Bóg Jeden w Trzech Osobach

   

Jezus Chrystus poniósł śmierć krzyżową za to, że „uczynił się Synem Bożym” (J 19, 7). Jego współcześni doskonale zrozumieli, że Chrystus podawał się za równego Ojcu, a uczniowie Jego nie wątpili, że udzielił im Ducha Świętego, który. jest współpracy i równy Ojcu i Synowi. Od samego początku chrzcili w imię Trójcy Świętej (por. Dz Ap 19, 2-6). A cała Tradycja jak i Pismo św. uczy nas, że jesteśmy powołani do uczestnictwa w życiu Ojca, Syna i Ducha Świętego.
Społeczność wiernych przeżywała od początku chrześcijaństwa tajemnicę Trójcy Świętej w modlitwie i sakramentach. w. Paweł przeplata swoje listy doksologiami o Bogu (Ojcu), o Jezusie (Synu) i o Duchu Świętym. Nikt jednak nie wątpił, że Bóg nasz jest jednym Bogiem. Dopiero po kilku wiekach spokojnego posiadania i przeżywania tej tajemnicy wszczęły się wśród pisarzy chrześcijańskich spory na temat sposobów pogodzenia jedności z troistością. Aż do I Soboru Powszechnego w Nicei (325) wyrażenia przypadkowe, na ogół niezręczne i tylko częściowo oddające treść. Pomijamy tu gnostycyzm, który jest odrębnym systemem religijnym, aczkolwiek zapożycza pewne elementy z chrześcijaństwa. Określenia najczęściej spotykane w dokumentach bądź wyjaśnione na swoim miejscu. Najważniejsze z nich to: adopcjanizm, monarchianizm (czyli patripasjanizm lub sabelianizm — obecnie za Harnackiem mówi się raczej o modalizmie), suboritynacjanizm.
Po Soborze Nicejskim na pierwszy plan wysuwają się poglądy Ariusza w różnych postaciach. Przy końcu IV wieku po dokładnym ustaleniu słownictwa przez ojców kapadockich ustaną walki trynitarne. Św. Augustyn ogłosi swoje arcydzieło „O Trójcy Świętej” (419). W okresie przedscholastycznym XII Sobór Powszechny, Laterański N, wypowie się na temat nauki cystersa Joachima z Fiore, a w średniowieczu sobory powszechne, które zajmą się sprawą połączenia Kościołów wschodnich z Rzymem, przypomną prawowierną naukę o pochodzeniu Ducha Świętego.
Naukę katolicką na podstawie Pisma św. i Tradycji streścić można w zdaniach następujących: Bóg jest jeden w trzech Osobach, Ojciec, Syn i Duch Święty. Trzy Osoby posiadają naturę Bożą nierozdzielnie — współistotnie. Jedyna różnica która między nimi zachodzi, polega na wzajemnych „relacjach”, w jakich pozostają między sobą z racji pochodzenia: Ojciec jako Zasada-Źródło Syna i Ducha Świętego; Syn jako przedwiecznie zrodzony z Ojca i wspólnie z Ojcem Zasada-Źródło Ducha Świętego; Duch Święty jako pochodzący jednocześnie z Ojca i Syna i jako więź między Synem i Ojcem. Te rozróżnienia Osób nie są czysto logiczne, ale realne, tworzą bowiem „odnośnie samoistne” (relationes subsistentes), stanowiąc równocześnie jedną jedyną rzeczywistość Bożą. Stąd ich całkowite wzajemne przenikanie się (circumincessio — perichoresis).

Św. Dionizy: List o zwolennikach Sabeliusza (ok. 260)
     Św. Dionizy aleksandryjski miał episkopat (ok. 248 — ok. 265) burzliwy z powodu żywej propagandy sabelian w Libii. Sabeliusz (11/111 w.) został wyłączony ze społeczności wiernych przez papieża Kaliksta I (217 222) i przeniósł się do Afryki. Głosił, że trzy Osoby w Bogu różnią się tylko pojęciowo: jeden jest Bóg w trzech postaciach (Boża „monarchia”).
     Nazwa „modalizm” powstała dopiero przy opracowywaniu historii dogmatów w XIX wieku (Harnack), ale doskonale charakteryzuje tę teorię. Po Sabeliuszu podobną naukę szerzył w Rzymie Noetus, zwalczany przez Hipolita (zm. 235) w „Contra haeresim Noeti” .
     W Północnej Afryce występował niezależnie od Sabeliusza z podobną teorią Prakseasz, zwalczany przez Tertuliana, który go zwie „patrypasjanistą”, ponieważ według Prakseasza na krzyżu musiał umierać Bóg-Ojciec („Adversus Praxeam”). Bardzo do tych teorii zbliżoną naukę głosić będą tzw. arianie polscy, czyli socynianie w XVII wieku.
     Patriarcha Aleksandrii Dionizy mocno podkreślił realne rozróżnienie Osób, tak że niektórzy niechętnie do niego nastawieni zarzucali mu „tryteizm” i posłali teksty jego listów w tej sprawie do papieża Dionizego Rzymskiego.
     Papież napisał dwa listy — jeden prywatny do patriarchy (na który ten ostatni dał odpowiedź wyjaśniającą), drugi publiczny, z którego podajemy fragmenty, Aluzja do Marcjona sięga do teorii gnostycznych, w których występują niezliczone postacie Boże. Papież jasno stawia zadanie teologii katolickiej: obronić troistość Osób, zachować Jedność Bożej natury. Następca Dionizego na stolicy aleksandryjskiej, św. Atanazy, usprawiedliwi go zupełnie, ale Gennadiusz z Marsylii (VI w.) zarzucał mu, że utorował drogę Ariuszowi. Tak samo św. Bazyli Wielki (List 9 — PG 32, 268-269).
     Wyraz grecki „hypostasis” (łac. subsistentia) nie zawsze da się przetłumaczyć słowem „osoba”. Dlatego zachowujemy go często w transkrypcji — pamiętając, że wyraz „osoba” zastosowany do oznaczenia Trzech posiadających Bożą naturę używany jest w sensie analogicznym. „Hipostaza”, czyli podmiot działania w danej naturze, jest pojęciem szerszym niż łacińskie „persona” (o wydźwięku prawnym) lub greckie „prosopon”, które nasuwa materialny obraz „figury”.

     Wskazane jest, abym wypowiedział się także o tych, którzy najczcigodniejszą prawdę głoszą przez Kościół Boży, mianowicie najwyższą Jedność (Trójcy Świętej) dzielą, rozłączają i rozpraszają na trzy moce, trzy różne substancje, trzy bóstwa. Słyszałem bowiem, że są wśród was katecheci i głoszący słowo Boże, którzy wprowadzają tę naukę, chociaż diametralnie, powiedziałbym, różnią się od samego Sabeliusza. Ostatni bowiem bluźni utrzymując, że Syn jest tym samym, co Ojciec, i odwrotnie. Oni natomiast głoszą jakby trzech bogów, dzieląc świętą Jedność na trzy rozłączone i obce sobie hipostazy. Tymczasem Słowo Boże musi być złączone z Bogiem wszechrzeczy, a Duch Święty — jako miłość — [musi] w Nim przybywać i trwać.
Stąd mogę twierdzić, że Boża Trójca schodzi się w jedno Bóstwo, [tworząc] jakby szczyt [geometrycznego stożka], i jest jednym wszechmocnym Bogiem wszechrzeczy: musi bowiem być jedną Głową i jednością organiczną.
A zatem nierozważna nauka Marcjona, który tę Jedność Bożą dzieli i rozkłada na trzy niezależne zasady, pochodzić może tylko od diabła, a W żadnym wypadku od prawych uczniów Chrystusa lub od tych, którzy upodobali sobie naukę Zbawiciela. Ci wiedzą, że Pismo św. wyraźnie głosi Trójcę Świętą; ale o trzech bogach nie ma mowy ani w Starym, ani w Nowym Testamencie.
Przeto nie wolno na trzy bóstwa dzielić prawdziwej Bożej Jedności ani umniejszać godności i niezrównanej wielkości Pana pojęciem „stworzenia”. Lecz należy wierzyć w Boga Ojca wszechmogącego, w Jezusa Chrystusa, Syna Jego, i w Ducha Świętego. Należy łączyć Słowo z Bogiem wszechrzeczy, gdyż samo mówi o sobie: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy” oraz: „Jestem w Ojcu a Ojciec we mnie” [J 10, 30; 14, 10]. W ten tylko sposób zachowa się Trójcę Bożą i świętą naukę o suwerennej Jedności.

I i II Sobór Powszechny, Nicejski i Konstantynoposlki (325-381)
      Kościół oficjalnie sprecyzował swoją naukę o Trójcy Świętej przeciw Ariuszowi (w Nicei) i jego zwolennikom o różnorodnych poglądach filozoficznych (w Konstantynopolu). Zob. Symbole IX. 7, 10. Synod wyznawców (w Aleksandrii 362) byt punktem zwrotnym sporów trynitarnych w IV wieku.

Synod Wyznawców (Aleksandria, 362)
Po pierwszym Soborze Powszechnym w Nicei rozpętała się walka między zwolennikami arianizmu a „nicejczykami”. Wielkim obrońcą Symbolu uchwalonego w Nicei byt św. Atanazy (ok. 294-373). Został on patriarchą Aleksandrii w 328 r. Arianizm, który odrzucał naukę o równości Osób w Trójcy Świętej, uznając praktycznie tylko Ojca jako Boga z natury, zostanie ostatecznie pokonany dopiero na II Soborze Powszechnym w Konstantynopolu (381). Ale ten uroczysty drugi zjazd biskupów mógł się odbyć dzięki temu, że przez czterdzieści pięć lat działał w całym Imperium, skazany na wygnanie do różnych miejscowości, patriarcha Aleksandrii Atanazy. Na wiosnę roku 362 w przerwie między trzecim a czwartym wygnaniem Atanazego, korzystając ze zmiany cesarza — Konstancjusza arianina (zm. 361) — na Juliana „filozofa”, kilkunastu biskupów spotkało się w Aleksandrii, aby uzgodnić sposoby przywrócenia pokoju w gminach chrześcijańskich, skłóconych między sobą sporami ariańskimi i wzajemnymi niechęciami. Historyk Rufin z Akwilei nazwie te obrady „Soborem Wyznawców”, ponieważ zebrali się tam biskupi prześladowani przez Konstancjusza. Poza dekretami dyscyplinarnymi o decyzjach nacechowanych wielkim miłosierdziem — wszyscy odstępcy mają otrzymać rozgrzeszenie, jeśli odprawią nadaną im pokutę — próbowano po raz pierwszy uzgodnić słownictwo teologiczne dotyczące dogmatu o Trójcy Świętej. Przytoczony niżej tekst jest wzięty z „Listu do Antiocheńczyków” zawierającego akta synodu.

     Wszystkich zatem pragnących zgody z nami, a zwłaszcza tych, którzy z arianami zerwali, do siebie przywołajcie i jako ojcowie synów przyjmijcie oraz jako nauczyciele i opiekunowie uściskajcie… niczego od nich więcej nie żądając, jak tylko potępienia herezji ariańskiej i złożenia wyznania wiary ogłoszonego przez czcigodnych Ojców z Nicei. Niech także potępią tych, którzy twierdzą, że Duch Święty jest stworzeniem różnym od Chrystusa co do substancji. Albowiem prawdziwe usunięcie się od sekty ariańskiej jest równoznaczne z zaprzestaniem dzielenia Świętej Trójcy i utrzymywania, jakoby do Niej należało coś stworzonego.
Ci bowiem, którzy wprawdzie wydają się wiarę nicejską wyznawać, ale nie wahają się jednocześnie bluźnić przeciwko Duchowi Świętemu, niczym innym jak tylko słowami przeczą herezji ariańskiej, w duchu zaś i w przekonaniu pozostają jej zwolennikami.. Niech przez wszystkich odrzucona zostanie także bezbożność Sabeliusza i Pawła z Samosaty, podobnie jak szaleństwo Walentyna i Bazylidesa oraz obłęd manichejczyków. Gdy to nastąpi, wszędzie ustaną wszelkie złe podejrzenia i okaże się jedynie czysta wiara katolickiego Kościoła.
Że zaś tę właśnie wiarę wyznajemy i my, i ci wszyscy, którzy zawsze pozostawali w jedności z nami, sądzimy, iż nie jest to tajnym ani nikomu z was, ani komukolwiek innemu… Niczego się nie wymagajcie ponad to, co w Nicei zostało ogłoszone… A ponieważ [niektórych] obwiniano za mowę o trzech hipostazach, które to nazwy jako nie występujące w Piśmie św. mogą wydawać się podejrzane, przeto prosiliśmy, aby nie dochodzić niczego ponad to, co jest zawarte w wyznaniu nicejskim.
Z okazji sporu zapytaliśmy ich jednak, czy — podobnie jak arianie — oni także utrzymują, że owe hipostazy są obcymi i wzajemnie się od siebie różniącymi substancjami i że każda z hipostaz posiada niezależne istnienie, jak rzecz się ma w stworzeniach i w osobach ludzkich. Czy utrzymują, że te hipostazy różnią się substancją; jak złoto od srebra lub od brązu. Albo czy — jak inni heretycy — uznają istnienie trzech zasad, czyli trzech bogów, kiedy mówią o trzech hipostazach. Oni jednak zaklinali się, że nigdy tego nie twierdzili ani na myśli nie mieli. — A kiedy zapytaliśmy się, jak oni ostatecznie wyrażają swoje przekonanie i dlaczego w ogóle takich wyrazów używają, odpowiedzieli: „Wierzymy w Trójcę Świętą, nie tylko wyrażoną słowem «trójca», ale będącą prawdziwie Trójcą substancjalną: Ojciec istnieje prawdziwie i trwa, Syn istnieje prawdziwie i trwa, Duch Święty do Niej należy i trwa. Ani nie mówimy o trzech bogach lub o trzech zasadach, ani nie przyjmujemy tych, którzy tak twierdzą lub myślą. Wyznajemy natomiast Trójcę Świętą, jedyne Bóstwo, jedyną zasadę, Syna współistotnego Ojcu, jak mówią Ojcowie, Ducha Świętego niestworzonego, nie obcego, ale należącego do Trójcy Świętej, nieoddzielonego od istoty Syna i Ojca”.

Synod Rzymski (382); Zatwierdzenie II Soboru Powszechnego, Konstantypolskiego I (381)
Spory ariańskie zostały zakończone na I Soborze Konstarynopolskim (11 Powszechny, 381), zwołanym przez cesarza Teodozjusza. Uzupełniono wówczas Symbol nicejski wyznaniem Bóstwa Ducha Świętego (zob. wstęp do IX.10) przeciw tzw. macedonianom. Był to odłam semiarian, których ojcowie kapadoccy nazywają pneumatomachami, czyli duchoburcami, maratonianami — od Marathoniosa, biskupa Nikomedii, jednego z ich przywódców, lub macedonianami — od Macedoniusza z Konstantynopola, chociaż on osobiście nie głosił żadnej nauki o Duchu Świętym, ale po jego śmierci członkowie tej grupy powoływali się na jego autorytet. W listach do Serapiona Atanazy nazywa ich „tropikami”, ponieważ wszystkie wyrażenia Pisma św., z których można by wnioskować o Bóstwie Ducha Świętego, uważali za „tropy”, czyli obrazowe sposoby mówienia. Najpełniejsze wyznanie „wiary” ariańskiej spotykamy w testamencie biskupa Wulfili, ariańskiego apostoła Gotów (zm. 383).
„Ja; Wulfila, biskup i wyznawca, zawsze trzymałem się tej samej wiary i w tej jedynej prawdziwej wierze przechodzą do Pana naszego. Wierzę, że jeden jest Bóg Ojciec, jedyny niezrodzony i niewidoczny; [wierzę] także w jednorodzonego Syna Jego, Pana naszego i Boga, Stwórcę; który daje byt wszelkiemu stworzeniu i nie znajduje równego sobie. A więc jeden jest Bóg Ojciec, który jest Bogiem wszystkich, nawet naszego Boga. [Wierzę] w jednego Ducha Świętego, [który jest] mocą oświecającą i, jak powiedział Chrystus Apostołom po swoim Zmartwychwstaniu: Oto wysyłam do was Tego, którego obiecał Ojciec; wy tedy pozostańcie w mieście Jeruzalem, aż przyobleczecie moc z nieba; i jeszcze: otrzymacie moc schodzącą na was Ducha Świętego; on nie jest ani Bogiem, ani Panem; a tylko Chrystusa sług; nierówny Synowi, ale poddany Mu i we wszystkim posłuszny. [Wierzę] w Syna poddanego i we wszystkim posłusznego Bogu Ojcu, któremu jest podobny według Pisma św., któremu przez Chrystusa i od Ducha Świętego…” .
Kanony ogłoszone przez papieża Damazego po synodzie rzymskim (382) uważa się za półoficjalne zatwierdzenie Soboru w Konstantynopolu, gdzie nie było przedstawicieli Zachodu. To mają wspólnego z Soborem, że potępiają te same błędy. Posiadają wartość definicji wiary.

1. Wyłączamy ze społeczności wiernych tych, którzy nie głoszą bez zastrzeżenia, że On [Duch Święty] posiada jedną moc i jedną substancję z Ojcem i Synem.
2. Wyłączamy ze społeczności wiernych także tych, którzy idąc za błędem Sabeliusza przyjmują, że Duch Święty jest tym samym, co Ojciec i Syn.
3. Wyłączamy ze społeczności wiernych Ariusza i Eunomiusza, którzy z równym brakiem pobożności, choć w różnych słowach twierdzą, że Syn i Duch Święty są stworzeniami.
10. Jeśli kto nie przyjmuje, że Ojciec zawsze istniał, że Syn zawsze istniał i że Duch Święty zawsze istniał — sam się wyłącza ze społeczności wiernych.
11. Jeśli kto nie przyjmuje, że Syn narodził się z Ojca, to jest z Jego Boskiej substancji — sam się wyłącza ze społeczności wiernych.
12. Jeśli kto nie przyjmuje, że Syn Boży jest prawdziwym Bogiem, jak prawdziwym Bogiem jest Ojciec, i że wszystko może, wszystko poznaje i jest równy Ojcu — to sam się wyłącza ze społeczności wiernych.
13. Jeśli kto przyjmuje, że Syn, kiedy był na ziemi w ciele, nie był wraz z Ojcem w niebie — sam się wyłącza ze społeczności wiernych.
16. Jeśli kto nie przyjmuje, że Duch Święty jest prawdziwie i właściwie z Ojca, tak jak Syn, że jest z substancji Bożej i jest prawdziwym Bogiem — sam się wyłącza ze społeczności wiernych.
17. Jeśli ktoś nie przyjmuje, że Duch Święty, jak Syn i Ojciec, wszystko może i wszystko poznaje, i jest wszędzie — sam się wyłącza ze społeczności wiernych.
18. Jeśli kto przyjmuje; że Duch Święty jest stworzeniem albo że jest uczyniony przez Syna — sam się wyłącza ze społeczności wiernych.
19. Jeśli kto nie przyjmuje, że Ojciec uczynił wszystkie rzeczy, widzialne i niewidzialne, przez Syna i Ducha Świętego — sam się wyłącza że społeczności wiernych.
20. Jeśli kto nie przyjmuje, że Ojciec i Syn, i Duch Święty posiadają jedną boskość, władzę, majestat, moc, jedną chwałę, panowanie, jedno królestwo, a także jedną wolę i jedną rzeczywistość — sam się wyłącza ze społeczności wiernych.
21. Jeśli kto nie przyjmuje, że są trzy prawdziwe Osoby Ojca i Syna, i Ducha Świętego, że one są równe, zawsze żyjące, ogarniające wszystkie rzeczy widzialne i niewidzialne, że mogą wszystko, sądzą wszystko, ożywiają wszystko, stwarzają wszystko, zbawiają wszystko — sam się wyłącza ze społeczności wiernych.
22. Jeśli kto nie przyjmuje, że całe stworzenie powinno czcić Ducha Świętego, podobnie jak Syna i Ojca — sam się wyłącza ze społeczności wiernych.
24. Jeśli ktoś dzieli Boga, mówiąc, że Boga Ojca, Boga Syna Jego i Boga Ducha Świętego uznaje za bogów, i to nie z powodu jednego Bóstwa i mocy, jak wierzymy i wiemy, że przynależą do Ojca i Syna, i Ducha Świętego, i utrzymuje, że tylko Bóg Ojciec jest Bogiem i w ten sposób wierzy w jednego Boga — to wpada w herezję, a nawet wraca do judaizmu, gdzie nazwa „bogów” została nałożona i dana przez Boga wszystkim aniołom i wszystkim świętym. Lecz imię Boga, nie „bogów”, zostało nam pokazane i ogłoszone jako przedmiot wiary w Ojca i Syna, i Ducha Świętego z powodu ich jednego i równego Bóstwa. Jesteśmy bowiem ochrzczeni jedynie w Ojcu, Synu i Duchu Świętym, a nie w imię archaniołów lub aniołów, jak w swej nieświadomości [utrzymują] heretycy lub Żydzi i poganie.
Na tym więc polega zbawienie chrześcijan, aby wierząc w Trójcę to znaczy w Ojca i Syna, i Ducha świętego, byli ochrzczeni w Jej imię i wierzyli bez wahania, że Ona posiada to samo prawdziwe, jedyne Bóstwo i moc, majestat i substancję.

XI Synod w Toledo (675)
     Z akt tego synodu prowincjonalnego znamy tylko wyznanie wiary, które przewodniczący mu biskup Quiricius przedłożył uczestnikom w dniu 7.XI.675 r. Nie znajdujemy w tekście żadnych aluzji do ówczesnych dyskusji teologicznych na temat monoteletyzmu lub nauk Pryscyliana. Ale, podaje on doskonałe streszczenie tradycyjnej nauki o Trójcy Świętej i o Wcieleniu, ułożone z orzeczeń poprzednich wyznań wiary — szczególnie Symbolu „Quicuvvique” (IX. 13) i z tekstów najwybitniejszych Ojców: ciało — zwłaszcza św. Augustyna. Źródłem podstawowym był, jak się wydaje, Symbol VI synodu w Toledo, 638 r.
Wyrażenia św. Augustyna występują w nr 22, 24, 25: „In Psalm. 68” sermo 1, 5 ; „Contra Serm. Ariavl.” ; „Epis. 170 ad Maxinr.” 5.
     Jedno wyrażenie św. Hilarego z „De Trinitate” : „Bóg Ojciec nie zrodził [Syna] ani dobrowolnie, ani z konieczności”.
     Jedno zdanie jest dosłownie wzięte z wyznania wiary biskupów afrykańskich skierowanego do króla Wandalów Henryka: „Ojciec w swojej doskonałości zrodził Syna doskonałego, bez umniejszenia ani podziach”.
     Wreszcie w całości daje się poznać wpływ tzw. Symbolu Atanazego „Quicumque”.
     Nie można twierdzić, by ten Symbol z Toledo był oficjalnym dokumentem wiary, ponieważ nigdy nie otrzymał formalnego zatwierdzenia Stolicy Apostolskiej. Ale prawie wszystkie w nim zawarte twierdzenia są dzisiaj artykułami wiary. Zdanie papieża Innocentego III o „autentyczności” tego Symbolu oznacza tylko, że nie jest to dokument podrobiony, jak inne bardzo liczne z okresu wczesnego średniowiecza.

Symbol wiary [część o Trójcy Świętej]
     Wyznajemy i wierzymy, że święta i niewysłowiona Trójca: Ojciec, Syn i Duch Święty, z natury jednym jest Bogiem, o jednej substancji, jednej naturze, jednym także majestacie i mocy.
O Ojcu zaś głosimy; że nie jest ani zrodzony, ani stworzony, lecz niezrodzony. Sam bowiem od nikogo nie pochodzi, natomiast od Niego Syn ma zrodzenie, Duch Święty zaś ma pochodzenie. Jest On więc źródłem i początkiem całego Bóstwa, jest także Ojcem swej istoty, z niewysłowionej bowiem substancji w niewysłowiony sposób zrodził Syna, nie będącego niczym innym niż On sam — Boga z Boga, światłość ze światłości. Od niego więc pochodzi „wszelkie ojcostwo na niebie i na ziemi” [Ef 3,15].
Wyznajemy także, że Syn, będąc zrodzonym substancji Ojca bez początku przed wiekami, nie jest jednak stworzony. Albowiem nie istniał nigdy ani Ojciec bez Syna, ani Syn bez Ojca. A jednak nie tak jest Ojciec z Syna; jak Syn z Ojca, bo nie Syn, Ojca, ale Ojciec zrodził Syna. Syn więc jest Bogiem z Ojca, natomiast Ojciec jest Bogiem, ale nie z Syna. Ojciec wprawdzie [jest Ojcem] Syna, lecz nie jest Bogiem przez Syna; ten zaś jest Synem Ojca i Bogiem z Ojca. Jednakże Syn jest równy Bogu Ojcu we wszystkim, ponieważ nigdy nie zaczął rodzić się ani nie zaprzestał. Wierzymy, że jest On także jednej substancji z Ojcem. Dlatego mówiony, że jest homoousios Ojcu, to znaczy tej samej, co Ojciec substancji; homos bowiem znaczy po grecku „jeden”, ousia zaś — „substancja”; co razem znaczy „jedna substancja”.
Trzeba wierzyć, że Syn został zrodzony nie z niczego ani z jakiejś innej substancji, lecz z łona Ojca, tzn. z tej samej substancji: A zatem wieczny jest Ojciec i wieczny Syn. A jeżeli Ojciec zawsze był, to i zawsze miał Syna, dla którego był Ojcem. Dlatego wyznajemy, że Syn zrodzony został przez Ojca bez początku. A gdy mówimy, że Syn został zrodzony z Ojca, to nie mamy na myśli jakiejś cząstki wydzielonej z natury Ojca, lecz twierdzimy, iż z doskonałości swojej Ojciec zrodził doskonałego Syna bez umniejszenia ani podziału, ponieważ w mocy samego tylko Boga leży posiadanie równego Mu Syna. Ten zaś jest Synem Bożym z natury, a nie przez przybranie. I trzeba wierzyć, że Bóg Ojciec nie zrodził go ani dobrowolnie, ani z konieczności: Bóg bowiem nie podlega jakiejkolwiek konieczności ani wola nie uprzedza w Nim mądrości.
Wierzymy także, iż Duch Święty, który jest w Trójcy trzecią Osobą, jest jedynym i tym samym oraz równym Bogu Ojcu i Synowi Bogiem, jednej z nimi substancji i jednej również natury. Jednakże nie jest ani zrodzony, ani stworzony, lecz jest pochodzącym od jednego i drugiego Duchem Ich Obu.
Wierzymy także, że ten Duch Święty nie jest nie zrodzony ani zrodzony. Jeśli bowiem powiemy o Nim, że jest nie zrodzony, przyjmiemy dwóch Ojców. Jeśli zaś powiemy, że jest zrodzony, to będzie się wydawało, że głosimy dwóch Synów. A tymczasem nie mówi się, że jest On tylko Duchem Ojca, lecz zarazem Ojca i Syna. Ani bowiem nie pochodzi [On] od Ojca [z przeznaczeniem] dla Syna lub z Syna — dla uświęcenia stworzeń, lecz nauczamy, że pochodzi zarazem od jednego i drugiego, i wyznajemy Go jako miłość lub świętość Ich Obydwu.
A zatem wierzymy, że ten Duch Święty został posłany przez jednego i drugiego, tak samo jak Syn przez Ojca. Nie uważamy Go jednak za mniejszego od Ojca i Syna, tak jak uznał się mniejszym od Ojca i Ducha świętego sam Syn ze względu na przybrane ciało.
Taka jest nauka o Trójcy Świętej. Mamy mówić nie „potrójny” [Bóg], ale „Trójca”, i tak winniśmy wierzyć. Wyrażenie, że w Bogu jedynym jest Trójca, nie jest właściwe. Należy mówić, że Bóg jedyny jest Trójcą.
Co się zaś tyczy imion Osób. które wyrażają odnośnie, to imię „Ojciec” wyraża stosunek do Syna, imię „Syn” — stosunek do Ojca, imię „Duch Święty” — stosunek do obu pozostałych. Aczkolwiek imionami tymi nazywane są trzy Osoby biorąc pod uwagę ich odnośnie, niemniej wierzymy, że są One jedną naturą lub substancją. A więc nie twierdzimy, że tak jak są trzy Osoby, tak samo są i trzy substancje, lecz że jedna jest substancja. natomiast trzy Osoby. Albowiem Ojciec jest Ojcem nie w odniesieniu do Siebie samego, lecz w odniesieniu do Syna. Syn zaś jest Synem nie w odniesieniu do Siebie samego, lecz w odniesieniu do Ojca. Podobnie i Duch Święty: będąc Duchem Ojca i Syna, wyraża odnośnie nie do Siebie, lecz do Ojca i Syna.
Dalej, gdy wymawiamy słowo „Bóg”, to nie wyrażamy stosunku do kogoś innego, tak jak [mówimy] „Ojciec” [w stosunku] do Syna lub „Syn” do Ojca, albo „Duch więty” do Ojca i Syna, lecz wyrażamy Boga absolutnie.
Albowiem, zapytani nawet o poszczególne Osoby, musimy wyznać, że każda jest Bogiem. O każdej z Nich mówimy: Bóg Ojciec, Bóg Syn, Bóg Duch Święty. A przecież nie trzej są bogowie, lecz jeden jest Bóg. Tak samo o każdej z osobna Osobie mówimy: Wszechmocny Ojciec, Wszechmocny Syn, Wszechmocny Duch Święty. A przecież nie trzej są wszechmocni, lecz jeden Wszechmocny, tak jak jedno jest światło i jeden początek. A więc i wyznajemy, i wierzymy, że każda z Osób jest w sposób pełny Bogiem i wszystkie trzy Osoby są jedynym Bogiem. Jedno niepodzielne i to samo Bóstwo, majestat albo moc ani nie są umniejszone w którejkolwiek z nich, ani spotęgowane we wszystkich trzech razem. A to dlatego, że ani to nie oznacza czegoś mniej, gdy Bogiem nazywamy którąś z Osób poszczególnie, ani więcej, gdy jednym Bogiem nazwiemy wszystkie trzy Osoby razem.
Zatem ta Święta Trójca, będąca jedynym i prawdziwym Bogiem, choć z jednej strony pozwala wyrazić się liczbą, z drugiej jednak — nie da się w liczbie zamknąć.
W odnośni bowiem Osób ukazuje się liczba, a tymczasem w substancji Bożej nie ma niczego, co mogłoby być przedmiotem liczby. Inaczej mówiąc, Osoby wskazują na liczbę tym tylko, czym są we wzajemnym do Siebie stosunku. Nie posiadają natomiast liczby, gdy chodzi o Osoby same w sobie. Albowiem jedyne imię Trójcy Świętej, które wypowiada Jej naturę, w ten sposób do Niej się stosuje, iż nawet do trzech Osób odniesione nie może być użyte w liczbie mnogiej. Dlatego wierzymy owym słowom Pisma św.: „Wielki Pan nasz i wielka moc Jego, a mądrości Jego nie masz liczby” [Ps 146, 5].
Lecz jeśli powiedzieliśmy, że te trzy Osoby są jednym Bogiem, to z tego nie wynika, że Ojciec jest tym, co Syn, lub że Syn tym, kim jest Ojciec, albo że można by nazwać Tego, który jest Duchem Świętym już to Ojcem, już to Synem. Albowiem Ojciec nie jest tym samym, kim jest Syn, ani Syn tym samym, kim Ojciec, ani Duch Święty tym samym, co Syn, Syn tym samym, co Ojciec, Ojciec i Syn tym samym, co Duch Święty — słowem: z natury jednym Bogiem. Gdy bowiem mówimy, że Ojciec nie jest tym samym, kim jest Syn mamy na uwadze odrębność Osób. Gdy zaś mówimy, że Ojciec jest tym samym, co Syn, Syn tym samym, co Ojciec, Duch Święty tym samym, co Ojciec i Syn — wówczas mamy na myśli Boską naturę, czyli substancję sprawiającą, że [Osoby Trójcy Świętej] są jednością. A więc rozróżniamy Osoby bez podziału Bóstwa.
Z odrębności zatem Osób wnosimy o Trójcy; jedność natomiast przypisujemy naturze lub substancji. I tak ci Trzej stanowią jedność, oczywiście przez naturę, a nie osobowo. Jednakże nie należy tych trzech Osób uważać za dające się od siebie oddzielić, ponieważ wierzymy, że żadna z nich nigdy — czy to przed inną, czy po innej, czy też bez innej ani istniała, ani cokolwiek działała. Są bowiem nierozdzielne zarówno w tym, czym są, jak i w tym, co czynią.
Wierzymy, że między rodzącym Ojcem i zrodzonym Synem czy pochodzącym Duchem Świętym nie zachodzi najmniejszy przedział czasowy, którym by albo rodziciel kiedykolwiek poprzedzał zrodzonego, albo zrodzony pozbawiony był rodziciela, albo pochodzący Duch Święty okazał się późniejszym w stosunku do Ojca lub Syna. Dlatego więc głosimy i wierzymy, że Trójca ta jest nierozdzielna i niezmieszana.
Zatem jeśli zgodnie z określeniem tradycji ojców nazywamy Trójcą te trzy Osoby, to dlatego, by Je [jako takie] uznać, a nie po to, by Je rozdzielać. Jeśli bowiem weźmiemy pod uwagę to, co Pismo św. mówi o Mądrości, że mianowicie „jasnością jest wiecznej światłości” [Mdr. 7, 26], to wyznać musimy, że jak jasność ze światłem tworzy jedno, tak Syna od Ojca rozdzielić niepodobna. Tak więc jak owych trzech Osób o jednej i nierozdzielnej naturze nie mieszamy ze sobą, tak również w żadnym wypadku nie twierdzimy, że mogą One być od Siebie oddzielone.
Sama bowiem Trójca jasno to nam objawić raczyła, choćby nawet przez te imiona, którymi udostępnić zechciała naszemu poznaniu poszczególne Osoby, wzbraniając rozumienia jednej bez łączności z drugimi. Albowiem ani Ojca bez Syna nie znamy, ani cokolwiek wiemy o Synu bez Ojca. Sama zaiste odnośnie w imieniu osobowym zawarta wzbrania oddzielania Osób, których jeśli nawet to imię nie wyszczególnia razem, to w każdym razie jednocześnie na nie wskazuje. Nikt bowiem, słysząc o jednym z owych imion, nie może nie pomyśleć o drugim. Lecz choć ci Trzej są jednym, a Jeden trzema, niemniej każda z Osób posiada właściwą sobie cechę. U Ojca jest nią wieczność bez urodzenia, u Syna — wieczność z narodzenia, u Ducha zaś Świętego pochodzenie bez narodzenia, ale tak samo z wiecznością.

Synod w Sens (1140 lub 1141)
     Piotr Abelard (Abaelardus, Baiolardus, 1079-1142) jest jednym z największych mistrzów XII wieku. Wywarł on ogromny wpływ na ruch teologiczny swej epoki przez ciągle stosowanie logiki, która wówczas była nazywana dialektyką. Wprawdzie broni suwerenności teologii przeciw nominalistom: „nieopanowanym kuglarzom uzbrojonym tylko w swoją logikę… Rzucają się [oni] na swego Stwórcę, nie przyjmując żadnej prawdy, która by się nie dała ująć w sidła ich rozumowania” , lecz dla niego także siły rozumu prawie nie znają granic. Myślał więc, że każdą tajemnicę wiary można wyjaśnić. Jego traktat „O jedności i troistości Bożej” napisany przeciw nominaliście Roscelinowi, który wprowadził taką różnicę między Osoby Boże, iż dochodził praktycznie do „tryteizmu”, został spalony na poprzednim synodzie w Soissons (1121) za sprzyjanie sabelianizmowi. Abelard był wówczas jako zwykły kleryk profesorem na Wzgórzu Świętej Genowefy w Paryżu. Zostawszy potem mnichem, dalej wykładał teologię, najpierw w swoim opactwie St. Gildas (1123), potem w Paryżu aż do nowego Synodu w Sens (1140-1141) oraz w Cluny prawie do końca życia.
     Dla Abelarda rozróżnianie Osób w Bogu nie ma realnych podstaw. Sądzi, że przyjmujemy je dlatego, iż Bóg w swoim Objawieniu o tym postanowił. Św. Bernard począł go zwalczać po otrzymaniu listu opata Wilhelma z St. Thierry i ułożył dziełko pt. „Corctra quaedam capitula errorum Abaelardi”. Na własną prośbę Abelarda synod w Sens (Francja) rozpatrzył jego naukę. Abelard został jednak potępiony i apelował do papieża. Biskupi zebrani w Sens przesłali swój wyrok do zatwierdzenia Innocentemu II, co Papież uczynił w liście do Henryka, biskupa Sens. Abelard zmarł w klasztorze St. Marcel koło Cluny po spotkaniu się i pojednaniu ze św. Bernardem (12. IV. 1142). Zdążył napisać „Apologię” i list do papieża, w których wyraża swoje poddanie, kwestionując jednak ujęcie nauki swej przez Synod, szczególnie potępione zdania 1 i 2. Następca Abelarda na Wzgórzu Świętej Genowefy w Paryżu, Robert z Melun (1140-1167), bronił stanowczo swego mistrza przeciw św. Bernardowi. Wyrok synodu nie podaje żadnej noty teologicznej potępionych zdań.

1. Ojciec posiada pełną moc, Syn część mocy, Duch Święty nie posiada żadnej.
2. Duch Święty nie pochodzi z substancji [albo z mocy] Ojca ani Syna.
3. Duch Św. jest duszą świata.
5. Ani Bóg-Człowiek, ani osoba Chrystusa nie są [nową] Osobą w Trójcy Świętej.
14. Do Ojca, który od nikogo nie pochodzi, należy właściwie i szczególnie działanie, a nie mądrość i dobroć.
17. Powrót na końcu świata można przypisywać Ojcu.

Eugeniusz III: Decyzja w sprawie nauki Gilberta Porrety na synodzie w Reims (1148)
     Gilbert Porreta (de la Porree, mylnie nazywany Porretanus), wielki kanclerz szkoły kapitulnej w Chartres (112-1137); potem mistrz teologii w Paryżu, a od 1142 r. biskup Poitiers, podobnie jak Abelard cieszył się wśród studentów wielkim powodzeniem. W swojej nauce o Trójcy Świętej tak odróżniał naturę Boga od Bożych Osób, że logicznie prowadziło to do „poczwórności”. Obronił się na synodzie w Reirns w obecności papieża Eugeniusza III (1148). Wyznanie wiary, które mu przedłożono na synodzie, aczkolwiek bezsprzecznie zawiera artykuły wiary, nie należy do oficjalnych dokunlentów Magisterium Kościelnego. Akta synodu podają tylko następującą wzmiankę:
     Co do pierwszego punktu [mianowicie że Boża istota, substancja czy natura, tzn. pojęcia bóstwa, dobroci. mądrości, wielkości Boga itp., nie utożsamiają się z Bogiem, a są dla Boga tylko sposobami bytowania], Biskup Rzymski orzekł, że nie wolno jakimś rozumowaniem teologicznym oddzielać natury od Osoby ani używać określenia natury Bożej w formie tylko narzędnika, lecz także mianownika [tzn. „Bóg jest swoją naturą” — a nie: „Bóg jest Bogiem dzięki swojej naturze”].

XII Sobór Powszechny, Laterański IV (1215)
Uroczyste wyznanie wiary XII Soboru Powszechnego przypomina wyznanie wiary w Trójcę Świętą podpisane przez Duranda de Huesca. Sobór dodał tylko potępienie nauki opata cystersów, bł. Joachima z Foire (zm.1202), który zwalczał opinię Piotra Lombarda zawartą w „Liber Sentent”, a przez Sobór zacytowaną. Joachim zarzucał Lombardowi wprowadzenie „poczwórności” w Bogu, sam zaś nazbyt daleko posunął się w rozróżnianiu Osób. Jedność w Bogu była dlań jakby jednością gatunkową czy też moralną, podobną do zbiorowości, w której jednostki składają się na społeczność lub naród. Taką opinię wysuwali już niektórzy dawni arianie
Całą mocą wierzymy i bez zastrzeżenia wyznajemy, że jeden tylko jest prawdziwy Bóg, odwieczny, nieskończony, niezmienny, niepojęty, wszechmocny i niewymowny, Ojciec, Syn i Duch Święty: trzy wprawdzie Osoby, ale jedna istota, substancja, czyli natura zupełnie niezłożona. Ojciec od nikogo nie pochodzi, Syn od samego tylko Ojca, Duch Święty od Obydwóch, i to bez początku, zawsze i bez końca. Ojciec Rodziciel, Syn zrodzony, Duch Święty pochodzący: współistotni i równi sobie, współwszechmocni i współwiekuiści. Są jednym wszystkich rzeczy początkiem, Stwórcą wszystkiego, co widzialne i niewidzialne, co duchowe i materialne. [Ten jeden Bóg] wszechmocną swoją potęgą równocześnie, od początku czasu, stworzył z nicości jeden i drugi rodzaj stworzeń, tj. istoty duchowe i materialne: aniołów i ten świat. a. na koniec naturę ludzką łączącą te dwa światy, złożoną z duszy i ciała. Diabeł bowiem i inne złe duchy zostały przez Boga stworzone jako dobre z natury, ale sami siebie uczynili złymi. Człowiek zaś zgrzeszył za podszeptem diabła. Ta święta Trójca, według wspólnej swojej istoty jedyna, a według właściwości osobowych rozróżniona, najpierw przez Mojżesza i świętych Proroków oraz przez innych wysłanników swoich przekazała rodzajowi ludzkiemu zbawczą nauk, według ułożonego z góry doskonałego rozkładu czasów…
Potępiamy więc i odrzucamy dziełko, czyli traktat, które opat Joachim wydał przeciw mistrzowi Piotrowi Lombardowi o jedności albo istocie Trójcy Świętej. Nazywa go heretykiem i nierozsądnym, dlatego że powiedział w Sentencjach: „Jakąś najwyższą rzeczywistością jest Ojciec, Syn i Duch Święty, a ona nie jest ani rodząca, ani zrodzona, ani pochodząca”. Stąd twierdzi, że [mistrz Piotr] odnajdywał nie troistość, ale „poczwórność” w Bogu, czyli trzy Osoby i tę ich wspólną istotę jako czwarty człon. Wyraźnie twierdził, że nie ma takiej rzeczywistości, która by była [jednocześnie] Ojcem, Synem i Duchem Świętym. Zaprzeczał istnieniu istoty, substancji i natury, mimo że przyznawał, iż Ojciec, Syn i Duch Święty są jedną istotą, jedną substancją i jedną naturą. Ale jego zdaniem jedność tego rodzaju nie jest prawdziwa ani właściwa; jest to tylko jedność wspólnoty ujęta analogicznie, tak jak się mówi o wielu ludziach, że tworzą jeden naród, a o wielu wiernych, że, są jedną społecznością kościelną — w myśl tekstów: „Cała gromada wiernych była jednym sercem i jedną duszą” [Dz Ap 4, 32] oraz: „Ten. który oddaje się Panu, staje się z nim jednym duchem” [1 Kor 6, 17]…
Wierzymy i wyznajemy, idąc za zdaniem Piotra Lombarda potwierdzeniem ze strony Soboru, że jedna jest najwyższa rzeczywistość, niepojęta i niewysłowiona, która jest prawdziwie Ojcem i Synem, i Duchem Świętym. Trzy Osoby są razem i każda z nich osobno. Dlatego w Bogu jest tylko troistość, nie „poczwórność”, ponieważ każda z trzech Osób jest tą rzeczywistością, którą określamy mianem substancji, istoty lub natury Bożej. Ona jedyna [ta natura Boża] jest początkiem wszystkich rzeczy, poza którym nie ma innego początku.

XIV Sobór Powszechny, Lyoński II (1274)
Po raz pierwszy Kościół mocą najwyższego autorytetu określił prawdę o łącznym pochodzeniu Ducha Świętego. od Ojca i Synu. Zagadnienie to było sporne między Wschodem i Zachodem do sposobu jego wyrażania, ale wiara była ta sama, chociaż „niektórzy teologowie wschodni ciągle jeszcze uważają naukę o Filioque za najważniejszą przyczynę rozdziału i największy błąd Kościoła rzymskiego”. Definicja już była uchwalona, kiedy przybyli wysłannicy cesarza Bizancjum Michała VIII Paleologa, którzy w jego imieniu odczytali wyznanie wiary zawierające wyraz „Filioque” .

Konstytucja o pochodzeniu Ducha Świętego
Wiernie i nabożnie wyznajemy, że Duch Święty wiecznie pochodzi od Ojca i Syna; nie jako od dwóch zasad, lecz jak od jednej zasady; nie dwoma natchnieniami, ale jednym. To zawsze do tej pory wyznawał, głosił i nauczał święty Kościół rzymski, matka i mistrzyni wszystkich wiernych. To wytrwale utrzymuje, przepowiada, wyznaje i naucza. To zawiera w sobie niezmienna i prawdziwa nauka prawowiernych Ojców i Doktorów, zarówno łacińskich, jak i greckich.
Ponieważ jednak niektórzy popadli w różne błędy z powodu nieznajomości wyżej wyjaśnionej niewzruszonej prawdy, dlatego My, pragnąc zamknąć drogę tego rodzaju błędom, z aprobatą świętego Soboru potępiamy i ganimy tych, którzy by się odważyli zaprzeczać, że Duch Święty wiecznie pochodzi od Ojca i Syna, lub też nierozważnie twierdzili, że Duch Święty pochodzi od Ojca i Syna jako od dwóch zasad, a nie jak od jednej zasady.

Wyznanie wiary Michała Paleologa
Wierzymy w Świętą Trójcę, Ojca i Syna, i Ducha Świętego, jednego Boga Wszechmogącego; [wierzymy, że] w Trójcy całe Bóstwo jest współistotne, współsubstancjalne, współwiekuiste i współwszechmocne, o jednej woli, potędze i majestacie, i że jest Stwórcą wszystkich stworzeń. Od Niego, w Nim i przez Niego jest wszystko, co jest na niebie i na ziemi, widzialne i niewidzialne, cielesne i duchowe. Wierzymy, że każda z Osób w Trójcy jest jednym, prawdziwym, pełnym i doskonałym Bogiem.
Wierzymy w Syna Bożego, Słowo Boże, wiekuiście zrodzonego z Ojca, współistotnego, współwszechmocnego i we wszystkim w Bóstwie równego Ojcu; zrodzonego w czasie wraz z duszą rozumną z Ducha Świętego i Maryi zawsze Dziewicy. Dwojakie posiada [On] narodzenie: wiekuiste narodzenie z Ojca i doczesne — z matki: Prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek, rzeczywisty i doskonały w każdej naturze. Nie jest synem przybranym lub nierealnym, lecz jednym i jedynym Synem Bożym, w dwóch naturach i z dwu natur, Boskiej mianowicie i ludzkiej, w pojedynczości jednej osoby. Niecierpiętliwy i nieśmiertelny z powodu Bóstwa, lecz jako człowiek umęczony za nas i za nasze zbawienie prawdziwą męką ciała; umarł i został pogrzebany. Zstąpił do otchłani i trzeciego dnia zmartwychwstał prawdziwym zmartwychwstaniem ciała. W czterdzieści dni po zmartwychwstaniu wstąpił — z duszą i ciałem, w którym zmartwychwstał — do nieba. Siedzi po prawicy Boga Ojca, skąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych i odda każdemu według uczynków jego, dobrych czy też złych.
Wierzymy i w Ducha Świętego, pełnego, doskonałego i prawdziwego Boga, pochodzącego z Ojca i Syna, współrównego i współistotnego, współwszechmocnego i współwiekuistego we wszystkim z Ojcem i Synem. Wierzymy, że ta Święta Trójca to nie są trzej bogowie, lecz jeden Bóg wszechmocny, wiekuisty, niewidzialny i niezmienny.

XVII Sobór Powszechny, Florencki (1438-1445)
     Najważniejszym osiągnięciem Soboru było zjednoczenie się — chociaż krótkotrwale — społeczności wschodnich z Kościołem rzymskim. Dekret dla Greków (1439) powtarza decyzje II Soboru Lyońskiego (1274) dotyczące nauki o Duchu Świętym. Po przypomnieniu długich sporów, jakie toczyły się o to między Wschodem a Zachodem, Sobór orzeka, że „Duch Święty pochodzi wiecznie od Ojca i Syna” i że „wiecznie pochodzi od Ojca i Syna jako od jednej zasady i jednym [wspólnym] tchnieniem”. Te trzy określenia wyrażają tę samą prawdę. Uważano jednak, że dobrze było uzupełnić definicję Soboru Lyońskiego dwoma pierwszymi określeniami, ostatnie bowiem w tradycji greckiej nie występowało. Dekret dodaje, że wyraz „Filioque”, który wyjaśnia poprzednie orzeczenia, słusznie został włączony do Symbolu.
     Deklaracja ma swoje uzasadnienie. Grecy bowiem chcieli w pierwszym rzędzie kwestionować w ogóle możność dodania czegokolwiek do Symbolu. Przytaczali Sobór Efeski, który nie odważył się dodać do Symbolu tytułu Matki Bożej „Theotokos”. Łacinnicy wskazywali na Sobór Konstantynopolski I, który uzupełnił wyjaśnieniami Symbol nicejski. Przy tym utrzymywali, że choć nie można dodawać nowych, zaliczając je do objawionych, jest jednak wskazane wyjaśnić już raz w Symbolu wyłożoną wiarą. Dodanie „Filioque” nie jest sprzeczne z zasadą Soboru Efeskiego i nie jest dodatkiem do wiary nicejskiej.
     Co do jakobitów, Sobór ma na myśli jedynie jakobitów egipskich i etiopskich (patriarchat aleksandryjski), którzy nie utrzymywali stosunków z Rzymem od czasów zajęcia tych terenów przez Arabów (640). Pojęcie o prawdziwym Bogu było wypaczone u niektórych Etiopów, którzy przypisywali Bogu przymioty antropomorficzne. Inni nie rozróżniali Osób w Trójcy Swiętej (nr 42). Wszyscy wreszcie odrzucali wyraz „Filioque”.

Dekret dla Greków (1439)
[O pochodzeniu Ducha Świętego]
W imię Świętej Trójcy, Ojca i Syna, i Ducha Świętego, za aprobatą tego świętego, powszechnego Soboru Florenckiego j orzekamy, żeby wszyscy chrześcijanie w tę prawdę wiary wierzyli i ją przyjęli, i tak wszyscy wyznawali, że Duch Święty odwiecznie pochodzi od Ojca i Syna, że swoją istotę i swój byt samoistny ma równocześnie od Ojca i Syna, i że pochodzi odwiecznie od Obu jako od jednej zasady i od jednego tchnienia.
Oświadczamy, że to, co święci Doktorzy i Ojcowie mówią, iż Duch Święty pochodzi z Ojca przez Syna, zmierza do tego, aby dać do zrozumienia i przez to zaznaczyć, że także Syn — jako i Ojciec — według Greków jest przyczyną, a według łacinników zasadą samoistnego bytu Ducha Świętego. A ponieważ wszystko, co należy do Ojca, Ojciec sam dał jednorodzonemu swemu Synowi rodząc Go, prócz tego, że jest Ojcem, przeto Syn odwiecznie otrzymał od Ojca to, że Duch Święty pochodzi od Niego, tak jak On jest odwiecznie z Ojca zrodzony.
Orzekamy ponadto, że wyraz „Filioque” jako wyjaśnienie poprzednich terminów słusznie i należycie został włączony do Symbolu celem objaśnienia prawdy i z racji naglącej wówczas konieczności.

Dekret dla jakobitów (1442)
Święty Kościół rzymski, założony słowem Pana i Zbawcy naszego, usilnie wierzy, wyznaje i głosi [swoją wiarę] w jednego prawdziwego Boga Wszechmogącego, niezmiennego i wiecznego, Ojca i Syna, i Ducha Świętego, jednego w istocie, troistego w Osobach. Ojciec jest nie zrodzony, Syn zrodzony z Ojca, Duch Święty pochodzący od Ojca i Syna. Ojciec nie jest Synem albo Duchem Świętym; Syn nie jest Ojcem albo Duchem Świętym; Duch Święty nie jest Ojcem albo Synem. Lecz Ojciec tylko jest Ojcem, Syn tylko jest Synem, Duch Święty jest tylko Duchem Świętym. Sam Ojciec zrodził Syna ze swej substancji, sam Syn jest przez samego Ojca zrodzony, sam Duch Święty równocześnie od Ojca i Syna pochodzi. Te trzy Osoby są jednym Bogiem, a nie trzema bogami, ponieważ ci Trzej mają jedną substancję, jedną istotę, jedną naturę, jedno bóstwo, jedną niezmierzoność, jedną wieczność i wszystko jest [w nich] jednym, gdzie nie zachodzi przeciwstawność relacji.
„Z powodu tej jedności Ojciec jest cały w Synu, cały w Duchu Świętym; Syn jest cały w Ojcu, cały w Duchu Świętym; Duch Święty jest cały w Ojcu, cały w Synu. Żaden nie wyprzedza drugiego czy to wiecznością, czy też nie stoi ponad drugim godnością ani nie przewyższa władzą. Albowiem rzeczywistością wieczną i bez początku jest to, że Syn jest z Ojca, jak również to, że Duch Święty pochodzi od Ojca i Syna”. Wszystko to, czym jest Ojciec lub co Ojciec posiada, ma nie od kogoś innego, lecz z Siebie; jest [On] zasadą bez zasady. Wszystko to, czym jest Syn lub co Syn posiada, ma od Ojca i jest zasadą pochodzącą od zasady. Wszystko to, czym jest Duch Święty lub co Duch Święty posiada, ma równocześnie od Ojca i Syna. Lecz Ojciec i Syn nie są dwiema zasadami Ducha Świętego, ale jedną zasadą: jak Ojciec i Syn, i Duch Święty nie są trzema zasadami stworzenia, lecz jedną zasadą.