DROGA KRZYŻOWA - maturzystów Droga Krzyżowa "Na wałach jasnogórskich"
 


Wprowadzenie:

Za chwilę pójdziemy Drogą Krzyżową. Może nie mieliśmy na to czasu wcze­śniej, więc zastanówmy się teraz, po co tu przyjechaliśmy. Jednoznaczna odpowiedź brzmi:

Modlić się o zdanie matury. Ale każdy z nas ma na pewno ukryte intencje, które chce przedstawić Pani Jasnogórskiej.

Ale teraz mamy Drogę Krzyżową. W jakiej intencji ją ofiaruję? Chyba nie po­myślałem, ale przecież mogę ją ofiarować za siebie i za całą wspólnotę maturzystów. Mogę dzisiaj pomodlić się o odpuszczenie naszych win. I nie mów, że przez te lata nauki nie zrobiłeś niczego, czego byś mógł teraz nie żałować. Na pewno masz, za co przepraszać twojego Boga, który przecież i tak cię nie opuścił w chwilach trudnych. Przecież z Bożą pomocą skończyłeś tę szkołę. Przecież to On na zbolałe ramiona oprócz Swojego wziął jeszcze i twój krzyż. Przez cały ten czas był razem z tobą i troszczył się o ciebie, czy tego chciałeś, czy nie, bo miłość nie wybiera. Bóg jest Miłością i kocha każ­dego z nas takiego, jakim jest. To tylko my nie jesteśmy wierni, i właśnie teraz, w czasie tej Drogi Krzyżowej mamy idealną okazję, żeby Go przeprosić za to, że nie chcieliśmy się uczyć miłości od Niego. Już dzisiaj bądź dojrzały i miej odwagę uniżyć się przed Bogiem i uznać swój błąd. Na to chyba cię jeszcze stać.
STACJA I: JEZUS SKAZANY NA ŚMIERĆ


Jezus zostaje skazany na śmierć przez człowieka, a równocześnie dla człowieka, bo tylko w ten sposób może odkupić nasze winy i przynieść nam wspaniały dar - Zbawie­nie. Czy mam tego świadomość? Czy wierzę, że to rzeczywiście ON mnie zbawił? Je­stem młody, pełen chęci do życia, zapału do pracy... Jezus także był młody, silny, pełen radości, a mimo to oddał swoje ciało na umęczenie, pozwolił swoją głowę ukoronować cierniem, serce przebić mieczem boleści... I w tej chwili cokolwiek powiem - będzie za mało; cokolwiek pomyślę - będzie zbyt rozumne; cokolwiek odczuję - będzie zbyt łatwe. Bo to Bóg - Człowiek będzie cierpiał za moje sprośności, swawole, za moją młodzieńczą wolność.

Przebacz nam, Panie, że nie zawsze potrafiliśmy pogodzić się z naszymi ocenami, z takimi, a nie innym wydarzeniem w szkole; że tak często obwinialiśmy innych: nauczy­cieli, kolegów i koleżanki, nie znajdując jednocześnie belki fałszu w swoim oku.
STACJA II: PAN JEZUS BIERZE NA SWOJE RAMIONA KRZYŻ


Po raz kolejny, tysięczny, milionowy bierze na swoje barki krzyż - dwie skrzy­żowane belki, chociaż niekoniecznie... Bierze na swoje ramiona moje przekleństwa, na­szą rozwiązłość, pijaństwo, niekochane dzieci, odrzuconych starców, zabiera w tę krzy­żową podróż moje lenistwo, niedowiarstwo, pychę, zazdrość. I ON się tego nie lęka, bo ma wiarę w to, że Jego umiłowany Ojciec w niebie pomoże mu to zanieść na Golgotę... A tymczasem ja boję się krzyża. Krzyża bólu, niepowodzenia, cierpienia, samotności, nie­zrozumienia, krzyża szarych dni, ośmieszenia. A dlaczego? Bo nie ma we mnie wiary, bo nie wierzę w to, że ON może mi pomóc. A przecież "Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia."

Przebacz nam, Panie, że tyle razy nie potrafiliśmy przyjąć naszego krzyża, że czasem wydawał się nam zbyt ciężki i niepasujący do nas, że szliśmy na łatwiznę, wybierając kłamstwa, oszustwa, wagary.
STACJA III: JEZUS PO RAZ PIERWSZY UPADA


Idziemy tutaj razem, my - maturzyści, absolwenci liceum, technikum, niektórzy głęboko rozmodleni, inni już znudzeni, a to dopiero III stacja. I nagle ogromny szok - nasz Bóg leży na bruku, pośród kurzu, śmieci, zabłoconych adidasów. I lawina pytań: Co się stało? Gdzie ON jest? Może już nie żyje? Ale dlaczego? Przecież był taki silny?... Niewątpliwie tak - był bardzo silny, miał wiarę w to, że Ojciec jest z Nim, ale ludzkie siły zawiodły, Jego stopa potknęła się o wystający kamień, a na dodatek tych ludzkich grzechów ciągle przybywa. Myślę, że nie możesz robić z tego sensacji - przecież ty także upadasz i to o wiele częściej, aniżeli tylko trzy razy. Dlatego, jeżeli chcesz pomóc Jezusowi dotrzeć na Kalwarię - Górę Zbawienia, włącz się w żarliwą modlitwę, a nie miej tego nabożeństwa za uciążliwą konieczność.

Przebacz nam, Panie, ten pierwszy upadek, chwilę, w której zwątpiliśmy w Ciebie po raz pierwszy i nie ostatni, kiedy zbyt mocno zawierzyliśmy własnym siłom.
STACJA IV: SPOTKANIE Z MATKĄ


Po każdej burzy przychodzi czas uciszenia, ukazuje się piękne słońce. Tak też jest i teraz - po ciężkim upadku przychodzi czas radosnego spotkania z umiłowaną Mat­ką. Jezus pała ogromną Miłością, sam jest bardzo umęczony, ale chce ulżyć w cierpieniu swej Matce, chce paść do jej kolan, chce ucałować jej dłoń, chce otrzeć jej pot, chce... Tak bardzo chce, ale nie może. Jest skrępowany ciężarem krzyża, ograniczony kordonem rózg i nie może się przedrzeć. Ty w porównaniu z Jezusem masz komfortową sytuację. Możesz powiedzieć swojej matce, jak bardzo ją kochasz, możesz wyręczyć ją z trudnych obowiązków, możesz kupić jej kwiaty, pocieszyć w strapieniu. Tylko czy chcesz?...

Przebacz nam, Panie, wszystkie spotkania z drugim człowiekiem, które teraz chcieliby­śmy wymazać z pamięci. Wybacz nam, że zapomnieliśmy wymazać z pamięci. Wybacz nam, że zapomnieliśmy już, że do szkoły, do klasy chodzę nie tylko ja i moja paczka, ale wiele innych osób, z którymi też trzeba porozmawiać, też trzeba spotkać się "duchowo".
STACJA V: SPOTKANIE Z SZYMONEM


Zwykły, prosty człowiek idzie razem ze Zbawcą. Co prawda nie z własnej woli, ale idzie? Musieli Go przymusić, bo on - Szymon wstydził się obdartego Zbawiciela. Oczywiście bardzo pociąga ludzi to, co czyste, pachnące, wypolerowane. Ale w rzeczy­wistości liczą się czyny i to, co masz w sercu. W końcu za to otrzymasz niebieską nagro­dę, Dlatego Ty - młody człowieku, stojąc na progu dojrzałego życia, nie omijaj ze wzgar­dą kalekiego żebraka, nie wyśmiewaj się z kulawej staruszki, nie kop leżącego pijaka tylko podejdź, pomóż się podźwignąć tym ludziom i powiedz im, jak bardzo kocha ich Jezus. A wówczas zobaczysz, że to, co stare, obolałe i cuchnące przemieni się w rajską szczęśliwość.


Przebacz nam, Panie, naszą dumę, nasz brak pokory, który nie pozwalał nam na przyję­cie pomocy od kogokolwiek i to, że wstydziliśmy się prosić o pomoc. A może znalazł się i ktoś taki, kto rozmawiał z nami na tematy wiary, kto próbował wprowadzić nas na ścieżkę wiodącą do Jezusa. Przebacz nam, Jezu, te sytuacje, kiedy zachowywaliśmy się tak, jakbyśmy to my pozjadali wszystkie rozumy i wiedzieli najlepiej, którędy droga. Przebacz nam, że nie potrafiliśmy przyjąć pomocy od Ciebie.
STACJA VI: WERONIKA OCIERA TWARZ


Aby ulżyć Jezusowi w cierpieniu, Weronika musiała pokonać rozwrzeszczany tłum oprawców, a także przedrzeć się przez zaciśnięty kordon żołnierzy. Jednak podjęła się tego trudu, bo wiedziała, że tam jej ukochany Jezus potrzebuje pomocy, wiedziała, że krew i pot zalewają Jego święte oczy i skronie i chciała pomóc. Nie wahała się ani chwili, odważnie podbiegła i swą powinność uczyniła z ogromną delikatnością i subtelnością, a wszystko to dla jedynego Zbawcy świata. Ty nie musisz pokonywać tak wielu trudności, aby ulżyć cierpiącemu. Niestety, musisz przełamać tylko swój wewnętrzny opór. A Chry­stus czeka...

Przebacz nam, Panie, nasz egoizm, nasze zamknięcie się w sobie, bo może nieraz wi­dzieliśmy, że ktoś cierpi, że ktoś potrzebuje pomocy, bo jest bliski załamania, a tak trud­no było nam się przełamać i powiedzieć mu dobre słowo, pocieszyć i do głowy nam nie przyszło, że najlepszą pomocą będzie modlitwa za tę osobę.
STACJA VII: JEZUS DRUGI RAZ UPADA


Każdy krok Jezusa jest coraz trudniejszy, jego siły słabną, oczy zachodzą mgłą, wargi coraz bardziej spieczone... Tak bardzo chce podołać temu trudnemu zadaniu, ja­kim jest zbawienie. Ale co ja mówię - to tylko dla nas ludzi ta droga jest zadaniem, dla Niego jest ona radością, ogromną radością, która może uratować zabłąkanych ludzi przed wieczną śmiercią. I w tym momencie nie wytrzymuje, krzyż przygniata Go do ziemi, ogromny ból, ból nie do wytrzymania, ale to jeszcze nie koniec. Zbawienie będzie doko­nane, bo Bóg jest wierny i umiłował nas do końca.


Przebacz nam, Panie, że tyle razy wystawialiśmy Ciebie na próbę, zwłaszcza nasze lenistwo, bo może się uda, może nie będzie pytać, może przekupimy, może bomba w szkole...
STACJA VIII: SPOTKANIE Z NIEWIASTAMI


Jezus spotyka kolejne osoby na swojej drodze krzyżowej. Są to kobiety. Płaczą, użalają się nad losem Jezusa. Zapewne są Mu życzliwe, przychylne, jednak słyszą wyraź­ne napomnienie Jezusa: płaczcie nad sobą i nad dziećmi swoimi. Dlaczego je upomniał, dlaczego zwrócił uwagę na nie same i na dzieci? Ponieważ ON był Bogiem - Zbawicie­lem i jego misja musiała być spełniona bez względu na wszystko. Zwrócił uwagę na jerozolimską społeczność po to, aby przypomnieć, iż musimy bardzo wiele włożyć pracy w to, aby się Bogu podobać.

Przebacz nam, Panie, każdą ranę, jaką zadaliśmy koleżance, koledze, profesorom, ro­dzicom, Tobie..., że często nie zastanawialiśmy się nad naszym postępowaniem, działa­liśmy nieświadomie i bezmyślnie.
STACJA IX: TRZECI UPADEK


Stoję gdzieś z boku, z tyłu, gapię się bezwiednie, lepiej się w to nie angażować, bo po co? Przyglądam się i nagle znowu mój Bóg dosięga rynsztoku. Jego twarz zatopio­na w ulicznym kurzu, ale w tym momencie to już jest święty kurz, poświęcony Jego Boską krwią. Bóg upadł - taka jest prawda, ale nie chcemy jej przyjąć, bo to takie niere­alne, nieprawdziwe. Myślisz sobie: przecież skoro ON upada, to nie może być moim Bogiem. Wszak mój Bóg jest silny, wszechmocny i potężny. Ale widzisz, Jezus był także człowiekiem i to wszystko z miłości do ciebie konkretnie, tam gdzieś z tyłu, daleko, na końcu.

Przebacz nam, Panie, że nasze grzechy ciągle się pomnażają, stają się coraz cięższe, że już nawet nie chcemy powstać, że sami przechylamy szalę swojego życia, że narzekamy na świat, że jest zły, że to takie czasy, a zmianę świata zaczynamy od ograniczenia istnień ludzkich na ziemi. Kiedyś w końcu i na nas przyjdzie kolej.

STACJA X: OBNAŻENIE Z SZAT



Panie! Jak oni mogą, przecież to płótno jest świętością? Twoje ciało także święte, a mimo to oni zdzierają z Ciebie szaty, nie zważając na to. Wykonują rozkazy zwierzch­ników, ale to ich przecież nie usprawiedliwia. Cierpisz, Panie, ogromnie, ale nie ból fizyczny jest najgorszy. Boleje Twoje serce odarte z wszelkiej godności. I ta Twoja okrutna rana odnawia się za każdym razem, kiedy to my - ludzie młodzi zapominamy o swojej ludzkiej godności. Odnawia się wówczas, gdy poprzez nasze nieskromne myśli i uczynki brukamy świątynię naszego ciała, w której mieszka Duch Święty. Dlatego proszę, Panie, pomóż nam na nowo docenić wartość czystych myśli i dobrych uczynków.

Przebacz nam, Panie, grzechy przeciwko szóstemu przykazaniu, nasze niemoralne po­stępowanie, wulgarne dowcipy, słowa, nieskromny ubiór. Przebacz nam, że nie szanowa­liśmy samych siebie, pozwalając traktować się jak rzecz, odzierając się może już z resz­tek ludzkiej godności.
STACJA Xl: PRZYBICIE DO KRZYŻA


Pewien etap został już zamknięty. Tylko zastanawiam się, co bardziej boli: cięż­ka wspinaczka na Golgotę z krzyżem na ramionach i z cierniem na głowie, pośród wy­zwisk i plucia czy przybicie do krzyża i okrutna długotrwała agonia. Myślę jednak, że w tym momencie dla Jezusa nie jest to wcale istotne. Najbardziej boli Go to, że teraz snu­jesz się znudzony gdzieś na samym końcu, zupełnie niezainteresowany, wyłączony. Naj­bardziej boli Go brak twojego rozmodlenia, skupienia. A wiedz o tym, że On potrzebuje tego najbardziej, właśnie twoja modlitwa jest Mu najbardziej miła. W tej chwili nawet przybicie do krzyża staje się mniej bolesne...

Przebacz nam, Panie, tysiące małych i większych gwoździków wbijanych wciąż w Twoje święte ciało. Przepraszamy Cię za niedotrzymanie przyrzeczeń z I Komunii Świętej i Bierzmowania.
STACJA XII: ŚMIERĆ NA KRZYŻU


Wykonało się! - ofiara zakończona. Ale czy ty myślisz, że to koniec?... Nawet jeżeli wątpisz w obietnicę zmartwychwstania, to pragnę ci z całą mocą i siłą powiedzieć, że tak będzie w istocie. Jezus pokona śmierć i jako pierwszy powstanie z martwych. Wiem, że dla niektórych tak po ludzku jest to niemożliwe. Przecież to wbrew naturze. Ale pamiętaj, że Jezus jest Bogiem i On może wszystko. Dlatego proszę cię, uwierz tak bardzo gorąco i serdecznie w to, że Jezus może wszystko, także pokonać śmierć. Niech z twojego umysłu znikną wszelkie wątpliwości i niedowiarstwo. Zresztą tę tajemnicę może pojąć tylko i wyłącznie serce pełne wiary, nadziei i miłości.


Przebacz nam. Panie, że nie doceniamy Twojej ofiary, że nie uczestniczymy w pełni w Eucharystii, nie chcemy czerpać z niej siły do dalszego życia, że może już zapomnieli­śmy, jak ona wygląda w całości. Przepraszamy Cię za to, że nie chcemy otrzymywać od Ciebie darów, gardzimy tym, co nam dajesz, odrzucając sakrament Eucharystii.

Przebacz nam, Panie, każdą opuszczoną Mszę Świętą, także tę z okazji rozpoczęcia czy zakończe­nia roku szkolnego, przebacz wagarowanie podczas szkolnych rekolekcji.

STACJA XIII: ZDJĘCIE Z KRZYŻA


Często w szkole słyszałem takie zdanie: "Czuję się jak z krzyża zdjęty". Ale skąd ty możesz o tym wiedzieć, skoro sam Jezus tego nie wiedział, bo Jego martwe ciało nie czuło już nic. W tym momencie było ogromną relikwią, która z wielkim szacunkiem została złożona w czułe i kochające ręce Matki. Myślę, że Jezusowi było bardzo dobrze na tych matczynych dłoniach. Ona sercem opatrzyła Jego wszystkie rany, uśmiechem leczyła wszelkie zadrapania. Jednak największa radość kryje się w tym, że my także możemy korzystać z tego dobrotliwego serca Najświętszej Matki. Tylko czy mamy takie pragnienie...


Przebacz nam, Panie, brak świadomości, że między Wielkim Piątkiem a Zmartwych­wstaniem była jeszcze Wielka Sobota - czas oczekiwania. Przebacz nam brak cierpliwo­ści, brak nadziei - tej małej, na co dzień, nadziei zbawienia. Przebacz nam, że nie szuka­my sensu życia, sensu śmierci, że wszystko nam zobojętniało i idziemy w życie bez żad­nych własnych wartości.

STACJA XIV; ZŁOŻENIE W GROBIE


Pomimo że tej stacji powinna towarzyszyć chwila refleksji i zadumy, to zapew­ne nie każdy się na to wysili. Jedni, owszem, złożą okruchy swych dobrych myśli i uczuć w umęczonym sercu Jezusa, inni natomiast odetchną z ulgą, bo nareszcie skończy się to smutne i monotonne nabożeństwo. Jednak mimo wszystko musimy pamiętać, że dzieło Zbawienia nie kończy się na stacji złożenia do grobu. To jest tylko najbardziej odpo­wiednia chwila ku temu, aby złożyć Jezusowi szczere podziękowanie za Jego ofiarę. I pamiętajmy, że kiedyś w wieczystej chwale zabrzmi radosne ALLELUJA, a wówczas nasze serca przepełnią się nieopisaną radością.

Przebacz nam, Panie, że nie uświadamiamy sobie na nowo tego, że bez Ciebie nic uczy­nić nie możemy, że życie nie polega tylko na wykorzystywaniu własnych zdolności, które zresztą i tak mamy od Ciebie, ale na współpracy z Tobą, łączności. Przepraszamy Cię za brak modlitwy w naszym życiu. Wybacz nam, Panie, brak wiary w to, że Ty jesteś Wszech­mogący, że przecież wystarczy Cię tylko poprosić.


ZAKOŃCZENIE



Chrystus szedł od początku z tobą. Nie dostrzegałeś Go, choć, gdy szliście obok siebie, Jego ślady na piasku były często wyraźniejsze od twoich. On nie rezygnował ze wspólnej drogi, mimo że często Go odtrącałeś nieświadomy tego, iż tylko On jest Jedyną odpowiedzią na krzyk Twojej zabłąkanej duszy. Czy rozumiesz? To ty potrzebujesz teraz Boga i zawsze będziesz Go szukał, za Nim tęsknił. Lecz musisz uzmysłowić sobie, że równie mocno albo nawet bardziej On potrzebuje ciebie. To dzięki tobie chce objawić każdemu młodemu człowiekowi; nawet więcej - całemu światu Swoją Wszechpotężną Miłość.

Przytrzymaj wyciągniętą do ciebie Chrystusową Dłoń, a twoje młode życie na­pełni się pokojem i radością, każdy gest nabierze sensu, a żadne pytanie nie pozostanie bez odpowiedzi.