Miłość nigdy nie ustanie

Serce jako symbol

Św. Małgorzata – ze względu na popularność kultu Serca Jezusa – jest dziś jedną z najsłynniejszych mistyczek Kościoła. W swym życiu doznała wielu nadzwyczajnych objawień, z których opisała trzydzieści, zaś pośród nich znajdują się cztery najbardziej znane i wyjątkowe...

Choć kult Serca Pana Jezusa w formie, jaką znamy i praktykujemy dzisiaj, znany jest dopiero od objawień s. Małgorzaty Marii Alacoque (1647-1690), trudno zaprzeczyć, że w swej najgłębszej istocie kult ten jest tak stary, jak stare jest chrześcijaństwo. A to z tego powodu, że serce od najdawniejszych czasów jest symbolem i obrazem tego, co w człowieku najpiękniejsze, najbardziej czułe i nieprzemijające. Już przecież Pan Jezus przekonywał swych uczniów, że na nic się nie zdadzą wszystkie pobożne gesty i starodawne praktyki religijne, jeśli nie będą opierały się na uczuciu prawdziwego przywiązania do Boga.

Z miłości do ludzi

Św. Małgorzata – ze względu na popularność kultu Serca Jezusa – jest dziś jedną z najsłynniejszych mistyczek Kościoła. W swym życiu doznała wielu nadzwyczajnych objawień, z których opisała trzydzieści, zaś pośród nich znajdują się cztery najbardziej znane i wyjątkowe. Pierwsze wielkie objawienie pozwoliło jej przenieść się do Wieczernika i zasiąść z innymi do Ostatniej Wieczerzy. Wtedy poznała tajemnicę miłości Boga do wszystkich ludzi. Podczas drugiego objawienia doświadczyła ogromu kochającego Serca Jezusa z widocznymi znakami męki poniesionej z miłości do ludzi. W trzecim objawieniu Jezus uskarżał się na oziębłość ludzi i mówił o wynagrodzeniu wybranych za brak miłości stworzeń do Stwórcy. Z tego objawienia zrodziła się idea Komunii św. przyjmowanej w każdy pierwszy piątek miesiąca. Czwarte objawienie dało wskazówki, jakie zaowocowały ustanowieniem uroczystości Serca Pana Jezusa, obchodzonej corocznie w piątek po oktawie Bożego Ciała. Przesłanie Małgorzaty Marii, jeśli chcieć podsumować je najkrócej, jak to możliwe, odegrało o tyle ważną rolę, że uwypuklając “ludzkie” poniekąd cechy miłości Boga do człowieka, jednocześnie podniosło do rangi boskiej wszystko to, co odczuwamy jako ludzie.

Kult Serca Jezusa posiada dwa wymiary: boski i ludzki. Z jednej strony jest objawieniem i “odsłonięciem” się Boga, który wobec św. Małgorzaty (a w niej wobec wszystkich ludzi) ukazał swe wnętrze. Objawił rzeczy najbardziej osobiste, o jakich mówi się wyłącznie tym, którzy w życiu i w relacji między osobami zajmują wyjątkowe miejsce – Jezus powiedział Małgorzacie to, co mówi się wyłącznie najbliższym. Objawił jej swe pragnienia bliskości człowieka, swą tęsknotę za człowiekiem i ból, jaki sprawia Mu ludzka obojętność. Drugi wymiar – ludzki – jest płynącą z serca odpowiedzią na tęsknotę Boga. Jest to odpowiedź pełna entuzjazmu, ale i melancholii z powodu niedoskonałości wynikającej z grzechu.

Tęsknota jako niemy wyraz prostej prawdy

Stare pieśni kościelne, ułożone pod wpływem mistycznych inspiracji św. Małgorzaty Marii, pełne są takiej modlitewnej tęsknoty za Bogiem i Jego miłością. Relacja człowieka ze Stwórcą, oparta na najszlachetniejszych uczuciach, otwiera nieskończone możliwości, a jednocześnie daje nadzieję na wybaczenie grzechów. W jednej z takich pieśni śpiewamy:

Serce Jezusa, wesele niezmierne,
W Tobie nadzieję ludzie kładą wierne.
O Serce świętej ofiaro zabawy
I serc zabawo, bądź, Jezu, łaskawy!

Na pierwszy rzut oka tęsknota jest cechą, która przynosi nam niemało cierpienia – bo uświadamia, że chcemy czegoś, co mieć byśmy mogli, ale z winy własnej grzeszności tego nie posiadamy – w rzeczywistości jednak jest ona nieodłącznym elementem relacji pomiędzy ludźmi, których łączy szczere uczucie.

Podobnie w relacji z Bogiem tęsknota jest niemym wyrazem prostej prawdy, zamykającej się w krótkim zdaniu: z Tobą jest mi dobrze, a bez Ciebie jest mi źle. Choć zdanie to w naturalny sposób odpowiada sytuacji człowieka, to w tajemnicy kochającego Serca Jezusa przekonujemy się, że dokładnie takie same słowa w stosunku do każdego z nas wypowiada sam Bóg. Dalej w tej samej pieśni śpiewamy:

Do Serca Twego przystęp jest otwarty,
Chyba że grzechy nie puszczą przez warty:
Więc z Magdaleną pójdę oraz Piotrem,
Z Jawnogrzesznikiem wcisnę się i z Łotrem.

Autor pieśni doskonale zdaje sobie sprawę, że jedyną – ale też bardzo poważną – przeszkodą niepozwalającą już tu na ziemi zakosztować radości życia z Bogiem, są ludzkie grzechy. Popełniając je, człowiek zdecydowanie i bezdusznie odwraca się od Boga, jakby nie chciał obdarzyć Go równie wielkim uczuciem, a przez to miłość Jezusa pozostaje miłością nieodwzajemnioną. Człowiek wie jednak, że podobnie jak “wielcy” grzesznicy, zawsze może powrócić. W następnych więc zwrotkach w poetyckiej zadumie stara się pobudzić swe serce do kochania:

Niech w Tobie żyję, i żyjąc – umieram,
Ten sobie żywot nieżywy obieram:
Niech umrę światu, a niech żyję w Tobie,
Niech w jednym ciele żyją Dusze obie!

Jezu, mojego serca moje Serce!
W ostatniej życia tlącego iskierce,
Niech ta Twej pamięć miłości nie gaśnie,
Aż Cię w wieczności ujrzę grzesznik jaśnie!

Miłość nigdy nie ustanie

Wiele modlitw i pieśni, jakie na przestrzeni wieków stały się wyrazem najgłębszych pragnień grzesznego człowieka, kończy się prośbą o opiekę w godzinie śmierci. Nie inaczej jest i w tym przypadku. Autor prosi, aby pamięć Jezusowej miłości nie zgasła w nim w tej ostatniej godzinie i aby ta miłość stała się dla niego ratunkiem na wieczność. Powtarzając te pełne nadziei słowa, i my także weźmy je sobie głęboko do serca, aby nigdy nie zwątpić w to, że miłość Boga do nas większa jest od wszystkich naszych grzechów. Pamiętajmy też o tym, co tak pięknie o Bożej miłości powiedział św. Paweł: ona nigdy nie ustanie.

ks. Jakub Kołacz SJ

pierwsze objawienie (27 XII 1673)

wymiana tajemnic

Dwa lata po przyjściu do klasztoru, we wspomnienie św. Jana Ewangelisty, s. Małgorzata Maria otrzymała wizję, która okaże się fundamentem jej całego życia zakonnego. Sama tak o niej opowiada: „Pewnego dnia, kiedy modliłam się przed Najświętszym Sakramentem, (...) poczułam się całkowicie ogarnięta przez Jego Boską obecność. (...) Oddałam się temu Boskiemu Duchowi, powierzając moje serce potędze Jego miłości, a On pozwolił mi długo spoczywać na swej Boskiej piersi i odkrył przede mną cuda swojej miłości oraz niewyrażalne tajemnice swego Najświętszego Serca. (...) Rzekł do mnie: «Moje Boże Serce płonie tak silną miłością ku ludziom, a ku tobie w szczególności, że nie mogąc już dłużej utrzymać w sobie tych gorejących płomieni miłosierdzia, pragnie, aby rozprzestrzeniły się one za twoim pośrednictwem i pragnie ukazać się ludziom, by wzbogacić ich swoimi skarbami, które przed tobą odkryję, a które zawierają uświęcające i zbawcze łaski konieczne dla ocalenia ich przed otchłanią potępienia. Do zrealizowania tego wielkiego planu wybrałem ciebie, niegodną i nieuczoną, ażeby wszystko dokonało się przeze Mnie».

Potem zażądał ode mnie mojego serca, a ja błagałam Go, by je wziął; On zrobił to i umieścił je w swoim, czcigodnym, w którym wyglądało ono jak maleńki atom pochłaniany przez Jego gorejący żar. Później wyjął je w postaci żywego płomienia w kształcie serca i włożył je tam, skąd je wziął, mówiąc mi: «Ukochana moja, oto drogocenna rękojmia mej miłości, zawierająca małą iskrę najżywszych jej płomieni, która będzie twoim sercem i będzie cię wypalać aż do ostatniej chwili twego życia. (...) Abyś mogła się przekonać, iż wielka łaska, jakiej ci udzieliłem, nie jest urojeniem, lecz fundamentem wszystkich innych łask, którymi cię obdarzę, rana w twym boku, choć ją już zasklepiłem, boleć cię będzie do końca twoich dni. I choć dotychczas byłaś tylko moją niewolnicą, od teraz nazywać się będziesz umiłowaną uczennicą mojego Najświętszego Serca»” (za: Guido Vignelli, W Nim złożyć wszelką nadzieję, Kraków 2007).

 

drugie objawienie (1674)

Serce Jezusa znakiem miłości Boga do ludzi

Siostra Małgorzata Maria tak je opisuje w jednym z listów adresowanych do o. Jana Croiset: „Boskie Serce ukazało mi się jak gdyby na tronie z płomieni, bardziej jaśniejące niż słońce i przejrzyste niczym kryształ, ze swoją czcigodną raną. Otaczała Je korona cierniowa, symbolizująca zniewagi uczynione Mu przez nasze grzechy. Nad Nim wznosił się krzyż, mający oznaczać, że już od pierwszych chwil Wcielenia (...) krzyż był wbity w to Serce, a Jego od samego początku przepełniała gorycz upokorzeń, niedostatków, bólu i pogardy, jakich doświadczyć miała w swoim życiu i w swej męce Jego święta ludzka natura. On zaś wyjaśnił mi, że tym, co kazało Mu stworzyć plan ukazania ludzkości swojego Serca, ze wszystkimi zawartymi w Nim skarbami miłości, łaski, miłosierdzia, uświęcenia i zbawienia, jest Jego gorące pragnienie bycia kochanym przez ludzi i uchronienia ich przed potępieniem, do którego tak wielu z nich popycha szatan. Chrystus pragnie więc, ażeby ci, którzy zechcą oddać Mu całą swą miłość, cześć i chwałę, zostali hojnie obdarzeni skarbami Boskiego Serca: a Serce to należy czcić w wizerunku ludzkiego serca, który – wedle Jego życzenia – ma być publicznie wystawiany. (...) Gdziekolwiek wizerunek ten będzie wystawiony i czczony, On rozsieje tam swe łaski i błogosławieństwa. Kult ten to jak gdyby ostateczna próba Jego miłości, która pragnie pomóc ludziom na progu końca świata uwolnić się spod władzy szatana, aby mógł on zostać zniszczony” (za: Guido Vignelli, W Nim złożyć wszelką nadzieję, Kraków 2007).

 

trzecie objawienie (2 VII 1674)

miłość Boża wzgardzona i odrzucona przez ludzi

Przebieg tego objawienia s. Małgorzata Maria relacjonuje w następujący sposób:

„Pewnego razu, podczas adorowania Najświętszego Sakramentu, poczułam się cała wewnętrznie odosobniona przez nadzwyczajne skupienie wszystkich moich zmysłów i władz. Stanął wtedy przede mną Jezus Chrystus, mój słodki Nauczyciel, cały jaśniejący chwałą, z pięcioma ranami lśniącymi jak pięć słońc; z Jego świętego człowieczeństwa wychodziły zewsząd płomienie, zwłaszcza jednak z Jego czcigodnej piersi podobnej do ogniska. Po Jej otwarciu odsłonił mi swoje ze wszech miar godne kochania i uwielbienia Serce, będące żywym źródłem tych płomieni. Wtedy to odkrył przede mną niewysłowione cuda swojej miłości i pokazał, jak bezmiernie ukochał ludzi, od których otrzymuje jedynie niewdzięczność i niezrozumienie. «Bardziej Mnie to boli – powiedział mi – niż wszystkie cierpienia mojej Męki... Gdyby jednak ludzie dali Mi w zamian choć trochę miłości, uważałbym, że wszystko, co dla nich uczyniłem, to niewiele, i chciałbym, gdyby tylko było to możliwe, uczynić dla nich jeszcze więcej. Lecz oni przejawiają względem Mnie jedynie oziębłość i odrzucają wszelkie moje starania, by świadczyć im dobro. Ty przynajmniej spraw Mi tę radość i wynagradzaj za ich niewdzięczność, na ile tylko jest to w twej mocy». A gdy okazałam Panu moją niemoc, odrzekł mi: «Oto w jaki sposób możesz nadrobić to, czego ci brakuje». W tejże chwili Boskie Serce otworzyło się i wyszedł z Niego płomień tak silny, iż myślałam, że mnie spali; przenikał mnie całą, iż nie mogłam go znieść, toteż błagałam Pana, aby ulitował się nad moją słabością. «Ja będę twoją siłą – powiedział mi – niczego się nie lękaj, lecz uważnie słuchaj mojego głosu i tego, o co cię proszę, abyś była zdolna wypełnić moje zamiary»” (za: Paul de Meester SJ, Odkrywajmy na nowo Najświętsze Serce Jezusa, Częstochowa 2002).

 

czwarte objawienie (13-20 VI 1675)

żądanie ustanowienia święta Serca Jezusowego

Podczas tego objawienia Jezus znów ukazał s. Małgorzacie Marii swoje Serce, mówiąc:

„Oto jest Serce, które tak bardzo ukochało ludzi, że poświęciło się do samego końca, aż do całkowitego wyczerpania i udręczenia, aby dać im świadectwo swojej miłości. Od większości z nich nie otrzymuję jednak w nagrodę niczego prócz niewdzięczności, objawiającej się brakiem czci, świętokradztwem, oziębłością i pogardą, jaką mają dla Mnie w Eucharystii. Ale najbardziej boli Mnie to, że w taki sposób postępują ze Mną również te serca, które zostały Mi poświęcone. Dlatego żądam od ciebie, aby pierwszy piątek po oktawie Bożego Ciała stał się szczególną uroczystością ku czci mojego Serca i aby w dniu tym przystępowano do stołu Pańskiego celem wynagrodzenia temu Sercu zniewag, jakich doznaje, gdy wystawione jest na ołtarzach. A Ja ci obiecuję, że Ono otworzy się, by hojnie obdarzyć wpływem swej Bożej miłości tych, którzy w ten sposób będą oddawać Mu cześć” (za: Guido Vignelli, W Nim złożyć wszelką nadzieję, Kraków 2007).

W objawieniach św. Małgorzaty Marii Alacoque zostały określone zasadnicze elementy kultu Najświętszego Serca Jezusa, który jest kultem Boskiej osoby Słowa Wcielonego, zaś fizyczne Serce Jezusa jest symbolem Jego miłości do Ojca Niebieskiego w jedności Trójcy Przenajświętszej oraz symbolem Jego miłości ku ludziom. Celem tego kultu jest wynagrodzenie Bogu za ludzkie grzechy. Do jego zasadniczych praktyk należą: pobożne przeżywanie pierwszych piątków miesiąca i uroczystości Bożego Serca, połączone z Godziną św. i Komunią wynagradzającą, oraz adoracja Najświętszego Sakramentu.

oprac. ks. Krzysztof Zimończyk SCJ