Dnia 5 września 1997 r. agencje światowe podały wiadomość o śmierci Matki Teresy z Kalkuty, niezmordowanej Misjonarki Miłości, która swoje życie przeżyła poświęcając je w służbie najuboższym.
           Wielu zapytuje, kim była ta niepozorna, starsza kobieta, ubrana w biało-niebieskie sari, której usta zdawały się bez przerwy odmawiać bezszelestnie różaniec? Co takiego uczyniła, że uhonorowano ją pokojową nagrodą Nobla, a Jan Paweł II ogłosił ją błogosławioną 19 października 2003 r.?

Niezmordowana Misjonarka Miłości

Bł. Matka Teresa z Kalkuty (1910-1997)


Agnes Ganxha Bojaxhiu (Matka Teresa z Kalkuty, 1910-1997)           Matka Teresa urodziła się w Skopje, w Albanii 27 sierpnia 1910 r. Jej nazwisko brzmiało Agnes Ganxha Bojaxhiu. W domu rodzinnym panowała atmosfera religijna. Wyniosła z niego zamiłowanie do modlitwy, pracy oraz wrażliwość na niedolę ludzi biednych i potrzebujących. Wcześnie, gdyż w już w wieku 12 lat, odczuła w swym sercu głos Boga wzywający ją do całkowitego poświęcenia się na Jego wyłączną służbę. Idąc za tym głosem decyduje się na wstąpienie do Zgromadzenia Loretańskiego. W Zgromadzeniu nadano jej imię zakonne Teresa. Po pięciu latach formacji, przełożeni wysyłają ją do Indii, na dalszą naukę. W 1937 r. złożyła na całe życie zakonne śluby: posłuszeństwa, ubóstwa i czystości.
          W latach powojennych Indie stały miejscem szczególnej nędzy i głodu. Ponadto kraj był targany częstymi zamieszkami na tle narodowościowym i religijnym, pomiędzy hindusami i muzułmanami, które często kończyły się rozlewem krwi.
          Matka Teresa, mając wyostrzoną wrażliwość na niedostatek i biedę, organizuje dla potrzebujących pomoc materialną i duchową, narażając niejednokrotnie swoje życie, wędrując po ulicach miasta, gdzie miały miejsce starcia i walki.
          Niezaspokojonym pragnieniem jej serca było poświęcenie się medytacji, modlitwie i pokucie, w ciszy klasztornych murów. Jednakże Boże plany, wobec pokornej zakonnicy okazały się inne. Bóg chce, aby opuściła zaciszny klasztor i znalazła się wśród biedaków, by żyła tam gdzie są najbiedniejsi, umierający wprost na ulicy. To przeświadczenie, że jej życie ma być służbą najuboższym, zrodziło się podczas głębokiej modlitwy, na której pytała Boga, jaki ma być kierunek jej życia.

           Jako osobę o wielkiej wrażliwości, przerażał ogrom nędzy, jaką spotykała na ulicach Kalkuty. Jednakże dla niej najgorszą nie była nawet nędza materialna co duchowa; przekonanie, że ludzie którzy tam żyją, nie mają pasterza, ani nikogo, kto by mógł nieść im chociażby odrobinę pociechy i nadziei. Idąc za wewnętrznym głosem i natchnieniem, prosi swoich przełożonych o możliwość przebywania poza murami klasztoru, aby nieść pomoc pozostawionym bez opieki i umierającym na ulicy. Otrzymawszy taką zgodę, habit zakonny zmienia na proste wełniane sari i zamieszkuje wśród tych, którym miała służyć do końca swego życia. Efekty jej działalności i poświęcenia nie dają długo na siebie czekać. Do zakonnicy zaczynają zgłaszać się dziewczęta, pragnące tak jak ona, nieść najuboższym pomoc, miłość, wiarę i nadzieję. W niedługim okresie, przy matce Teresie jest już tyle młodych dziewcząt, że decyduje się na założenie specjalnego zgromadzenia, którego charyzmatem będzie praca wśród najuboższych. I tak 7.10.1959 r. Matka Teresa otrzymuje zgodę na założenie samodzielnego Zgromadzenia, które w kilkanaście lat później, w 1965 r. uzyskało pozycję zgromadzenia na prawie papieskim.
          Od tego momentu praca nabiera coraz większego tempa i zakresu. W 1952 r. Matka zakłada pierwszy dom opieki - umieralnię dla tych, których nie chcą przyjąć szpitale. Dom przepełniony jest miłością, która promieniuje na każdego. Są tu ludzie zapomniani przez świat i społeczeństwo. Pewien człowiek powiedział: Dotąd żyłem jak zwierzę na ulicy, teraz umieram jak anioł.
           Z biegiem lat zgromadzenie rozwija się żywiołowo. Wstępują do niego coraz to nowe kandydatki, co pozwala na szybki rozwój dzieł miłosierdzia. Siostry udają się na różne kontynenty i do licznych krajów, aby służyć ubogim, którzy zostali usunięci na margines społeczeństw.

          W kończącym się 20. wieku opinia publiczna uznała Matkę Teresę za wymowny symbol ofiarnej miłości, miłosierdzia świadczonego bezinteresownie, głodnym, bezdomnym, schorowanym, trędowatym, wszystkim ludziom niechcianym, niekochanym. Dla nich była znakiem nadziei na zachowanie choćby odrobiny godności ludzkiej - często w ostatnich chwilach życia. To dzięki niej ponad 40 tys. łazarzy dzisiejszej cywilizacji, przewinęło się przez jeden tylko dom-hospicjum w Kalkucie. Proste drzwi, ze znakiem krzyża prowadziły biedaków pozbawionych wszystkiego do bram raju. Tam dostawali miejsce na ziemi, uśmiech, życzliwość, garstkę ryżu, dobre słowo, w wielu wypadkach chrzest, otwierający jeszcze jedne drzwi - te najważniejsze. Dla niej ta pomoc była oczywistością. O tym co czyniła zwykła mówić: Małe rzeczy są naprawdę małe, ale być wiernym w tych małych rzeczach - to naprawdę wielka rzecz.
          Polem, na którym sprawdzała się jej wierność i jej sióstr były obszary nędzy i głodu. Mówiła: Dzisiejszy świat cierpi głód nie tylko chleba, ale przede wszystkim głód miłości, głód poczucia akceptacji, głód bycia kochanym. Kochać, dawać miłość, to rozległe obszary dostępne dla każdego, kto podziela przekonanie Matki Teresy, że jesteśmy zdolni nie do czynienia rzeczy wielkich, ale małych, za to z wielką miłością.
          Ta krucha zakonnica, nie mająca nic swojego, była punktem odniesienia dla wielkich tego świata. Przywoływano jej postać, aby dodać splendoru tym, którzy być może byli jedynie cieniem jej poświęcenia i jej radości dzielenia się z potrzebującymi. Wiedziała, że jesteśmy stworzeni do kochania i bycia kochanym - na wzór tej miłości, jaką Bóg objawił w Swoim Synu.
          Matka Teresa z Kalkuty, która tak często spotykała się ze śmiercią, z niespotykaną konsekwencją broniła życia. Sama wielokrotnie dawała dowód, że wie co jest istotą życia. Mówiła: Życie jest szansą, schwyć ją. Życie jest radością, próbuj ją. Życie jest snem, uczyń je prawdą. Życie jest wyzwaniem, zmierz się z nim. Życie jest obowiązkiem, wypełnij go. Życie jest cenne, doceń je. Życie jest bogactwem, strzeż go. Życie jest miłością, ciesz się nią. Życie jest tajemnicą, odkryj ją. Życie jest obietnicą, spełnij ją. Życie jest hymnem, wyśpiewaj go. Życie jest walką, podejmij ją. Życie jest tragedią, pojmij ją. Życie jest przygodą, rzuć się w nią. Życie jest szczęściem, zasłuż na nie. Życie jest życiem, obroń je. Broniła życia jako największego daru Bożego, dlatego też kiedy w Polskim parlamencie toczyła się batalia o życie nienarodzonych, przesłała do Polaków pełen troski list w sprawie obrony najsłabszych - nienarodzonych.

          Moi drodzy Bracia i Siostry w Polsce!
          Jak wiecie, jestem w szpitalu - ale słysząc o zmianach prawa, jakie są rozważane w Polsce - czuję, że Bóg chce, abym zwróciła się do Was w imieniu nie narodzonych dzieci.
          Życie jest najpiękniejszym darem Boga. On stworzył nas do wielkich rzeczy - aby kochać i być kochanym. Bóg daje nam czas na ziemi, abyśmy poznali Jego Miłość, abyśmy doświadczyli Jego Miłości do głębi naszego istnienia. Abyśmy Go kochali, byśmy kochali naszych braci i siostry.
          Życie jest darem Boga. Darem, który tylko Bóg może obdarzać. I Bóg w Swojej pokorze dał mężczyźnie i kobiecie zdolność współpracy z Nim w przekazywaniu życia. Jakikolwiek był Jego zamiar, nie wolno nam niszczyć ani ingerować w ten piękny Boży dar. Dlaczego dzisiaj ludzie boją się małego dziecka? Ponieważ chcą mieć łatwiejsze, bardziej komfortowe, wygodniejsze życie? Więcej wolności? Bać się należy jedynie łamania Bożych praw, ponieważ Bóg w Swojej nieskończonej i czułej miłości pragnie tylko naszego dobra, naszego szczęścia, naszej miłości.
          Moi Kochani Polacy! Uczcie swoich młodych kochać Boga. Uczcie ich modlić się. A jeśli będziecie trzymać się razem, będziecie kochać się wzajemnie taką miłością, jaką Bóg kocha każdego z nas. Z całych sił starajmy się utrzymać jedność polskich rodzin. Wnośmy prawdziwy pokój w naszą rodzinę, otoczenie, miasto, kraj, w świat. Zaczynajmy od pełnego miłości pokochania małego dziecka już w łonie matki. Jak już wielokrotnie mówiłam w wielu miejscach, tym, co najbardziej niszczy pokój we współczesnym świecie, jest aborcja - ponieważ jeżeli matka może zabić swoje własne dziecko, co może powstrzymać ciebie i mnie od zabijania się nawzajem?
           Najbezpieczniejszym miejscem na świecie powinno być łono matki, gdzie dziecko jest najsłabsze i najbardziej bezradne, w pełni zaufania całkowicie zdane na matkę. I pamiętajcie, że Jezus powiedział: "Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci najmniejszych, Mnieście uczynili" (Mt 25,40).
          Ofiarowuję wszystkie swoje cierpienia, wynikające z choroby i bezradności, abyście dokonali prawidłowego wyboru - abyście wybrali życie, zgodnie w wolą Bożą.
          Módlmy się! Niech Bóg Was błogosławi!

          Ilu również Polaków zawdzięcza jej życie?

Rafał Paluch