3 września 1988 r. podczas Mszy św. w Turynie - Valdocco papież Jan Paweł II beatyfikował Chilijkę - Laurę Vicuña (1891-1904). Ta młoda dziewczyna ofiarowała swoje życie w intencji o nawrócenie matki - i zmarła w wieku niespełna 13 lat. Na jej grobie wyryto napis: "Życie jej było poematem czystości, ofiary i miłości wobec matki".

A bliźniego bardziej, niż siebie samego...

Bł. Laura Vicuña (1891-1904 r.)


          Kim była Laura Vicuña? Śliczną dziewczyną z Andów Patagońskich [ur. 5 kwietnia 1891 r. w Santiago de Chile], pełną wdzięku i wielkiej słodyczy - o twarzyczce zaokrąglonej, różowej cerze, ciemnych oczach, falujących, kasztanowych włosach... grzeczna i pełna godności. "Moja ukochana córeczka - mówiła o niej mama - nie sprawiła mi nigdy żadnej przykrości. Od najmłodszych lat była zawsze posłuszna i spokojna". Nadto, Laura była bardzo dobrą uczennicą, wspaniałą koleżanką zawsze chętną do pomocy i posługi wobec chorych i potrzebujących. Kiedy tylko mogła, rozdawała drobiazgi biedniejszym koleżankom, zawsze gotowa współczuć i przebaczać, a kiedy trzeba - stawać w ich obronie. Była dla wszystkich aniołem dobroci.
          "Niemożliwe były z nią krytyki, szemrania, sprzeczki czy kłótnie. Nikt jej nigdy nie widział, żeby się kłóciła, bo w dyskusjach szybko ustępowała. Była to dusza stworzona do pokoju i miłości. Skromna w spojrzeniach, uważna i umiarkowana w słowach, uprzejma przy witaniu i żegnaniu, dobrze wychowana i grzeczna dla wszystkich" - wspominały siostry zakonne z internatu, w którym przebywała. "Posiadała charakter łagodny i pogodne usposobienie. Sumiennie spełniała każde polecenie i swój obowiązek, zachęcając nas do tego swoim przykładem... Wyróżniała się swą anielską czystością, pobożnością i miłością" - świadczyła po latach jej koleżanka Pasqualina.

          Miała przy tym "duszę radosną - pisał o niej ksiądz spowiednik - i samorzutnie brała udział w rekolekcjach i zabawach, nawet najbardziej ożywionych, zachowując się jednak zawsze z wdziękiem i umiarkowaniem". - "Krótko mówiąc, Laura była dziewczęciem doskonałym: fiołkiem ukrytym, którego zapach pozyskiwał wszystkich, którzy się z nią stykali. Cieszyła się więc powszechną sympatią i uważano ją za przyjaciółkę na każdą godzinę" (L. Castano).
          Ale w głębi duszy była w niej jeszcze jakby "druga Laura" o niezwykłej wrażliwości, wielkiej głębi duchowej oraz ogromnym umiłowaniu Jezusa i Matki Najświętszej, która była dla niej zwierciadłem i niezrównanym wzorem. "Głęboka pobożność - pisała Pasqualina - odzwierciedlała się w jej twarzy i zachowaniu; bardziej niż istotą ludzką wydawała się być aniołem przed tabernakulum, gdzie padała na kolana w chwilach wolnych".

          Jednak życie Laury nie było usłane różami. Już we wczesnym dzieciństwie zaznała goryczy wygnania, które dotknęło jej rodzinę z powodu politycznego zaangażowania ojca. Wkrótce ich sytuacja jeszcze bardziej pogorszyła się, kiedy ojciec zmarł [w 1893 r. - prawdopodobnie na zapalenie płuc], pozostawiając żonę z dwiema córeczkami. Wtedy Laura poznała, co to jest bieda i poniewierka.
          Nie mogąc utrzymać rodziny, matka [Mercedes Pino] wraz z dziewczynkami opuściła Chile, przechodząc na drugą stronę gór - do Argentyny. [Osiadły w miejscowości, która była skupiskiem poszukiwaczy przygód i uciekinierów, znanej też - jak podają źródła - z moralnego zepsucia]. Tam wkrótce poznała dość majętnego człowieka, z którym weszła w nieformalny związek. To stało się dla Laury największym nieszczęściem. Pragnęła bowiem iść drogą Bożą i osiągać coraz wyższe stopnie doskonałości chrześcijańskiej, zmierzać ku świętości, tymczasem sytuacja matki rzucała poważny cień na drogę jej postępu.
          Ale nie to było najgorsze dla dziewczynki. Świadomość, że matka żyje w ciężkim grzechu brutalnie traktowana przez konkubina, była ponad jej siły. Toteż umocniona Duchem Świętym, postanowiła walczyć o duszę ukochanej mamusi. W tym celu podjęła prawdziwą kampanię, usychając i spalając się dla nawrócenia rodzicielki.

          Zaczęła od modlitwy. Najpierw płacząc, zanosiła do Boga najżarliwsze błagania o sprowadzenie matki ze złej drogi i w tej intencji przyjmowała Komunię Świętą, potem włączyła do tego młodszą siostrę. Zachęcała też najbliższe koleżanki do wspólnych modłów u stóp ołtarza za "biedaków" dalekich od Boga oraz tych, którzy Go nie znają, lecz nie dostrzegając rezultatów, do modlitw dołączyła umartwienia. Matka jednak trwała w grzechu.
          Widząc, że nadal nic się nie zmienia, podczas nabożeństw do Najśw. Serca Laura zrozumiała, że dusze zdobywa się za cenę ofiary. Wtedy postanowiła złożyć Panu Bogu ofiarę z własnego życia. O swym postanowieniu powiadomiła spowiednika księdza Crestanello, niemal wymuszając na nim zgodę na ten akt. Otrzymawszy ją "pobiegła do stóp ołtarza i zalewając się łzami radości i nadziei, ofiarowała się całkowicie Jezusowi i Maryi dla zbawienia swej matki" - słabej i raczej nieszczęśliwej, niż przewrotnej.

          Pan Bóg przyjął ofiarę tego dziecka, bo zdrowie Laury zaczęło się tajemniczo pogarszać już w kilka dni od złożenia z siebie ofiary. "Jakieś straszne wyniszczenie - zauważył ks. Crestanello - pogarszające się wskutek choroby, odpornej na wszystkie zabiegi. Powoli, lecz stopniowo wiodło ją do kresu; podczas gdy ona w przekonaniu, że Bóg przyjął jej ofiarę, znosiła wszystko z budującą rezygnacją". Wreszcie, 22 stycznia 1904 r., nie osiągnąwszy jeszcze 13 roku życia - Laura odeszła do Boga.
          Na łożu śmierci wyznała mamie, że w jej intencji składa Bogu ofiarę z życia. Słysząc to, matka padła na kolana i zapłakana wołała w rozpaczy: "A więc to ja byłam przyczyną twojej długiej męki, a teraz twojej śmierci, droga córko? O ja nieszczęsna...! O moja droga Lauro, przysięgam ci w tej chwili, że zrobię to, o co mnie prosisz... Czuję głęboką skruchę. Bóg jest świadkiem mego przyrzeczenia". [Przyrzeczenie złożone przy łożu śmierci córki - Mercedes Pino gorliwie wypełniła i nawróciła się].
          Ofiara Laury nie poszła na marne. Chrystus uczył, że nikt nie ma większej miłości, gdy ktoś oddaje życie za swoich przyjaciół. Laura pojęła to umysłem i sercem.

Julia Szwarc