góra

.

Homilia kard. Dziwisza w Dniu Życia Konsekrowanego

Dwunasty Dzień Życia Konsekrowanego
Kościół św. Piotra i Pawła, 2.02.2008

Wprowadzenie

Drodzy zakonnicy i zakonnice,
Drodzy członkowie instytutów świeckich,
Bracia i Siostry w Chrystusie,

Pragnę pozdrowić wszystkich zgromadzonych w tym pięknym kościele świętych Piotra i Pawła na uroczystej liturgii święta Ofiarowania Pańskiego. Przyłączymy się do Maryi i Józefa, którzy w czterdziestym dniu po narodzinach Pana Jezusa udali się do świątyni Jerozolimskiej, aby Go ofiarować Bogu. Z ust starca Symeona usłyszeli wówczas zapowiedź jeszcze innego ofiarowania, którego miał dokonać Pan Jezus na krzyżu na Golgocie dla naszego zbawienia.

Najpierw poświęcimy świece i prowadzeni światłem wiary przejdziemy w procesji do ołtarza, gdzie Chrystus zastawi dla nas dwa stoły: stół słowa Bożego oraz stół Eucharystii. Podobną świecę otrzymaliśmy na chrzcie świętym, w czasie którego nasi rodzice ofiarowali nas Bogu. Umocnieni Boskim pokarmem pójdziemy z tym światłem w nasze życie, aby w jego blasku i mocy podejmować i rozstrzygać wszystkie sprawy dnia codziennego.

W sposób szczególny gorąco pozdrawiam was, drodzy zakonnicy i zakonnice oraz członkowie instytutów świeckich. Od 1997r. z woli Ojca świętego Jana Pawła II w święto Ofiarowania Pańskiego Kościół obchodzi Dzień Życia Konsekrowanego. Święto Ofiarowania Pańskiego jest więc także waszym świętem, w które chcecie ponowić i potwierdzić wasze ofiarowanie się Bogu przez śluby trzech rad ewangelicznych.

W czasie tej Mszy świętej będziemy dziękować Bogu za wielki dar powołania i życia zakonnego, za "bogactwo prorockiego świadectwa, jakie stanowi życie konsekrowane w różnorodności swych charyzmatów i zadań apostolskich" (Jan Paweł II, Homilia: 2.02.2004). Będziemy również prosić o łaskę wytrwania w ofiarowaniu się Bogu oraz o nowe powołania kapłańskie i zakonne.

Homilia [Apostołowie nadziei]

Drodzy zakonnicy i zakonnice,
Drodzy członkowie instytutów świeckich,
Bracia i Siostry w Chrystusie,

1. Symeon to człowiek obietnicy. Posłuszny Duchowi Świętemu czekał na spotkanie z obiecanym Mesjaszem. W taki sposób Bóg przygotowywał swój naród do spotkania ze Zbawicielem. Czynił to przez wybranych przez siebie. Tak wtajemniczył Symeona, tak wtajemniczył prorokinię Annę, córkę Fanuela, tak przygotował sprawiedliwego Zachariasza i jego żonę Elżbietę. Nieliczni też byli Pasterze w Betlejem i nieliczni mędrcy ze Wschodu... nieliczni. Taka bowiem jest taktyka Boga. On rozpala ogień miłości na ziemi od niewielkiego ogniska, w którym układa kilkanaście serc będących do dyspozycji Ducha Bożego. Serc posłusznych Bogu.

2. Tak było i tak jest. Zgromadziliśmy się w tej świątyni, aby dziękować Bogu za to, że nas wybrał, że nas potrzebuje do przekazywania ognia miłości światu. Uczynił nasze serca narzędziem Ducha Bożego, i dlatego świadomi swego wybrania, łaski darmo danej, świadomi tego, że na progu dwudziestego pierwszego wieku jesteśmy potrzebni Bogu, dobrowolnie oddaliśmy swe serca w Jego ręce. To było i jest zawarte w ślubie posłuszeństwa Bogu. Chcemy pełnić Jego, i tylko Jego wolę.

3. Aby serca nasze były do Jego dyspozycji, postawiliśmy miłość Boga na pierwszym miejscu, do tego stopnia, że złożyliśmy w ofierze ważne formy ludzkiej miłości, jaką jest miłość macierzyńska do własnego dziecka i miłość, która jest prawem małżeństwa. To był nasz dobrowolny akt, byśmy mogli być do dyspozycji Boga, byśmy nie musieli w sytuacjach trudnych toczyć walki z tym, czy dochować wierności dziecku czy Bogu, mężowi czy Bogu. Takie są konsekwencje oddania się do dyspozycji Boga.

Ślub ubóstwa był znakiem naszej wolności, owej gotowości do pełnienia woli Boga niezależnie od tego, czym - z punktu widzenia doczesnych dóbr - będziemy dysponowali. Jesteśmy wolni od nich, nie musimy więc toczyć walki z tym, co ratować, gdy trzeba iść pełnić wolę Ojca. My nie musimy nic ratować z dóbr doczesnych, bo jesteśmy od nich wolni.

4. To wszystko sprawia, że stajemy się apostołami nadziei pokładanej w Bogu.

Nie jest to nadzieja, jaką żyje świat. Świat pokłada nadzieję w realizacji własnych planów, w pełnieniu własnej woli. Jego nadzieja szuka szczęścia w sukcesach, w samorealizacji zaplanowanej na własną miarę. Natomiast nasza samorealizacja jest zaplanowana na miarę Boga, On bowiem jest Tym, kto ją zaprogramował wpisując ją w dzieło zbawienia naszego i świata. Mamy być apostołami ewangelicznej nadziei, złożonej zawsze w Bogu.

Ludzka nadzieja w życiu kobiety często wiąże się ze spotkaniem wspaniałego mężczyzny i ze szczęściem poczęcia, zrodzenia oraz wychowania własnych dzieci. To jest piękna nadzieja, którą Bóg błogosławi i zamienia ją w stopień wiodący do nieba dla tych, którym daje powołanie do małżeństwa.

Nas jednak wybrał, byśmy ukazywali jaśniej ową nadzieję nieba. Byśmy byli znakiem w tym świecie, który stracił z oczu nadzieję życia wiecznego. Wskutek tego zlekceważył również wartość pięknego i Bożego małżeństwa, przez odrzucenie wierności małżeńskiej i ograniczanie na własną rękę planów Boga co do potomstwa. Jest to pełnienie własnej woli, a nie woli Boga.

My mamy być znakiem panowania nad ciałem, znakiem dobrowolnej rezygnacji z macierzyństwa i z szukania oparcia w małżeństwie. Mamy być czytelnym znakiem i pomocą dla tych, którzy się pogubili... Jakże wielu ludzi żyje dziś samotnie. Jak wiele kobiet nie powołanych ani do zakonu, ani do życia konsekrowanego przeżywa swoje dramaty nieudanego życia. Uważają je za takie, dlatego że nie mają męża ani dziecka, za którym tęsknią ich serca.

To w Was ci ludzie mają mieć oparcie, mają dostrzec źródło siły ducha i woli, która jest w stanie podporządkować ciało pełnieniu woli Ojca na innej drodze, aniżeli droga małżeńska. Dla tych ludzi stanowicie szczególnie cenny znak nadziei, wygrania życia przez pełnienie woli Boga, realizowanie Jego planów, a nie własnych..

5. Nasz świat gubi się w konsumpcji, w pogoni za pieniędzmi, za tym, czym czarują pokusy tego świata. Wyznawcy filozofii konsumpcji złożyli nadzieję w tym, co można umieścić w banku, na koncie... Złożyli nadzieję w biznesie lub w szukaniu przyjemności w kupowaniu, nabywaniu, posiadaniu. Wydaje się im, że szczęście zależy od tego, ile się posiada, od tego, ile człowiek ma.

To zniewolenie niszczy wielu współczesnych ludzi i - powiedzmy to jasno - również wielu chrześcijan. Nie mają siły, aby oprzeć się tej zniewalającej mocy pożądliwości oczu, pożądliwości posiadania.

Bóg potrzebuje naszego świadectwa. Mamy być apostołami nadziei złożonej nie w tym, co posiadamy, ale w tym, kim jesteśmy. Nadziei złożonej w bogactwie serca. A to bogactwo zależy od stopnia miłości Boga, a nie od posiadanych pieniędzy. Jak bardzo potrzebne jest we współczesnym świecie czytelne świadectwo tej ewangelicznej nadziei. Jak bardzo świat chce nas pochłonąć, by przez to udowodnić, że my także ulegamy jego pokusom. Jak bardzo chce! A Bóg liczy na nas. Liczy, że potrafimy dać świadectwo nadziei złożonej w Nim.

Mamy encyklikę Ojca Świętego Benedykta XVI, poświeconą ewangelicznej nadziei. Jest ona jakby programem najbliższego roku. Trzeba ją dobrze odczytać, trzeba zrealizować zawarte w niej wezwanie, abyśmy byli apostołami ewangelicznej nadziei. To jest wołanie chwili.

Proszę, aby ta encyklika była przedmiotem indywidualnych rozważań każdego chrześcijanina. Znajdą w niej wskazówki małżonkowie, znajdą wskazania osoby konsekrowane, znajdą wytyczone pewne i bezpieczne ścieżki wszyscy, którzy wierzą w Chrystusa, a zwłaszcza ci, którzy się pogubili w labiryncie współczesnego świata.

My obecni przy tym ołtarzu mamy być apostołami owej nadziei. Dlatego ta gromnica w naszych rękach, czyli zapalona świeca, dziś posiada szczególny blask, a jest to blask nadziei, którą wypełniony jest Chrystusowy Kościół. Błogosławię wszystkim, którzy z tą świecą apostolstwa nadziei pragną przeżyć najbliższe miesiące. Niech Pan będzie z wami.

***

Dziś pierwsza sobota miesiąca, która przywołuje sobotę odejścia Sługi Bożego Jana Pawła II do domu Ojca. Prosimy więc o jego rychłe wyniesienie do chwały ołtarzy. Wsłuchujmy się także w jego słowo, które w testamencie pozostawił osobom konsekrowanym w dniu ich święta: 2 lutego 2004r.; w testamencie, gdyż w następnym roku nie mógł już obchodzić go razem z nimi. Zakończył swoją homilię gorącą prośbą skierowana do was i do Maryi. Oto jego słowa: "Maryja jest (...) pierwszym i najwyższym wzorem dla każdej osoby konsekrowanej. Pozwólcie Jej, by was prowadziła, drodzy bracia i siostry. Uciekajcie się do Jej pomocy z pokorna ufnością, zwłaszcza w chwilach próby.

Ty zaś, Maryjo, czuwaj nad tymi Twoimi dziećmi, prowadź ich do Chrystusa, "chwały Izraela, światła narodów".

Stanisław Kard. Dziwisz
Arcybiskup Metropolita Krakowski

Źródło: Strona - Konferencja Episkopatu Polski

góra

* * *

.

Osoby konsekrowane świadkami miłości

Propozycja homilii na Dzień Życia Konsekrowanego (02.02.2010r.)

Ml 3,1-4
Hbr 2,14-18
Łk 2,22-40

Takie sformułowanie tematu (w nawiązaniu do hasła roku kościelnego) wydaje się na pierwszy rzut oka czymś oczywistym, skoro misję osób konsekrowanych Kościół określa w Vita consecrata jako "servitium caritatis" (służbę miłości), a mówiąc o misji, zaznacza, że jej "najważniejszym przejawem nie są zewnętrzne dzieła, ale przede wszystkim uobecnianie w świecie samego Chrystusa przez osobiste świadectwo. Oto jest wyzwanie i pierwszoplanowe zadanie życia konsekrowanego!" (VC 72). A więc świadectwo miłości, które czyni Chrystusa obecnym i działającym, jest najważniejszym obowiązkiem wszystkich osób, które wybrały drogę wiernego naśladowania Chrystusa poprzez praktykę rad ewangelicznych. Dzisiaj właśnie (2 lutego) cały Kościół, obchodząc po raz czternasty Dzień Życia Konsekrowanego, pragnie ukazać wartość tego świadectwa i zachęcić do uroczystego uwielbienia Pana i dziękczynienia Mu za ten wielki dar.

1. Aby Go przedstawić Panu: wola ofiarnicza

Liturgia dzisiejszego święta uobecnia nam obrzęd poświęcenia Bogu nowonarodzonego syna, stosownie do prawa Izraela. Rytuał ten miał miejsce w świątyni jerozolimskiej, a symbolem owego poświęcenia była ofiara, jaką z tej okazji składali rodzice. W wypadku ubogiej Rodziny świętej była to para synogarlic albo dwa młode gołębie (Łk 2,24). Tak więc Józef i Maryja - jak wiele innych rodziców - przynoszą do świątyni Niemowlę, aby je ofiarować Bogu. Kościół w tym wydarzeniu podkreśla szczególnie "wolę ofiarniczą" Maryi, która z bezwzględnym i całkowitym oddaniem włączyła się od początku w zbawczy zamysł Boga.

Podstawą odpowiedzi na powołanie do życia konsekrowanego jest autentyczna "wola ofiarnicza", która oznacza bezwarunkowy wybór Chrystusa, a z Nim Jego drogi, która prowadzi ku Kalwarii. Ten wybór, ta odpowiedź na wezwanie Boże wymaga, aby człowiek żył dla samego Boga i umarł nie tylko dla grzechu, lecz także wyrzekł się świata; aby złożył ostateczny i całkowity dar z siebie i poświęcił się Bogu bez reszty poprzez profesję rad ewangelicznych czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. Śluby te wyrażają miłosną i pełną wolę ofiarniczą, ale też oznaczają sprzeciw wobec trojakiej pokusy świata: pożądliwości oczu, pożądliwości ciała i pychy tego życia.

Bogu niech będą dzięki za tych wszystkich, którzy nie bacząc na liczne i agresywne pokusy tego świata, odpowiadają pozytywnie i z entuzjazmem na głos powołania, w które wpisany jest przecież "znak sprzeciwu". Dziękujmy Bogu za czterdzieści tysięcy kobiet i mężczyzn, którzy należą w Kościele polskim do jednej wielkiej rodziny osób prowadzących życie konsekrowane. Dziękujmy szczególnie za tych, którzy w samotności i milczeniu naśladują swoim życiem Chrystusa modlącego się na górze i w ten sposób składają "szczególne świadectwo miłości, jaką Kościół darzy swego Pana" (VC 8). Któż to zbada, ile dobra dla świata przysparzają modlitwy klarysek, wizytek, benedyktynek, karmelitanek, bernardynek, kamedułek i kamedułów!

2.Światło na oświecenie i na chwałę: miłość ofiarna

To Symeon, gdy Maryja przyniosła do świątyni Dzieciątko, ogłosił wówczas, że Jezus jest chwałą ludu wybranego i światłem narodów. W kontekście dzisiejszego święta Ofiarowania Pańskiego osoby konsekrowane jawią się jako jedno wielkie "światło" na chwałę Pana Boga oraz na oświecenie świata, czyli doczesnej rzeczywistości. Jeżeli bowiem człowiek jest powołany, aby naśladować Chrystusa "bardziej z bliska", tak aby On był "wszystkim" w życiu, to stara się - tak jak On - dawać świadectwo o Bogu, który tak umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne (J 3,16). Tacy ludzie czują też na sobie wielkie umiłowanie przez Boga: to przecież z miłości ich wybrał, wezwał i zgromadził. Ich serca wypełnia wdzięczność, wzruszenie i miłość, gdyż nic nie zawdzięczają sobie, ale wszystko Bogu, który ich powołuje i obdarza zdolnością kochania tak jak On oraz skłania ich do służenia innym przez pokorny dar z siebie (por. VC 75).

Bogu niech będą dzięki za te wszystkie osoby, "które idąc za Chrystusem drogą rad ewangelicznych, także dzisiaj pragną iść tam, dokąd poszedł Chrystus, i czynić to, co On czynił" (VC 75); za te serca konsekrowane, które z czynną i bezinteresowną miłością pochylają się nad przeróżnymi rodzajami biedy ludzkiej i służą przede wszystkim najuboższym i najbardziej potrzebującym: w szpitalach i placówkach opieki społecznej, w przytułkach i w schroniskach, w domach samotnej matki, w noclegowniach i jadłodajniach dla bezdomnych. Bogu niech będą dzięki, że "gdziekolwiek znajdują się ludzie, którym brak pokarmu i napoju, ubrania, mieszkania, lekarstw, pracy, oświaty, środków do prowadzenia życia godnego człowieka, ludzie nękani chorobami i przeciwnościami, cierpiący wygnanie i więzienie, tam miłość chrześcijańska ich szuka i znajduje, troskliwie pociesza i wspiera" (por. Dekret o apostolstwie świeckich Apostolicam actuositatem, 8). Błogosławione serca, które patrzą dalej i widzą, gdzie potrzeba miłości i działają z wyobraźnią i konsekwencją w niełatwej misji charytatywnej. Któż to zbada, ile dobra dla świata przysparza działalność szarytek, bonifratrów, kamilianów, benedyktynek samarytanek, albertynów, albertynek, guanellianów, trynitarzy!

3. Aby mógł wkroczyć Król chwały: miłość misyjna

W dzisiejszym psalmie responsoryjnym (24) wołaliśmy o wolną przestrzeń dla kroczącego Króla chwały: bramy winny być otwarte, a odwieczne podwoje uniesione. Symeon w proroczej wizji widzi zbawienie przygotowane wobec wszystkich narodów. Można powiedzieć, że w tych słowach ukryty jest w jakiś sposób nakaz misyjny Chrystusa: Idźcie i głoście, idźcie i nauczajcie! I rzeczywiście osoby konsekrowane wniosły wielki wkład w misje ad gentes, tej podstawowej i nigdy nie zakończonej misji Kościoła. Misjonarze i misjonarki konsekrowane obecni są we wszystkich zakątkach ziemi, często stają w pierwszej linii frontu misyjnego i podejmują największe nawet ryzyko. Bo pamiętają, że "wśród różnych możliwych sposobów wyrażania miłości, tym który szczególnie przejrzyście objawia miłość jest dziś z pewnością gorliwe głoszenie Jezusa Chrystusa ludziom, którzy jeszcze Go nie znają lub o Nim zapomnieli, a zwłaszcza ubogim" (VC 75). Oprócz słowa skutecznym sposobem ewangelizacji jest autentyczne i czytelne "świadectwo życia całkowicie oddanego Bogu i braciom na wzór Zbawiciela, który z miłości do człowieka stał się sługą" (VC 76). Bo przecież siła świadectwa jest większa niż siła słów.

Bogu niech będą dzięki za tych, którzy zostali powołani na świadków nieogarnionej miłości Boga do ludzi objawionej w Jezusie Chrystusie. Bogu niech będą dzięki za tych, którzy daleko od ojczyzny przez codzienny (często heroiczny) trud i wierność do końca swemu powołaniu składają piękne świadectwo miłości do Chrystusa. A nade wszystko Bogu niech będą dzięki za misjonarzy-męczenników, którzy w ekstremalnych warunkach złożyli ofiarę z życia i przelali krew za Chrystusa. I wcale nie są to sporadyczne wypadki. W ostatnim dziesięcioleciu obliczono, iż średnio w miesiącu ginie dwóch misjonarzy: kapłanów, braci i sióstr zakonnych. Gotowość misjonarzy do oddania nawet własnego życia może rodzić się tylko z głębokiej miłości do Boga i do ludzi ewangelizowanych. Z tego powodu święty Polikarp mógł nazwać męczenników "obrazem doskonałej miłości" (List do chrześcijan w Magnezji). Dziękujmy Bogu za te niezwykle cenne świadectwa, bo "świat współczesny chętniej słucha świadków aniżeli nauczycieli, a jeśli słucha nauczycieli, to dlatego, że są świadkami" (Evangelii nuntiandi, 41). Któż to zbada, ile dobra dla świata przysparza działalność ewangelizacyjna werbistów, franciszkanów, misjonarzy, oblatów, duchaczy, sercanów, redemptorystów, pallotynów, salwatorianów, dominikanów!

* * *

Dzisiejsze święto wzywając nas do ofiarowania Panu Bogu jeszcze raz naszego życia, myśli, uczynków, kieruje nasz wzrok w stronę tych, którzy "porzucili wszystko, aby przebywać z Chrystusem i tak jak On oddać się na służbę Bogu i braciom" (VC 1). Papież Benedykt XVI z uznaniem zauważył, że "tak wiele osób konsekrowanych wciąż daje najwyższe i wierne świadectwo miłości do Boga i braci, świadectwo które nierzadko posuwa się do męczeństwa" (2.02.2007r.). Niech to świadectwo podnosi nasz wzrok ku górze, abyśmy umieli zachwycić się Bogiem, który jest samą Miłością!

Źródło: Strona - Konferencja Episkopatu Polski
27.01.2010 Osoby konsekrowane świadkami miłości

góra

.