Podsycanie pragnienia

Ks. Marek Dziewiecki

Zatem również w dziedzinie pragnień, aspiracji i ideałów obowiązuje zasada, że aby być szczęśliwym, nie wystarczy powstrzymywać się od zła. Trzeba czynić dobro. Nie wystarczy walczyć z jakąś wadą, by nauczyć się jakiejś cnoty. Dla przykładu, jedyny sposób, by nie plotkować i nie mówić źle o innych ludziach, to nauczyć się mówić o nich dobrze, czyli z życzliwością i przyjaźnią. Ucieczka od zła nie jest wystarczającym warunkiem, by czynić dobro. Można przestać czynić zło tylko ze względu na jakieś dobro, a nie z samego jedynie lęku wobec zła.

 

 

 

Będąc osobą wcieloną, każdy człowiek jest fizycznie określony i ograniczony. W sferze fizycznej różnice między ludźmi nie są wielkie. Niezwykłość i wyjątkowość człowieka rozgrywa się i decyduje gdzie indziej, a mianowicie w jego wnętrzu. Są ludzie, których wewnętrzny świat jest mały, karłowaty, prymitywny. Mieści się w nim jedynie agresja, nienawiść czy rozpacz. Są jednak tacy, których wewnętrzny świat zdumiewa, zachwyca i zaskakuje. Jest to bowiem świat, który przekracza ich cielesność oraz horyzonty życia na tej ziemi. Świat niezwykłych pragnień, aspiracji i ideałów. Rozmiary i jakość wewnętrznego świata danego wychowanka to kryterium i jednocześnie sprawdzian jego rozwoju jako osoby. Z tego względu odpowiedzialne wychowanie powinno obejmować promowanie dojrzałych pragnień i aspiracji.

 

Pragnienia i aspiracje można zdefiniować jako dążenie człowieka do określonego celu, który jawi się jako cenny. Dążenie to nie jest jedynie odruchowym impulsem, lecz stanowi przejaw świadomego poszukiwania czegoś ważnego i pociągającego. Każdy człowiek przychodzi na świat z bogactwem pragnień, aspiracji, marzeń i ideałów. Zwykle już małe dzieci mają mnóstwo pomysłów i planów na przyszłość. Okres dorastania jest czasem przeżywania jeszcze bardziej intensywnych pragnień i ideałów. Marzymy wtedy o tym, by kochać i być kochanym, by stać się kimś silnym, uczciwym, niezwykłym, by żyć w przyjaźni z Bogiem i w zgodzie z samym sobą, by cieszyć się uznaniem oraz przyjaźnią ze strony ludzi, by założyć szczęśliwą rodzinę, by mieć ciekawe zainteresowania, fascynujące pasje i hobby. Pragnienia, aspiracje i ideały stają się źródłem radości i entuzjazmu, poszerzają horyzonty, pobudzają do wysiłku i poszukiwań, pozwalają przetrwać ciężkie chwile. Podtrzymują nadzieję na lepsze jutro.

 

Niestety, w miarę upływu lat pragnienia i aspiracje wychowanków zwykle ulegają zubożeniu lub zniekształceniu. Tracą swój blask i swoją atrakcyjność. Czasami wydają się nierealne lub zbyt trudno osiągalne, by o nie walczyć. Tego typu proces jest w pewnym zakresie nieunikniony. Wiąże się on z zewnętrznymi ograniczeniami i trudnościami, których dziecko doświadcza w kręgu rodzinnym, w szkole, wśród rówieśników. Z drugiej strony każdy z nas przeżywa też rozczarowania, niepokoje i kompleksy związane z własnymi słabościami, zaniedbaniami czy popełnianymi błędami.

Skrajnie niebezpieczna sytuacja pojawia się wtedy, gdy w życiu wychowanka następuje drastyczne zubożenie, a nawet zupełne uśmiercenie podstawowych pragnień, ideałów i aspiracji. Proces ten następuje zazwyczaj stopniowo. Początkowe bogactwo pragnień i ideałów niemal niepostrzeżenie zostaje zawężone do nielicznych dążeń. Zwykle są one zredukowane do sfery fizjologicznej i emocjonalnej (np. zaspokojenie głodu, doraźna poprawa nastroju, zaspokojenie jakiegoś popędu, odreagowanie napięć). W takiej sytuacji pragnienia i aspiracje nie tylko zostają zredukowane, ale również zniekształcone, gdyż największe z nich (pragnienie życia w miłości, prawdzie, wolności, odpowiedzialności, świętości) są zastąpione przez te, które nie mogą przynieść trwałej satysfakcji i szczęścia.

 

W drugiej fazie procesu zawężania i zniekształcania pragnień może dojść do sytuacji, w której wychowanek zostaje zdominowany jednym rodzajem dążeń (np. alkohol, seks, narkotyk, pieniądze, władza). Gdy dojdzie do tak skrajnego zredukowania aspiracji, wtedy człowiek staje się niewolnikiem tych nielicznych pragnień, które mu jeszcze pozostały. Pragnienia te stają się monopolistami, gdyż odtąd skupiają i pochłaniają całą energię życiową, którą człowiek wcześniej wiązał z całym bogactwem aspiracji i fascynacji. Nieliczne pragnienia, które jeszcze pozostały, wydają się niezwykle atrakcyjne również z tego powodu, że zniewolony nimi człowiek nie wyobraża już sobie innej drogi do szczęścia. W rzeczywistości zawężenie i zniekształcenie pragnień staje się drogą, która prowadzi w przeciwnym kierunku, czyli do kryzysu i cierpienia. Nałogi i uzależnienia stają się obsesją i niepodzielnym władcą ludzkiego życia. Jeśli ktoś zredukował swoje pragnienia i aspiracje na przykład do chęci posiadania pieniędzy, to poświęci wszystko – łącznie ze zdrowiem, sumieniem i rodziną – byle te pieniądze zdobyć. Podobnie będzie w sytuacji człowieka, którego jedynym pragnieniem jest seks, alkohol czy narkotyk. Taki człowiek poświęci wszystko inne – łącznie z własnym życiem – byle zaspokoić to jedyne pragnienie, które mu jeszcze pozostało.

 

Jednym z najczęstszych obecnie przejawów dramatycznego zawężenia pragnień jest kierowanie się przez wychowanków zasadą doraźnej przyjemności. W dzieciństwie każdy z nas przeszedł tę fazę. Dla małego dziecka jest ona czymś normalnym, powinna jednak stanowić jedynie fazę rozwoju, a nie stać się sposobem na całe życie. Ktoś, kto kieruje się jedynie logiką przyjemności, nie jest zdolny do tego, by kochać i by ochronić swoją wolność. Przeciwnie, stopniowo staje się coraz bardziej niewolnikiem ciała, popędów, egoizmu, wygodnictwa. Popada w bolesny konflikt z samym sobą, z drugim człowiekiem i z Bogiem. Przeżywa kryzys. Chcąc uciec od bolesnych emocji, które ten kryzys sygnalizują, wchodzi na drogę uzależnienia od alkoholu, narkotyków czy leków psychotropowych, a więc od wszystkiego, co obiecuje powrót do dobrego nastroju. W ten sposób dążenie do doraźnej przyjemności prowadzi do trwałego cierpienia.

 

Konsekwencją każdego zawężenia pragnień jest najpierw rosnąca naiwność, a następnie uzależnienie i dramatyczne cierpienie. Uzależniony cierpi zawsze. Jeśli uzależnił się od pieniędzy, to cierpi wtedy, gdy ich nie ma. Ale gdy już je zdobędzie, to odkrywa, że nadal jest kimś nieszczęśliwym. Wyciąga wtedy wniosek, że musi zdobyć więcej pieniędzy. Nadal poświęca wszystko, byle tylko stać się jeszcze bogatszym i znów przekonuje się, że nie przyniosło mu to takiego szczęścia, jakiego oczekiwał. Człowiek uzależniony może aż do śmierci nie wyciągnąć oczywistego wniosku, iż pieniądze nie wystarczą mu do tego, by stać się kimś szczęśliwym. Podobna jest sytuacja ludzi uzależnionych od osób, bodźców, rzeczy czy substancji chemicznych. Z każdym dniem stają się oni coraz bardziej zniewoleni, a jednocześnie coraz bardziej rozczarowani. Wcześniej czy później prowadzi to do rozpaczy, gdyż ludzie ci odkrywają, że jedyne pragnienie, któremu podporządkowali swoje życie, okazało się toksyczną iluzją.

 

Dramatyczne zawężenie i zniekształcenie pragnień stało się jedną z typowych cech wielu współczesnych wychowanków. Jednym z powodów tego stanu rzeczy jest fakt, że obrona podstawowych pragnień i aspiracji wymaga wewnętrznej dyscypliny. Wiąże się z koniecznością rezygnacji z łatwej, ale doraźnej jedynie przyjemności oraz z zaspokajania mniejszych pragnień kosztem tych największych, a zarazem stawiających najtrudniejsze wymagania. Nie jest łatwo zaspokoić najbardziej pociągające nas aspiracje w odniesieniu do naszych cech i umiejętności, naszych więzi z ludźmi i z Bogiem czy w odniesieniu do naszych oczekiwań zawodowych i społecznych. Realizacja tego typu aspiracji wymaga dyscypliny, samozaparcia, pomysłowości, odwagi, zdolności do podejmowania rozsądnego ryzyka, kreatywności, dojrzałości psychicznej, społecznej, moralnej i religijnej.

 

Ponadto ochrona podstawowych pragnień zakłada zdolność do czekania i do zachowania cierpliwości. Chodzi tu przecież zwykle o zamierzenia, których nie da się osiągnąć ani natychmiast, ani w najbliższej przyszłości (np. nawiązanie przyjaźni, odniesienie sukcesu sportowego czy artystycznego). Wszystko, co dobre i wartościowe, wymaga czasu, wysiłku, cierpliwości, nadziei. Tymczasem współczesny wychowanek chciałby mieć wszystko, od razu i bez wysiłku. Nic więc dziwnego, że młodzi ludzie mają niewielkie pragnienia i aspiracje. Część z nich można wręcz nazwać ludźmi bez pragnień i bez przyszłości, albo z przyszłością, która jest jedynie fotokopią teraźniejszości. Ich dążenia zawężają się często do zdobycia łatwych pieniędzy i do unikania jakiegokolwiek wysiłku. W konsekwencji aspiracje i plany wielu wychowanków cechuje stereotypowość i naiwność.

 

Znaczną część winy za ten stan rzeczy ponoszą dorośli, a zwłaszcza rodzice i inni wychowawcy. Zgadzają się oni bowiem na to, by dzieci i młodzież mieli wszystko, czego chcą w danym momencie. Wychowawcy stają się coraz bardziej posłuszni własnym wychowankom. W konsekwencji dzieci i młodzież stawiają coraz więcej wymagań innym ludziom, ale coraz mniej wymagają od samych siebie. Mają coraz więcej roszczeń, a jednocześnie są coraz mniej wdzięczni. Coraz mniej cieszą się tym, co tak łatwo otrzymali. Zwykle mają więcej rzeczy niż pragnień. Z drugiej strony dorośli oferują młodym zbyt dużo propozycji, z których każda jest jednakowo powierzchowna i zbyt banalna, by zaspokoić serce człowieka. Przykładem jest tu oferowanie dziesiątek dyskotek, setek filmów i programów telewizyjnych, mnóstwa koncertów, kolorowych czasopism. Dodajmy do tego tysiące gier komputerowych, zabawek, płyt, nagrań wideo, a także reklam, których głównym zadaniem jest prowokowanie u odbiorcy sztucznych potrzeb po to, by zagłuszyć jego prawdziwe potrzeby.

 

Wielu współczesnym wychowankom brakuje ważnego doświadczenia, jakim jest odczuwanie braku czegoś, czego jeszcze nie mają – czegoś trudnego do zdobycia, a przez to pożądanego i cennego. Wiek rozwojowy, który powinien budzić wielkie pragnienia i aspiracje, staje się okresem prymitywnej konsumpcji oraz redukowania radości życia do zaspokajania banalnych potrzeb. Młodzi dysponują coraz większym bogactwem materialnym, ale są coraz mniej bogaci wewnętrznie. I coraz mniej pragną. Są coraz bardziej znudzeni życiem, rozczarowani. Wielu wychowanków nie wie, czego chcą i co może zapewnić im szczęście. Czasem nie wiedzą nawet tego, czego nie chcą, co ich niepokoi czy krzywdzi. Nie rozumieją samych siebie. Nie umieją hierarchizować i porządkować swych celów i dążeń.

 

W tej sytuacji odpowiedzialne wychowanie polega na promowaniu bogactwa pragnień i ideałów oraz na pomaganiu wychowankom, by dojrzale uporządkowali swoje aspiracje. Przed każdym wychowawcą stoją w tej dziedzinie trzy główne zadania. Pierwszym z nich jest pomaganie wychowankom, by odżyły w nich te wartościowe i cenne pragnienia, które z jakiś względów zostały przytłumione czy zlekceważone. Zadaniem drugim jest promowanie tych pragnień, które wprawdzie nie pojawiły się jeszcze w świadomości wychowanka, ale które stanowią konieczny warunek osiągnięcia rozwoju i satysfakcji. Trzecim wreszcie zadaniem jest pomaganie ludziom młodym w dojrzałym uporządkowaniu ich pragnień i aspiracji. Przyjrzyjmy się teraz bliżej każdemu z tych zagadnień.

 

Pierwsze zadanie wychowawcy polega na pomaganiu dzieciom i młodzieży w odzyskaniu tych pragnień i aspiracji, które są cenne i potrzebne, a które z jakiegoś powodu w nich obumierają i zanikają. Istotne jest zastosowanie właściwej strategii w tym względzie. Część wychowawców skupia się na walce z niedojrzałymi czy zaburzonymi pragnieniami, które prowadzą do uzależnień i które zagłuszają w wychowanku jego najszlachetniejsze dążenia. Jednak ograniczanie się do walki ze złem okazuje się nieskuteczną strategią. Jeśli nawet wychowanek przekona się, że jego obecne pragnienia i aspiracje są niedojrzałe czy szkodliwe, to popada w zniechęcenie, a czasem w rozpacz. Nawet jeśli szczerze chce zerwać z dotychczasowym stylem życia, to brakuje mu nadziei, że można żyć inaczej. Zaczyna wierzyć, że szczęście po prostu nie istnieje i że odzyskiwanie wielkich pragnień i ambitnych aspiracji nie jest możliwe. Ponadto powstrzymywanie się od ulegania zawężonym pragnieniom czy nałogom co najwyżej uwalnia wychowanka od poczucia winy, ale nie wystarcza, by stał się on kimś dojrzałym i szczęśliwym.

 

Zatem również w dziedzinie pragnień, aspiracji i ideałów obowiązuje zasada, że aby być szczęśliwym, nie wystarczy powstrzymywać się od zła. Trzeba czynić dobro. Nie wystarczy walczyć z jakąś wadą, by nauczyć się jakiejś cnoty. Dla przykładu, jedyny sposób, by nie plotkować i nie mówić źle o innych ludziach, to nauczyć się mówić o nich dobrze, czyli z życzliwością i przyjaźnią. Ucieczka od zła nie jest wystarczającym warunkiem, by czynić dobro. Można przestać czynić zło tylko ze względu na jakieś dobro, a nie z samego jedynie lęku wobec zła. Tylko ten wychowanek może uwolnić się z zawężonych i zniekształconych pragnień, który rozbudzi w sobie pragnienia wielkie i dojrzałe. Odpowiedzialny wychowawca to zatem ktoś, kto pomaga wychowankom, by zmartwychwstały w nich najgłębsze i najważniejsze pragnienia.

 

Drugim zadaniem wychowawcy jest pomaganie dzieciom i młodzieży w budzeniu i uświadamianiu sobie ukrytych czy zaniedbanych dotąd pragnień i ideałów. Wychowanie to nie tylko ochrona wartościowych dążeń i aspiracji, z których wychowanek zdaje już sobie sprawę i które go aktualnie pociągają. To także pomaganie, by odkrył i uświadomił sobie te pragnienia i potrzeby, które pozostawały do tej chwili ukryte, nie wydobyte z głębin jego osobowości i jego przeżyć. Zwykle te nieuświadomione aspiracje przykryte są innymi, bardziej powierzchownymi pragnieniami. Ktoś może w sposób świadomy i intensywny pragnąć np. wygodnego życia, sukcesu zawodowego czy doraźnej przyjemności, nie zdając sobie sprawy, że w głębi serca pragnie czegoś znacznie większego. Odpowiedzialny wychowawca potrafi prowokować do refleksji. Potrafi stawiać pytania o największe pragnienia danego chłopca czy dziewczyny. Ponadto zdaje sobie sprawę z tego, że w tej dziedzinie nawet najbardziej szczere wypowiedzi wychowanka nie muszą być odpowiedziami prawdziwymi. Istnieje bowiem wiele czynników, które ograniczają jego samoświadomość: psychiczne mechanizmy obronne, lęki, zaburzone więzi, negatywna sytuacja życiowa, szkodliwe naciski środowiska (reklama, moda, ideologia) czy naiwna filozofia życia, promowana w środkach społecznego przekazu. Z tych powodów wychowanek może sam przed sobą negować swoje najgłębsze pragnienia, a nawet przed nimi uciekać.

 

Odpowiedzialny wychowawca potrafi naśladować postawę Chrystusa, który często stawiał swoim rozmówcom pytania typu: co chcesz, bym ci uczynił? Czego pragniesz? Dokąd zmierzasz? Jaki jest sens twojego życia? Tego typu pytania nie są ani banalne, ani zbędne. Wielu wychowanków nie zdaje sobie bowiem w pełni sprawy ani z tego, czego nie chcą, ani z tego, co stanowi ich największą tęsknotę. Trzeba im pomóc, by zapytali samych siebie o własne pragnienia i potrzeby. Jednocześnie trzeba ich twórczo zaniepokoić, gdy aspiracje i pragnienia, które sobie uświadamiają, okazują się stanowczo zbyt małe, by zaspokoić ludzkie serce. Trzeba na konkretnych przykładach wykazywać, że jeszcze nikomu w historii ludzkości nie wystarczyły do szczęścia pragnienia typu: „chcę być młodym, pięknym, sławnym i bogatym”. Jest wielu ludzi, którzy są starzy, słabi fizycznie, biedni i nieznani, a mimo to są szczęśliwi i potrafią umacniać innych. Z drugiej strony jest wielu młodych, pięknych, sławnych i bogatych, którzy popadają w kryzys i niszczą samych siebie alkoholem, narkotykiem, nikotyną, lekami psychotropowymi czy innymi uzależnieniami. Niektórych z nich nie ma już wśród nas, mimo że mieliby teraz dopiero dwadzieścia kilka czy trzydzieści lat. Przedawkowali narkotyk, umarli jako alkoholicy, popełnili samobójstwo. Mogliby być nadal wspaniałymi sportowcami, piosenkarzami czy aktorami. Mogliby, gdyby w którymś momencie życia odkryli w sobie większe i głębsze aspiracje niż te, którymi się kierowali.

 

Odpowiedzialne wychowanie ma miejsce wtedy, gdy dorośli ułatwiają nastolatkom odkrycie i uświadomienie sobie największych i najważniejszych pragnień i aspiracji. Każdy wychowanek, który uświadamia sobie, że nosi w sercu pragnienie trwałego szczęścia oraz życia w miłości, prawdzie i wolności, uczynił już wiele, by uchronić się od zawężenia swoich potrzeb i ideałów oraz od wejścia na drogę uzależnień. Jednak samo uświadomienie sobie bogactwa pragnień i aspiracji nie wystarczy, by móc je zaspokoić w dojrzały sposób. Trzeba jeszcze nauczyć się owo bogactwo pragnień solidnie uporządkować i hierarchizować. Tu także potrzebna jest pomoc odpowiedzialnego wychowawcy.

 

Współcześni wychowankowie chętnie mówią o swoich pragnieniach związanych z życiem osobistym i rodzinnym, ze szkołą, karierą zawodową, ze sportem, muzyką, rozrywką, z podróżami i kontaktami międzyludzkimi, z radościami dnia codziennego. Jednak owo bogactwo marzeń, pragnień, aspiracji, potrzeb i zainteresowań jest zwykle powierzchowne, a czasem jedynie pozorne. Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że młodzi posiadają na ogół wiele pragnień, ale gdy dokładniej się im przyjrzymy, to okazuje się, że często zawężają się one do jednego typu czy poziomu. I tak młodzi pragną posiadania wielu rzeczy, ale jednej kategorii, np. wielu gier komputerowych, programów telewizyjnych, filmów, gazet. Pragną też wielu nowych znajomości, ale są to z reguły więzi oparte na zauroczeniu emocjonalnym, na unikaniu wymagań czy długofalowych zobowiązań. Podobnie wychowankowie pragną wielu form aktywności i spędzania wolnego czasu. Jednak i w tej dziedzinie wszystko oparte jest na logice szukania łatwego szczęścia. Często to właśnie pragnienie łatwego szczęścia jest jedynym, jakie kryje się za pozornym bogactwem i różnorodnością pragnień wychowanka. Kończy się to tym, że dany chłopiec czy dziewczyna bardziej pragnie coś mieć, niż kimś być. To drugie jest przecież zdecydowanie trudniejsze i stawia znacznie większe wymagania. By coś mieć, wystarczy czasem to coś ukraść. By kimś być, trzeba stawiać sobie wymagania, solidnie się uczyć, respektować głos sumienia, chronić wewnętrzną wolność.

 

W obliczu powyższych zagrożeń uporządkowanie oraz hierarchizowanie pragnień jest istotnym elementem wychowania i samowychowania. Umożliwia ono wychowankowi weryfikację jego dążeń i aspiracji. Ułatwia sprawdzenie, czy te dążenia i aspiracje naprawdę są tak liczne i różnorodne, jak wydaje się to w pierwszej chwili. Porządkowanie i hierarchizowanie pragnień umożliwia ich faktyczną realizację. Pomaga ustalić hierarchię ważności, pierwszeństwo jednych pragnień przed drugimi. Pomaga przejść od chaosu do sytuacji, w której wychowanek wie, co w jego życiu jest ważne i podstawowe, a co drugorzędne i niekonieczne do osiągnięcia szczęścia. Dojrzałe porządkowanie pragnień podobne jest do górskiej wspinaczki. Wychowawca to zaprawiony alpinista, który wprowadza wychowanka na szczyt jego pragnień i aspiracji, by z tej perspektywy mógł on każdej z nich przydzielić właściwe miejsce we własnym życiu.

Źródło Internet Portal Katolicki