21 lipca

Żywot świętego
Jędrzeja Żórawka, pustelnika,
i Benedykta, Męczennika

(Żyli około roku Pańskiego 1000)

Święty Jędrzej Żórawek albo Żerard urodził się w roku 978 w Małopolsce, i w miasteczku Opatowcu, położonym blisko Wiślicy, z bogobojnych rodziców Marka i Agnieszki, którzy go wychowali w pobożności i bojaźni Bożej. Już w dziecinnym wieku okazywał znaki przyszłej świątobliwości, a ledwie dorósł lat młodzieńczych, zagrzany ogniem Boskiej miłości udał się wraz z Benedyktem, równie świątobliwym młodzieńcem na puszczę nad rzeką Dunajcem, pod skalistą górę blisko miasteczka Czchowa, leżącego w diecezji krakowskiej, W roku 1002 udali się obaj na Słowacczyznę, do klasztoru benedyktyńskiego na górze Żubrzej, gdzie z rąk opata Filipa przyjęli habit zakonny. Wkrótce Jędrzej, skłonny do życia samotnego, za pozwoleniem opata udał się na pustynię, zwaną Skałka, oddaloną o milę od Trenczyna, i tam nadludzki prawie żywot pędził, nieustanną ciału swemu i szatanowi wypowiedziawszy wojnę. Post zachowywał tak ścisły, że w ciągu tygodnia przez trzy dni żadnego nie brał pokarmu, a w ciągu czterdziestodniowego postu tylko po jednym orzechu włoskim na dzień jadał, a mimo to aż do omdlenia pracował, rąbiąc drzewo w lesie. Po takiej pracy nawet nocy nie użył spokojnie, bo nie tylko że większą jej część na modlitwie trawił, ale i krótki jego sen raczej udręczeniem niż snem nazwaćby można. Nie kładł się bowiem do spoczynku, lecz na pniu dębowym siedząc, drzemał, a kiedy się na jaką bądź stronę nachylił, zrywał się ukłuty kolcami, umyślnie na ten cel wkoło powbijanymi. Pomimo takich umartwień nigdy nie zaniedbywał pracy ręcznej, której się co dzień przez kilka godzin oddawał. Zdarzyło się dnia pewnego, że gdy w lesie rąbał drzewo dla braci klasztornych, bardzo strudzony upadł na ziemię i omdlał. Przebył w tym stanie czas jakiś, aż oto naraz stanął przed nim anioł, podniósł go z ziemi, położył na wózek, którym Jędrzej zwoził drzewo, i zawiózł go do chatki.

Taki rodzaj życia wiódł ten sługa Boży przez lat kilkanaście. Kiedy nadeszły ostatnie jego godziny - liczył wówczas 33 lata - poprosił braci z klasztoru, aby przybyli do jego pustelni i objawił im dzień i godzinę swej śmierci. Przy tej sposobności uprosił ich także, aby gdy umrze, żaden z nich nie zdejmował zeń habitu, póki sam opat Filip nie nadejdzie. Dano o tym znać opatowi, a gdy nadszedł i bracia zdjęli z umarłego odzież, ujrzeli na nim gruby łańcuch miedziany, który przez ciągłe i długie noszenie tak się był wpił w ciało, że zaledwie go spostrzegli. Połowę tego łańcucha ofiarował opat Filip w darze królowi węgierskiemu Gejzie, a drugą połowę wziął do klasztoru na pamiątkę. Jak za życia, tak i po śmierci zasłynął święty Jędrzej wielu cudami. Pomiędzy innymi zdarzył się następujący:

Na puszczy, na której mieszkał Jędrzej, ukrywali się rozbójnicy. Ci, pobiwszy się pewnego dnia między sobą, jednego śmiertelnie ranili. Ponieważ nasz pustelnik już wówczas słynął łaską czynienia cudów, ponieśli tam owego rannego, ale umarł im w drodze, tak że już nieżywego złożyli w chatce Jędrzeja. Ten wskrzesił go swoją modlitwą, a rozbójnik ów wrócił nie tylko do życia co do ciała, lecz i co do duszy, albowiem nawrócony tym cudem, opuścił swoje zbrodnicze rzemiosło i postanowił szczerą pokutą przebłagać Pana Boga. W tym celu osiadł wraz z świętym pustelnikiem, a po jego śmierci w tejże chatce wiodąc żywot nadzwyczaj ostry, szczęśliwie dni swoich dokonał.

Święty Jędrzej Żórawek

Co się tyczy Benedykta, ucznia Świerada i wiarogodnego świadka jego pokutniczego żywota, ten po śmierci swego mistrza zamieszkał w jego celi, skalistej grocie nad Wagiem, ale w trzy lata później napadli go zbójcy węgierscy, aby go obrabować, a gdy nic nie znaleźli, zabili go w okrutny sposób, a zwłoki rzucili do rzeki. Przez długi czas szukano ich daremnie, ale później zauważono, że nad pewną wyspą, która leżała pośród rzeki, stale unosi się wielki orzeł, jak gdyby strzegąc czegoś. Udano się tam i na dnie rzeki znaleziono ciało męczennika całe i nieskażone, tak jakby dopiero owego dnia był zabity.

Nauka moralna

Głupstwem zapewne wyda się ludziom rozpustnym ten twardy żywot naszego rodaka, ale wobec Boga jest on głęboką mądrością. Zarazem świadczy on jak nasi przodkowie pojmowali życie chrześcijańskie już w samych początkach wyznawania wiary świętej.

Nie żąda Bóg zapewne od ciebie tak twardej pokuty, ani tak ciężkiej pracy, ale żąda, abyś wiernie i bez narzekania spełniał swoje obowiązki choćby trudne były i ustawicznej pracy od ciebie wymagały. Żąda, abyś według możności ściśle przestrzegał postów przez Kościół święty przepisanych, a zwłaszcza abyś panował nad chuciami swymi: Pod tobą będzie pożądliwość twoja, a ty nad nią panować będziesz (Ks. Rodz. 4,7).

Niektórzy opieszałość swoją w spełnianiu przykazania kościelnego, tyczącego się postów, tłumaczą niemożnością zachowania ich w całej ścisłości z powodu klimatu naszego. Niech nadzwyczajne posty, jakie zachowywał Jędrzej Żórawek, którego żywot czytałeś, przekonają cię, że do ostrego suszenia nie ciepłego powietrza potrzeba, lecz gorącego ducha.

Pan Jezus okazał litość dla tych, którzy dla Niego przyjęli dobrowolny głód i umartwienie. Nauka Chrystusowa podana w Ewangelii obowiązuje każdego chrześcijanina katolika do życia umartwionego i o żadnej cnocie Ewangelia święta nie wspomina tak często, jak o życiu umartwionym, bo to jest jedyna droga do życia doskonałego. Często Jezus Chrystus upominał swych uczniów, aby się zaparli sami siebie, ażeby krzyż swój nieśli, aby mieli w nienawiści duszę swoją własną, tj. swe pragnienia, które się nie odnoszą do chwały Bożej, ale do własnej miłości, i wąską ścieżką szli do Nieba. Te napomnienia Boskiego Zbawcy zniewalają nas, abyśmy umartwiali ciało, zmysły i namiętności nasze. I nie jest to tylko rada ewangeliczna, ale przykazanie, obowiązujące pod utratą zbawienia, jak i inne dziesięć obowiązujących przykazań. Azaliż chrześcijanie z samego imienia swego nie są obowiązani naśladować Chrystusa, być Jego uczniami? Więc powinni czynić to, co Chrystus nakazał, to jest zaprzeć siebie samych, dźwigać bez ustanku krzyż, umartwiać swoją wolę; wymaga tego Chrystus, gdy mówi: "Jeśli kto chce ze Mną iść, niech sam siebie zaprze i weźmie krzyż swój, a naśladuje Mię" (Mat. 16,24). Gdyby to tylko radził, a nie nakazał mieć w nienawiści siebie samego, to jest zwyciężać swe zmysły, nie groziłby potępieniem wiecznym tym, którzy by nie szli tą drogą; lecz nie ma innej drogi, która prowadzi do Nieba, jak tylko ta, o której mówi w Ewangelii świętej, że jest wąska i krzemienista. Aby zaś każdy wiedział, że tę naukę o zaparciu siebie samego mówił Pan Jezus nie tylko do apostołów, ale do wszystkich ludzi, Ewangelia święta mówi wyraźnie: "A kto nie bierze krzyża swego, a nie naśladuje Mnie, nie jest Mnie godzien" (Mat. 10,38). Więc nie ma na świecie takiej godności ani stanu, urzędu, wieku, płci, które by od tego obowiązku uwalniały, a kto się wymawia od naśladowania Chrystusa, nie będzie uczestnikiem Jego chwały.

Modlitwa

Boże, który nam pozwalasz świętego Jędrzeja pamiątkę przejścia do Nieba obchodzić, spraw to miłościwie, abyśmy w wiekuistej chwale jego społeczeństwa zażywali. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który króluje w Niebie i na ziemi. Amen.

Św. Jędrzej Żórawek, pustelnik
urodzony dla świata 978 roku,
urodzony dla nieba 1011 roku,
wspomnienie 21 lipca

Źródło Internet Parafia Matki Bożej w Rudzie Śląskiej