"Doktor subtelny"

Bł. Jan Duns Szkot (1265-1308)


Doktor subtelny - Jan Duns Szkot (1265-1308)    Życie

        W kościele franciszkańskim w Kolonii znajduje się grób bł. Jana Dunsa Szkota, wielkiego teologa średniowiecznego. Jego krótką wędrówkę ziemską streszcza łaciński dwuwiersz: Szkocja mnie zrodziła, Anglia mnie przygarnęła, wykształciła mnie Francja, strzeże mnie Kolonia.
          Te współrzędne geograficzne określają 43-letni żywot mistrza franciszkańskiego. Znany jest jako Duns - w nawiązaniu do miasteczka (Duns), w którym urodził się pod koniec 1265 r., i jako Szkot - w odniesieniu do swojej ojczyzny (Szkocji). Franciszkanizm miał we krwi, gdyż jego rodzina była szczodrą dobrodziejką duchowych synów św. Franciszka z Asyżu, którzy - idąc w ślady ewangelizatorów z pierwszych stuleci chrześcijaństwa - już w początkach zakonu dotarli aż do Szkocji.
          Jan, idąc za przykładem stryja Eliasza Dunsa, w 1280 r. wstąpił do franciszkanów. Jako zakonnik doskonalił swój charakter i swoje życie duchowe oraz ubogacał swoją kulturę. Pod kierunkiem mądrych i świętych mistrzów zaprawiał się do ideału świętości i doskonałości ewangelicznej. Dnia 17 marca 1291 r. otrzymał święcenia kapłańskie w angielskim Northampton. Już wtedy musiał się wyróżniać znakomitą inteligencją, skoro niebawem przełożeni - w celu uzupełnienia studiów - wysłali go do Paryża, na bardzo żywy i miarodajny ośrodek uniwersytecki w zakresie studiów filozoficznych i teologicznych.

          Gdy otrzymał pierwsze stopnie akademickie, zaczął nauczać w Europie, której granice polityczne nie stanowiły przeszkody dla intensywnego przepływu myśli, a mistrzowie i studenci czuli się obywatelami jednej wielkiej ojczyzny duchowej. Ok. 1296 r. wrócił do Anglii, by nauczać w szkołach franciszkańskich przyłączonych do uniwersytetów, najpierw w Cambridge, a potem w Oxfordzie. Lata oksfordzkie były najpłodniejsze w jego życiu. Świadczy o tym jego podstawowe "dzieło oksfordzkie". Znawcy mistrza nazywają je Ordinatio, gdyż sam je napisał lub podyktował, a potem "uporządkował" do publikacji, w przeciwieństwie do innych dzieł, będących owocem notatek słuchaczy.
          W 1302 r. przebywał w Paryżu, gdzie nauczał w uniwersyteckim studium franciszkańskim. Po roku znów wyruszył w drogę; wraz z innymi mistrzami musiał opuścić Paryż, gdyż odmówił podpisania apelu króla Filipa Pięknego do soboru przeciw papieżowi Bonifacemu VIII. Niektórzy sądzą, że w l. 1303-1304 nauczał także w Bolonii. Tam 80 lat wcześniej św. Antoni, pierwszy "lektor" zakonu franciszkańskiego, zaczął wykładać braciom teologię, za pozwoleniem św. Franciszka z Asyżu.
          Jakkolwiek, przy końcu 1304 r. Duns Szkot wraca do Paryża, mając przy sobie list najwyższego przełożonego franciszkanów, który wysławiając jego cnoty i inteligencję, proponuje go do nominacji na mistrza teologii i profesora katedry w studium franciszkańskim. Rok później uniwersytet uznaje go "mistrzem regentem", czyli dyrektorem teologicznego studium braci. Znowu jest w Oxfordzie, potem w Paryżu. W 1307 r. opuszcza Francję. Prawdopodobnie napięcia polityczne i kościelne (w 1307 r. rozpoczyna się we Francji proces przeciwko templariuszom) skłoniły przełożonych do przeniesienia sławnego już Dunsa Szkota do Kolonii, by tu mógł służyć spokojnie Kościołowi i biskupowi rzymskiemu. Tu kieruje studium braci w pobliżu wielkiej katedry gotyckiej, i w Kolonii umiera 8 listopada 1308 r.

    Poglądy

          Duns Szkot znajduje się na skrzyżowaniu prądów intelektualnych i duchowych, między północą a południem chrześcijaństwa średniowiecznego. Jest mistrzem chrześcijańskim i "europejskim".
          Papież Paweł VI przyrównał teologię bł. Jana Dunsa do katedry gotyckiej: obok potężnych i harmonijnych struktur św. Tomasza z Akwinu i innych mistrzów, myśl średniowieczna zauważała, jak "na trwałych podstawach i ze śmiałymi pinakielami (strzelistymi wierzchołkami) wznosiła się żarliwa refleksja Jana Dunsa Szkota". Ci autorzy, każdy w swoim stylu, wnieśli przyczynek prawdy i piękna w wędrówkę chrześcijańską.
          Dzieła teologa szkockiego nie są łatwe, wymagają bowiem dobrej znajomości języka średniowiecznego. Wśród ówczesnych mistrzów Szkot nosił tytuł "doktora subtelnego" ze względu na przenikliwość swojego umysłu, na głębię i oryginalność myśli.
          Franciszkanin szkocki odkrywa rozwiązanie problemu, z którym dotychczas nie mogli się uporać święci i mistrzowie, ilekroć mówili o Maryi, "łaski pełnej".Wielu instynktownie wyczuwało, że Maryja zawsze musiała być wolna od wszelkiej zmazy grzechu, od grzechu pierworodnego i od wszelkich innych grzechów. Czy wobec tego nie doświadczyła Ona łaski wyzwalającej? Jak sobie poradzić z powszechnym odkupieniem Chrystusa? Czy wyniesienie Maryi nie jest pomniejszeniem chwały Chrystusa? Szkot rozumie, że nie idzie tu o łaskę oczyszczającą z grzechów. Idzie tu o jeszcze większą łaskę - taką, która "zachowuje" od grzechu. Chrystus jest dla swojej Matki Odkupicielem w sposób wyższy niż wobec innych ludzi.

          "W niebie są święci, którzy nigdy nie popełnili żadnego grzechu powszedniego, jak niewinni; i są w nim ci, którzy z grzechem śmiertelnym byli nieprzyjaciółmi Boga, ale potem podjęli pokutę. Jest tam również Błogosławiona Dziewica Maryja, Matka Boża, która nigdy nie była nieprzyjaciółką Boga, ani przez grzech powszedni, ani przez grzech pierworodny. To, że nie zaciągnęła grzechu pierworodnego, można wywnioskować ze wspaniałości Jej Syna, Odkupiciela, Pośrednika. Najdoskonalszy pośrednik jest w stanie sprawić najdoskonalszy czyn pośrednictwa na rzecz osoby, dla której jest pośrednikiem. Otóż Chrystus był najdoskonalszym Pośrednikiem, a zatem miał możność wypełnić najdoskonalszy akt pośrednictwa na rzecz osoby lub stworzenia, dla której jest Pośrednikiem. Wobec nikogo na świecie nie mógł być w większym stopniu Pośrednikiem niż wobec Maryi. Nie byłby nim, gdyby nie mógł ustrzec Jej od grzechu pierworodnego. [...] Ponieważ maksimum wszelkiego dobra jest doskonałą niewinnością, większą niż odpuszczenie winy po upadku, Dziewica Maryja otrzymała większe dobro przez ustrzeżenie od grzechu niż przez oczyszczenie po winie".
          Kościół katolicki ogłosił w 1854 r. naukę o Niepokalanym Poczęciu Maryi jako dogmat wiary.

O. Piotr Anzulewicz