Wojownicy Boga przeciwko złym duchom

O walce duchowej z ks. dr Przemysławem Sawą, dyrektorem Diecezjalnej Szkoły Nowej Ewangelizacji w Bielsku-Białej i egzorcystą w diecezji bielsko-żywieckiej rozmawia Anna Mularska.

Każdy chrześcijanin powołany jest do boju w duchowej walce przeciwko pierwiastkom zła. Teoria wydaje się być oczywistą, ale jak uczynić ją praktyką? Czym w ogóle jest walka duchowa i jaki jest jej cel?

ks. Przemysław Sawa: Walka duchowa to rzeczywistość zmierzania się świętości (tego, co Boże) z grzesznością, ze złem. Wynika ona z dopuszczenia do głosu zła. Dokonało się to przez pierwszy grzech w Raju i każde następne dopuszczanie pokus. Doświadcza jej każdy człowiek, choć nie wszyscy mają tego świadomość. Dla wierzących dochodzi wprost sprzeciwianie się pokusie i wszelkim propozycjom złego ducha. Było to doświadczeniem Jezusa, który na pustyni walczył z diabłem i jego ofertami; podobnie było w Ogrójcu – Szatan nie próżnował i usiłował zniechęcić Jezusa.

Czyż praca nad własnym charakterem, stawanie wobec trudności, nałogów nie jest konkretnym przejawem walki duchowej? W obecnym etapie historii zbawienia poprzez własne duchowe zmagania mamy udział w cierpieniach Jezusa Chrystusa i jako członkowie Jego Ciała uczestniczymy w ustanawianiu Bożego panowania na ziemi (jest to zwiastowanie i uobecnianie zbawienia).

Nie mamy oficjalnego dogmatu traktującego o istnieniu szatana i demonów. Dlaczego jednak Kościół wierzy w jego realne działanie? Jakie są ku temu przesłanki?

Aby uściślić pojęcia, należałoby wpierw wyjaśnić kilka kwestii. Wśród objawionych prawd wiary mamy orzeczenia dogmatyczne, które Kościół formułował w obliczu konieczności jednoznacznego definiowania wyznawanych treści. Mamy też tzw. dogmaty z powszechnego nauczania, wynikające jednoznacznie ze Słowa Bożego, które nie są formalnie ogłoszone. Jest wreszcie zwyczajne nauczanie Kościoła (biskupów), którzy w jedności ze sobą i z biskupem Rzymu biorą odpowiedzialność za głoszenie poprawnego wyznania wiary.

Jeśli chodzi o kwestie Szatana i demonów, to Kościół wypowiada się jednoznacznie na ten temat. Warto przypomnieć niektóre orzeczenia: …i diabeł byłby dobry, jeśliby nie trwało to, co uczynił. Ale ponieważ źle wykorzystał swoją naturalną doskonałość (…), lecz odpadł od najwyższego dobra, z którym powinien być zjednoczony (Quam laudabiliter List Leona Wielkiego do biskupa Turribiusza z Astorgii, 447 r.)[1]; Jeżeli ktoś mówi, że diabeł nie był przedtem dobrym aniołem stworzonym przez Boga i że jego natura nie była dziełem Bożym, lecz mówi, że wyłonił się on z chaosu i ciemności i że nie miał żadnego swojego stwórcy, lecz że jest samym początkiem i substancją zła (…), niech będzie obłożony anatemą (I synod w Bradze, 574 r.)[2]. Sobór Watykański II wspomina 18 razy złe duchy, np. …Usiłujemy tedy we wszystkim podobać się Panu (por. 2 Kor 5,9) i przyoblekamy się w zbroję Bożą, abyśmy mogli się ostać przeciw zasadzkom diabelskim i stawić opór w złym dniu… (KK 48d). Szczególne znaczenie w kwestii demonologicznej mają wypowiedzi papieża Pawła VI, który jednoznacznie, opierając się mocnej krytyce także w gronie teologów, przypomniał naukę Kościoła: Zło nie jest już tylko jakimś brakiem, lecz żywą istotą duchową, przewrotną i powodującą przewrotność (audiencja generalna, 15 XI 1975 r.).

Mimo to w poglądach wielu osób wierzących w Boga szatan staje się postacią mitologiczną, "straszakiem" albo baśniowym "czarnym charakterem".

Wielu ludzi, także ochrzczonych, nie przyjmuje realnego istnienia Szatana i demonów. Uważają oni, że nie są to konkretne osobowe byty, ale personifikacje czy symbole zła. Zaczął ten problem dotyczyć również niektórych teologów. Dlatego papież Paweł VI wyraźnie wyznał, że chrześcijaństwo przyjmuje istnienie złych duchów jako indywidualnych, żyjących istnień duchowych (osób).

Negowanie rzeczywistości osobowej demonów wynika ze zniekształconej wiary i odrzucania Słowa Bożego, które jednoznacznie mówi o podmiotach i charakterze walki duchowej.

Gdy nie uznaje się czegoś, gdy nie wierzy się w jego istnienie, nie można z tym walczyć. Jakie największe zagrożenia niesie z sobą rezygnacja chrześcijanina z walki duchowej?

Brak świadomości zagrożeń duchowych stanowi poważne niebezpieczeństwo. Chrześcijanin, nawet nieświadomie, może wchodzić na "terytorium wroga", co prowadzi go do jakiegoś związania. Nie można oczywiście przesadzać i wszędzie widzieć złe duchy (dlatego wyraźnie odcinam się od obecnych w Polsce poglądów zbytnio akcentujących obecność i działanie złego ducha, gdyż to prowadzi ludzi do życia w strachu, ciągłej podejrzliwości i niepewności), ale nie wolno ignorować tych kwestii.

Jakie ma to konsekwencje? Życie w wewnętrznej niewoli, która dotyka poszczególne osoby, społeczności, wspólnoty, kraje (szerzej na ten temat będzie można przeczytać w przygotowanej książce o walce duchowej, która ukaże się jesienią tego roku). Ta niewola przejawia się m.in. w niemożności doświadczania miłości Bożej, zbawienia, radości i pokoju, nadziei i poczucia spełnienia w życiu.

Czyli takie lekceważące podejście do walki duchowej może być groźne dla chrześcijanina…

Widzę kilka problemów w tym wymiarze. Po pierwsze, uważam, że poważną trudnością dla współczesnego chrześcijanina jest brak odpowiedniej wiedzy na temat walki duchowej i zagrożeń duchowych.

Dotyczy to również księży i katechetów (zagadnienia te albo nie są podejmowane podczas studiów magisterskich z teologii, albo omawia się je bardzo szczątkowo). Po drugie, wspomniane przeze mnie skrajne, w gruncie rzeczy niechrześcijańskie poglądy ośmieszają kwestie walki duchowej, ustawiając wielu wierzących w jakimś dystansie do tych zagadnień. Wielką winę mają więc ci, którzy – zniekształcając naukę Kościoła - bardziej akcentują działanie Szatana niż moc Jezusa Chrystusa Zmartwychwstałego. Po trzecie, nieprzyjmowanie prawdy o obecności złych duchów wynika z kryzysu wiary oraz z wybiórczego podchodzenia do Objawienia. Jednym słowem z braku autentycznego nawrócenia i wyboru Jezusa Chrystusa za osobistego Pana oraz życia w Duchu Świętym.

Napisał Ksiądz Doktor dokument mówiący o wybranych przestrzeniach zagrożeń duchowych, który ma przygotować czytelnika do modlitwy o uwolnienie. Kiedy i komu może być potrzebna taka modlitwa? Jakie ma ona znaczenie w procesie duchowego dojrzewania człowieka?

Wspomniany dokument powstał z potrzeby właściwego przygotowania ludzi do modlitwy o uwolnienie i uzdrowienie wewnętrzne.

Uważam, że każdy dorosły chrześcijanin powinien poprosić o taką modlitwę. Być może jest to szokująca teza, ale moje doświadczenie modlitwy nad ludźmi wyraźnie daje uprawnienie to takiego właśnie twierdzenia. Zranienia emocjonalne (w domu rodzinnym, szkole, miejscu pracy itd.), różne obciążenia konkretnych rodzin stanowią niejednokrotnie trudność we właściwym rozwoju duchowym człowieka. Dochodzą do tego możliwe konsekwencje różnych działań nieświadomych, jak również skutki popełnianych grzechów. Wobec tego dobrze jest podjąć modlitwę (wcześniej spowiedź) zamykającą dany okres życia i odcinającą człowieka od wszelkiego możliwego zła. Dla przykładu mogę powiedzieć, że w mojej Wspólnocie w pierwszych dwóch latach formacji oraz przed objęciem zasadniczych posług wymagana jest modlitwa o uwolnienie. Chodzi nam o pełne otwarcie na Ducha Świętego.

Jeżeli chodzi o dojrzewanie duchowe, to odcięcie się od zła ma tu kluczowe znaczenie. Związane jest to z głębokim nawróceniem i życiem z Jezusem Chrystusem Zmartwychwstałym. Każda modlitwa wstawiennicza (na bazie chrztu, Eucharystii i pokuty) stanowi mocne doświadczenie miłości Boga, jest ponownym wypełnieniem Duchem Świętym i doświadczeniem wolności.

Podstawą walki duchowej jest odpieranie pokus złego ducha, który za wszelką cenę stara się zniszczyć relację człowieka z Bogiem…

Pokusa jest podstawowym orężem demonów skierowanym w stronę człowieka, a grzech stanowi fundamentalne zwycięstwo Szatana. W związku z tym najważniejsza część walki duchowej obejmuje właśnie czas kuszenia. Należy wtedy mocno trwać w społeczności z Bogiem poprzez Eucharystię, czytanie Słowa Bożego i szczerą spowiedź. Konieczna jest także świadomość tego, czym jest grzech i jakie są jego konsekwencje. Również zapamiętanie goryczy grzechu może pomóc w odrzuceniu pokusy. Pomocą jest również właściwa analiza nadchodzących myśli.

Ale to Bóg zwycięża w nas…

Nie jest możliwe zwycięstwo bez Jezusa Chrystusa. Ogłaszanie zwycięstwa Zmartwychwstałego Pana w sobie (lub w innej osobie), w rzeczywistości, która nas dotyka czy przestrzeni, w której przebywamy, jest podstawą. Warto odkryć głębokie znaczenie modlitwy Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu, która nie jest modlitwą dziękczynną, ale stanowi ogłaszanie Bożej chwały, obecności, zbawienia, zwycięstwa…

Czasami bywa, że walka duchowa jest szczególnie utrudniona z powodu nadzwyczajnego działania złego ducha. Jak w takim wypadku można powrócić na drogę wolności wewnętrznej?

Wolność jest darem Jezusa Chrystusa. Wszystko dokonuje się dzięki darmo danej łasce Bożej. Ze strony człowieka konieczne jest zwrócenie się do Zbawiciela. Zawarte jest to w Apokalipsie: Oto stoję u drzwi i kołaczę; jeśli ktoś posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze mną (Ap 3, 20). Kiedy jest duże związanie demoniczne (nie mierzy się tego jednak siłą zewnętrznych manifestacji) potrzeba więcej cierpliwości. Ale zawsze ponad wszystkim jest Jezus Chrystus, przed którym zgina się każde kolano (Flp 2, 10a), gdyż to Jemu przynależy się wszelka władza w niebie i na ziemi (Mt 28, 18b).

Jest Ksiądz dyrektorem Diecezjalnej Szkoły Nowej Ewangelizacji w Bielsku Białej. Jaka relacja występuje pomiędzy toczeniem walki duchowej a ewangelizacją?

Nie ma ewangelizacji bez walki duchowej. Misja Kościoła jest zwiastowanie Słowa Bożego i ogłaszanie zbawienia, czemu towarzyszą znaki, którymi są uzdrowienie wewnętrzne, uzdrowienia fizyczne i uwolnienia od mocy duchów złych. To jest integralnie rozumiana ewangelizacja. Ograniczenie służby słowa jedynie do głoszenia nie ma sensu, gdyż obciążenia i związania blokują przyjęcie Ewangelii. W ewangelizacji nie chodzi o całą rozbudowaną doktrynę, ale o doświadczenie obecności Boga i zbawienia, które On za darmo ofiaruje człowiekowi. Dotyka to nie tylko rozumu, ale skierowane jest dla całego człowieka, a więc również jego uczuć, emocji, wspomnień, historii, relacji, ciała itd.

W związku z tym konieczna jest zmiana realizacji rekolekcji i misji w parafiach (to ważne narzędzie duszpasterskie, z którego nie wolno rezygnować). Niejednokrotnie jest to przegadany czas, nasycony wieloma ważnymi i mądrymi treściami, ale nie dający doświadczenia duchowego. W związku z tym bardzo rzadko głoszę sam - przeważnie jestem z przedstawicielami Wspólnoty. I razem głosząc, podejmujemy też modlitwy nad ludźmi w parafiach, które nas zapraszają oraz rozmawiamy z tymi, którzy się zgłaszają. W ten sposób rekolekcje stają się mocnym doświadczeniem duchowym dla parafii.

W jaki sposób można więc wdrożyć jej metody w swoje duchowe wzrastanie?

W naszej Diecezjalnej Szkole Nowej Ewangelizacji w Bielsku-Białej (należącej do międzynarodowej rodziny Szkół Ewangelizacji św. Andrzeja) w każdym działaniu kładziemy nacisk na integralne rozumienie chrześcijaństwa, także w wymiarze walki duchowej.

Żyjemy i działamy według triady Kerygmat – Charyzmaty – Wspólnota. Tylko głoszenie i życie kerygmatem (Boża Miłość, grzech i zbawienie, wiara i nawrócenie, przyjęcie Jezusa Chrystusa za Pana, Duch Święty i Kościół) otwiera przestrzeń dla wolności. Nie ma jej bez Ducha Świętego, którego obecność manifestowana jest przez duchowe dary i charyzmaty (dary dla budowania wspólnoty i ewangelizacji). Z kolei jedynym środowiskiem uwolnienia i później trwania w wolności jest Kościół, a w nim wspólnoty, które starają się realizować ideał apostolskiej wspólnoty. Dla poszczególnego człowieka więc wejście w nowe życie we wspólnocie jest drogą do wolności, przy czym warto pamiętać, że pełna wolność będzie darowana dopiero w wieczności.

Warto zwrócić również uwagę, że to właśnie we wspólnotach wchodzących w dzieło nowej ewangelizacji świata (zwłaszcza społeczeństw zdechrystianizowanych) Bóg wzbudza charyzmaty uzdrowienia i uwolnienia, bo są one konieczne dla realnej przemiany ludzi. Rozwijającemu się złu i odejściu od praktykowania wiary, a co za tym idzie oddalaniu się od Boga, towarzyszy Boże działanie poprzez wzbudzanie kolejnych wspólnot starających się żyć Słowem Bożym i podejmujących dzieło ewangelizacji.

Anna Mularska

ks. Przemysław Sawa (ur. 1976) – prezbiter diecezji bielsko-żywieckiej, doktor teologii dogmatycznej; inicjator i dyrektor Diecezjalnej Szkoły Nowej Ewangelizacji śś. Cyryla i Metodego w Bielsku-Białej; rekolekcjonista, wykładowca teologii, egzorcysta.

Przypisy:
[1] Breviarium fidei. Wybór doktrynalnych wypowiedzi Kościoła, red. I Bokwa, Poznań 2007, s. 68.
[2] Tamże, s. 93.

Źródło Internet Portal Katolik