O łasce świata

 NICOLAS MALEBRANCHE

  Ogólnie o łasce. O łaskach światła i odczuwania, które rodzq oraz podtrzymujq chrzescijańskq miłośc. W szczególności o przyczynach okazjonalnych łask światła

 

 

1. Boska mądrości, przedwieczne Słowo wszechmocnego Ojca! Pragniesz wywoływać utrzymującą się wśród ludzi radość. Uczysz władców rządzenia, podpowiadasz prawodawcom ustanawiane przez nich przepisy, ale zarówno małym, jak wielkim wolno zasięgać Twojej rady. Jesteś powszechnym Rozumem dusz i aniołowie, ludzie, a nawet demony otrzymują od Ciebie wszelkie swoje światło i wiedzę. Niebo stanowi, co prawda, główne miejsce Twojego pobytu i Twoich dobrodziejstw, lecz nie zamyka ono w sobie nadzmysłowej substancji Twojego jestestwa i nie wyznacza granic Twojej dobroci. Wszyscy możemy cieszyć się Twoim światłem i żywic się Twoją substancją. Zgłębiasz otchłanie, przenikasz nawet do piekieł, Twoje zaś światło, dające w niebie szczęście świętym, a na ziemi nadzieję sprawiedliwym, rozpala pochłaniający ogień, który wprawia w rozpacz demony i potępieńców. Słońce świeci niejednakowo w zależności od pór roku. Noc usuwa je sprzed naszych oczu, często ulega ono zaćmieniu i pokrywa się plamami. Lecz Ty, Ojcze światłości, jesteś zawsze jasny i pełen blasku, jesteś zawsze gotowy rozproszyć ciemności duszy, nie podlegasz zmianie ani powtarzającemu się cyklowi dni i nocy. Nauczyłeś mnie tych prawd i często o nich myślę dla własnej przyjemności. Lecz niestety, jestem ślepy, bo chociaż Twoje światło otacza mnie i przenika, często przebywam w głębokich ciemnościach. Panie, spraw, abym widział, otwórz moje oczy, naucz iść pewnie drogą, która prowadzi ku życiu! Nic nie mogę bez wsparcia ze strony Twojej łaski. Cóż jednak powinienem robić, aby ją uzyskać, jak mogę ją podtrzymywać, w jaki sposób powinienem jej używać, aby wywoływała we mnie cały skutek, ze względu na który mi ją dajesz? Wyłóż mi, mój jedyny Mistrzu, wyłóż szczegółowo, przekonywająco i wyraźnie prawdy, jakimi powinienem kierować się w swoim postępowaniu, abym współuczestniczył w wielkim planie, który urzeczywistniasz na chwale swojego Ojca, i abym zasłużył na posiadanie cząstki dziedzictwa, które przygotowujesz dla swoich wybranych!

 

2. Modląc się do mnie, drogi synu, sprawiasz mi radość. Ci, którzy mnie wżywają, oddają mi cześć a ci, którzy mnie wzywają, zamierzając uczcić mojego Ojca i dowiedzieć się o swoich obowiązkach, głęboko wzruszają mnie oraz wszystkie błogosławione dusze. Powszechna radość panuje w niebie, gdy nawraca się jeden grzesznik, ponieważ kochający porządek radują się na wieść, że ludzie usiłują go przestrzegać. Czy sam nie czujesz się jakby radośnie zaskoczony, gdy ktoś opowiada ci o mężnych czynach szlachetnych ludzi? Twoje umiłowanie porządku, jakkolwiek słabe i niedoskonale, dosięga zatem owych dzielnych dusz. Kochasz je i czcisz. Chciałbyś nawet okazać im szacunek i wspomóc w nieszczęściach. Na tej podstawie, mój synu, osądź więc moja miłość do ciebie oraz to, czy powinieneś się bać, że nie otrzymasz ode mnie wszelkiego upragnionego i niezbędnego ci światła!

 

3. Chce jednak, abyś wiedział, że teraz nie potrafisz bez trudu i wysiłku zrozumieć jasno prawd, które ci wkrótce wyłożę. Człowiek, zgrzeszywszy, zostali skazany, aby w pocie czoła zdobywać sobie środki do życia. Nie pojmuj tego, mój synu, po prostu jako życia ciała! Twoje ciało nie jest twoim właściwym bytem. Bogacze nie pracują, aby zarabiać na to nędzne życie. Życie i pokarm dla duszy pojmuj jako nieodwołalny wyrok, który Bóg wydal przeciwko grzesznikowi! pojmuj prawdę jako chleb, którym dusza karmi się i tuczy! Nie możesz bowiem bez trudu medytacji karmić się prawdami, które powinny rządzić twoim postępowaniem i chronić cię przed śmiercią. Nie możesz ich jasno zrozumieć bez ogromnej uwagi. Tymczasem teraz wszelka uwaga, która ma związek z prawdziwymi dobrami, jest męcząca i nieprzyjemna, ponieważ od chwili grzechu ciało przygniata dusze? Przeszkadza jej ono bez przerwy, zajmując ją przedmiotami, które dogadzają zmysłom i namiętnościom. Wprowadza zamęt i nieład we wszystkich ideach duszy. Toteż bez czujności i ciągłego działania nie można odróżnić prawd czystych, które dają duszy siłę i zdrowie, od pewnych prawd zmysłowych, którymi człowiek kieruje się, aby przetrwać pełne nieszczęść życie i urządzić się jakoś na wygnaniu.

 

4. Prosisz mnie, mój synu, abym ci szczegółowo objaśnił, jakimi sposobami ludzie mogą uzyskiwać pomoc ze strony łaski. To bardzo ogólna prośba. Zanim jasno i niedwuznacznie odpowiem, musze przyjrzeć się terminom, które wyrażają poszczególne idee. Słowo "laska" oznacza kilka różnych rzeczy. Ale choćby miało tylko jedną postać, to skoro wśród ludzi znajdują się sprawiedliwi i grzesznicy, można powiedzieć, że istnieje, a zarazem nie istnieje sposób uzyskiwania łaski. Albowiem sprawiedliwi mogą to, czego nie mogą grzesznicy. Łaska nie jest rozdawana według zasług. Musi ona wyprzedzać nasze akty woli. Grzesznicy nie mogą więc na nią zasłużyć albo stać się jej godni, nie mogą jej sami uzyskać. Lecz wytrwała modlitwa sprawiedliwego posiada wielką moc. Albowiem ci, którzy pozostają zjednoczeni ze mną w miłości, otrzymają to, o co proszą. Dostrzegasz już zatem częściowo, że musimy definiować wyrażenia i rozwiązywać krok po kroku twój niejasny problem, aby moje odpowiedzi nie dały ci sposobności popełnienia błędu.

 

5. Najważniejsza łaska, która czyni sprawiedliwym i miłym Bogu, to cnota miłości, czyli umiłowanie porządku. To miłość, która powinna panować w sercu i której należy poświęcić wszystkie inne rodzaje miłości. Albowiem Bóg nie uważa za sprawiedliwych wszystkich tych, którzy odznaczają się jakimkolwiek umiłowaniem porządku, ponieważ nie ma całkowicie pozbawionego takiej miłości człowieka. Nikt nie jest sprawiedliwy wobec Boga, jeżeli jego umiłowanie porządku nie panuje bezwzględnie i tak samo nie cierpi. Nikt nie jest doskonale sprawiedliwy, dopóki umiłowanie porządku nie stanie się jedynym źródłem wszystkich poruszeń jego serca, co zdarza się tylko w życiu pozagrobowym. Zatem umiłowania porządku, tej gorącej, najwyższej miłości, nie można zdobyć siłami wolnej woli. To łaska, którą człowiek może uzyskać tylko dzięki pomocy łaski. To łaska habitualna, która można uzyskać tylko dzięki pomocy łaski aktualnej albo poprzez chrzest w wypadku dzieci, czego oczywiście nie mogą sobie one same w żaden sposób zapewnić. Pragniesz wiedzieć, jakimi sposobami można uzyskać pomoc konieczna do zdobycia wspanialej łaski, która czyni nas miłymi w oczach Boga.

 

6. Aby poznać w pełni to, czego pragniesz, zwróć się na chwile ku samemu sobie i posłuchaj wskazówek wewnętrznego odczucia tego, co się w tobie dzieje! Co czujesz w sobie, gdy zaczynasz kochać jakiś przedmiot, który rodzi ów nowy poryw miłości? Czy nie odkrywasz jasnym spojrzeniem duszy albo czy nie sadzisz dzięki mglistemu odczuciu jakiejś przyjemności, że ten przedmiot jest dla ciebie dobrem? Czy kochając prawdziwe dobra, dobra duszy, nie dostrzegasz jasno, że są one godne miłości? Czy ciała kochasz nie dlatego, że w ich pobliżu odczuwasz doznanie jakiejś przyjemności? Poszukaj w pamięci, a odkryjesz źródła wszystkich skłonności, które tobą rządzą albo rządziły. Dostrzeżesz, że zawdzięczają one zawsze swoje narodziny albo światłu, albo odczuwaniu, albo jednemu i drugiemu z tych źródeł wszelkich rozstrzygnięć woli. Zatem dwie aktualne łaski, które służą wytworzeniu w sercu człowieka łaski habitualnej lub najwyższej miłości, sprowadzają się, ogólnie rzecz biorąc, albo do łask światła, albo do łask odczuwania, albo raczej do połączonych razem łask światła i odczuwania. Teraz chodzi o to, aby wyjaśnić ci, jakimi sposobami możesz uzyskać tego rodzaju łaski.

 

7. Dobrze wiesz, mój synu, że tylko Bóg działa bezpośrednio w duszachl4, On sam je oświeca światłem, które w nich roztacza, On je ożywia i porusza przez rozmaite odczucia, którymi modyfikuje ich substancje. Dla otrzymania pomocy ze strony łaski trzeba więc wiedzieć, jakie sposoby wywołują Boże działanie w duszach. Ogólnie mówiąc, są tylko dwa sposoby. Pierwszy to konieczność porządku. Albowiem Bóg nigdy nie omieszka wykonać tego, czego wymaga porządek. Drugi sposób to przyczyny okazjonalne, które Bóg ustanowił, aby urzeczywistnić swoje plany. Albowiem o skuteczności Bożej woli w porządku natury i w porządku łaski musi decydować działanie jakiejś przyczyny okazjonalnej, o czym ci już mówiłem i co ci wyłożę bardziej szczegółowo.

 

8. Pierwszy sposób jest zupełnie bezużyteczny dla grzeszników, ponieważ nie mogą oni sprawić, aby zgodnie z wymaganiami porządku i sprawiedliwości Bóg wyświadczył im laskę. Bez wątpienia, nie można siłami wolnej woli zrobić najmniejszego uczynku, który zasługiwałby na prawdziwe dobra. Wszyscy grzesznicy mogą, co prawda, zasłużyć na jakąś nagrodę, ponieważ niezależnie od tego, jak bardzo byliby zepsuci, nie ma wśród nich takich, którzy nie posiadaliby pewnej idei, a nawet pewnego umiłowania porządku. Ale nie mogą oni zasłużyć na nic, co prowadzi do korzystania z prawdziwych dóbr, ponieważ naturalne umiłowanie porządku jest zbyt słabe, aby przezwyciężyć miłość własną oraz poświęcić ja dla prawdy i sprawiedliwości. Toteż grzesznicy, nie mogąc zasłużyć na laskę, nie mogą zmusić Boga poprzez Jego nieprzezwyciężone umiłowanie porządku i sprawiedliwości, aby dal im pomoc, której potrzebują.

 

9. Ale sprawiedliwi są zdolni do zasług, ponieważ ożywia ich cnota miłości. Mogą oni dzięki nieprzezwyciężonej sile sprawiedliwości i zgodnie z obietnicami, jakie im dałem, zmusić Boga do powiększenia ich łaski. Mogą to uczynić, wykorzystując dobrze laski, które już otrzymali. Gdyby jednak Bóg dawał sprawiedliwym dokładnie to, na co zasłużyli dzięki konieczności porządku, nie wierzyliby oni wcale w miłość i nie wytrwaliby długo w sprawiedliwości, bo tak wielka jest ich słabość, którą spowodował grzech. To konieczne, mój synu, abym modlił się bez przerwy za wybranych i abym otaczał ich szczególną troską. Chociaż bowiem Bóg nie opuszcza ich nigdy pierwszy, upadają często i zginęliby bez nadzwyczajnej pomocy ze strony czystej łaski w każdym znaczeniu .tego słowa. Toteż można powiedzieć, że Bóg opuszcza sprawiedliwych, gdy daje im tylko dokładnie taką pomoc, jakiej koniecznie potrzebują, aby zwyciężyć nieprzyjaciół, bo ludziom niedużo potrzeba, aby nie zachowywać wobec mnie wierności. Zatem pierwszy sposób nie ma wielkiego zastosowania wobec ludzi w pożałowania godnym stanie, do którego są ograniczeni. Ale jeżeli chodzi o drugi sposób, polegający na przyczynie okazjonalnej, która Bóg ustanowił, aby decydowała o skuteczności Jego praw lub ogólnych aktów Jego woli, to jest on ogromnie użyteczny dla wszystkich, którzy we mnie wierzą, którzy mnie wzywają, którzy przestrzegają moich wskazówek i przyjmują wprowadzone przeze mnie sakramenty. Wszystko wyjaśnię, ale powtórz i odśwież w swojej duszy to, co ci już powiedziałem!

 

10. Światło i odczuwanie to, ogólnie rzecz biorąc, dwa źródła rozstrzygnięć woli. Aby pokochać porządek, musisz zobaczyć i posmakować jego piękno. Nie możesz zobaczyć ani posmakować tego piękna, jeżeli Bóg nie oświeci cię jakimś światłem i nie przemieni cię lub nie wzruszy jakąś przyjemnością· Aby zaś Bóg działał w tobie i pozwolił ci poznawać oraz smakować piękno porządku, musisz rozstrzygnąć o skuteczności woli poprzez przyczynę okazjonalną, która ustanowił On dla twojego uświęcenia i dla kształtowania swojego dzieła mądrze, jednostajnie, wytrwale, stosownie do swoich atrybutów. To ja jestem owa przyczyna okazjonalna· Tylko przeze mnie prowadzi droga do Ojca. "Każdy, kto mnie wzywa, będzie zbawiony". Wszystko to prawda, ale jeszcze tak ogólna i tak niewyraźna, że niesłusznie byłbyś z niej w pełni zadowolony.

 

11. Naprawdę, mój synu, słuchaj wskazówek wewnętrznego odczucia tego, co się w tobie dzieje! Czy nie czujesz, że myślisz o tym, czego chcesz? Gdy masz ochotę rozwiązać geometryczny problem albo rozwinąć jakąś metafizyczna zasadę, czy nie dostrzegasz, że odpowiednio do twoich pragnień rozchodzi się w tobie światło? Możesz więc wyciągnąć wniosek, że jeśli twoje akty woli nie są prawdziwymi przyczynami twojej wiedzy, to są w każdym razie jej przyczynami okazjonalnymi. Uwaga duszy stanowi więc naturalna modlitwę, która uzyskuje bezpośrednio od Boga światło oraz zrozumienie najwznioślejszych prawd, a ja nie musze się w to mieszać jako Pośrednik, Sprawca łaski i Głowa Kościoła.

 

12. To prawda, mój synu, że jestem zawsze przyczyną okazjonalną lub naturalną światła, które rozpromienia dusze. Jako przedwieczna mądrość i powszechny Rozum duchów jestem prawdziwą przyczyną światła. Jestem również jako człowiek jego zasłużoną przyczyna, bo tylko we mnie trwa Boże dzieło. Ale nie zawsze jestem przyczyną okazjonalną. Myślisz o tym, czego chcesz, a twoja wola zostaje często spełniona. Zgadzam się, aby nawet zawsze była spełniana, gdy w grę wchodzi obecność idei. Krótko mówiąc, chcę, aby twoje pragnienia były przyczynami okazjonalnymi lub naturalnymi twojego poznania. Wiedz jednak, ze to ja kształtuję w tobie gorące pragnienie kontemplacji piękna porządku. Wiedz, że to ja, wywołując w twoim sercu przyjemność, rozbudzam w nim umiłowanie prawdziwych dóbr. Nikt, potrzebując leczenia, nie może nawet zapragnąć odszukania i wezwania swojego lekarza, jeżeli nie wyzwolę go od gnuśności i odrętwienia, do których doprowadził go grzech. Pycha i ciekawość mogą zapewnić dosyć uwagi, aby rozwiązać problem. Można kochać siłami wolnej woli prawdy spekulatywne, a nawet prawdy praktyczne, gdy udaje się pogodzić je z własnymi skłonnościami, bo grzesznicy nie czują wcale niechęci do porządku i sprawiedliwości we wszystkich rzeczach. Ale bez mojej pomocy nie można poważnie myśleć o nawróceniu. Nie można o własnych siłach przygotować się do walki przeciwko sobie. Człowiek chce nieodparcie być szczęśliwy. Nie może więc bez żywej wiary i wielkiej ufności w Boże obietnice poświęcić przyjemności, która rzeczywiście uszczęśliwia, dla niezakosztowanych, a nawet niewidzianych dóbr.

 

13. Musisz wiedzieć, mój synu, że przed upadkiem miłość ożywiała pierwszego człowieka i że dzięki jej sile był on panem swojej duszy oraz swoich myśli. Nieskażone pożądaniem jego zmysły, wyobraźnia i namiętności pozostawały wówczas w pełnym szacunku milczeniu i nie przeszkadzały nigdy ideom. Porządek chciał, aby tak było, i tenże porządek, chociaż sam w sobie niezmienny, chce teraz czegoś przeciwnego. Wówczas bowiem poddaństwo ciała wobec duszy było właściwe, a teraz nie jest właściwe, aby Bóg zawieszał prawa związku duszy i ciała ze względu na zbrodniarza. Adam był więc w każdym znaczeniu doskonale wolny. Był panem swojej uwagi. Mógł kontemplować piękno porządku oraz karmić się w spokoju wyłącznie moją substancją. Aby kochał, nie potrzebowałem zawczasu usposabiać jego woli jakąś przyjemnością, ponieważ nie walczył ze szkodliwymi przyjemnościami, a słodki smak radości, któą rozkoszował się w przygotowanym mu przeze mnie szczęśliwym stanie, miał zadowalająco wystarczyć aż do dnia pełnej i całkowitej nagrody.

 

14. Ale człowiek nie znajduje się już w takim stanie. Jego pragnienia są wprawdzie jeszcze dzisiaj przyczynami okazjonalnymi obecności idej, lecz nie jest on zawsze panem swoich pragnień. Jego pożądliwość rozbudza ich wbrew niemu nieskończenie wiele. Przedmioty mimowolnych pragnień ukazują się duszy. Zaskakują, pochlebiają i uwodzą. Dusza opiera się niekiedy dzięki wysiłkowi uwagi i biegnie za uciekającą prawdą. Ale męczy się wkrótce, ponieważ za bardzo lubi bezczynność. Nie wytrzymuje długo bez przyjemności, ponieważ chce nieodparcie być szczęśliwa. Jest zatem konieczne, mój synu, aby łaska wyprzedzała wole i kształtowała w niej dobre pragnienia za sprawa pewnego rodzaju instynktu oraz uprzedniego odczucia. W przeciwnym razie światło nie byłoby nigdy ani dostatecznie duże, ani dostatecznie silne, aby zmienić nieporządne decyzje ludzkiego serca. A ponieważ pożądliwość działa bez przerwy i poprzez uprzednie przyjemności wywołuje nawet u sprawiedliwych mnóstwo mimowolnych pragnień, które stopniowo osłabiają miłość, aktualna łaska zachwytu jest znowu konieczna, aby podtrzymywać i wzmacniać habitualną miłość. Toteż łaska odczuwania musi łączyć się ze światłem, aby można było zyskać oraz zachować aż do końca najwyższe umiłowanie porządku i sprawiedliwości.

 

15. Mój ukochany uczeń powiedział za sprawa mojego Ducha, ze namaszczenie łaską uczy wszelkiej prawdy i ci, którzy zostali nią namaszczeni, nie potrzebują pouczenia od nikogo. Namaszczenie przynosi światło, bo myśląc z przyjemnością o jakimi przedmiocie, myśli się o nim z uwagą. Natomiast uwaga, o ile jest wytrwała i rzetelna, zawsze zostaje w miarę możliwości wynagrodzona widokiem prawdy. Takie samo namaszczenie musi również rozbudzać i podtrzymywać miłość, ponieważ przedmiot kocha się zawsze, gdy posiada on wszelkie znamiona prawdziwego dobra, gdy pięknie wygląda oraz przyjemnie smakuje, czyli gdy dusza rozpoznaje dzięki wyraźnemu światłu, że to dobro, i jest o tym przekonana dzięki odczuciu smaku, które powoduje owo namaszczenie.

 

16. Otóż jestem nie tylko prawdziwa i zasłużoną przyczyną tego namaszczenia albo zachwycenia łaska czy, krótko mówiąc, wszelkiego rodzaju łask odczuwania, które są bardzo liczne. Jestem ponadto, jak ci już mówiłem, przyczyna wtórną, okazjonalną, fizyczną, naturalną i rozdzielczą, bo wszystkie te wyrażenia oznaczają tutaj te sama rzecz. Wkrótce wyjaśnię ci, co ludzie powinni robić, abym był skłonny żywo ich wzruszać oraz udzielać owego zbawiennego, skutecznego namaszczenia, które rodzi i podtrzymuje miłość w sercach.

 

17. Zakładam dwie rzeczy: po pierwsze, że ludzie we mnie wierzą, a po drugie, że już teraz pragną prawdziwych dóbr. Muszą we mnie wierzyć, bo inaczej nie mogliby mnie wzywać. Muszą pragnąć prawdziwych dóbr, bo inaczej nie poproszą mnie nigdy o nie, jakkolwiek byliby przekonani, że to właśnie ja je rozdzielam. To jasne. Na pewno zatem daje ludziom owe podstawowe laski bez udziału i bez żadnej zasługi z ich strony. Ale nie zawsze dzieje się tak samo z tymi, którzy otrzymali już wiarę i zapragnęli nawrócenia. Mogą oni przygotowywać się na przyjęcie łaski i usilnie prosić mnie jako jej naturalna przyczynę, abym w nich działał. Mówiąc jaśniej, mogą zmuszać mnie, abym ze względu na moja miłość do grzeszników powziął jakieś odnoszące się do nich pragnienia, za którymi zawsze nadchodzi deszcz łaski. Ci, którzy posiadają oczyszczającą miłość, mogą wreszcie ściągać na siebie łaskę dwoma skuteczniejszymi sposobami. Mogą to czynić dzięki konieczności porządku, stanowiącej dla Boga nienaruszalne prawo, bo korzystając dobrze z pomocy, która towarzyszy zawsze miłości, zasługują bezustannie na nowe łaski. A ponieważ jestem nie tylko Budowniczym Kościoła, lecz także jego Głową i Oblubieńcem, ponieważ bardziej kocham prawdziwych wiernych, którzy tworzą wraz ze mną jedno ciało, niż niewiernych i grzeszników, którzy nie jednoczą się jeszcze ze mną w miłości, sprawiedliwi łatwiej niż inni ludzie mogą skłonić mnie do modlitwy o ich uświęcenie. Sprawiedliwi mogą więc na ogól uzyskiwać łaski dwiema bardzo skutecznymi drogami: dzięki wartości swoich modlitw, ponieważ porządek i sprawiedliwość stanowią nienaruszalne zasady Bożych aktów woli, a także dzięki mojej szczególnej przychylności, zsyłającej deszcz łaski stosownie do moich pragnień, zostałem bowiem ustanowiony arcykapłanem dóbr przyszłych na mocy ogólnego prawa łaski, która Bóg chce zbawić wszystkich ludzi przez swojego Syna. Zakładam zatem, że ludzie odczuwają przynajmniej zepsucie swoich serc i okrutna niewole, do jakiej doprowadził ich grzech. Zakładam, że wierzą, iż mogę ich z niej oswobodzić, i że tego pragną. Posłuchaj, co powinni i mogą zrobić, aby uzyskać oraz zwiększyć potrzebna pomoc bądź ze strony światła, bądź ze strony odczuwania! Zacznę od pomocy ze strony światła.

 

18. Skoro każdy człowiek ma jednak jakąś idee porządku i obowiązku, chociaż często o tym nie myśli, musi przyjrzeć się z uwaga owej idei. Musi modlić się do mnie poprzez swoja uwagę, która jest naturalną modlitwą, jak również poprzez kierowane ku mnie wołanie, które jest modlitwą wiary i łaski, bo łaska wymaga natury, a natura powinna służyć łasce. Musi on, powiadam, prosić mnie na wszelkie możliwe sposoby o jasną ideę porządku, aby w jej świetle dostrzec własne wady. Nie można w ogóle kontemplować piękna porządku, nie brzydząc się sobą i nie będąc dla siebie nieznośnym. Ale gdy ktoś dostrzega swoja podłość i brzydotę, wstydzi się ich na pewno. Lubi się ukrywać. Gardzi sobą, poniża się, a nawet w pewnym stopniu samego siebie nienawidzi. Wreszcie pragnie się unicestwić w takim znaczeniu, że chętnie przestałby przynajmniej częściowo być tym, kim jest, gdyby mogło się to dokonać bez trudu. Ale nie można kochać nicości, skoro istnieje nadzieja wyzdrowienia. Toteż ten, kto wierzy, że jestem Zbawicielem ludzi i że potrafię ich oswobodzić z niewoli grzechu, czuje, jak światła miłość własna ponagla go, aby mnie wżywał, ponagla z tak wielka siłą i wytrwałością, że rozbudza, a następnie wspiera poprzez obraz porządku przychodzącą ode mnie chęć wyzdrowienia.

 

19. Ale idea porządku wymyka się łatwo, ponieważ jest abstrakcyjna i nie ma w sobie nic zmysłowego. Trzeba uwagi, i to znacznej, wymagającej trudu uwagi, aby zatrzymać ja na stale przed oczami duszy. Dobrym środkiem zaradczym jest uwrażliwianie się na owa idee przez obserwacje cnotliwych i bohaterskich uczynków szlachetnych ludzi. Piękno porządku przystrajające, jeżeli można tak powiedzieć, osoby, którym pozwala wspaniale zabłysnąć, wywiera zmysłowe wrażenie na bardziej ociężałych i tępych duszach, a prawie zawsze musi powodować miłość, gdy jaśnieje u naszych przyjaciół lub krewnych.

 

20. Trzeba zatem czytać często żywoty świętych Ojców. Trzeba wiele przestawać ze szlachetnymi ludźmi. Mając zaś przyjaciela lub krewnego, który wydaje się ożywiony umiłowaniem sprawiedliwości, powinniśmy obserwować wszystkie jego kroki, aby to rzucające się w oczy postępowanie skłoniło nas przez zmysły ku dobru. Ale ponieważ ludzie, jakkolwiek byliby święci, mają zawsze wady, powinieneś ich uważać nie tyle za wzory, według których można się kształtować, ile za zwierciadła, w których można się z przyjemnością przyjrzeć pięknu porządku, mającemu być jedynym przedmiotem twojej miłości i nienaruszalną zasadą twojego postępowania.

 

21. Jeżeli jednak, mój synu, pragniesz wzoru bez wad, przyjrzyj się życiu, jakie wiodłem wśród ludzi. To dla ciebie bezcenny wzór. Ale wiedz, że aby niezawodnie dostosować się do niego, musisz jeszcze wziąć pod uwagę prawdziwy porządek sam w sobie. Albowiem naśladować mnie to nie znaczy robić, co ja zrobiłem. Aby mnie naśladować, trzeba robić, co ja zrobiłem, ale w tym samym duchu i w podobnych okolicznościach. Nie jest to możliwe bez odrzucenia porządku, odczuwalnego dla ludzi dzięki wywierającym zmysłowe wrażenie uczynkom, a także bez częstego skupiania się na kontemplacji nadzmysłowego porządku, sprawiedliwości, Rozumu, wiecznego i nienaruszalnego prawa wszystkich duchów.

 

22. Ponieważ ludzie w większości nie dojrzeli do trudu medytacji i nie potrafią skupić się, aby milcząco wysłuchać całkowicie nadzmysłowego głosu Rozumu, powinni uczyć się swoich obowiązków przez czytanie świętych ksiąg oraz porządkować swoje odczucia przez niezawodna moc moich słów. Kocham ludzi i znam ich kłopoty. Wiem, jakich potrzebują lekarstw. Powinni więc bez wahania przestrzegać moich wskazówek. Czyż mógłbym ich oszukać, skoro jestem mądry, ale dobry? Niech zatem czytają z pełną szacunku wiara słowa mojej Ewangelii! Niech przestrzegają moich zaleceń, a niezależnie od tego, jak bardzo byliby ociężali i tępi, poznają więcej prawd albo przynajmniej nie będą tak podatni na błędy jak wolnomyśliciele i najbardziej oświeceni sybaryci!

 

23. Gdy ktoś nie jest w stanie pracować, musi korzystać z pracy innych. Święci Ojcowie z pełnym umiłowaniem religii medytowali dzień i noc nad Bożym prawem. Ten, kto nie jest w stanie odkryć wzniosłych prawd, które im pokazałem, powinien korzystać z ich pracy. Ale nie należy aż tak wierzyć ich słowom, aby nie zasięgać często mojej rady, sprawdzając, czy przemawiam do duszy w sposób tak samo oczywisty. Jako ludzie są przecież podatni na błędy. Gdy przemawiają jako świadkowie nauki swoich czasów, trzeba poddawać się ich świadectwu i szanować mój glos w tradycji Kościoła. Ale gdy przedstawiają własne odczucia, musisz ich słuchać z pewnego rodzaju podejrzliwością i nie poddawać się nigdy całkowicie, bo tego nie nakazuje.

 

24. Wskazówki i przykłady, które podaje w Ewangelii, są również użyteczne tylko dla czytających je z wiarą i z uwagą. Inaczej nikt nie może uczynić z nich zasady swojego postępowania. Jeżeli chodzi o czytanie pobożnych dziel, kaznodziejstwo, rozmowy z cnotliwymi ludźmi i dobre przykłady, to są one przydatne przede wszystkim dlatego, że pozwalają odczuwać nadzmysłowe piękno porządku, piękno samo w sobie zbyt czyste oraz zbyt skromne, aby przyciągnąć zepsute serca, a mające postać zbyt abstrakcyjna oraz zbyt wzniosłą, aby spodobać się ludziom i aby ich ulepszyć, jeżeli nie dostosuje go do ich słabości.

 

25. O mój jedyny Mistrzu! Jestem przekonany, że tylko porządek powinien stanowić zasadę mojego postępowania i moje nienaruszalne prawo. Dobrze wiem, że wszystko uczyniłeś na ziemi, aby odsłonić przede mną jego piękno i aby uczynić mi je ponad wszystko ukochanym. O najwyższe umiłowanie porządku i sprawiedliwości! O jedyna miłości, która możesz dawać życie i pozwalasz mi podobać się Bogu, króluj w moim sercu i zniwecz wszystkie rozwiąźle zamiłowania, które narodziły się we mnie za sprawa fałszywych piękności! O wieczna mądrości, Ty jesteś dla człowieka światłem i Rozumem, ale skoro upadł, jesteś też jego Zbawicielem. W obecnym stanie człowiek potrzebuje bowiem Zbawiciela, ponieważ nie może już ani wpatrywać się stale w światło, ani podążać wciąż za Rozumem. Życie duszy to najwyższe umiłowanie porządku, ale choć człowiek może częściowo dostrzegać piękno porządku, to bez Ciebie nie może go z przyjemnością kontemplować. Nie może zostać nim tak bardzo poruszony, aby przekładać je ponad wszystko, jeżeli przez słodycz swojej łaski nie pozwolisz mu go kochać. Naucz mnie wiec, Panie, co powinienem robić, aby uzyskać ów wewnętrzny zachwyt, który musi rozbudzać i podtrzymywać miłość w moim sercu! Dobrze wiem, co trzeba robić, aby uzyskać pomoc ze strony światła, ale nie znam sposobu, aby uzyskać najstosowniej i najskuteczniej napełniającą mnie Twoja miłością pomoc ze strony odczuwania.

 

Fragment książki N. Malebranche’a, Medytacje chrześcijańskie i metafizyczne, tłum. M. Frankiewicz, ZNAK, Kraków 2002, s. 154 – 167.

 

 

Nicolas Malebranche (1638 – 1715), francuski filozof, oratorianin; przedstawiciel okazjonalizmu; dążył do stworzenia nowej scholastyki opierając się na ideach R. Descartes’a. Po polsku ukazały się Medytacje chrześcijańskie i metafizyczne (2002), Dialogi o metafizyce i religii, Dialogi o śmierci (2003), Traktat o moralności (2006): w przygotowaniu główne dzieło W poszukiwaniu prawdy.