WIELKI POST

Bóg nieustannie wzywa człowieka, który przez grzech odszedł od Niego, do pokuty. W Starym Testamencie misję głoszenia w imieniu Boga pokuty mieli prorocy. Ukazywali oni Ludowi Wybranemu, na czym polegają jego grzechy i jaka jest droga naprawy. Głosili, że prawdziwa pokuta to nie same uczynki pokutne i zewnętrzna tylko pobożność. Musi iść za nimi wewnętrzna postawa i dobre czyny w codziennym życiu.

Napomnienia pokutne proroków są czytane w czasie Mszy w pierwszych tygodniach Wielkiego Postu.

Wezwanie do pokuty zawiera również Nowy Testament. Chrystus rozpoczął swe nauczanie słowami: "Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię" (Mk l, 15), ukazując, że nie ma żywej wiary bez postawy pokutnej. Chrystus żyjący w Kościele, w swym słowie i sakramentach, wciąż domaga się od nas tej wewnętrznej przemiany. W sakramencie chrztu dał nam jedność z Bogiem i z całą wspólnotą Kościoła. Przez sakrament pokuty przywraca nam swą łaskę i tę jedność.

Pogłębieniu naszej pokutnej postawy służy okres Wielkiego Postu. Ma on nas przygotować do przeżycia największego święta roku liturgicznego - Wielkanocy. Wielkanoc to święto, naszego odrodzenia duchowego, którego przez swą mękę, śmierć i zmartwychwstanie dokonał Chrystus. Czterdziestodniowe przygotowanie, praca nad sobą, nad przemianą wewnętrzną, wsparta i wyrażona pomocą sakramentu pokuty, odnowienie w sobie przymierza, jakie zawarliśmy z Bogiem przez chrzęst, ma pogłębić nasz związek z Chrystusem, pełniej włączyć nas w to, czego z miłości do nas dokonał. O Jego męce i śmierci przypominają nam pieśni pasyjne, nabożeństwo Drogi Krzyżowej i czytania biblijne w liturgii dwóch ostatnich tygodni Wielkiego Postu.

Skarbiec Modlitw i Pieśni Katowice 1975r.r.

* * *

.

Wiara i życie

Zadbać o miłość

Ks. Krzysztof Pawlina

Wezwani do przemiany siebie

.
Życie jest wielkim darem,
ale też wielkim zadaniem.
Aby tego daru nie zmarnować,
potrzebny jest wysiłek przemiany siebie.
Lepszy człowiek czyni życie lepszym.
Lepsze życie to szczęśliwe życie.

Matka, która nosi w sobie dziecko, musi bardziej na siebie uważać. Wie, że w tym czasie chodzi nie tylko o nią, że jest odpowiedzialna za życie, które się w niej poczęło.
Ewangelia mówi o Maryi, że zaraz po zwiastowaniu poszła z pośpiechem do św. Elżbiety, ale z całą pewnością bardzo uważała w drodze, by nie skrzywdzić Tego, którego dał Jej Bóg.
Maryja była zawsze delikatnym i bezpiecznym tabernakulum Pana.
Każdy chrześcijanin nosi w sobie tajemnicę Bożego życia, ale nie każdy na nią uważa. Każdy z nas nosi w sobie ten niezwykły dar, ale nie zawsze z taką samą ostrożnością i delikatnością, jak Maryja.
Tak jak matka może zaszkodzić dziecku, które jest całkowicie od niej zależne, tak chrześcijanin może doprowadzić do duchowego poronienia.
Wobec życia duchowego trzeba być delikatnym jak matka wobec dziecka.
Własne życie duchowe trzeba tak pielęgnować, jak niemowlaka, który łatwo się przeziębia.
Czy Bóg może na mnie liczyć?
Jaki jestem wobec daru, który w sobie noszę?
Jeśli Bóg może na mnie liczyć, to będą mogli na mnie liczyć także ludzie, którzy czekają na Boga.
"Bo nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie"
(por. 2Kor 5,15 nn.).
Bycie chrześcijaninem to zaproszenie do tego, by Jezusa, który się w nas narodził, nieść światu.
My tak często chcielibyśmy wszystko, nawet Jezusa, mieć tylko dla siebie. A nawet wtedy tak mało dbamy o ten cud Bożego życia w nas. Nawet kiedy się spowiadamy, przyjmujemy Komunię św. - tak szybko życie duchowe w nas wietrzeje.
Umieć zatroszczyć się o Boga, który jest we mnie...
Dobrze jest, gdy matka karmi swoje dziecko, przewija je, zabiera na spacer, ale najważniejsze jest to, by matka swoje dziecko kochała. By potrafiła je przytulić, patrzeć mu w oczy, dotykać ciepłą ręką jego policzka. Dziecko zadbane, ale niekochane nie rozwija się zdrowo - i nie jest szczęśliwe. Bywa, że dbamy o poprawność naszego życia religijnego, ale nie dbamy o miłość. Miłość nie jest kochana - krzyczał kiedyś św. Franciszek.
Czy nie zdarza się Bogu w ten sposób skarżyć się na mnie?
Patrzmy na Maryję. Ona jest Matką pięknej miłości.
Ten, kto ma w sercu Pana, idzie z pośpiechem jak Maryja.
Spieszy się z Bogiem. To jedyny zdrowy pośpiech.
Spieszy się, by zdążyć usłużyć człowiekowi.
Diabeł często nam radzi: poczekaj do jutra.
Nie! Nie czekaj!
Nie ma na co czekać.
Nie ma co odkładać. Miłość się zawsze spieszy.

Tygodnik "niedziela" Nr 10 - 11 marca 2007r.

* * *

.

Wiara i życie

Czas pokuty i nawrócenia

O. Jan Maria Sochocki OFMCap

Przechodniem jestem na ziemi,
nie ukrywaj przede mną rozkazań Twoich!

(Ps 119,19)

Święta Mała Tereska od Dzieciątka Jezus porównała świat do wielkiego obrazu, który Bóg ciągle maluje. A o sobie powiedziała: "Ja jestem jak ten mały pędzelek, którego Jezus potrzebuje, by malować najdrobniejsze szczegóły". Dlatego starała się każdą pracę, nawet tę najbardziej pospolitą, wykonywać z pokorą, bardzo starannie i dokładnie.

Każdy z nas jest takim małym pędzelkiem w ręku Jezusa. Nasze życie, nasza praca, nasze pragnienia i ich realizacja - to wypełnianie w szczegółach świata, który jest realizacją stwórczych planów Bożych.

Czy oddajemy się Bogu do dyspozycji? W jaki sposób staramy się wypełniać nasze zadania, nasze powołanie?

Przeżywamy czas Wielkiego Postu, czas pokuty i nawrócenia. W Środę Popielcową słyszeliśmy słowa wezwania: "Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię". Pochylamy głowę i z pokorą przyjmujemy posypanie popiołem. Słowa Psalmisty: "Przechodniem jestem..." (por. Ps 119,19) w sposób rzeczywisty oddają nasze przeżywanie doczesności. Ale świadomość chwilowości naszego bytowania nie zwalnia nas od potrzeby przemyślenia, jak iść przez życie zgodnie z Bożymi wskazaniami - "...nie ukrywaj przede mną rozkazań Twoich!" (por. tamże).

Bóg wzywa nas do nawrócenia, a Kościół w konstrukcji roku liturgicznego wyznaczył czas, który na to w szczególny sposób jest przeznaczony. Jest to okres rekolekcji, misji, charakterystycznych nabożeństw: "Gorzkich żali", Drogi Krzyżowej. Rozważanie Męki Chrystusa prowadzi nas do przeżycia Jego cierpienia, Jego ofiary, Jego miłości i miłosierdzia. Skłania nas, byśmy sięgnęli do głębi własnego serca i poznali, na ile ono oddaliło się od Boga, i zawołali za Psalmistą: "Z głębokości wołam do Ciebie, Panie, zmiłuj się nade mną w swojej łaskawości" (por. Ps 130,1-2).

Czas Wielkiego Postu to dziś nazwa historyczna. Daleko odeszliśmy od rygorów nakazujących przestrzeganie postów jakościowych i ilościowych w środy, piątki, "suche dni". To jednak czas nawrócenia i pokuty. Jesteśmy w stanie Bogu ofiarować nasze umartwienie. Możemy wyrzec się czegoś, co sprawia przyjemność, na rzecz usługi dla kogoś potrzebującego; możemy złożyć jałmużnę; możemy przebaczyć urazy, wynagrodzić szkody. Staniemy wtedy w prawdzie przed Bogiem i Bóg będzie z nami.

Dotykają nas kłopoty, choroby, nieszczęścia. Czy Bóg nas opuścił? Nie - Bóg nas doświadcza. Musimy za Hiobem powtórzyć: jeśli z rąk Bożych przyjmujemy wszystko, co dobre, musimy przyjąć to, co jest naszym zagrożeniem i utrapieniem.

Panie, pozwól nam wychodzić z trudnych doświadczeń mocniejszymi i dojrzalszymi!

Panie, pomóż nam przeżyć czas Wielkiego Postu z pożytkiem dla naszego życia doczesnego i wiecznego!