Bł. Jan Paweł II

Żywot Jezusa

Wydawnictwo M
ISBN: 978-83-7595-496-8



fragment książki:
R o z d z i a ł I

EWANGELIA Życia Jezusa przed przyjściem na świat

„Wszystko przez Nie się stało” (J 1,3)

Jeśli bowiem jest prawdą, że Słowo stało się ciałem, „gdy nadeszła pełnia czasu” (por. Ga 4,4), to prawdą jest również, że mocą swej własnej tajemnicy, jako odwieczny Syn Ojca, jest Ono początkiem i końcem wszechświata. Stwierdza to św. Jan w Prologu swojej Ewangelii: „Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało” (J 1,3). Podkreśla to również św. Paweł, pisząc do Kolosan „w Nim zostało wszystko stworzone: i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne [...]. Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone” (Kol 1,16). Ta czynna obecność Syna w stwórczym dziele Boga objawiła się w pełni w tajemnicy paschalnej, kiedy Chrystus, powstając z martwych jako „pierwszy spośród tych, co pomarli” (1 Kor 15,20), dał początek nowemu stworzeniu oraz zainicjował proces, który On sam doprowadzi do końca, gdy powróci w chwale i „przekaże królowanie Bogu i Ojcu [...], aby Bóg był wszystkim we wszystkich” (1 Kor 15,24.28). Już u świtu stworzenia ta „kosmiczna misja” Chrystusa była zatem zawarta w Bożym zamyśle. Ta wizja chrystocentryczna, ogarniająca całą przestrzeń czasu, towarzyszyła Bogu, gdy spojrzawszy z uznaniem na własne dzieło, odpoczął po całym swym trudzie i „pobłogosławił ów siódmy dzień i uczynił go świętym” (Rdz 2,3). Według autora pierwszego biblijnego opisu stworzenia, reprezentującego tradycję kapłańską, wtedy właśnie został ustanowiony „szabat” — jeden z najbardziej znamiennych elementów pierwszego Przymierza, który w jakiś sposób zapowiada już dzień święty nowego i ostatecznego Przymierza. Ten sam motyw „odpoczynku Boga” (por. Rdz 2,2) oraz odpoczynku, jakiego zaznał w Ziemi Obiecanej lud po wyjściu z Egiptu (por. Ps 95[94],11), zostaje odczytany w Nowym Testamencie w nowym świetle — w perspektywie ostatecznego „odpoczynku szabatniego” (por. Hbr 4,9), do którego wszedł sam Chrystus przez swoje zmartwychwstanie i do którego ma wejść Lud Boży, naśladując wytrwale Jego synowskie posłuszeństwo (por. Hbr 4,3-16). (I)

Działalność Słowa w świecie (J 1,9-13)

Zjednoczenie Chrystusa z człowiekiem samo w sobie jest tajemnicą, w której rodzi się „nowy człowiek” powołany do uczestnictwa w Bożym Życiu (por. 2 P 1,4), stworzony na nowo w Chrystusie ku pełni łaski i prawdy (por. Ef 2,10; J 1,14.16). Zjednoczenie Chrystusa z człowiekiem jest mocą i źródłem mocy wedle tego, co tak zwięźle wypowiedział w Prologu swej Ewangelii św. Jan: Słowo „Wszystkim tym [...] którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali synami Bożymi” (J 1,12). Jest to moc wewnętrznie przemieniająca człowieka, zasada nowego życia, które nie niszczeje i nie przemija, ale trwa ku żywotowi wiecznemu (por. J 4,14). Żywot ten, przyobiecany i darowany każdemu człowiekowi przez Ojca w Jezusie Chrystusie, przedwiecznym i Jednorodzonym Synu, wcielonym i narodzonym u progu spełnienia czasów z Dziewicy Maryi (por. Ga 4,4), jest ostatecznym spełnieniem powołania człowieka. Jest poniekąd spełnieniem tego „Losu”, który odwiecznie zgotował mu Bóg. Ten „Boży Los” przebija się ponad wszystkie zagadki i niewiadome, ponad krzywizny i manowce „ludzkiego losu” w doczesnym świecie. Jeśli bowiem wszystkie one prowadzą — przy całym bogactwie życia doczesnego — jakby z nieuchronną koniecznością do granicy śmierci i progu zniszczenia ludzkiego ciała, Chrystus ukazuje się nam poza tym progiem: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy [...] nie umrze na wieki” (J 11,25n). W Jezusie Chrystusie ukrzyżowanym, złożonym do grobu, a z kolei zmartwychwstałym, zabłysła człowiekowi raz na zawsze nadzieja życia wiecznego, nadzieja zmartwychwstania w Bogu (por. Prefacja ze Mszy św. o zmarłych), ku któremu człowiek idzie poprzez śmierć ciała, dzieląc wraz z całym stworzeniem widzialnym tę konieczność, jakiej poddana jest materia. Rozumiemy — i staramy się coraz gruntowniej rozumieć — wymowę tej prawdy, jaką Odkupiciel człowieka zawarł w zdaniu: „Duch daje życie; ciało na nic się nie przyda” (J 6,63). Słowa te — wbrew pozorom — wyrażają właśnie najwyższą afirmację człowieka: ciała, które ożywia Duch! (II)

Objawienie się Słowa światu (J 1,14-18)

W Ewangelii św. Jana uniwersalizm zbawczy Chrystusa zawiera elementy Jego posłannictwa łaski, prawdy, zbawienia i Objawienia: Słowo jest „światłością prawdziwą, która oświeca każdego człowieka” (J 1,9). I jeszcze: „Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Syn [Bóg], który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył” (J 1,18; por. Mt 11,27). Objawienie Boga staje się ostateczne i zupełne poprzez Jego Jednorodzonego Syna: „Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał kiedyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna. Jego to ustanowił dziedzicem wszystkich rzeczy, przez Niego też stworzył wszechświat” (Hbr 1,1-2; por. J 14,6). W tym ostatecznym Słowie swego Objawienia Bóg dał się poznać w sposób najpełniejszy: powiedział ludzkości, kim jest. To ostateczne samoobjawienie się Boga jest podstawowym motywem, dla którego Kościół „jest misyjny ze swej natury”. Nie może on nie głosić Ewangelii, czyli pełni prawdy, jaką Bóg dał nam poznać o samym sobie.

Chrystus jest jedynym pośrednikiem między Bogiem a ludźmi: „Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus, który wydał siebie samego na okup za wszystkich jako świadectwo we właściwym czasie. Ze względu na nie ja zostałem ustanowiony głosicielem i apostołem — mówię prawdę, nie kłamię — nauczycielem pogan w wierze i prawdzie” (1 Tm 2,5-7; por. Hbr 4,14-16). Ludzie zatem mogą wejść w komunię z Bogiem wyłącznie za pośrednictwem Chrystusa, pod działaniem Ducha. To Jego jedyne i powszechne pośrednictwo, bynajmniej nie stanowiąc przeszkody w dążeniu do Boga, jest drogą ustanowioną przez samego Boga i Chrystus jest tego w pełni świadomy. Jeśli nie są wykluczone różnego rodzaju i porządku pośrednictwa, to jednak czerpią one znaczenie i wartość wyłącznie z pośrednictwa Chrystusa i nie można ich pojmować jako równoległe i uzupełniające się.

Nie jest zgodne z wiarą chrześcijańską wprowadzanie jakiegokolwiek podziału pomiędzy Słowo i Jezusa Chrystusa. Święty Jan stwierdza wyraźnie, że Słowo, które „było na początku u Boga”, jest tym samym, które „stało się ciałem” (J 1,2.14). Jezus jest Słowem Wcielonym, Osobą jedną i niepodzielną. Nie można też oddzielać Jezusa od Chrystusa albo mówić o „Jezusie historycznym”, który byłby różny od „Chrystusa wiary”. Kościół zna i wyznaje Jezusa jako „Chrystusa, Syna Boga żywego” (por. Mt 16,16). Chrystus nie jest nikim innym, jak Jezusem z Nazaretu. Ten zaś jest Słowem Bożym, które stało się człowiekiem dla zbawienia wszystkich. W Chrystusie „mieszka cała pełnia: Bóstwo, na sposób ciała” (Kol 2,9) i „z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali” (J 1,16). „Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca” (J 1,18), jest umiłowanym Synem, w którym mamy odkupienie (por. Kol 1,13-14). „Zechciał bowiem Bóg, aby w Nim zamieszkała cała Pełnia, i aby przez Niego znów pojednać wszystko z sobą: przez Niego — i to, co na ziemi, i to, co w niebiosach, wprowadziwszy pokój przez krew Jego krzyża” (Kol 1,19-20). Ta właśnie jedyna w swoim rodzaju wyjątkowość Chrystusa nadaje Mu znaczenie absolutne i powszechne, dlatego, będąc w historii, jest On ośrodkiem i końcem historii: „Jam Alfa i Omega, Pierwszy i Ostatni, Początek i Koniec” (Ap 22,13). Jeśli zatem jest czymś słusznym i pożytecznym rozważać różne aspekty tajemnicy Chrystusa, nie należy nigdy tracić z oczu Jego jedności.

„W Nim było życie, a życie było światłością ludzi”, która „w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła” (J 1,4-5). Tym jednak, którzy ją przyjęli, została dana „moc, aby się stali dziećmi Bożymi” (w. 12). I kończy tym uroczystym stwierdzeniem: „Boga nikt nigdy nie widział; ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, [o Nim] pouczył” (w. 18). Te słowa, rozbrzmiewające w sercu Kościoła od ponad dwóch tysięcy lat, zachowują całą swą nowość i aktualność. W Jezusie, Jednorodzonym Synu Ojca, Bóg objawia się w pełni i przekazuje swoje życie każdej istocie ludzkiej, która uznaje Go za Zbawcę. Dziecię narodzone w Betlejem jest naprawdę „rówieśnikiem” każdego człowieka przychodzącego na świat.

Jest zatem „współczesne” również i nam. Dary Pana nigdy nie przemijają. Oto radosne przesłanie Bożego Narodzenia: Boże światło, które napełniło serca Maryi i Józefa i prowadziło pasterzy i mędrców, świeci również dla nas. Dramat polega na tym, że Chrystus-Światłość świata wielu jest nieznany, przez innych nie jest przyjmowany, a nawet odrzucany. W naszym społeczeństwie rozpowszechniona jest, niestety, kultura nacechowana egoizmem i zamknięta na poznanie i miłość Boga. Kultura ta, odrzucając w istocie stałe odniesienie do transcendencji Boga, rodzi zagubienie i niezadowolenie, obojętność i samotność, nienawiść i przemoc. Jakże ważne jest zatem, by dawać radosne świadectwo jedynemu orędziu zbawienia, dawnemu i zawsze nowemu, Ewangelii życia i światła, nadziei i miłości!

„Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo” — pisze Jan w Prologu Ewangelii (J 1,1). I dodaje: „Wszystko przez nie się stało” (J 1,3). Wszystko. Także Maryja. Co więcej, przede wszystkim Maryja, która po świętym człowieczeństwie Chrystusa jest szczytem stworzenia, „chwałą wszechświata”, jak pozdrawia Ją Liturgia. „Wszystko zostało stworzone [...] ze względu na Niego” precyzuje Paweł Apostoł (Kol 1,16). Wszystko. Także Maryja. Ze względu na Niego została Ona stworzona, aby być Jego świętą matką i aby w Jej dziewiczym łonie Słowo przyjęło ludzką naturę; aby być Jego wierną uczennicą, która w skarbcu czystego serca zachowuje słowo życia (por. Łk 2,19-51); Nową Niewiastą postawioną obok Niego, Nowego Człowieka, Odkupiciela Ludu Bożego i Nowej Jerozolimy; pierwszym i już w pełni dojrzałym owocem odkupienia.

„Przez Niego”, „ze względu na Niego” — mówi nam Pismo. A zatem w Maryi wszystko jest skierowane ku Chrystusowi, wszystko zależy od Niego, wszystko jest przeniknięte Jego tajemnicą. Od czasów apostolskich chrześcijanie oddają się kontemplacji Jezusa, „Pana chwały” (1 Kor 2,8), a zgłębiając tajemnicę Jego osoby, Syna Bożego i, za sprawą Maryi, Syna człowieczego, pojmują zasadniczą rolę Maryi w dziele zbawienia. Później, stopniowo zastanawiając się nad nierozerwalnym związkiem Matki ze zbawczymi wydarzeniami życia, śmierci i zmartwychwstania Jezusa, doszli do przyjęcia wobec Niej postawy przepełnionego wzruszeniem podziwu, głębokiego szacunku i uwielbienia pełnego miłości. (III)