Ojciec ubogich i zagubionych

ŚW. ANTONI PADEWSKI (1195-1231)


Sw. Antoni Padewski (1195-1231 r.)       "Jeśli cudów szukasz, idź do Antoniego, wszelkich łask dowody odbierzesz od niego". Z tymi słowami pieśni na ustach, przychodzimy z prośbami do św. Antoniego Padewskiego, wielkiego naszego orędownika u Boga. On jako niestrudzony głosiciel Ewangelii i apostoł pokoju jest wsparciem na złe i dobre chwile. Uczy nas jak realizować ewangeliczne wezwanie do świętości. Z tą samą gorliwością uwielbiajmy Boga i stawajmy się głosicielami prawdy i miłości tak jak święty Antoni - ojciec ubogich i zagubionych.

Święty Antoni wierny ideałom św. Franciszka

       Z okazji jubileuszu 750-lecia przybycia franciszkanów do Polski papież Jan Paweł II skierował do polskich franciszkanów następujące słowa: "Umiłowanie Chrystusa i Jego Ewangelii, umiłowanie Kościoła i człowieka, przyprowadziło duchowych synów świętego Franciszka z Asyżu na nasze polskie ziemie, aby tam odczytywać znaki czasu i budować cywilizację miłości zgodnie z wezwaniem św. Pawła: 'Bądźcie więc naśladowcami Boga, jako dzieci umiłowane i postępujcie drogą miłości, bo Chrystus was umiłował i samego siebie wydał za was' " (Ef 3, 1-2).
       Nie bez powodu papież wypowiedział takie słowa o franciszkanach, którzy idąc przez świat budują Królestwo Boże w sercach ludzi i niosą pokój i dobro. Pokrzepieni przykładem św. Franciszka starają się naśladować Chrystusa i uczyć wszystkich dokoła prawdziwej miłości do niego.
       Święty Franciszek zawsze chciał być człowiekiem doskonałym, bo takim był Chrystus, jak to miał w zwyczaju mawiać. I rzeczywiście udało mu się to osiągnąć. Teraz czcimy go jako świętego, który nie tylko jest wzorem do naśladowania, ale jest szczególnie tym, który wstawia się za nami u Boga i wyprasza nam u Niego łaski.

       Potwierdzeniem tego, że droga świętego Biedaczyny z Asyżu była dobra, jest cały szereg świętych franciszkańskich, którzy wybrali tę drogę i brali z niego przykład w dążeniu do doskonałości, których zresztą czcimy dzisiaj na ołtarzach. Wśród nich jedno z pierwszych miejsc - jeżeli w ogóle można tak mówić o świętych - zajmuje św. Antoni Padewski (1195-1231).
       Sposób życia zapoczątkowany przez św. Franciszka porywał wielu młodych ludzi i wciąż porywa. Chęć doskonałego naśladowania Chrystusa na wzór Franciszka, przykuwała uwagę uczonych i nieuczonych, rycerzy i włóczęgów, kardynałów i biskupów, bogatych i biednych. Nic dziwnego, że również Antoni zafascynował się tym ideałem, o czym świadczą same okoliczności jego wstąpienia do franciszkanów. Napełniony odwagą pierwszych męczenników franciszkańskich, postanowił podjąć taką samą drogę życia, mimo że już długi czas przebywał w klasztorze kanoników regularnych świętego Augustyna.
       Choć franciszkańska droga nie była łatwa, to jednak pozwoliła mu wznieść się na wyżyny doskonałości. Ponad dziesięcioletnie wychowanie u augustianów dało św. Antoniemu gruntowne religijne i naukowe wykształcenie. Jednak to teologiczne wykształcenie wcale nie przeszkodziło mu stać się prostym i ubogim człowiekiem. Wręcz przeciwnie, pozwoliło mu stać się pierwszym, który potrafił łączyć ludową prostotę i porywającą wymowę. To z kolei uczyniło Antoniego największym kaznodzieją zakonu franciszkanów, przez co zjednywał sobie rzesze słuchaczy, którzy nie tylko go słuchali, ale jego słowa zamieniali w czyn.

       Stał się on obrońcą Chrystusa, a takich potrzeba było w ówczesnym świecie, gdzie szerzyły się różne herezje, choć początkowo nawet nie myślał, że kaznodziejstwo stanie się jego głównym zajęciem. Nakłonili go do tego współbracia (za zgodą św. Franciszka), widząc jego zdolności i wykształcenie.
       Będąc znakomitym kaznodzieją Antoni nie musiał szukać żadnej broni. Jego bronią była świętość i dobry przykład. W tych właśnie cechach, chyba najlepiej uwydatnia się fakt, że Antoni bardzo sumiennie i dokładnie realizował idee św. Franciszka w swoim życiu. Zresztą sam Franciszek jasno wyrażał swoją aprobatę i swoje pozytywne opinie na temat Antoniego, czy to nazywając go "swoim biskupem", czy pozwalając mu zająć się nauką, gdyż był pełen uznania dla jego apostolskiej działalności.
       Aż do końca życia Antoni gorliwie bronił wiary i Chrystusa. Przy tym nigdy nie zatracił ducha franciszkańskiego, który wyrażał się przede wszystkim w naśladowaniu Chrystusa i postępowaniu na wzór świętego Franciszka. Ta droga przyniosła Antoniemu laur świętości i uczyniła go chyba jednym z najbardziej znanych świętych w Kościele katolickim. Można by nawet pokusić się o stwierdzenie, że uczeń przerósł mistrza, bo przecież święty Antoni jest tak popularny, że prawie w każdym kościele można spotkać jego obraz lub figurę, albo ołtarz jemu poświęcony. Jednak tutaj trzeba jasno powiedzieć, że Antoni był zawsze wiernym sługą świętego Franciszka i to go doprowadziło na wyżyny doskonałości.

Obrońca pokrzywdzonych i ubogich

       Troszcząc się o każdego człowieka, Antoni przede wszystkim brał w obronę najbardziej pokrzywdzonych, ubogich - i to chyba mu zjednało przydomek Ojca ubogich: ubogich w sensie zewnętrznym (materialnym) i ubogich w sensie duchowym.
       Wiernie naśladując świętego Franciszka - Antoni żył w ubóstwie. To pozwoliło mu zrozumieć sytuacje wielu ludzi żyjących w niedostatku. Sam nie miał nic, ale potrafił dać ludziom to co miał najcenniejszego ze swego bogatego serca - pokój i radość. Żyjąc w ubóstwie i bez własności posiadał jedynie Chrystusa i głęboką wiarę. Tymi darami dzielił się z ludźmi ubogimi, poświęcał im czas, rozumiał ich problemy i kłopoty. Szybko więc zjednywał sobie serca tych, którzy widzieli w nim prawdziwego brata swojej niedoli. Ubogi szedł do ubogich, aby nieść im Ewangelię, aby nieść im Chrystusa.
       Przemierzając drogi tego świata w poszukiwaniu ubogich i potrzebujących święty Antoni robił wszystko, aby pomóc biednym. Widząc wielką niesprawiedliwość ówczesnego świata, brał w obronę pokrzywdzonych przez los, pokrzywdzonych przez bogaczy. Często wstawiał się za więźniami, którzy odbywali karę za niespłacenie długu. Wszystkich, których spotkał, uczył szacunku do innych, dodawał im chrześcijańskiej nadziei i odwagi. Ganił w swoich kazaniach wszelkie przejawy wyzysku i wykorzystywania ludzi ubogich. Ostrzegał tych, którzy się tego dopuszczali przed karą wieczną.

       Ta troska o drugiego człowieka stała się czymś najważniejszym w życiu Antoniego. Ubodzy czuli się podniesieni na duchu dzięki miłości i życzliwości jaką żywił do nich święty - święty, który dobrowolnie wybierając ubóstwo, stał się jednym z nich; święty, który ośmielił się stawić czoło ciemiężycielom i wielu z nich nawrócić ze złej drogi.
       Choć za życia Antoni nie mógł dawać jałmużny, ani chleba, bo sam żył z jałmużny, to jednak zawsze uczył swoich słuchaczy, aby dzielili się tym co mają z głodnymi, bezdomnymi i nieszczęśliwymi. Ta nauka uczyniła Antoniego po jego śmierci hojnym dawcą chleba dla ubogich. To w jego imię zbiera się po całym świecie ofiary na chleb dla najuboższych. To w jego imię ludzie dzielą się z innymi, tym co mają. Chleb ubogich świętego Antoniego - bo tak nazywa się ta pobożna praktyka, a zarazem dobroczynne dzieło - tak się rozpowszechniła po całym świecie, że trudno teraz nie spotkać kościoła, w którym u wejścia nie prosiłby święty Antoni o ofiarę na ubogich.

Antoni kaznodzieja       Jego troska o ubogich nie ograniczała się tylko do dóbr materialnych. Jeszcze większe rozmiary przybrała troska o ubogich, ale w sensie duchowym; troska o tych, którzy byli ubodzy w Boga i w Jego miłość. Troska o nawrócenie człowieka, o jego wyzwolenie z niewoli grzechu, czy nałogu i o umocnienie w wierze stała się priorytetem w działalności Antoniego. Staje się on rybakiem zagubionych dusz ludzkich, które łowi w sakramencie pokuty i oddaje na nowo Bogu. Czas spędzony w konfesjonale przez świętego Antoniego, chyba był najcenniejszym darem dla tych, którzy szukali Boga, którzy czuli się zagubieni, którzy pragnęli pojednać się z Bogiem. W konfesjonale nasz święty często tracił poczucie czasu. Bywały dni, kiedy spowiadał bez przerwy aż do wieczora. Był szczęśliwy, gdy przywracał grzesznikom światłość łaski Bożej. Sakrament pokuty nazywał domem Bożym, ponieważ grzesznicy w nim jednają się z Ojcem, który wita ich ponownie w swoim domu podobnie jak syna marnotrawnego.
       Jako wybitny kaznodzieja, Antoni potrafił przez słowo prawdy zbierać obfite plony. Wielu ludzi nie mogło się oprzeć jego kazaniom. A kazania jego były tak zadziwiające, ze nawet najbardziej zatwardziali grzesznicy nawracali się, a heretycy powracali na Bożą drogę.
       Może pytamy się: dlaczego tak się działo? Nie dziwmy się, Bóg przecież wybrał Antoniego, już za jego życia na wielkiego orędownika spraw ludzkich, gdyż wiedział, że ten wielki nasz patron żywił miłość i zrozumienie dla każdego człowieka będącego w potrzebie. Bóg uczynił Antoniego pośrednikiem swoich łask, gdyż przez niego chce uświęcić i zbawić każdego człowieka, zwłaszcza tego, który jest ubogi.

Naśladować świętego Antoniego

       Nic więc dziwnego, ze święty Antoni z Padwy nazywany jest Ojcem ubogich, a jego wstawiennictwu powierza się ludzi zagubionych w wierze. Jego historia może nas nauczyć wiele, a jego zatroskanie nad ludźmi potrzebującymi jest doskonałym wzorem do naśladowania. Jako świadek Ewangelii i posłaniec pokoju wysłuchuje naszych modlitw i zanosi je przed tron Najwyższego, a przez swój przykład pomaga nam wzrastać w wierze, zachowywać pokój i pogodę ducha; przynosi nam, ulgę w chorobie i cierpieniu, w niedoli i samotności; ochrania nas i podtrzymuje w trudach codziennego życia; ukazuje nam drogę prawdziwej doskonałości, którą można jedynie osiągnąć przez prawdziwe naśladowanie Jezusa Chrystusa naszego Mistrza. Jego przykład jest wyzwaniem dla nas, aby pomagać ludziom ubogim dzieląc się z nimi, tym co mamy; aby podnosić na duchu ludzi zakłopotanych i zatroskanych; aby innych przybliżać do Boga poprzez swoje świadectwo życia, aby wreszcie dodawać nadziei wątpiącym budząc w nich radość i pokój.
       Choć często myślimy i mówimy o nim, podziwiamy jego postawę, to jednak wydaje się, że wciąż jeszcze za mało go naśladujemy. A przecież prawdziwy czciciel świętego Antoniego nie tylko oddaje mu cześć, nie tylko rozważa jego cnoty, ale przede wszystkim naśladuje go w swoim życiu.

Pogadanka Godziny Różańcowej