6 października 1996 r. papież Jan Paweł II beatyfikował podlaskich męczenników z Pratulina: Wincentego Lewoniuka i jego 12 towarzyszy. Nowi błogosławieni - mówił Ojciec Święty - poprzez swój przykład i wstawiennictwo zapraszają nas wszystkich, abyśmy mężnie kontynuowali wędrówkę ku pełnej jedności całej rodziny uczniów Chrystusa.

Niewzruszeni w obronie wiary

Pratulińscy męczennicy (+ 1874)


Bohaterscy męczennicy z PratulinaDole i niedole Kościoła unickiego

        Unia Brzeska w 1596 r. doprowadziła do zjednoczenia Kościoła prawosławnego na terenach Rzeczypospolitej z Kościołem katolickim i jego widzialną głową - papieżem. Członków tego Kościoła zaczęto powszechnie nazywać unitami lub grekokatolikami. Unici oprócz prymatu papieża przyjmowali katolickie dogmaty, zachowywali formy liturgiczne obrządku wschodniego i język starocerkiewnosłowiański, przyjmowali juliański kalendarz, zaś duchownych grekokatolickich nie obowiązywał celibat. Popierana przez Rzym i Polskę unia spotykała się z ostrym sprzeciwem Rosji i prawosławnego patriarchatu moskiewskiego.
       Największy rozkwit unii przypadł na przełom XVII/XVIII wieku. W poł. XVIII wieku na terenie Rzeczypospolitej mieszkało ponad 4,5 mln unitów (prawosławnych było w tym czasie ok. 5 mln). Kościół unicki ulegał stopniowym przeobrażeniom: w świątyniach pojawiły się organy, wprowadzono stacje Drogi Krzyżowej, godzinki i nabożeństwo różańcowe. Język rosyjski został całkowicie wyparty z tych świątyń na korzyść języka polskiego.
       Dynamiczny rozwój Kościoła greckokatolickiego zahamowały rozbiory Polski. W 1794 r. carowa Katarzyna II zlikwidowała Kościół unicki na Ukrainie. W 1839 r. car Mikołaj I dokonał urzędowej likwidacji Kościoła unickiego na Litwie i Białorusi. Po powstaniu styczniowym Kościół unicki istniał juz tylko w Królestwie Polskim w diecezji chełmińskiej. Na samym Podlasiu żyło wtedy ok. 100 tys. unitów. Ostateczną likwidacje Kościoła greckokatolickiego zaplanował car Aleksander II. W styczniu 1874 r. miały wejść w życie prawosławne obrzędy liturgiczne w unickich świątyniach. Usuwano biskupów i kapłanów przeciwstawiających się zerwaniu jedności z Rzymem, posyłając ich do więzień lub zsyłając na Sybir. Pozbawieni pasterzy wierni stawili zdecydowany opór brutalnym posunięciom rosyjskich władz. Polała się krew.

Obrońcy świątyni w Pratulinie

       Od początku 1874 r. każda parafia unicka pisała swoje męczeńskie dzieje. Tak stało się w Drelowie, gdzie 17 stycznia 1874 r. wojsko otworzyło ogień do broniących swej świątyni wiernych, w Witulinie, Kornicy i wielu innych miejscowościach. Najwięcej świadectw zachowało się na temat męczeństwa unitów w Pratulinie.
       26 stycznia 1874 r. do wioski przybył silny oddział Kozaków. Wokół unickiej świątyni zastali oni zwartą grupę wiernych, gotowych nawet na męczeństwo w obronie jedności z Rzymem. Nie mogąc nakłonić unitów do rozejścia się ani groźbami, ani obietnicami carskich łask, dowódca rozkazał otworzyć ogień. Unici umierali pełni pokoju, ze śpiewem i modlitwą na ustach. Ogółem zginęło 13 unitów, dalszych 180 odniosło rany. Na Syberię wywieziono ponad 580 osób. Wśród obrońców świątyni w Pratulinie, którzy oddali życie za wiarę, znajdowali się:

- Wincenty Lewoniuk - l. 25, pochodzący z Woroblina. Wśród sąsiadów i znajomych cieszył się opinią pobożnego i przywiązanego do Kościoła człowieka. Podczas obrony świątyni zginął od pierwszej salwy karabinowej.
- Daniel Karmasz - l. 48, żonaty. Jako przewodniczący bractwa, podczas obrony Kościoła stanął na czele z krzyżem, który przechowywany jest w Pratulinie po dzień dzisiejszy.
- Łukasz Bojko - l. 22. Był człowiekiem szlachetnym i cieszył się dobrą opinią wśród mieszkańców Pratulina. Podczas obrony świątyni bił w dzwony.
- Konstanty Bojko - l. 49. Mieszkał w Zaczopkach. Był ubogim rolnikiem i sprawiedliwym człowiekiem.
- Konstanty Łukaszuk - l. 45. Razem z żoną prowadził gospodarstwo, zdobywając środki na utrzymanie 7 dzieci. Szanowano go za rzetelność i uczciwość.
- Bartłomiej Osypiuk - l. 30. Był przykładnym ojcem i mężem, człowiekiem głęboko wierzącym. Od dłuższego czasu pełnił straż przy pratulińskiej świątyni i tam też został śmiertelnie ranny.
- Anicet Hryciuk - l. 19. Ze względu na niezwykłą pobożność i dobroć przyrównywano go do św. Stanisława Kostki.
- Filip Geryluk - l. 44, z Zaczopek. Miał opinię troskliwego ojca i pobożnego człowieka. Zachęcał innych do trwania przy świątyni i sam przy niej zginął.
-Ignacy Frańczuk - l. 50, z Derła. W opinii najbliższych ponad wszystko przekładał wierność wierze. Po śmierci Daniela Karmasza podniósł krzyż i stał na czele obrońców.
- Onufry Wasyluk- l. 21. Pełnił funkcję sołtysa w Zaczopkach. Cieszył się dużym uznaniem u ludzi.
- Maksym Hawryluk - l. 34. Pochodził z Derła. Wraz z żoną pracował na skromnym gospodarstwie. Umarł w domu rodzinnym od rany postrzałowej w brzuch.
- Jan Andrzejuk - l. 26. Uważany za człowieka bardzo roztropnego, pełnił funkcję kantora w parafii. Ciężko ranny podczas obrony świątyni niebawem zmarł w domu rodzinnym.
- Michał Wawrzyszuk - l. 21. Pochodził z Derła. U ludzi cieszył się dobrą opinią. Zmarł z ran następnego dnia po obronie świątyni.

       Męczennicy pratulińscy byli ludźmi prostymi. Nie pisali manifestów, nie zostawili też po sobie wspomnień. Oddali życie w obronie wiary, nie złorzecząc swym prześladowcom. Pod wieloma względami podobni byli do męczenników z pierwszych wieków chrześcijaństwa, którzy ginęli tylko dlatego, że wyznawali wiarę w Chrystusa. Wojsko rosyjskie nie pozwoliło pochować ich po chrześcijańsku. Grób męczenników został zrównany z ziemią i skazany na zapomnienie. Przetrwała jednak pamięć. Hołd męczennikom podlaskim złożyli papieże: Pius IX, Leon XIII, Pius XII. Dla dzisiejszego Kościoła, 13 męczenników z Pratulina stanowić może wzór dojrzałej wiary, stawiającej królestwo Boże na pierwszym miejscu.
        - Męczennicy z Pratulina bronili nie tylko świątyni, przed którą ponieśli śmierć, ale także Kościoła, który Chrystus zawierzył apostołowi Piotrowi - powiedział o nowych błogosławionych papież Jan Paweł II.

O. Franciszek Czarnowski