1 lipca

Żywot świętego Ottona, biskupa

(Żył około roku Pańskiego 1130)

Święty Otto, biskup Bambergu, apostoł Pomorza, urodził się około roku 1062, jako potomek możnej niemieckiej, rodziny Mistelbachów. Za młodu dostał się na dwór księcia polskiego Władysława Hermana i nauczywszy się języka krajowego pracował jako nauczyciel, przy czym życiem bogobojnym dawał uczniom piękny przykład. Wkrótce też zwrócił na siebie uwagę księcia, wskutek czego został przezeń mianowany kapelanem nadwornym i kilkakrotnie z jego ramienia jeździł w poselstwie do cesarza Henryka IV.

Około roku 1090 widzimy go już u boku Henryka IV. Jak świadczą dzieje, wywierał on na chwiejnego władcę jak najlepszy wpływ, modlił się z nim rano i wieczorem i ułożył dlań całoroczny brewiarz. Pobożnością swoją i dobrym przykładem starał się wpłynąć na poprawę obyczajów dworzan i nie pozwalał na gorszące rozmowy w swojej obecności, mimo to jednak wszyscy go miłowali. Jako skarbnik cesarski gorliwie zabiegał o wykończenie budowy katedry w Spirze i wiernie zarządzał powierzonym na ten cel funduszem, gdy natomiast jego poprzednicy, kierując budową, dopuszczali się wielu sprzeniewierzeń i licznych oszustw. Cesarz w uznaniu jego zasług mianował go kanclerzem.

W roku 1102 umarł biskup bamberski, Ruprecht. Gdy deputacja mężów znamienitych rodem i godnością prosiła cesarza o następcę, monarcha rzekł: "Przeznaczyliśmy wam biskupa, górującego nad wszystkimi mądrością, pobożnością i gorącą wiarą", po czym wezwał Ottona i rzekł: "Patrzcie! Oto nowy biskup bamberski!"

Posłowie zasępili się, spojrzeli nieżyczliwie na Ottona, a hrabia Berengariusz odezwał się do cesarza w te słowa: "Tuszyliśmy, że dasz nam biskupa książęcego rodu, znanego nam z osoby; ten zaś jest nam nieznany i nie wiemy, kto on taki i skąd pochodzi". Urażony cesarz odpowiedział: "Pragniecie wiedzieć skąd on rodem? Ja mu jestem ojcem, a kościół bamberski będzie mu matką. Jego posunięcie na tę godność biskupią, pod tym jednak warunkiem, że mu, a dla kościoła waszego znamienitą ozdobą. Wartość jego sami później lepiej ocenicie".

Otton, przerażony nowym dostojeństwem; ze łzami zaczął błagać cesarza: "Zmiłuj się, panie! Nie jestem godzien tego dostojeństwa i nie mam odpowiednich zdolności. Słusznie postąpisz, przychylając się do życzeń posłów". "Otóż widzicie - zawołał cesarz - jaka ambicja w tym człowieku! Dwa biskupstwa, jakie mu dać chciałem, wręcz odrzucił, a teraz po raz trzeci czyni to samo. Ale cóż, mnie się zdaje, że Bóg go przeznaczył na tę godność!" i natychmiast dał mu pierścień i pastorał. Wypadek ten udobruchał posłów, podnieśli więc Ottona z kolan i oddali mu hołd jako swemu pasterzowi.

Otton nie opierał się więcej i przyjął godność biskupią pod tym jedynie warunkiem, że mu ją papież potwierdzi, po czym z wielką okazałością wprowadzono go na stolicę biskupią. Stanąwszy przed bramą Bambergu, oświadczył, że nie odbędzie wjazdu jak książę panujący, lecz jak biskup, po czym zsiadł z konia i kroczył boso wśród niezliczonych tłumów zebranego ludu, z uwielbieniem go witającego. Niedługo potem wyjechał do Rzymu, aby dopełnić ślubu. Papież Paschalis II sam go konsekrował i okazywał mu wielki szacunek. Po powrocie do Bambergu poświęcił cały swój czas i wszystkie siły obowiązkom pasterskim; wizytował diecezję, miewał kazania, odbywał wspaniałe nabożeństwa, a oprócz tego założył około 20 klasztorów i zaprowadzał ulepszenia w dawniejszych, cenił bowiem wysoko klasztory jako przytuliska, w których Chrystus Pan, miłosierny Samarytanin, okrytą ranami ludzkość goi na ciele i duszy i wyposaża hojnie na drogę wieczności. Poza tym dbał o dobrobyt poddanych, stawiając mosty, wodociągi i zakładając wygodne drogi. Surowy i skąpy był tylko dla siebie samego. Gdy pewnego razu służący przyniósł mu do stołu rybę i rzekł: "Niech Ci bidzie na zdrowie, ks. biskupie, bo ryby teraz drogie", natychmiast zapytał, ile ten szczupak kosztuje, a dowiedziawszy się, że dwa złote, odpowiedział: "Precz z takim zbytkiem! Uchowaj mnie Boże tak dogadzać sobie. Jestem zdrów i mogę się posilić kawałkiem chleba" - po czym kazał zanieść szczupaka stojącemu przed bramą żebrakowi.

Święty Otton

Największe zasługi położył święty Otton przez nawrócenie Pomorza. Kraj ten, podległy Polsce, opierał się chrystianizacji już przeszło wiek, głównie dlatego, że ludność tamtejsza szydziła z ubogich misjonarzy i wypędzała ich, mówiąc: "Gdyby Bóg, którego macie za prawdziwego, był Panem Nieba i ziemi, nie przysyłałby do nas takich włóczęgów i żebraków jak wy!" Los taki spotkał między innymi biskupa Bernarda Hiszpana, którego w roku 1122 wysłał na Pomorze monarcha polski, Bolesław Krzywousty. Na prośbę Bolesława, popartą przez Stolicę Apostolską, udał się w roku 1124 z misją do Pomorzan święty Otton, bogato zaopatrzony przezeń w pomocników, świtę i dary dla książąt i ludności. Tym razem Pomorzanie, zachęceni jeszcze przez Bolesława przyrzeczeniem ulg w daninach, dali lepszy posłuch ewangelizacji. Dość na tym, że w ciągu niecałego roku ochrzczono przeszło 22 tysiące pogan, i wybudowano 11 skromnych kościołów w różnych miejscach; niektóre z nich, jak np. w Wolinie i Szczecinie oddano pod opiekę patrona katedry gnieźnieńskiej, świętego Wojciecha.

Niestety, święty Otton już w roku 1125 musiał wracać do Bambergu, a wtedy Pomorzanie wrócili do swych dawnych bożków pogańskich i czcili je na równi z świeżo przyjętym Bogiem chrześcijańskim. Aby temu położyć kres, święty Otton wybrał się w roku 1128 ponownie na Pomorze, i ostatecznie anielską swą słodyczą skłonił zbłąkane owieczki do prawowierności. Odtąd los chrześcijaństwa na Pomorzu był zabezpieczony.

Odtąd Otton poświęcił się wyłącznie sprawom swojej diecezji, trosce o ubogich, zakładaniu nowych klasztorów i szpitali, póki bolesna i nieuleczalna choroba nie położyła kresu jego życiu dnia 30 czerwca 1139.

Całe miasto tonęło we łzach na wieść o jego śmierci, płakali młodzi i starzy, dziewice i młodzieńcy, płakały wszystkie stany, kapłani, szlachta, ubodzy, bogaci, wieśniacy, mieszczanie, płakali wszyscy, czując niepowetowaną stratę. Nad grobem jego w ulubionym przezeń kościele św. Michała działy się rozliczne cuda, wskutek czego papież Klemens III policzył go w roku 1189 w poczet Świętych Pańskich.

Nauka moralna

Jak wiernie wypełniał święty Otton przykazanie miłości bliźniego, świadczy następujące zdarzenie: Któregoś roku zapanował w Niemczech tak straszny głód, że ludzie marli tysiącami. Święty Otton czynił co mógł w swojej diecezji, aby zmniejszyć tę straszną klęskę, ale mimo najlepszej woli nie był w stanie dopomóc wszystkim cierpiącym. Pewnego dnia podczas objazdu diecezji zobaczył pod płotem jakiejś zagrody w głuchym pustkowiu rozkładające się już, poszarpane przez ptaki zwłoki kobiety. Kazał natychmiast przystanąć, odmówił nad nimi modlitwę za duszę zmarłej, po czym podjął je, aby je zanieść na jakieś właściwsze miejsce i pogrzebać. Służący, który mu towarzyszył, ujrzawszy to, zawołał: "Niech wasza miłość nie kala tym trupem swoich poświęconych rąk! Pobiegnę i zawołam ludzi, którzy go pogrzebią!" "Broń Boże! - odparł mu Święty - abym się miał brzydzić siostry swojej, córki Kościoła! Ja umarłą zaniosę do grobu, kiedym się o nią za życia nie mógł starać. Ciebie proszę tylko o to, abyś mi nieco dopomógł, a zapewniam cię. że i Bóg ci hojnie zapłaci i ja". Służący bez słowa pomógł biskupowi przynieść zwłoki i pogrzebać, ale twarz cały czas trzymał odwróconą. - Pamiętajmy, że ostatnia posługa umarłym jest uczynkiem miłosierdzia.

Modlitwa

Święty biskupie, któż ci wyrówna w gorliwości kapłańskiej, w nieustannej i niestrudzonej pracy i żarliwości, z jaką starałeś się szerzyć wiarę naszą świętą? Wstaw się za mną biednym grzesznikiem do Pana nad pany, po którego prawicy siedzisz, aby mnie wyleczyć raczył z oziębłości i obojętności, z jaką czasami pełnię obowiązki chrześcijanina. Niech mi nigdy nie schodzi z oczu twój święty przykład i ta myśl, że kiedyś przed trybunałem mego Stwórcy trzeba mi będzie zdać sprawę z każdego kroku i ze wszystkich moich postępków. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który króluje w niebie i na ziemi. Amen.

Św. Otton, biskup
urodzony dla świata 1062 roku,
urodzony dla nieba 30.06.1139 roku,
kanonizowany 1189 roku,
wspomnienie 1 lipca

 

Żywot świętego Rumolda, biskupa i Męczennika

(Żył około roku Pańskiego 750)

Rumold był synem Dawida, króla Szkocji. Już w małym dziecięciu przejawiały się oznaki jego przyszłego powołania, a reszty dokonało wychowanie przez pewnego bogobojnego biskupa. Gdy Rumold miał lat piętnaście, sprowadzono go na dwór, nie zdołano go jednak przymusić, aby za wzorem innych oddał się próżniaczemu życiu, jakie tam prowadzono. Podczas gdy jego rówieśnicy gonili za rozrywkami, on oddał się pobożności, najsurowszej pokucie i uczynkom miłosierdzia. Z szczególnym upodobaniem odwiedzał chorych i dotkniętych kalectwem, a i ubodzy mieli w nim wielkiego dobrodzieja.

Oko Pańskie z upodobaniem patrzyło na pobożnego młodzieńca. Gdy Rumold pewnej nocy według swego zwyczaju pogrążony był w modlitwie, ukazał mu się anioł i radził mu, aby zrzekł się znikomego królestwa ziemskiego wzamian za koronę szczęścia wiekuistego. Od tego czasu świat zbrzydł świętobliwemu młodzieńcowi, a w jego duszy zbudziło się gorące pragnienie ofiarowania życia na wyłączną służbę Bożą.

Niedługo potem rada państwa zażądała, by jako przyszły monarcha pojął małżonkę. Gdy mu o tym oznajmili rodzice, dał im taką odpowiedź: "Nie mówcie mi, proszę, o dobrach ziemskich i uciechach światowych, bo postanowiłem wszystko opuścić i w ubóstwie służyć Chrystusowi". Matka mniemała, że Rumold mówi to tylko z nieśmiałości, że może da się odwieść od swego przedsięwzięcia, ale wkrótce nabrała innego przekonania, Rumold bowiem wstąpił do stanu duchownego i po śmierci biskupa dublińskiego obrany został jego następcą. Uważał się wprawdzie za niegodnego tak wysokiego dostojeństwa i smucił się swoim wyniesieniem, ale anioł kazał mu być dobrej myśli. Jako biskup był ojcem ubogich, pocieszycielem utrapionych, a dobry przykład jego żywota był tak skuteczny, że nawracali się i najzatwardzialsi grzesznicy.

Wkrótce potem przyszła nań ciężka próba, albowiem po śmierci jego ojca panowie zwrócili się do niego z żądaniem, aby objął rządy królestwa. Dwie teraz miał przed sobą korony: ziemską, którą mógł zaraz otrzymać i niebieską, którą miał sobie wysłużyć, ale nie ociągał się z wyborem i dla korony niebieskiej wyrzekł się ziemskiej, ponieważ jednak było niebezpieczeństwo, że go zmuszą do objęcia rządów państwa, więc za radą anioła opuścił ojczyznę i udał się potajemnie do Francji, a stamtąd do Niemiec, wszędzie głosząc Ewangelię i nawracając dusze, Bóg błogosławił jego pracy, albowiem pod jego wpływem tysiące pogan przyjmowały chrzest święty. Z Niemiec udał się Rumold do Rzymu do papieża Stefana II, by wziąć od niego posłannictwo i błogosławieństwo. Przybywszy do wiecznego miasta, z wielką żarliwością modlił się u grobów świętych apostołów Piotra i Pawła i zwiedzał groby świętych Męczenników. Wspomnienie tych świętych wyznawców, którzy krwią swoją dali świadectwo wierze, tak potężnie nań podziałało, że niczego goręcej nie pragnął, jak poniesienia śmierci męczeńskiej dla Pana Jezusa. Niebawem miało się stać zadość jego pragnieniu. Pewnego dnia w czasie modlitwy ukazał mu się anioł, który kazał mu iść do Holandii i tam nawracać pogan, pogrążonych jeszcze w najgrubszym bałwochwalstwie, przy czym oznajmił mu, że go tam czeka śmierć męczeńska. Gdy Rumold po wielu trudach przybył do Holandii, nędza duchowa tamtejszego ludu wzruszyła go tak głęboko, że we dnie i w nocy podejmował zachody około ocalenia ich dusz, nawracając i modląc się za nimi do Boga.

W okolicy, gdzie pracował, żył pewien hrabia z rodu królewskiego, imieniem Ado, który chociaż od lat przeszło czterdziestu żył w małżeństwie, jednak nie miał potomka. Pan ten udał się do Rumolda i błagał go, aby się za nim wstawił do Boga i uprosił mu potomka. Rumold pocieszył go, polecił mu unikać grzechów, zachęcił go do udzielania obfitej jałmużny, a Pan Bóg da mu syna, z którego będzie miał wielką pociechę, bo syn ten będzie wiódł świątobliwy żywot.

Stało się tak, jak przepowiedział, albowiem żona hrabiego powiła syna, któremu dano imię Libertus. Gdy dziecię podrosło i pewnego razu z innymi dziećmi bawiło się nad rzeką, wpadło w wodę i utopiło się. Przyszedł więc wielki smutek na wszystek dom. Szukano Rumolda w nadziei ratunku, ale nie mogli go znaleźć, bo według swego zwyczaju był w odwiedzinach u swego świątobliwego przyjaciela Gumara, z Którym pod dębem rozmawiał o sprawach niebieskich. Wywiedziawszy się o tym hrabia, wyprawił tam spiesznie gońca, Rumold wybrał się bez zwłoki w drogę, a przybywszy na zamek hrabiowski, razem z ojcem i matką gorzko płakać zaczął na widok dziecięcia nieżywego, złożonego do trumny. Następnie udał się na modlitwę, a gdy po trzykroć wymówił imię Jezus, pacholę wstało żywe z trumny, wdzięcznie śmiejąc się do rodziców. Hrabia chciał ofiarować Świętemu wielkie skarby, ale on nie żądał nic więcej, jak tylko, żeby mu pozwolono wybudować kościół i mieszkanie dla sług Bożych. Hrabia chętnie przychylił się do życzenia Rumolda, a gdy stanął kościół i klasztor, Libertus zapragnął zostać zakonnikiem. Przyjął go Święty i tak doskonale nim kierował, że wybrano go opatem. W jakiś czas później najechali kraj Duńczycy. Libertus chciał się schronić do Hiszpanii, lecz w drodze został umęczony. Kraj cały został spustoszony, wielu księży pobitych, sam tylko Rumold ocalał cudownie i nie zwlekając zaczął znowu stawiać kościół i klasztor. Między budowniczymi znalazł się jeden złego życia, którego Rumold po ojcowsku upominał, ale ten, rozgniewawszy się, uknuł spisek z innymi, żeby Świętego zgładzić i uciec z pieniędzmi, do czego wnet nadarzyła się sposobność. Gdy pewnego dnia pod wieczór Rumold oglądał robotę, jeden z robotników uderzył go z tyłu tak silnie młotem w głowę, że padł na ziemię i po kilku chwilach wyzionął ducha. Inni zbrodniarze poczęli szukać pieniędzy, ale znaleźli tylko trzy grosze. Bojąc się, żeby się zbrodnia nie wydała, wrzucili trupa w rzekę, ale nad świętym ciałem zaraz ukazała się jasność, wskazując, gdzie się znajduje. Światło to spostrzegli rybacy i zaraz dali znać hrabiemu Adonowi. Ado kazał święte ciało uczciwie pogrzebać, a później nad grobem Świętego, przy którym działy się rozmaite cuda, postawiono wspaniały kościół. Świątynia ta istnieje dotychczas w mieście Mechlinie. Papież Aleksander IV ustanowił uroczystość św. Rumolda na dzień 1 lipca.

Nauka moralna

Módlmy się i pracujmy, tak jak święty Rumold. Szukajmy tak jak on zbudowania w towarzystwie ludzi świątobliwych i pobożnych, boć Pismo święte mówi: "Mowa dobrego człowieka działa wiele dobrego", rozmowy zaś ludzi zepsutych zatruwają serce i gorszą. Czytamy w liście świętego Pawła apostoła do Koryntian: "Nie dajcie się gorszyć; złe rozmowy bowiem psują dobre obyczaje". Choćbyśmy ze wstrętem takich rozmów słuchali, powoli jednak przywykniemy do nich i przestaniemy zrażać się nimi. Ileż to dusz już na tej drodze utraciło niewinność, spokój duszy i wieczne zbawienie! Unikajmy nade wszystko rozmów i pogadanek ubliżających wierze i wyśmiewających religię, bo te prowadzą do obojętności, wzgardzenia prawdą i w końcu do zupełnej bezbożności i niewiary.

Modlitwa

Ojcze niebieski, udziel mi daru hamowania języka, a racz mię obdarzyć łaską przestawania z bogobojnymi i prowadzenia rozmów, które by Tobie wyszły na chwałę, bliźnim na zbudowanie, a duszy mej na zbawienie wieczne. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa. Amen.

Źródło Internet Parafia Matki Bożej w Rudzie Śląskiej