1
 

Istnieją w Polsce dwie tendencje w opiniach o młodzieży. Pierwsza to tendencja do idealizowania młodzieży - młodzież szansą społeczeństwa, młodzież naszą nadzieją, młodzi naszą przyszłością. Ma ona swoją starą tradycję, zawsze w młodym pokoleniu dopatrywano się czegoś - za czym tęskniło pokolenie dorosłe, czego nie udało się dokonać pokoleniu schodzącemu.
     Druga to tendencja do deprecjonowania młodzieży. Młodzi są postrzegani jako zagrożenie, a narzekanie na młodzież jest czymś normalnym. Jest to zjawisko ponadhistoryczne. W V wieku przed narodzeniem Chrystusa egipski kapłan opisał zachowania młodzieży w sposób do złudzenia podobny do współczesnych utyskiwań na krnąbrność i nieposłuszeństwo dzisiejszego młodego pokolenia...

Skąd bierze się narzekanie na młodzież?

    Młodzież jest zawsze inna niż ludzie dorośli. Odmienność ta pochodzi z faktu większej biologicznej witalności i wypływającej zeń skłonności do najróżniejszych przygód.
     Odmienność ta ma jeszcze inne źródło. Młodzież ma mniejszy bagaż życiowych doświadczeń niż ludzie dorośli. Wszystkie zdobyte przez nią doświadczenia życiowe pochodzą z czasów mniej odległych niż te doświadczenia, jakie zdobyli ludzie dorośli. Młodzież odzwierciedla świat taki, jaki on jest. Jeśli mówimy, że młodzież jest zła, to należy dodać - świat, w którym żyjemy jest taki, jaki prezentuje współczesna młodzież.

Postawy młodzieży wobec religii

    Religia jest najbardziej konserwatywnym elementem w kulturze. Zmiany w tym zakresie dokonują się wolniej niż w innych dziedzinach, a co więcej, nie są one łatwo uchwytne dla badaczy.

Jaki jest stosunek młodzieży do religii?

    Około 65% deklaruje się jako wierzący; 11% uznaje się za głęboko wierzących. Orientacyjnie trzy czwarte młodzieży szkół średnich określa się jako ludzie wierzący. Jako niewierzący deklaruje się 4%; obojętni 9%, a niezdecydowani 12%.
     Na przestrzeni lat 1985-2001 liczba młodzieży deklarującej się jako wierząca zmniejszyła się o 15%. Spadkowi wskaźnika wierzących towarzyszy wzrost tych, którzy definiują się jako obojętni bądź niezdecydowani. Od 1994 roku wzrasta odsetek młodzieży głęboko wierzącej (wzrost ten wynosi 5%), powiększa się zaś grupa młodzieży obojętnej i niezdecydowanej. Można stwierdzić, że religia pomimo pewnych wahań zachowuje swoją ciągłość w społeczeństwie polskim. Należy jednak odnotować pewną niekonsekwencję: 76% deklaruje się jako wierzący, a tylko 30% uczestniczy regularnie w niedzielnych Mszach świętych. Nieregularnie bierze udział we Mszy świętej 28%; zaś 13% kilka razy w roku.
     Obniża się poziom praktyk religijnych. Zmniejsza się procent uczestniczących w każdą niedzielę i prawie każdą w Mszach św. a zwiększa się procent uczęszczających bardzo nieregularnie lub rzadko. Zwiększa się procent tych, którzy wcale nie chodzą. Dla przykładu w 1988 roku do kościoła nie chodziło 4,5% młodzieży, w 1996 roku 7% a w 2001 roku 10%.
     Analizy wykazują też zmniejszenie się zaangażowania modlitewnego. Dla przykładu w 1988 roku modlitwę codzienną odmawiało około 50%, w 1996 - 35%, a w 2001 roku 30%.
     Pojawia się większy niż w poprzednich latach procent wypowiedzi negatywnych:
     - nie modlę się - 18%,
     - modlitwa nie ma znaczenia - 12%,
     - nie przystępuję do spowiedzi - 8%. \

    Orientacyjnie w każdej piątce uczniów szkół średnich w Polsce znajdujemy dwie osoby praktykujące systematycznie, dwie niesystematycznie i jedną nie praktykującą w ogóle.
     Odchodzenie od praktyk religijnych jest niemal równoznaczne z osłabieniem wiary, a w konsekwencji z jej utratą. Ponad jedna trzecia młodzieży przyznaje się do spadku własnej religijności, a jedynie co dziesiąty do jej wzrostu.
     Procesowi osłabienia intensywności wiary częściej podlegają chłopcy, młodzież starsza, respondenci z dużych miast oraz dzieci rodziców z wyższym wykształceniem.

Wierzenia religijne

    Wiara religijna ujęta od strony doktrynalnej przedstawia się jako spójny i hierarchicznie uporządkowany system pojęć i twierdzeń dotyczących Boga, człowieka i świata. Jeżeli ktoś uważa się za człowieka Kościoła katolickiego, to powinien w wierze przyjąć całe Boże Objawienie, a także odnosić się z szacunkiem do instytucjonalnych struktur katolicyzmu. Co w tej kwestii mówi młodzież?
     Blisko dwie trzecie badanych uważa, że Bóg jest Stwórcą człowieka (64%) i świata (68%). Co drugi wierzy w istnienie piekła (56%), a niemal co trzeci w zmartwychwstanie z duszą i ciałem (27%). Blisko trzy czwarte badanych wierzy w Trójosobowego Boga (70%), tyleż samo w dzieło zbawcze Jezusa Chrystusa (72%).
Pomijając szczegółową analizę - wniosek nasuwa się jeden: prawdy o charakterze teoretycznym są łatwiejsze do zaakceptowania niż prawdy praktyczne, wiążące ludzi życiowo.

Postawy moralne

    Specyficzną cechą religijności polskiej młodzieży jest odmienne jej funkcjonowanie na dwóch płaszczyznach - pierwsza to przyznanie się do wiary, druga to przekonania moralne. Jeśli o pierwszej mówimy, że nie jest jeszcze tak źle; to o moralności tak powiedzieć się nie da. Coś pękło w naszej obyczajowości.
     Ogólnie nie odrzuca się religii, jest ona potrzebna w życiu człowieka. W codziennym myśleniu dominuje jednak przekonanie, że bez Boga można po prostu się obejść. Wiara nie wydaje się konieczna do ułożenia sobie życia. Dlatego nie przeszkadza młodym ludziom, że z jednej strony wyznają wiarę, a drugiej żyją tak, jakby Boga nie było.
     Autorytet Kościoła w kwestiach moralnych uznaje 31% młodzieży, w tym 65% głęboko wierzących o 34% wierzących. A więc jedynie co trzecia osoba z tej grupy godzi się z tym, czego Kościół naucza w sprawach moralnych. Co drugi opowiada się za etyką sytuacyjną. Podstawowym arbitrem w sytuacjach wątpliwych moralnie wymieniane jest sumienie.
     Moralny autorytet Kościoła uznaje jedynie 49% osób praktykujących systematyczne. Rozdźwięk między deklarowaną wiarą a akceptacją nauki głoszonej przez Kościół wzrasta jeszcze bardziej w odniesieniu do zagadnień życia małżeńskiego. Współżycie seksualne w okresie narzeczeństwa akceptuje 68% młodzieży, jedynie 8% uważa je za niedopuszczalne. Aż 77% uczniów szkół średnich jest zdania, że stosowanie środków antykoncepcyjnych nie jest moralnie naganne, a tylko 6% uważa to za niedopuszczalne.
     Ta sama młodzież, która opowiada się za liberalnym życiem intymnym, jako cel życia na pierwszym miejscu stawia szczęśliwe życie rodzinne i wielką odwzajemnioną miłość.
     81% badanej młodzieży jest zdania, że uczynek bywa dobry lub zły, w zależności od czyjegoś punktu widzenia.
     Ewidentny kryzys moralny zatacza w Polsce coraz szersze kręgi - wyszedł on już poza życie osobiste. Dotyka życia zawodowego i społecznego. Spada wrażliwość wobec kradzieży (76% na 63%) i szacunku dla osób starszych (z 78% na 68%). Towarzyszy temu zanikanie ocen krytycznych wobec postaw egoistycznych (z 51% na 37%).

Jakie mogą być sposoby naprawy?

    Najczęściej proponuje się wzmożenie systemu kontroli. Komórka A kontroluje komórkę B. Jeśli komórka B została skorumpowana, to trzeba zbudować komórkę C, która będzie pełnić kontrolę nad komórką B... i tak bez końca. Sama kontrola nie rozwiązuje jednak problemu.
     "Herbata nie robi się słodsza od mieszania" powiedział kiedyś S. Kisiel. To społeczeństwo, które przeżywa kryzys moralny nie tyle trzeba mieszać, ile trzeba dosładzać.
     Jan Paweł II wołał w 195 roku w Skoczowie o ludzi sumienia. Mówił wtedy: "Nasza ojczyzna stoi dzisiaj przed wieloma trudnymi problemami społecznymi, gospodarczymi, a także politycznymi. Jednak najbardziej podstawowym problemem pozostaje sprawa ładu moralnego. Tej ład jest fundamentem życia każdego człowieka i każdego społeczeństwa. Dlatego Polska woła dzisiaj nade wszystko o ludzi sumienia".
     Ludzie, którzy przeżyli Katyń opowiadają, że pociągi, które wiozły ludzi na Wschód prawie nie były strzeżone, bo Polacy przyrzekli, że nie uciekną. Ci ludzie zostali zamordowani. Dopiero po 1989 roku wyszło na jaw, jak bardzo jest nam ich brak.

A życie codzienne?

    Bibliotekarka w jednej z bibliotek opowiada: "Miałam dzisiaj jeden z najpiękniejszych dni w swojej pracy. Przyszedł do biblioteki młody człowiek, który przyniósł książkę wypożyczoną bardzo dawno temu. Skreśliłam ją z rejestru jako zaginioną, czy lepiej powiedzieć - skradzioną, tak jak wiele innych nie oddanych. Powiedział mi - przepraszam Panią wczoraj zobaczyłem ją w pokoju, w stosie swoich rupieci. Przepraszam, że to aż tyle trwało, ale oddaję. - Wie ksiądz - są jeszcze ludzie uczciwi". To zdziwienie obrazuje nasze życie codzienne.

Nowa religijność

     Kościół to rzeczywistość, która ma charakter instytucjonalny, religia zaś ujawnia charakter bardziej osobowy. Te dwie rzeczywistości: Kościół i religia są połączone układem wzajemnych powiązań i uzależnień. W okresie tzw. realnego socjalizmu dokonywał się w społeczeństwie polskim proces "ukościelniania" religijności. Ten, kto był religijny, czuł się jednocześnie związany z Kościołem. Po 1989 roku dokonuje się w Polsce rozpad dotychczasowych struktur religijno-kościelnych. Zauważa się dwie tendencje. Pierwsza - nie spada liczba osób szukających religii, odczuwających głód transcendecji. Dla prawie 90% młodzieży wiara religijna, choć w różnym stopniu, ma istotną wartość w ich życiu osobistym.
     Druga tendencja - zmniejsza się zbiorowość ludzi religijnych, którzy nie potrzebują Kościoła: ok. 5% deklarujących się jako głęboko wierzący w ogóle nie chodzi na Mszę św., nie przystępuje do spowiedzi. Ale są to ludzie, którzy deklarują, że mają kontakt z Bogiem. Krótko mówiąc: Kościół traci na znaczeniu, a religia zyskuje nowe oblicze.
      Młody człowiek szuka odniesienia do Boga, potrzebuje duchowości, ale coraz częściej obojętnie odnosi się do kościoła. Osłabienie zaufania do Kościoła będzie w przyszłości prawdopodobnie jednym z ważnych czynników generujących kryzysy religijne, obojętność, a także odchodzenie ku pozainstytucjonalnym formom religijności.

Osobisty wybór

    W Polsce przez wiele lat wiara była wartością narodową, kulturową. Wiara była wartością dziedziczną, przekazywaną w domu, w narodzie jako coś oczywistego, jako społeczna wartość.
     Diagnozy socjologiczne mówią o pewnych zmianach religijności, nie mówią o upadku religijności w przyszłej Polsce. Mówią jednak o zmianach. Zmiana ta polega na przejściu od religijności dziedziczenia do religijności przeżywanej. Religijność przestaje być wartością tradycyjną, ale doświadczeniem osobistym. Oznacza to, że jeśli ktoś urodził się w rodzinie wierzącej, to wiara nie zostaje mu przekazana automatycznie. Dziś człowiek sam chce zdecydować, wybierać. Jest to przejście od religijności dziedziczenia do wartości osobistej. Nie przewiduje się więc gwałtownego odwrotu od religii, ale uważa się, że nie będzie ona przekazywana przez tradycję (jak do tej pory), ale przez osobisty wybór. Świadoma osobista decyzja - to kierunek przyszłości ludzi wierzących.
     W warunkach kształtowania się społeczeństwa pluralistycznego wiara nie będzie tylko sprawą urodzenia czy kulturowego dziedziczenia. Środowisko społeczne nie będzie gwarancją przekazywania wiary. Będzie ona przede wszystkim wyrazem świadomej i osobistej decyzji.

Osobiste doświadczenie

    W ponowoczesnym społeczeństwie wierzenia religijne nie zanikną. Kierunek ewolucji religijności zmierza od form obrzędowości do osobistego doświadczenia. Nowe podejście do religii będzie wiązać się bardziej z doświadczeniem religijnym niż nauczaniem Kościoła; bardziej z tym, co osobiste niż instytucjonalne; bardziej z religijnością prywatną niż oficjalną.
     Młody człowiek we współczesnej cywilizacji uznaje za swoje tylko to, czego sam doświadczył, co przeżył, co stało się jego udziałem. Również w kwestiach wiary ważne jest przede wszystkim to, co przeżywa, czego doświadczył, formy obrzędowości męczą, są mu obce.
     Na uroczystość św. Andrzeja Boboli organizowana jest w Warszawie procesja ku czci patrona Metropolii. Idą kanonicy, prałaci, delegacje parafii niosą feretrony i chorągwie. Lud śpiewa: święty Andrzeju, patronie nasz... i tak idziemy na Nowe Miasto.
     W ciepłe majowe popołudnie właściciele kawiarni wystawiają stoliki na zewnątrz. Młodzież siedząc przy stolikach pije piwo, je lody i patrzy na dość liczną grupę modlących się w procesji. Modli się Kościół tradycyjny, sprawdzony, Polonia semper fidelis... A młode pokolenie, młody Kościół siedzi w kawiarni i patrzy ze zdziwieniem, pytając: dlaczego oni tak chodzą?
     Wyczuwa się duże napięcie istniejące pomiędzy ową procesją i młodą klientelą okolicznych barów. Ci pierwsi patrzą na drugich ze zgorszeniem, ci drudzy odwzajemniają się mieszaniną zdziwienia i litości.
     To napięcie nie dawało mi spokoju. Myślałem sobie - przecież w sierpniu tysiące młodych ludzi wyrusza na pielgrzymie szlaki do Częstochowy. Dlaczego nie szli dzisiaj z nami?
     Współczesna młodzież w życiu najbardziej ceni wolność, sprawiedliwość, miłość i uczciwość. To wszystko znajduje się przecież w Ewangelii. Te tęsknoty młodzieży, to pragnienie rodem z Ewangelii. Dlaczego oni nie poszli dziś z nami w procesji.
     Nie poszli, bo ta forma bycia, manifestacji Kościoła jest im obca i trudna do zaakceptowania. Odrzucając jednak owe formy, nie odrzucają tym samym Ewangelii. Trzeba więc szukać innych sposobów wyrażania się Kościoła - takich, w których młody Kościół będzie czuł się "jak u siebie".
      Młody człowiek musi najpierw poznać "smak" spotkania z Bogiem. Owo doświadczenie, pewna satysfakcja będzie warunkiem przyjęcia wiary. Relacja osobowa: człowiek - Bóg, ja i On - wydają się być kluczem do osiągnięcia doświadczenia religijnego, a w konsekwencji do przyjęcia wiary. Osobiste doświadczenie "dogadania się" z Bogiem może być pomostem do świadomego i aktywnego uczestniczenia w życiu Kościoła.

Konsumpcjonizm duchowy

    "W mojej parafii jest nudno, a tu jest fajnie" - tak mówiono na polach Lednicy. Zastanawiałem się, dlaczego nudno? Myślę, że w parafii jest modlitwa, zwykłe życie Kościoła - Msza św., różaniec... A na Lednicy jest przeżycie, fascynujące doświadczenie duchowe. Dlatego jest "fajnie".
     Wielu młodych ludzi żyje w poszukiwaniu mocnych doświadczeń religijnych i przeżyć duchowych. Szukają coraz mocniejszych wrażeń duchowych. Nie od rzeczy jest stwierdzenie, że rośnie liczba młodych, którzy religię traktują jak telewizję z pilotem. Dopóki daje poczucie bezpieczeństwa, pobudza moje przeżycia emocjonalne, zostaję przy niej, gdy zaczyna wymagać, modlić się rytmem formuł właściwych życiu liturgicznemu, przełączam się na inny kanał.
     Kościół zatrzymuje ich na chwilę, dając intensywne świąteczne przeżycie, w rodzaju Lednickiego zlotu, sylwestrowych spotkań wspólnot z Taizé - a później znikają - czekając na kolejny "szoł" duchowy.
     Emocje i doznania duchowe są dziś dla nich produktem, a Kościół sklepem z konkretną ofertą duchową. Oczekują gotowych recept na bezbolesne życie. Oczekują ofert na to, co "fajne" nawet duchowo.
     W młodości jest moc przemiany. Młodzi są jak łąka na wiosnę. Po zimie może być na łące dużo brudu, rozkładających się resztek. Ale w wiośnie jest taka siła, że to wszystko przezwycięży. Zieleń trawy pokonuje zimową szarość, a kwiaty wyrastają nawet na butwiejących resztkach. W młodzieży jest ogromna siła, moc przemiany.

Jak młodzieży pomóc?

    Kardynał Paul Poupard na Kongresie Kultury Chrześcijańskiej w Lublinie powiedział: "Potrzeba dziś mężczyzn i kobiet mocnych, wspaniałomyślnych, doskonale dwujęzycznych, to znaczy zdolnych mówić językiem Boga w języku ludzkim, podwójnie biegłych, to znaczy kontemplujących Boga i biegłych w ludzkości, zakochanych w Bogu i ludziach".

Ks. prof. dr hab. Krzysztof Pawlina