Dnia 9 października 1845 r. przeszedł na katolicyzm jeden z przywódców anglikańskiego "ruchu oksfordzkiego" i autor wielu znanych traktatów, późniejszy katolicki kardynał - John Henry Newman. Przez całe życie poszukiwał on jedynie prawdy chrześcijańskiej i dlatego u schyłku życia mógł szczerze wyznać: "Nigdy nie zgrzeszyłem przeciw Światłu".

Nie zgrzeszyłem przeciw Światłu

Kard. John Henry Newman (1801-1890)

"Nie bój się świętości!"
Wybór myśli kard. Newmana

    (oprac. o. Franciszek Czarnowski)    


Lata młodzieńcze

           John Henry Newman przyszedł na świat 21 lutego 1801 r. w zamożnej rodzinie londyńskiego bankiera. Matka, pochodząca z rodziny hugenockiej, wpajała Janowi Henrykowi, od jego najmłodszych lat, zamiłowanie do lektury Pisma świętego, co nie pozostało bez wpływu na jego życie. Później ze wzruszeniem wspominał domową "religię biblijną", której podstawy otrzymał od matki.
John Henry Newman (1801-1890)           Swoje pierwsze nawrócenie - na ewangelicki kalwinizm - przeżył Newman w r. 1816, po dwóch bolesnych wydarzeniach, którymi były bankructwo banku jego ojca, a następnie poważna choroba jego samego. "To ona uczyniła ze mnie właściwie chrześcijanina" - napisał w wiele lat później o swej chorobie. Rzeczywiście, podczas rekonwalescencji miał dużo wolnego czasu na rozmyślania i lekturę, przez co zbliżył się do ewangelicyzmu w wydaniu kalwińskim. Z całego przeżycia wyciągnął wniosek, iż naprawdę liczy się tylko taka religia, która posiada określone dogmaty. Niektóre z nich - jak dogmaty o Wcieleniu czy o Trójcy Świętej - stały się istotną cząstką dalszego jego życia.

           W r. 1824 Newman przyjął anglikańskie święcenia diakonatu. "Stało się. Jestem Twoim, o Panie... Najpierw, po włożeniu rąk, moje serce zadrżało; słowa: "na zawsze" są straszliwe. Jednak, Panie, nie o pociechę proszę, lecz o uświęcenie" - zapisał wtedy w swoim dzienniczku. Nietrudno było zauważyć, jak ważne zagadnienie stanowiła wówczas dla młodego Newmana kwestia wiecznego zbawienia. Następne lata były okresem jego gorączkowych poszukiwań i tęsknot za prawdziwą wiarą i prawdziwą religią.

Gorączka poszukiwań

          W styczniu 1828 r. Newman objął stanowisko proboszcza kościoła uniwersyteckiego St. Mary w Oksfordzie. W swej małej, głównie studenckiej parafii, postawiwszy sobie za cel dążenie do podniesienia poziomu moralnego swych podopiecznych, rozpoczął wygłaszanie słynnych "kazań parafialnych", którymi poruszał serca niemal wszystkich studentów. "Mr. Newman, niekiedy ku niezadowoleniu swoich przełożonych, podejmował wysiłki dla podniesienia na wyższy poziom zachowania i wewnętrznej postawy swoich uczniów. Odkąd został kapłanem parafialnym, jego kazania zaczęły odznaczać się w sposób szczególny praktyczną treścią i prostotą języka" - napisał później jeden z jego przyjaciół.
           Oprócz głoszenia kazań Newman oddawał się intensywnej lekturze dzieł Ojców Kościoła pierwszych wieków, zwłaszcza św. Ireneusza i św. Justyna. Stopniowo otwierały mu się oczy na wiele zagadnień religijnych, których do tej pory nie rozumiał albo - wychowany przecież w duchu kalwińskim - błędnie interpretował. Na katolicyzm nie patrzył już z taką niechęcią, jak choćby jeszcze kilka lat temu.

           W r. 1833 wraz z J. Keble'em, R. H. Freude'em oraz innymi intelektualistami oksfordzkimi stanął na czele tzw. ruchu oksfordzkiego (Oxford Movement). Wspólnym pragnieniem uczestników tego ruchu było doprowadzenie do odnowienia anglikanizmu na drodze mocniejszego oparcia go na chrześcijańskiej tradycji pierwszych wieków. Znaczna część rozpraw teologicznych, jaka powstała w tym duchu, wyszła spod pióra Newmana. On sam jednak, po wielu latach studiów nad pismami Ojców Kościoła, rozmyślaniach i modlitwie doszedł do przekonania, że nie Kościół katolicki pobłądził w swym nauczaniu, ale przeciwnie - angielski Kościół narodowy daleko odszedł od pierwotnego depozytu wiary. Jeszcze przez dwa lata oddawał się rozmyślaniom w swej "pustelni" w Littlemore. Na jesieni 1845 r. zdecydował się przejść na katolicyzm.

W bezpiecznym porcie

          Newman został przyjęty na łono Kościoła katolickiego przez włoskiego pasjonistę, o. Dominika Barberiego, dnia 9 października 1845 r. Dla samego Newmana była to poniekąd decyzja bolesna, gdyż opuszczając Kościół anglikański wyrzekł się tym samym zajmowanej wysokiej pozycji i stracił wielu przyjaciół. Był on jednak człowiekiem, który nie wycofuje się z raz podjętej decyzji. Wiele lat później napisał, iż jego nawrócenie "było jak wpłynięcie do portu po żegludze przez burzliwe morze, a radość z tego faktu trwa do dziś niczym nie zakłócona". Na historię tego nawrócenia należy patrzeć tak, jak on sam ją widział i rozumiał - jako rezultat dziejów całego jego życia religijnego.

           Po przejściu na katolicyzm rozpoczęło się dla Newmana nowe życie w całkowicie odmiennym świecie. Do tej pory cieszył się sławą, stanowiskiem i sukcesami, teraz natomiast wszedł do grupy mniejszościowej, stającej dopiero na nogi po dotychczasowych ograniczeniach. Newman jednak niewiele się zmienił. Nadal często przebywał w swym odosobnieniu w Littlemore, pisał kolejne rozprawy ("Apologia pro vita sua", "Strata i zysk"), przez siedem lat pełnił urząd rektora nowo powstałego uniwersytetu irlandzkiego w Dublinie, a później przez krótki czas był redaktorem naczelnym "Ramblera" - miesięcznika dla katolików w Anglii. Ponadto w r. 1848 założył w Birmingham oratorium dla księży na wzór tego, któremu dał początek w XVI wieku w Rzymie św. Filip Neri.

          "Kiedy byłem anglikaninem, smutna była moja religia, ale nie życie, kiedy stałem się katolikiem, smutne jest moje życie, ale nie religia" - napisał w kilkanaście lat po swoim nawrócenie mając świadomość, że anglikanie czuli się zawiedzeni jego "zdradą", a katolicy nie darzyli jeszcze zbytnim zaufaniem. Na szczęście to, co odnalazł w Kościele katolickim, pozwoliło mu zwycięsko wychodzić z największych przeciwności życia.
           W r. 1879 otrzymał godność, którą niezwykle wysoko sobie cenił - papież Leon XIII mianował go kardynałem. Nominacja ta, dająca wielką satysfakcję, była dla Newmana oczyszczeniem z dotychczasowych zarzutów, jakie kierowano pod jego adresem, kwestionując szczerość jego katolicyzmu.

           Ostatnie lata życia aż do śmierci 11 sierpnia 1890 r. Newman spędził w swym oratorium w Birmingham, przy założonej przez siebie szkole, otoczony rozrastającą się wspólnotą, przyjaciółmi i licznymi odwiedzającymi go osobami.
           "Kard. Newman nie żyje. Tracimy w nim nie tylko jednego z największych mistrzów angielskiego stylu, nie tylko człowieka o niezwykłej czystości i piękności charakteru, nie tylko wybitny przykład osobistej świętości, lecz można niemal powiedzieć, że odszedł z nim od nas założyciel Kościoła Anglii w jego dzisiejszej postaci" - napisała na wieść o jego śmierci jedna z miejscowych gazet - The Guardian.

           Życie kard. Newmana stanowić może wspaniałe świadectwo poszukiwania w wierze. Jak powiedział w r. 1975 papież Paweł VI w swym pozdrowieniu do uczestników akademickiego sympozjum newmanowskiego, kard. Newman "był przeświadczony o tym, że przez całe życie z wiarą i pełnym oddaniem szedł za światłem prawdy, stając się coraz jaśniej świecącą latarnią morską dla wszystkich, którzy dzisiaj, pośród niepewności świata - świata, jaki on w sposób proroczy przewidział - pragną niezawodnej orientacji i pewnego przewodnictwa".
           W r. 1991 Rzym, po przeprowadzeniu procesu kanonicznego, ogłosił Newmana czcigodnym, uznając heroiczność jego cnót.

O. Franciszek Czarnowski