28 lipca

Żywot błogosławionego Jana Kolumbina, zakonodawcy

(Żył około roku Pańskiego 430)

Jan Kolumbin pochodził z szlacheckiej i zamożnej rodziny w Sienie, poświęcił się stanowi kupieckiemu i posuwając się z jednego urzędu na drugi, doszedł do najwyższego dostojeństwa naczelnika rzeczypospolitej. Nie wyszło mu to na dobre, gdyż wzrastał w dumę i chciwość. Małżeństwo jego było szczęśliwe; miał syna Piotra i córkę Anielę.

Pewnego dnia, czując niezwykły głód, pospieszył rychlej niż zwykle do domu i zażądał szorstko, aby mu podano jedzenie. Żona przyrzekła mu, iż wkrótce stanie się zadość jego woli i podała mu książkę z pobożną legendą, prosząc go, aby sobie czytaniem czas skrócił. Uniósłszy się gniewem, rzucił książkę o ziemię, wkrótce atoli, wstydząc się swej popędliwości, podniósł ją i zaczął czytać. Treścią legendy było nawrócenie św. Marii Egipcjanki. Jego serce przeniknął promień łaski Boskiej; opamiętawszy się, postanowił poprawić się i inne odtąd wieść życie. Niezadługo wróciła małżonka i poprosiła go do stołu. "Poczekaj chwilę - odpowiedział łagodnie Jan - pozwól mi dokończyć czytania!" Odtąd zmienił się całkowicie; odprawił spowiedź z całego życia i często przystępował do Stołu Pańskiego. Nie znając miary w szczodrobliwości, zaczął sprzedawać towary niżej ceny kupna aby odpokutować za grzech chciwości i powetować krzywdy, których się z tego powodu; dopuścił. Krewni i przyjaciele uważali to postępowanie za rodzaj obłędu i mówili, że go trzeba będzie oddać pod kuratelę; ale Jan pracował skwapliwie nad swym udoskonaleniem, na mocy umowy z żoną żył wstrzemięźliwie, odwiedzał chorych po szpitalach i hojną jałmużną wspierał ubogich.

Małżonka Jana radowała się z nawrócenia i pobożności męża, ale dalszy tryb jego życia zaczął jej się niepodobać, przywdział bowiem łachmany żebracze, zaczął znosić ubogich chorych do swego domu, pielęgnować ich troskliwie i całować ich rany, a kiedy sam zapadł na uporczywą febrę, wymknął się potajemnie z domu i pobiegł do szpitala, ażeby uniknąć zbytecznych wygód i troskliwości rodziny. Z początku sarkała na to, ale gdy pewnego razu ujrzała go otoczonego blaskiem niebieskim, a innym razem trędowaty, którego Jan umieścił w komnatach, zniknął i pozostawił po sobie woń przedziwną, wtedy przejęła się największym uwielbieniem ku świątobliwemu mężowi i wspierała go w szlachetnych jego uczynkach. Zgodziła się nawet na to, że Kolumbin po śmierci syna ofiarował cały majątek szpitalowi miejskiemu i klasztorowi benedyktynek, do którego wstąpiła jego córka Aniela, a sama poprzestała na skromnym dożywociu, jakie jej wyznaczył.

Odtąd żył Jan wraz ze swym przyjacielem, Franciszkiem Wincentym Minim, który także rozdał cały swój majątek między biednych, w ubóstwie całkowicie apostolskim. Obaj pełnili po szpitalach i domach prywatnych jak najniższe posługi, a Kolumbin czynił to przeważnie po miejscach, gdzie mu dawniej jako naczelnikowi kraju największą oddawano cześć i hołdy. Nie brakowało takich, co z niego drwili, ale on zachowywał zimną krew, przypominając szydercom odwieczne prawdy. Przemowy jego przynosiły niekiedy zbawienne skutki, gdyż niezadługo kilku paniczów wyrzekło się wszystkiego na korzyść ubogich i przyłączyli się do niego. Niepodobało się to rządowi, toteż skazał Jana i 27 jego towarzyszy na wygnanie. Gdy opuścił miasto, wybuchła w Sienie zaraza i zabierała mnóstwo ofiar. Lud widział w tym karę Boską za wydalenie niewinnych obywateli miasta i zażądał zniesienia rozkazu wygnania.

Władza istotnie wezwała ich do powrotu. Wszechmocny Bóg zdziałał za pośrednictwem Kolumbina wiele cudów, a towarzysze jego połączyli się w kongregację, rządzącą się początkowo regułą św. Benedykta, a później św. Augustyna. Lud nazywał ich "jezuatami", gdyż ich pozdrowieniem były słowa: "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus, niech Pan Jezus żyje we wszystkich sercach!"

Zły duch jednak nie spał. Znaleźli się podli oszczercy, którzy oskarżyli kongregację, jakoby dzieliła błędy pewnej sekty i uważała się za wyłącznie powołaną do głoszenia prawd ewangelii i do zawodu kaznodziejskiego. Papież Urban V przekonał się o niewinności oskarżonych i zatwierdził ich kongregację. Wierni swemu zadaniu wspierania ubogich, pielęgnowania chorych i nawoływania grzeszników do pokuty i umartwienia, rozkrzewili się jezuaci po całych Włoszech i zasłynęli szeroko jako lekarze, rozdający bezpłatnie leki ubogim.

W tym samym czasie, kiedy kongregacja uzyskała pewne podstawy rozwoju, jej założyciel zapadł śmiertelnie na zdrowiu. Przyjąwszy ostatnie Sakramenta św., na klęczkach i z powrozem na szyi dał zgromadzonej około swego łoża braci ostatnie przestrogi i napomnienia i wyzionął ducha dnia 31 lipca roku 1367, mówiąc: "Panie, w Twe ręce oddaję ducha mego". Z ciała jego wychodziła piękna woń a oblicze jaśniało błogim uśmiechem. Bóg wsławił jego pamięć wielu cudami.

Nauka moralna

Póki Kolumbin czytywał dzieła tyczące się kupiectwa, zarobku i sposobu wzbogacenia się, póty dusza jego była jakby opętana zmysłowością i żądzą wyniesienia się. Gdy przeczytał pobożną legendę, myśli jego zwróciły się ku Bogu, cnocie i niebu. Zważmy przeto, jak ważną sprawą jest czytanie i zapytajmy, czego chce i do czego zmierza wydawca książki, i czego pragnie jej czytelnik.

1) Wydawca pragnie w dziele przez siebie wydanym wyłożyć swe zasady, swe poglądy i swoje życzenia i nadzieje, słowem, przedstawić samego siebie. Jeżeli jest wiernym synem Kościoła katolickiego, to i jego dzieło będzie cennym darem i zbudowaniem dla czytelnika. Jeżeli zaś autor jest faryzeuszem, zwolennikiem kłamstwa i błędu, wtedy książka jego będzie kamieniem zgorszenia i najzgubniejsze skutki wywrze na czytelniku. Pilnie więc baczmy na to, kto jest wydawcą dzieła, jakie jego zasady, życie i przekonania, zanim dzieło wpuścimy do domu naszego, bo jadowite węże tulić w zanadrzu znaczy tyle, co narażać się na niebezpieczeństwo utraty życia.

2) Czytelnik chce poznać treść książki, przejąć się jej zasadami, przyswoić sobie poglądy i zapatrywania wydawcy, uszlachetnić swe serce, zbogacić umysł. Jeśli treść książki jest dobra, jeśli nie jest przeciwna nauce Chrystusa, która powinna być jedyną wskazówką postępowania i myślenia dla każdego chrześcijanina, w takim razie czytanie jej może tylko być zbawienne; jeśli zaś treść jest zła, schlebia zmysłom, odchodzi od Boga i Kościoła przezeń ustanowionego, w takim razie skutek odpowiadać będzie przyczynie, a wpływ jej na czytelnika będzie jak najzgubniejszy. Bądźmy przeto ostrożni i baczmy na to, aby się trzymać z dala od wszystkiego, co nas przyprawić może o utratę zbawienia.

Modlitwa

O najłaskawszy Jezu Chryste i Panie nasz! Spraw łaską swoją świętą, abyśmy się strzegli zgorszenia i wszelkich książek, które są Twej wierze świętej wrogie i przeciwne, aby rąk naszych dochodziły tylko takie, które głoszą chwałę Twoją, nawołują do cnoty i pobożności i torują drogę do nieba i szczęścia wiecznego, abyśmy brali przykład z Świętych Twoich, naśladowali ich cnoty, i przez świątobliwe życie stali się godnymi królestwa, które zgotowałeś dla tych, którzy pójdą drogą przez Ciebie wskazaną. Amen.

Bł. Kolumbin, zakonodawca
urodzony dla nieba 31.07.1367 roku,
wspomnienie 28 lipca

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku - Katowice/Mikołów 1937r.

Źródło Internet Parafia Matki Bożej w Rudzie Śląskiej