26 lipca .

Św. Joachim

.

Żywot świętego Joachima, Ojca Najświętszej Maryi Panny

(Żył około roku 10 przed przyjściem Pańskim)

Święty Joachim jest ojcem Najświętszej Maryi, Bożej Rodzicielki. Pismo święte oprócz imienia nic więcej o nim nie wspomina, ale stare podanie uzupełnia ten brak bliższych wiadomości.

Pochodził on z pokolenia Judy i urodził się w Nazarecie. Od samej młodości służył Bogu z wielką gorliwością, prowadził życie ciche i skromne, a największą jego uciechą było, gdy mógł ratować bliźnich. Anna, żona jego, pochodziła z pokolenia Lewi. Oboje byli bogaci tak w dobra doczesne, jak i w cnoty; uszczęśliwiali się też wzajemnie czułą miłością i zachęcali się do bojaźni Bożej. Jedno tylko trapiło ich ciężko, to jest, że nie mieli dzieci. Poszcząc i modląc się prosili Boga, aby raczył odjąć od nich hańbę niepłodności; w tym celu pielgrzymowali często na górę Karmel i rozdawali hojne jałmużny.

Pewnego dnia Anna przeczytała w księdze Tobiaszowej słowa, które ojciec rzekł do syna: "Będziesz miał wiele, hojnie dawaj; jeśli mało będziesz miał, i mało z chęcią udzielać usiłuj. Tak bowiem skarbisz sobie zapłatę na dzień potrzeby. Bo jałmużna od wszelkiego grzechu i od śmierci wybawi, a nie dopuści duszy iść do ciemności" (Tob. 4,9-11). Przestraszona, rzekła do męża: "Tej przestrogi jeszcześmy dokładnie nie wykonywali, nie dawaliśmy tyle jałmużny, jak nam środki nasze pozwalają". Joachim ją pocieszył: "Nagródźmy więc to, cośmy zaniedbali; rozdzielmy naszą trzodę na trzy części: pierwszą część ofiarujemy Bogu, drugą rozdamy między ubogich, a trzecią zatrzymamy dla siebie". Tak odtąd czynili corocznie, i ślubowali, że jeśli im Pan Bóg da dziecię, ofiarują je na służbę Bożą. Rok po roku upływał, a życzenie ich nie spełniało się; nadchodziła starość, zbielały włos odbierał im już wszystką nadzieję, tylko Anna trwała w oczekiwaniu, albowiem matka przepowiedziała jej, że porodzi córkę, z której piękności Niebo i ziemia radować się będzie.

Pewnego razu poszedł Joachim sam do Jerozolimy na święta wielkanocne i chciał ofiarować baranka, ale kapłan, imieniem Ruben, odepchnął go, mówiąc: "Nie godzieneś zbliżyć się do ołtarza, gdyż Bóg karze was za grzechy bezdzietnością". Zawstydzony i zasmucony wyszedł Joachim z świątyni. Ból jego był tak wielki, że nie śmiał stanąć przed Anną, lecz udawszy się w góry do swej trzody, tam na poście, płaczu i modlitwie spędził pięć miesięcy; Anna zaś, dowiedziawszy się od wracających z Jerozolimy pielgrzymów, co zaszło w świątyni, zamknęła się w izdebce i błagała Boga o zmiłowanie.

I Bóg się zmiłował. Po pięciu miesiącach ukazał się jej anioł i pocieszył ją tymi słowy: "Anno, twoja i twego męża modlitwa jest wysłuchana. Bóg da wam córkę, której Imię będzie Maryja. Będzie wielka przed Panem i stanie się Matką obiecanego Zbawiciela". W tej samej godzinie ukazał się anioł Joachimowi i zwiastował mu to samo wesołe poselstwo. Dnia 8 września, piętnaście lat przed przyjściem Zbawiciela porodziła Anna córkę i dała Jej Imię Maryja.

Nie podobna wyobrazić sobie świętej pociechy, jakiej doznawał Joachim gdy Maryja zaczęła objawiać swoją świętość, mającą Ją uczynić Matką Syna Bożego. Pomny wraz z Anną na ślub uczyniony Bogu, zaprowadził Maryję, gdy miała trzy lata, do świątyni i oddał Ją kapłanowi Zachariaszowi na wychowanie i przygotowanie do służby Bożej. Rozstanie się było bolesne, chociaż oboje wiedzieli, że Maryja jest Oblubienicą Ducha świętego, mającą zostać Matką Zbawiciela świata. Gorące łzy trysnęły Joachimowi z oczu, kiedy zabierał się do odejścia z kościoła; uściskał jeszcze raz córeczkę i rzekł: "Pamiętaj o mojej duszy!"

Żył potem jeszcze sześć miesięcy. Tydzień przed śmiercią objawił Bóg Maryi godzinę zgonu ojca, posłała tedy swych Aniołów Stróżów, aby go pocieszali i oznajmili mu, że Maryja wybrana jest na Matkę Mesjasza, którego przyjście już bliskie.

Święty Joachim

W chwili śmierci liczył Joachim blisko osiemdziesiąt lat życia. Papież Juliusz II ustanowił uroczystość tego Świętego na 20 marca, po uroczystości świętego Józefa, którego był krewnym. Papież Urban VIII przeniósł ją na oktawę Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, aby pomnożyć jego cześć. Relikwie jego mają się znajdować w Kolonii i Bolonii.

Nauka moralna

Skutek modlitwy zawsze jest niezawodny, ponieważ zasadza się na dobroci Boga, na Jego obietnicy i na zasługach Męki Jezusa Chrystusa; niepodobną jest rzeczą, aby modlitwa, która ma wszystkie potrzebne warunki, była bezskuteczna. Własnością dobroci ludzkiej jest dobrze czynić bliźniemu; własnością nieskończonej dobroci Boga jest wyświadczać swemu tworzeniu łaski bez granic. Ojcowie Kościoła uwidoczniają dobroć Boga przez podobieństwa; np. jak słońce nie oszczędza swego światła, ale promienie jego cały świat oświecają, a słońce nie traci na swym świetle, tak gdy wzniesiesz swe serce na modlitwie do Boga, dobroć Jego wszystkie miejsca w nim zapełnia. Skutek modlitwy naszej zasadza się na uroczystej obietnicy Jezusa Chrystusa. "Zaprawdę, zaprawdę wam powiadam: jeśli o co prosić będziecie Ojca w Imię Moje, da wam" (Jan 16,23). Bóg jest wierny w obietnicach swoich, więc słowa dotrzyma. Uwłaczamy obietnicom Boskim, gdy Go z nieufnością prosimy. Wątpić o wierności Boskiej, znaczy tyle, co być niewiernym. Skutek modlitwy naszej zasadza się na zasługach Męki Jezusa Chrystusa: Pan Jezus prosi z nami Ojca swego o te rzeczy, o które my przez Niego prosimy; a czyż Ojciec odmówi swemu Synowi? Nie masz nic takiego, co jest godziwe i zgodne z wolą Bożą, czego nie moglibyśmy uprosić przez zasługi Jezusa Chrystusa, jeżeli zatem dotąd Pana Boga nie uprosiliśmy, to wina jest z naszej strony.

Mądrość i dobroć Boża nie chciała też, aby święty Joachim błyszczał cudami albo świetnymi czynami, ale by się odznaczał cnotą, którą wszyscy mogą naśladować. Tą cnotą zaś jest wytrwałość w modlitwie. Jeżeli bowiem po pierwszej i drugiej modlitwie tracisz nadzieję, nie masz dostatecznej wytrwałości i chciałbyś aby Pan Bóg na pogotowiu z cudami czekał na ciebie, to nie dziw, że twa modlitwa nie odnosi skutku. Joachim przez trzydzieści lat prosił Pana Boga o dziecię - i otrzymał je. Pan Bóg wyznacza czasy i granice swego miłosierdzia. Zastanów się, jaka jest przyczyna, że nie otrzymujesz o co prosisz; zważ twe modlitwy na szali sprawiedliwości, przypatrz się, czy mają warunki potrzebne, a poznasz, dlaczego nie otrzymujesz upragnionych skutków modlitwy.

Modlitwa

Boże, który nad wszystkich Świętych wynosząc św. Joachima, raczyłeś go uczynić ojcem Rodzicielki Syna Twojego, spraw miłościwie, prosimy, abyśmy czcząc dzień jego święta, jego nad nami opieki zawsze doznawali. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który króluje w Niebie i na ziemi po wszystkie wieki wieków. Amen.

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku - Katowice/Mikołów 1937r.

góra

* * *

.

Św. Joachim i św. Anna rodzice, dziadkowie i wychowawcy

Damian Kwiatkowski

Imiona rodziców Maryi i zarazem dziadków Jezusa są nam dobrze znane. Wynika to z faktu, że ich kult w Polsce jest dość rozpowszechniony. Zapewne powodem tego jest nasze, pełne sentymentu, podejście do kobiecej części rodu Jezusa. Kochamy mocno Najświętszą Maryję Pannę i swą miłość przelewamy również na Jej matkę - św. Annę. Dlatego liturgiczne wspomnienie św. Anny i św. Joachima cieszy się u nas tak dużymi względami. Współcześnie czcimy rodziców Maryi wspólnie, choć początkowo przeważał kult św. Anny. Przywędrował on do Polski już w XIV wieku, kiedy Stolica Apostolska ustaliła datę święta na 26 lipca. Zawsze wyjątkową czcią otaczano babcię Jezusa na Śląsku. Do dziś największej czci doznaje ona na Górze św. Anny k. Opola, gdzie znajduje się cudowna figura tej Świętej. Przedstawia ona św. Annę piastującą dwoje dzieci: Maryję i Jezusa, dlatego powszechnie jest nazywana Świętą Anną Samotrzecią - co można tłumaczyć "we troje razem".

O św. Joachimie i św. Annie nie wiemy jednak za dużo. Pismo Święte o nich nie wspomina. Trochę więcej światła na te postaci rzuca jeden z apokryfów - Protoewangelia Jakuba z końca II wieku. Z niego właśnie dowiadujemy się o imionach dziadków Jezusa. Wiemy też, że byli oni długo bezdzietni. Dopiero wytrwała modlitwa Joachima przez czterdzieści dni na pustyni wyjednała łaskę u Boga. Dar dany im w podeszłym wieku został przepowiedziany przez anioła, który określił mającą się narodzić córkę jako "radość ziemi".

Zapewne św. Joachim i św. Anna byli dobrymi rodzicami, czego bezdyskusyjnym przykładem jest Maryja. Właśnie Ona przyjęła w pokorze Boże wybranie, spełniając Jego wolę wobec siebie. Podkreślił to sługa Boży Jan Paweł II 21 czerwca 1983r. właśnie na Górze św. Anny, kiedy powiedział, że: "Syn Boży stał się człowiekiem dlatego, że Maryja stała się Jego Matką".

W wielkiej mierze Maryja mogła stać się Matką Zbawiciela dzięki dobremu wychowaniu, które otrzymała w domu rodzinnym. Warto więc postawić pytanie: Czy my potrafimy wyciągnąć z tego właściwe wnioski dla nas samych? Trzeba nam pytać o styl wychowywania naszych pociech. Z niego wynika ich stosunek do sacrum, do świata Bożych planów wobec każdego z naszych dzieci.

Św. Joachim i św. Anna na pewno mieli świadomość tego, że ich obowiązkiem jest dobre przygotowanie Maryi do wypełnienia zadań, które Bóg przed Nią postawił.

Tygodnik "niedziela" Nr 30 - 23 lipca 2006r.

góra

 

Żywot świętej Anny, Matki Najświętszej Maryi Panny

(Żyła przed przyjściem Pańskim)

Święta Anna, matka Najświętszej Maryi Panny, przyszła na świat w Betlejem, około 70 lat przed narodzeniem Chrystusa Pana i pochodziła z królewskiego rodu Dawida. Była bogata w cnoty, które ją wywyższały ponad wszystkie inne córy Izraela. Mieszkała w Nazarecie i poślubiła Joachima, męża nie tylko obfitującego w dobra doczesne, ale odznaczającego się szczerą pobożnością i bojaźnią Bożą. Małżeństwo to łączył węzeł jak najszczerszej miłości; ale do zupełnego szczęścia brakowało im jednej rzeczy, tj. potomstwa.

Ponieważ bezdzietność uchodziła u Izraelitów za hańbę, oboje przeto wśród łez, westchnień i modłów błagali Boga o dziecię, i aby u Najwyższego wyjednać sobie tę łaskę, nie szczędzili ani ofiar, ani jałmużn.

Gdy pewnego razu Joachim przyniósł według swego zwyczaju największą ofiarę do świątyni Pańskiej, i z tego powodu miał prawo pierwszy przystąpić z nią do ołtarza, kapłan odprawiający nabożeństwo odsunął go od niego i głośno odezwał się do niego: "Odstąp stąd starcze, na którego stadle małżeńskim ciąży sromota bezpłodności". Zniewaga ta tak głęboko dotknęła Joachima, że nie wrócił do żony, lecz poszedł do swej trzody pasącej się w górach i żalił się przed Bogiem na swe strapienie.

Porzucona przez męża Anna błagała Boga w nieustannych modłach, aby ją i męża pocieszyć raczył i przychylił się do ich gorących życzeń, ślubując uroczyście, że dziecię, jakim by ją zechciał uszczęśliwić, odda na wyłączną Jego służbę. Gdy tak w ogrodzie pod drzewem figowym wśród rzewnego płaczu zasyłała modły do Stwórcy, zjawił się przed nią anioł, oświadczając jej, iż porodzi córkę i nazwie ją Maryja; będzie to dziewica łaski pełna, przedmiot powszechnego podziwu i od lat dziecięcych służebnica Boża. - Podobne widzenie miał Joachim i wrócił niebawem do opuszczonej małżonki.

Trudno opisać szczęście małżonków i wszystkich krewnych Joachima, gdy się przepowiednia anioła ziściła i sędziwa już Anna piastować zaczęła dziecię przecudnej urody. W osiemdziesiąt dni po narodzeniu Maryi zaniosła Anna z mężem niemowie do świątyni, aby je poświęcić Bogu i spełnić przepisaną prawem ofiarę. Przed ołtarzem oboje ponowili ślub, że swego czasu wrócą z córeczką do świątyni i poświęcą ją służbie Najwyższego. Po trzech latach dotrzymali obietnicy i wrócili z dziecięciem do przybytku Pańskiego. Jakkolwiek gorąco pragnęli zatrzymać u siebie jedynaczkę w Nazarecie, posłuszeństwo należne Bogu było u nich silniejsze od rodzicielskiej miłości. Maryja wstąpiła w szereg służebnic świątyni, a wzruszeni rodzice złożyli ostatni pocałunek na dziewiczym czole, przewidując, że najdroższego dziecięcia już na tym świecie nie ujrzą. Niedługo potem umarł Joachim, a w kilka lat później podążyła za nim jego wierna małżonka.

Na Wschodzie oddawano Annie już w najdawniejszych czasach cześć należną Świętym Pańskim. Pod jej wezwaniem wybudował cesarz Justynian I roku Pańskiego 550 wspaniały kościół w Konstantynopolu, a Justynian II drugą świątynię w roku 705, w której pięć lat później złożono jej święte szczątki. Aprobowana przez Stolicę świętą cześć świętej Anny zaczyna się dopiero w roku 1378. Papież Urban VI zezwolił na nią wskutek usilnych próśb i nalegań Anglii, skąd rozeszła się po całej Europie ku powszechnej radości bogobojnych Jej wielbicieli.

Święta Anna

Wielka ta Święta jest opiekunką ubogich, a wespół z Joachimem patronką stadeł małżeńskich. Także w stronach obfitujących w kopalnie srebra napotkać można gęsto rozsiane kościoły i kaplice pod jej wezwaniem, albowiem górnicy tych kopalń czczą w niej swą orędowniczkę.

Nauka moralna

"Po owocach poznacie drzewo", - mówi dawne przysłowie. Cnoty i zalety córki świadczą o mądrości i pieczołowitości matki. Św. Anna wszczepiła w ukochane dziecię to, co sama posiadała, tj. zamiłowanie cnoty i czułe serce, cześć Boga, zarody bojaźni Bożej i panieńskiej wstydliwości, głęboki szacunek objawienia Bożego, dziecięce zaufanie do obietnic Boskich, nieprzeparty pociąg do samotności, wstręt do powabów tego świata i szczerą pokorę, w której Najwyższy tak wielkie znajduje upodobanie. Nieraz opowiadała córeczce szczegóły i wydarzenia z żywota niewiast świątobliwych, jakimi np. były Rut, Estera, Judyta i inne słynące z łagodności, miłosierdzia, cierpliwości białogłowy Starego Zakonu. Strzegła też pilnie i bacznie u Maryi drogocennej perły niewinności, którą Maryja zasłynęła w dziejach świata jako niedościgniony wzór niepokalanego dziewictwa i czystości. Dzięki przeto, cześć i sława matce, która wychowała taką dziewicę.

Zastanówmy się, jakie jest powołanie matki chrześcijańskiej. Matka chrześcijańska, która przez sakrament chrztu świętego stała się córką Bożą, oświecona nauką Ewangelii świętej, karmiona ciałem i krwią Zbawiciela, więcej dać może swemu dziecięciu, aniżeli święta Anna swej córeczce. Zaniósłszy bowiem owoc żywota swego do kościoła, aby je obmyć z grzechu pierworodnego i uczynić je uczestnikiem łaski Bożej, powinna się starać o to, aby dziecię nie zmarnowało i nie utraciło tego skarbu. Klęka przy kołysce, tuli dziecię do swego boku, uczy je zaczynać i kończyć dzień modlitwą, całuje serdecznie, widząc w nim przybytek Ducha św. i istotę, która ma kiedyś przyjąć Przenajświętszą Hostię, przestrzega i czuwa pilnie nad tym, ażeby na delikatną dziecinę nie padła kiedyś zaraza grzechu, ponawia nauki, jak trzeba przestrzegać bojaźni Bożej, pokory, posłuszeństwa, uprzejmości względem ubogich i nawiedzonych chorobą, zwraca jego uwagę na Świętych Pańskich, którzy z tych cnót słynęli, ożywia w nim nadzieję wiecznej nagrody i radości niebieskich.

Czemuż jest tylu rodziców na świecie, którzy nie pamiętają i nie chcą tego wiedzieć, że ich dzieci są własnością Bożą i że Bóg upomni się kiedyś o nie! Święta Anna nigdy tego z oka nie spuszczała, dlatego też dziecię, które wymodliła sobie u Niebios gorącymi modłami, czuwaniem nocnym, obfitym łez potokiem, sowitą jałmużną, ofiarowała temuż Bogu, od którego je otrzymała. Nieskażone i niepokalane złożyła je w ręce Ojca niebieskiego. Mili Czytelnicy! módlcie się za matki chrześcijańskie, proście Boga, aby się tą prawdą na wskroś przejęły, ażeby nigdy nie zapomniały, że przyjdzie im kiedyś zdać ciężki przed Bogiem rachunek, jeśli skutkiem ich niedbalstwa i obojętności dziatki ich zboczą z drogi cnoty i zapomną ślubów, wyznanych ustami rodziców chrzestnych.

Modlitwa

Boże, który błogosławioną Annę przez nadane jej łaski uczyniłeś godną rodzicielką Matki jednorodzonego Syna Twego, dozwól, niech obchodząc Jej uroczystość, uczuwamy skutki Jej opieki. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który króluje w Niebie i na ziemi. Amen.

Źródło Internet Parafia Matki Bożej w Rudzie Śląskiej