Medytacja wciąż aktualna

Często słyszymy słowo „medytacja”. Dla jednych jest ono obce, dla innych wzbudzające ciekawość i pragnienie poznania medytacji, a jeszcze dla innych – stałą praktyką. Wielu słyszało o różnych medytacjach wschodnich czy medytacjach, jakie proponują manipulujące człowiekiem sekty. Od razu chcemy powiedzieć, że nie mają one nic wspólnego z medytacją chrześcijańską, katolicką.

Na skutek napływu różnych ruchów wschodnich medytacja chrześcijańska, która ma w Kościele bardzo długą tradycję i swoją specyfikę, zeszła na dalszy plan czy też została zapomniana. I o tej tradycji i specyfice chcę Ci powiedzieć.

Kościół ma bardzo bogatą tradycję medytacji i jej metod. Już Maryja rozważała w swym sercu słowa, jakie słyszała od Boga. Od świętych ewangelistów Mateusza i Łukasza wiemy, że św. Józef wypełniał to, co mu powiedział anioł posłany przez Boga. Później rozwinęła się praktyka lectio divina (Bożego czytania), której istotnym elementem jest medytacja.

Powstawały różne szkoły duchowości posiadające swoje metody medytacji chrześcijańskiej. Znamy metodę ignacjańską, sulpicjańską, karmelitańską, ale także bardziej współczesne, jak oazowy Namiot Spotkania i wiele innych. Omówienie każdej nich wymagałoby odrębnej refleksji.

Kto medytuje i co jest medytowane?

Mówiąc o medytacji chrześcijańskiej, pomyślmy najpierw tym, kim jest ten, który medytuje oraz nad czym on medytuje. Otóż medytuje człowiek ochrzczony, który jest Bożym dzieckiem i uczniem Jezusa Chrystusa, a więc medytuje ktoś, kto wierzy w Boga objawionego przez Jezusa Chrystusa. Medytuje więc chrześcijanin, który przez wiarę, nadzieję i miłość jest związany Chrystusem. Czyni to pod wpływem Ducha Świętego, który do medytacji go uzdalnia.

Nad czym oraz co medytuje chrześcijanin? Medytuje on Boże słowo. Jest to słowo, przez które Bóg objawia się człowiekowi, coś do niego mówi, do czegoś go wzywa, pociąga. Przez wieki pokolenia Bóg mówił do swojego ludu. Mówił przez patriarchów, proroków. Najpełniej jednak Bóg przemówił do świata przez jedyne w swym rodzaju Słowo (por. Hbr 1,1-2). Słowem tym jest przede wszystkim Jego Syn Jednorodzony, który stał się Człowiekiem, Jezus Chrystus. O Nim ewangelista Jan w Prologu napisał:

„Na początku było Słowo,
a Słowo było u Boga,
i Bogiem było Słowo.
Ono było na początku u Boga.
[…]
W Nim było życie,
a życie było światłością ludzi,
a światłość w ciemności świeci
i ciemność jej nie ogarnęła.
[…]
Na świecie było [Słowo],
a świat stał się przez Nie,
lecz świat Go nie poznał.
Przyszło do swojej własności,
a swoi Go nie przyjęli.
Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli,
dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi,
tym, którzy wierzą w imię Jego –
którzy ani z krwi,
ani z żądzy ciała,
ani z woli męża,
ale z Boga się narodzili.

A Słowo stało się ciałem
i zamieszkało wśród nas”.
(J 1,1-14)

ezus Chrystus, Słowo Ojca, kierował do ludzi słowa Dobrej Nowiny, które słyszał od Niego, aby je przyjmowali, rozważali w sercu i w ten sposób coraz głębiej wierzyli Chrystusowi i osiągnęli zbawienie. Otwieramy więc Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, aby medytować słowo Boże. Spisane ludzkim językiem staje się dostępne dla każdego człowieka, a dla wierzącego staje się pokarmem wiary i mądrością. Chrześcijanin medytuje Boże słowo. Żeby mógł to czynić, musi naprzód słuchać. To słuchanie dokonuje się podczas czytania tekstów biblijnych. Nie chodzi tylko o czytanie, lecz o słuchanie Boga, który mówi.

Boże, o czym mówisz w tej perykopie, którą medytuję?

Zanim jednak chrześcijanin zacznie słuchać, musi stanąć przed Bogiem z całą otwartością serca, umysłu i woli. Tę otwartość sprawia w nas Duch Święty, pod którego natchnieniem słowo Boże zostało spisane ludzkim językiem. On daje zrozumienie tego, co mówi Bóg. Trzeba Go więc przyzywać, gdy rozpoczynamy medytację. On nas w niej poprowadzi.

Słuchanie Słowa Bożego jest możliwe w ciszy. Bóg nie chce przekrzykiwać człowieka. Wyciszamy się, gdy stajemy nie wobec pustki, bo ona niepokoi, lecz wobec kogoś, o kim wiemy, że nas kocha. Staję więc przed obliczem kochającego Boga z pragnieniem słuchania tego, co On chce mi powiedzieć, a ja chcę Go słuchać. Mogę Mu za Samuelem powiedzieć: „Mów, Panie, bo sługa Twój słucha” (1 Sm 3,7-10). Z tego pragnienia rodzi się cisza, pozwalająca usłyszeć Boże słowo. Taką postawę widzimy u Abrahama, Mojżesza, Matki Najświętszej, a przede wszystkim u Jezusa, który słucha Ojca.

Słuchanie medytacyjne nie zmierza do zdobycia wiadomości i zwiększenia ich zasobów w umyśle. Nie jest to słuchanie dla słuchania, lecz jest to słuchanie, które wywiera wpływ na nasze życie, czyli jest to słuchanie posłuszne. Medytacja chrześcijańska zmierza bowiem do przemiany życia, do coraz ściślejszego zjednoczenia z Bogiem, tak aby On kierował moim życiem. Drugim bardzo ważnym elementem medytacji chrześcijańskiej jest to, co Bóg chce mi powiedzieć. Więc pytam Boga:

Boże, co mi chcesz powiedzieć w słowie, które do mnie kierujesz?

Jak więc Bóg mówi? Mówi przez dobre natchnienia, myśli. Dotyka nas swoim słowem bardzo konkretnie. Są słowa, które nas poruszają i są takie, które przechodzą obok naszych uszu niezauważone. Jedne dotykają w nas takich sfer, etapów naszego życia, że mogą wywołać radość, a inne mogą wywołać smutek, ból czy nawet bunt. Trzeba się im wszystkim przyjrzeć. Także tym, które wydają nam się jakby nie do nas się odnosiły i dlatego przechodzą mimo. Każdy z nas ma swoją historię życia. Można powiedzieć, że jest to historia naszych odniesień do Boga, naszej z Nim współpracy czy różnych oporów, na jakie On w nas natrafia, historia naszego zbawienia, w którą jest On zaangażowany. Gdy słowo Boże będzie w nas wnikać, wtedy zrodzi się w nas modlitwa wdzięczności, uwielbienia, prośby czy przebłagania. Bóg stanie się jeszcze nam bliższy. Tak uwalnia nas od nas samych, a skupia uwagę na Bogu. Następne pytanie, jakie kierujemy do Boga w medytacji, dotyczy tego, co mamy czynić. Pytamy więc:

Boże, do czego mnie wzywasz, jakie stawiasz przede mną zadania?

Bogu, którego słuchamy i którego słowo medytujemy, chcemy być posłuszni. Jest to bardzo ważne kryterium medytacji chrześcijańskiej. Nie stoimy bowiem wobec pustki, ale wobec Boga w Trójcy Świętej Jedynego, który nas stworzył, odkupił i pragnie naszego zbawienia. Dlatego zaprasza mnie do współpracy z sobą, do tego, aby Jego słowo wypełnić i pozwolić Mu się kierować. Dlatego pytamy Boga, do czego mnie wzywa, czego chce mnie nauczyć, a także do czego mnie zobowiązuje. Możemy powiedzieć, że Bóg uczy mnie żyć, bym się stawał coraz bardziej podobny do Chrystusa.

Dlatego w medytacji chrześcijańskiej nie chodzi o doznawanie jakiś przeżyć, bo nie one są jej celem, lecz Bóg, do złączenia z którym medytacja nas prowadzi. W ten sposób rodzi się nowe widzenie rzeczywistości, jaką jestem i jaka mnie otacza. Potrafię wtedy patrzeć na wszystko oczami Boga. Medytacja chrześcijańska prowadzi mnie do właściwego przeżywania sakramentów świętych. Wyrastając z sakramentu chrztu świętego umożliwia życie nim na co dzień i daje głębsze zrozumienie innych. Medytacja chrześcijańska powinna sprawiać, że przyjmuję sakramenty w bardziej pogłębiony sposób. A Bóg staje się coraz bardziej widoczny w centrum naszego życia. To ukierunkowanie medytacji na sakramenty święte jest bardzo ważnym kryterium jej chrześcijańskiego charakteru.

Kończąc medytację zawsze porozmawiam z Bogiem, z Matką Najświętszą, aniołem stróżem, ze świętym patronem, w treści medytacji powierzając im siebie samego.

Popularne formy medytacji chrześcijańskiej

Trzeba zauważyć, że Kościół ma także inne formy medytacji i kontemplacji. Najbardziej popularną i najbardziej prostą jest modlitwa różańcowa. W różańcu rozważamy życie Pana Jezusa i Najświętszej Maryi Panny, tak jak nam o nim mówi Boże słowo. Widzimy, jak on jest związany z naszym życiem i jak wiąże nas z Chrystusem i Maryją.

Wiele nowego światła wniósł w jego poznanie i rozumienie Jan Paweł II w liście Różaniec Najświętszej Dziewicy Maryi. Warto go przeczytać. Inną formą medytacji, jaką posiada Kościół, jest nabożeństwo drogi krzyżowej, w którym rozważamy mękę Pańską. W naszej tradycji polskiej mamy jeszcze inną bardzo piękną śpiewaną medytację męki Chrystusa – Gorzkie żale. Może warto im się bardziej jeszcze przyjrzeć, bardziej je ożywić i uczynić bliskimi naszemu życiu chrześcijańskiemu.

Podsumowując możemy powiedzieć, że nie można pomyśleć o medytacji chrześcijańskiej w oderwaniu od wiary, nadziei i miłości, od jedności z Bogiem w Trójcy Świętej Jedynym, od Bożego słowa, od sakramentów świętych. Trudno też bez medytacji prowadzić pogłębione życie duchowe. Medytacyjne zaś nastawienie do Boga i stworzenia pozwala chrześcijaninowi widzieć wszystko w nowy, pogłębiony sposób, a więc widzieć wszystko oczami Boga i przeżywać w pełni życie, które promieniować będzie Ewangelią.

ks. Tomasz Rusiecki

Źródło Internet Portal Katolicki