniecznie lubił jako kardynała. Kiedy kardynał Estevéz obwieszcza, że Ratzinger wybrał sobie imię Benedykt XVI, tłum zaczyna skandować "Benedetto", znajdując od razu ten sam rytm i tę samą kadencję, z którą jeszcze niedawno krzyczał "Giovanni Paolo".

- Wiwat, Papież. Wiwat, Papież! - radośnie skandowali wierni, niektórzy walili w przyniesione na plac bębny, inni wymachiwali narodowym flagami. Niemcy padali sobie w ramiona.

Na balkon Bazyliki wyrzucono zdobny arras, co zwiastowało szybkie pojawienie się papieża, który zgodnie z wielowiekową tradycją powinien pozdrowić lud Rzymu, którego został biskupem.

Benedykt XVI wyszedł na balkon Bazyliki św. Piotra o godz. 18.48. - "Benedykt, Benedykt!, Niech żyje Benedykt". Uśmiechnięty nowy papież rozłożonymi szeroko rękoma witał i pozdrawiał wiernych.

- Drodzy bracia i siostry - zaczął po włosku Benedykt XVI o godz. 18.50. I po chwili przerwy przemówił do wiernych. - Po wielkim papieżu Janie Pawle II panowie kardynałowie wybrali mnie - prostego, skromnego pracownika winnicy Pana. Pociesza mnie fakt, że Pan potrafi posługiwać się i działać za pomocą niedoskonałych narzędzi i przede wszystkim zawierzam się waszym modlitwom. W radości Zmartwychwstałego Pana, ufni w jego stałą pomoc idziemy przed siebie. Pan nam pomoże. I Maryja - Jego najświętsza Matka - stoi u naszego boku. Dziękuję.

Po burzliwych okrzykach radości i kolejnych wiwatach nowy papież o godz. 18.53 zachęcił wiernych na placu św. Piotra: "Kontynuujmy ceremonię" i udzielił pierwszego w swym pontyfikacie błogosławieństwa "Urbi et orbi", czyli "Miastu i światu".

Zdaniem niektórych watykanistów kardynałów przekonała do kandydatury Ratzingera porywająca i dramatyczna homilia, którą wygłosił w poniedziałek. Przez wielu jest oceniany jako rzecznik katolicyzmu, który nie chce się zmieniać, lecz - jak w oblężonej twierdzy - bronić przed zagrożeniami współczesnego świata. - Wiara w Credo Kościoła zyskuje miano fundamentalizmu, rodzi się dyktatura moralnego relatywizmu - mówił kardynał Ratzinger w poniedziałkowej homilii.

To radykalne kazanie zostało odebrane jako ostra krytyka kultury Zachodu, która - zdaniem wielu obserwatorów - miała Ratzingerowi odebrać szanse na wybór. - Tak radykalna ocena Zachodu odstrasza. Jan Paweł II nigdy nie mówił tak ostro.