11 marca 2001 r. Jan Paweł II beatyfikował 233 męczenników hiszpańskich, którzy ponieśli śmierć męczeńską w okresie wojny domowej w latach 1936-39. Było wśród nich 6 franciszkanów z klasztoru w Granollers, którzy zostali zamordowani z nienawiści do Kościoła. W homilii Papież porównał tych nowych męczeników do ludzi przemienionych mocą Chrystusa, którzy szli drogą miłości i umierali ze słowami przebaczenia.

Oddali życie za Chrystusa

6 hiszpańskich franciszkanów z Granollers


Wiek XX, naznaczony przez wojny, totalitaryzmy, systematyczne i brutalne niszczenie godności człowieka, obfitował także we wspaniałe przykłady odwagi chrześcijan w mężnym - mimo ucisków i prześladowań - wyznawaniu wiary. Papież Jan Paweł II w liście apostolskim Tertio millennio adveniente stwierdził: "W naszym stuleciu wrócili męczennicy. A są to często męczennicy nieznani, jak gdyby nieznani żołnierze wielkiej sprawy Bożej. Jeśli to możliwe, ich świadectwa nie powinny zostać zapomniane w Kościele". Jesteśmy winni pamięć męczennikom, gdyż ich miłość do Jezusa, potwierdzona przelaniem krwi, może umocnić i rozpalić na nowo naszą chwiejną i często uśpioną wiarę i uzdolnić nas do dawania wiarygodnego świadectwa życia chrześcijańskiego.

Jednym z wielu miejsc, w których dokonała się ofiara z życia licznych chrześcijan za ich wierną miłość do Boga i Kościoła, była Hiszpania w latach 30. XX wieku. W wyniku istniejących nabrzmiałych problemów społecznych i głębokiego kryzysu ekonomicznego władzę w kraju w 1931 r. przejęły siły lewicowe. Obalono monarchię i proklamowano powstanie republiki. Kościół stał się obiektem ostrej i zajadłej krytyki nowych władz. Przedstawiano go jako instytucję opływającą w bogactwa i niewrażliwą na niedolę i nędzę ludu, jako wroga postępu i sprzymierzeńca sił reakcyjnych. Pojawiły się represje i szykany. Decyzją władz rozwiązano zakon jezuitów i przejęto jego majątek, innym zaś zakonom odebrano prawo do prowadzenia działalności wychowawczej i edukacyjnej. Chwilowy powrót prawicy do władzy w 1933 r. nie poprawił sytuacji gospodarczej i nie zmniejszył napięć społecznych. Wybory w 1936 r. dały zwycięstwo koalicji politycznej Frontu Ludowego, złożonej z socjalistów, komunistów i innych radykalnych ugrupowań. Nowy rząd nie potrafił jednak zapanować nad sytuacją w zmierzającym do wojny domowej kraju. Tak opisuje ówczesne nastroje wychodząca w Barcelonie gazeta "La Vanguardia": W tej chwili ani rząd, ani parlament, ani Front Ludowy nic nie znaczą w Hiszpanii. Nie oni dowodzą. Rządzą inspiratorzy absurdalnych strajków, płatni mordercy i ich mocodawcy, młokosy, którzy okradają samochody na ulicy, a za argument służy im pistolet... Nikt nie wie, co się wydarzy i kto zbierze owoce tego posiewu anarchii. Jako jedni z pierwszych owoce bezprawia i przemocy zaczęli zbierać ludzie wierni Kościołowi.

Granollers - klasztor franciszkańskich męczennikówOdrodzona niespełna 30 lat wcześniej prowincja hiszpańska Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych (franciszkanów) znalazła się, podobnie jak inne zakony i instytucje kościelne, w poważnym niebezpieczeństwie. Niebawem prześladowania i nienawiść do Kościoła wybuchły z siłą niespotykaną od czasów Imperium Rzymskiego i przewyższającą okrucieństwa rewolucji francuskiej. Wprowadzono całkowity zakaz kultu, niszczono i palono kościoły i klasztory, wypędzano - a w wielu wypadkach mordowano - duchownych i świeckich. W wyniku prześladowań śmierć męczeńską poniosło blisko 10 tys. chrześcijan, wśród nich 13 biskupów, 4184 księży i kleryków diecezjalnych, 2365 zakonników, 283 zakonnice i tysiące wiernych świeckich.

Los męczenników przypadł także w udziale 6 franciszkanom konwentualnym z klasztoru w Granollers koło Barcelony. Mieszkało w nim 14 braci, 10 postulantów i 2 gości. Wobec zbliżającego się niebezpieczeństwa wieczorem 19 lipca 1936 r. zakonnicy opuścili klasztor i udali się do zaprzyjaźnionych rodzin lub krewnych w poszukiwaniu schronienia. Następnego dnia grupa uzbrojonych milicjantów wtargnęła do kościoła i podłożyła w nim ogień. Podobny los - po wcześniejszym splądrowaniu - spotkał klasztor. Wymowne są biografie tych, którzy w najbliższych dniach mieli złożyć najwyższe świadectwo o swym przywiązaniu i miłości do Boga i o wierności życiu zakonnemu. Wyciągnięci siłą ze swych kryjówek, sponiewierani i wyszydzeni, oddali życie, potwierdzając swą niezłomną wiarę w zwycięstwo prawdy i sprawiedliwości.

O. Alfons López López urodził się w 1878 r. w Secorún. Wstąpił do zakonu w 1906 r. Ukończył studia teologiczne w Osimo we Włoszech, gdzie w 1911 r. przyjął święcenia kapłańskie. Z oddaniem pełnił posługę spowiednika w Loreto. Po powrocie do Hiszpanii został skierowany do pracy w Granollers, gdzie piastował funkcję magistra nowicjatu i był nauczycielem historii. Wyróżniał się w miłości do Boga i bliźniego oraz w pobożności do Maryi. Po opuszczeniu klasztoru o. Alfons wraz z br. Michałem i br. Bonawenturą Remón znaleźli schronienie w gospodarstwie "Can Diego" w wiosce położonej niedaleko Granollers. Nie cieszyli się jednak zbyt długo bezpieczeństwem. Milicjanci, wśród których był uczeń o. Alfonsa, wtargnęli do "Can Diego" i wśród przekleństw i fizycznego znęcania się aresztowali zakonników. Następnie wyprowadzili ich do pobliskiego lasu w Samalús, gdzie dokonali mordu, oddając do każdego po dwa strzały. O. Alfons przed śmiercią powtarzał: "Przebacz im, Panie". O. Alfons i br. Michał zginęli na miejscu 3 sierpnia 1936 r., zaś br. Bonawentura cudem przeżył egzekucję i stał się naocznym świadkiem ich męczeństwa.

Br. Michał Remón Salvador urodził się w Caudé w 1907 r. Wstąpił do zakonu w Granollers i w 1933 r. złożył śluby wieczyste. Po dwuletnim pobycie w Loreto powrócił do swego macierzystego klasztoru i w duchu wielkiej służby spełniał powierzony mu obowiązek kucharza. Był zakonnikiem życzliwym i nadzwyczaj łagodnym. Został zastrzelony razem z o. Alfonsem 3 sierpnia 1936 r. w Samalus po wypowiedzeniu słów: "Nigdy nie wyrzekniemy się tego, co ślubowaliśmy".

O. Modest Vegas Vegas, urodzony w 1912 r. w La Serna, odbył studia filozoficzno-teologiczne w Granollers i w Osimo, gdzie w 1934 r. otrzymał święcenia kapłańskie. Był dobrym kaznodzieją i spowiednikiem. Chorego o. Modesta, udającego się w świeckim ubraniu do szpitala, rozpoznały na ulicy dzieci. Ich krzyki zwróciły uwagę milicyjnego patrolu, który natychmiast aresztował zakonnika. Po fikcyjnym procesie, w którym o. Modest odważnie wystąpił w obronie wiary i Kościoła, odprowadzono go do lasu w pobliżu Lliça d'Amunt i rozstrzelano 27 lipca 1936 r.

O. Dionizy Wincenty Ramos urodził się w 1871 r. w Caudé. Wstąpił do zakonu we Włoszech i studiował w Bagnoregio i w Rzymie, uzyskując tytuł doktora teologii. Święcenia kapłańskie przyjął w 1894 r. W Granollers pełnił obowiązki wikariusza klasztoru, choć był już wówczas zupełnie niewidomy. Był gorliwym kapłanem, wyróżniającym się głęboką wiarą, miłością i pokorą. W chwili aresztowania przebywał w szpitalu. Podeszłego w latach i niewidomego o. Dionizego wraz z br. Franciszkiem oprawcy wyprowadzili na śmierć ze szpitala. 31 lipca 1936 r. obaj franciszkanie ponieśli śmierć męczeńską przez rozstrzelanie w miejscu zwanym Els Tres Pins w Granollers. O. Dionizy konał powoli, a jego jęki i wezwania o pomoc słychać było w okolicznych domach przez blisko trzy godziny, lecz nikt nie odważył się przyjść mu na ratunek. Swoją postawą wiary w obliczu śmierci zadziwiał nawet oprawców.

Br. Franciszek Remon Játiva, urodziny w 1890 r. w Caudé, wstąpił do zakonu w Granollers w 1906 r. Wysłany do nowicjatu do Asyżu, złożył tam śluby wieczyste i pracował jako zakrystianin w bazylice św. Franciszka. Po powrocie do Hiszpanii był pilnym i wzorowym zakrystianinem i furtianem. Trafił do szpitala po pojmaniu w domu, gdzie się ukrywał, i po okrutnych przesłuchaniach w więzieniu doznał poważnych obrażeń. Został rozstrzelany 31 lipca 1936 r. razem z o. Dionizym.

O. Piotr Rivera Rivera urodził się w 1912 r. w Villacreces. Studiował w Barcelonie, Osimo i Rzymie. Wyświęcony na kapłana w 1935 r., wrócił do ojczyzny i w wieku niespełna 23 lat mianowano go gwardianem w Granollers. W pamięci współbraci zapisał się jako "prawdziwy uczeń św. Franciszka". Odznaczał się głęboką duchowością, wybitną inteligencją i wszechstronnymi zdolnościami. Wobec nadchodzących prześladowań religijnych wyznał: "Jeśli będę miał łaskę być zabitym, umrę wołając: Niech żyje Chrystus Król!" Aresztowano go w domu zaprzyjaźnionej rodziny w Barcelonie. Stracony został prawdopodobnie w przełomie sierpnia i września 1936 r.

Świadectwo męczeńskiej śmierci 6 franciszkanów z klasztoru w Granollers pozostawiło głęboki ślad w pamięci mieszkańców miasta, jak i uczestników krwawych wydarzeń. Gotowość oddania życia zawsze wzbudza refleksję o sile miłości do Boga i do ludzi, o nadziei przekraczającej czysto ziemską rzeczywistość, o wierze silniejszej od strachu. Ten przykład zawierzenia Bogu nie pozostawił obojętnymi nawet oprawców. Jeden z nich wyznał po pewnym czasie: "Chociaż zabiłem wielu ludzi, czuję szczególny wyrzut sumienia z powodu zabicia zakonnika tego klasztoru, którego nazywano o. Alfonsem. Przed śmiercią powiedział mi: "Wy mnie zabijecie, ale ja wam przebaczam i mam nadzieję, że i Bóg wam przebaczy". Jakże prawdziwe pozostają w tym kontekście słowa Tertuliana, napisane podczas prześladowań pierwszych wieków: "Krew męczenników jest zasiewem chrześcijan".

o. Dariusz Wiśniewski