Trzej Królowie, Trzej Mędrcy

Brewiarz

 

O, mili królowie, skądżeście tu przyszli?
O, z dalekich krain my za gwiazdą wyszli,
By zobaczyć maleńkiego Jezusa
narodzonego
Tu w stajence biednej, tu w stajence
biednej

Dary niesiem Jemu, by dać mu z ochotą
Mirrę i kadzidło, także i to złoto,
By dziecina się cieszyła i nam błogosławiła
Tu w stajence biednej, tu w stajence
 biednej.

1

Trzej Królowie, Trzej Mędrcy – w tradycji chrześcijańskiej trzej Mędrcy ze Wschodu (magowie, kapłani religii zaratusztriańskiej, astrologowie), którzy udali się do Betlejem, aby oddać pokłon narodzonemu Jezusowi. Wyruszyli oni z miejscowości Kashan znajdującej się na terenie obecnego Iranu. Biblia nie wymienia ich imion; w zachodnim chrześcijaństwie popularny jest pogląd, iż ich imiona to Kacper, Melchior i Baltazar.
Pamiątką tej historii jest liturgiczna uroczystość Objawienia Pańskiego, w Polsce nazywana też świętem Trzech Króli. Obchodzona jest 6 stycznia. Święto Trzech Króli należy do pierwszych ustanowionych przez Kościół. W kościele wschodnim znane już w III wieku, natomiast w kościele obrządku zachodniego obchodzone od schyłku IV wieku. Kościół wschodni łączył uroczystość Trzech Króli z Bożym Narodzeniem, obchodzonym jednocześnie jako uroczystość Epifanii, natomiast w kościele rzymskim Trzech Króli jest świętem niezależnym od Bożego Narodzenia. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa wyznaczała początek roku liturgicznego. W niektórych regionach Polski czas pomiędzy Bożym Narodzeniem a świętem Trzech Króli był uważany za tak bardzo święty, że powstrzymywano się w tym czasie od ciężkich prac. Do 1960 r. Trzech Króli było w Polsce dniem wolnym od pracy.

Opis pokłonu Trzech Króli znajduje się w Ewangelii św. Mateusza. Ma swoją symbolikę: jest pokłonem i świata pogan, i ludzi w ogóle, przed Bogiem Wcielonym. Wśród takiej rodziny ludzkiej narodził się Chrystus ze swą zbawczą misją, a ona w swych przedstawicielach przybyła z różnych stron, aby złożyć mu hołd. Dlatego w tradycji chrześcijańskiej jeden z magów jest czarnoskóry (od XIV w.).
Mt 2,1-12 Bilblia Tysiaclecia
1 Gdy zaś Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy 2 i pytali: Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon . 3 Skoro to usłyszał król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima. 4 Zebrał więc wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz. 5 Ci mu odpowiedzieli: W Betlejem judzkim, bo tak napisał Prorok: 6 A ty, Betlejem, ziemio Judy, nie jesteś zgoła najlichsze spośród głównych miast Judy, albowiem z ciebie wyjdzie władca, który będzie pasterzem ludu mego, Izraela. 7 Wtedy Herod przywołał potajemnie Mędrców i wypytał ich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy. 8 A kierując ich do Betlejem, rzekł: Udajcie się tam i wypytujcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie, donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon . 9 Oni zaś wysłuchawszy króla, ruszyli w drogę. A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. 10 Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. 11 Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę. 12 A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do swojej ojczyzny

Ewangelista, poza krótką wzmianką o powrocie do ojczyzny inną drogą, nie opisuje dalszych losów Trzech Magów. W XIII w. wenecki podróżnik, Marco Polo, podczas swojej podróży na Daleki Wschód zapisał w pamiętniku: „Jest w Persji miasto Savah, z którego wyszli trzej Magowie, kiedy udali się, aby pokłon złożyć Jezusowi Chrystusowi. W mieście tym znajdują się trzy wspaniałe i potężne grobowce, w których zostali złożeni Trzej Magowie. Ciała ich są aż dotąd pięknie zachowane cało tak, że nawet można oglądać ich włosy i brody.” Identyczny opis zostawił także Oderyk z Pordenone, w roku 1320. Jednak legenda z wieku XII głosi, że w wieku VI relikwie Trzech Magów miał otrzymać od cesarza z Konstantynopola biskup Mediolanu, św. Eustorgiusz. Do Konstantynopola zaś miała je przewieźć św. Helena cesarzowa. W roku 1164 Fryderyk I Barbarossa po zajęciu Mediolanu za poradą biskupa Rajnolda z Daszel zabrał je z Mediolanu do Kolonii, gdzie umieścił je w kościele św. Piotra. Zwrócono je jednak Mediolanowi.


Dary Trzech Króli

Trzej Mędrcy szli wytrwale, z wiarą, że poznają przyczynę pojawienia się nowej gwiazdy i doszli do Chrystusa, Światła Najwspanialszego, odkryli, że jest to Ktoś nadzwyczajny i, jak mówi Ewangelista, "otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę" (Mt 2,11).
ZŁOTO - od dawien dawna symbolizuje boskość. Jego kolorem twórcy ikon zaznaczali to, co pozaziemskie. Św. Grzegorz Wielki, nawiązując do zdarzenia w Betlejem, stwierdził: "My również składamy nowo narodzonemu Panu złoto, uznając Go za Króla Wszechświata".
Chemicznie na złoto nie działa ani woda, ani powietrze. W niewielkich ilościach występuje w przyrodzie w stanie tak zwanym rodzimym. W śladowych ilościach znajduje się w naszych tkankach i krwi. Największe stosunkowo skupiska złota znajdują się w tzw. "żyłach", które tworzy rozpalona magma, przedzierająca się szczelinami ku powierzchni ziemi. Wypłukane z nich złoto woda roznosi w postaci drobnych, czystych pyłków, gdyż prawie nie łączy się ono chemicznie z innymi pierwiastkami. Gromadzi się w osadach rzecznych, przedostając się do różnych skał. Tysiące kilometrów wędrowali poszukiwacze złota w XIX wieku w Ameryce, by zdobyć kilka jego grudek.
        Złoto kojarzy się z dostatkiem, bogactwem, zamożnością, lecz często są to jedynie pozory, co potwierdza stare przysłowie: "nie wszystko złoto, co się świeci".
        Dla Żydów złoto było symbolem Boskiego Światła i przymiotów Boga. Chyba dlatego świątynia Salomona w Jerozolimie błyszczała od złota.
KADZIDŁO - należy do najstarszych symboli uwielbienia Boga. Bóg sam powiedział do Mojżesza: "Potem wystawisz ołtarz z drzewa akacjowego dla spalania kadzidła (...) Każdego zaś ranka będzie spalał Aaron na nim wonne kadzidło, gdy będzie przysposabiał lampy do świecenia. A gdy Aaron zapali o zmierzchu lampy, zapali również kadzidło, które będzie spalane ustawicznie przed Panem poprzez wszystkie wasze pokolenia" (Wj 30,1-8).
        Kadzidło pozyskuje się z wielu drzew i krzewów. Przede wszystkim z kadzidłowca, niewielkiego krzewu o pierzastych liściach. W korzeniach drzewa występują bardzo liczne przewody żywiczne, z których po nacięciu pnia i gałęzi wycieka szybko zastygająca żywica. Otrzymuje się z niej kadzidło, nazywane olibanem. Składa się ono z drobnych ziarenek, jasnożółtych lub różowych, o gorzkim smaku i balsamicznym zapachu. Dawniej kadzidło produkowano głównie w arabskiej Sabie, chociaż znano je też w Abisynii i Indiach. W Polsce, często do kadzidła dodaje się naszą żywicę, którą wraz z innymi domieszkami spala się w kadzielnicach w czasie uroczystych nabożeństw.
        Wartość kadzidła wiąże się z rolą, jaką miłe wonie odgrywały w życiu i kulcie religijnym Wschodu, a także u Greków i Rzymian, którzy często okadzali mieszkania, by usunąć z nich przykry zapach. Kadzidła spalano też podczas pogrzebów.
Okadzanie było wyrazem hołdu dla bóstw w świątyniach pogańskich. W dymie idącym w górę dopatrywano się łaskawości bóstwa.
        W religii żydowskiej i w chrześcijaństwie pojmowanie symboliki kadzidła uległo zmianie, ale wonne obłoki nadal zachowały znaczenie dążenia wzwyż, uduchowienia, ofiary i hołdu zanoszonych do Boga przez modlitwę.
        MIRRA - jest znakiem nieśmiertelności Pana. Egipcjanie używali jej do balsamowania ciał. Żydzi - jako dodatku do świętego oleju. Mirra, wonna żywica w proszku o gorzkim smaku, często wymieniana jest w wersetach Pisma Świętego. Uzyskuje się ją z różnych gatunków drzew balsamowych. W postaci płynnej była w starożytności lubianym kosmetykiem i lekarstwem na stany zapalne i trudno gojące się rany.
        Drzewa i krzewy, z których się ją pozyskuje, rosną na wybrzeżu Afryki Wschodniej, w Etiopii, Arabii Saudyjskiej, Jemenie i w północnych Indiach. Mirra służyła też jako środek odurzający i może dlatego Zbawiciel nie przyjął jej, gdy podawano Mu ją wraz z winem podczas męki na krzyżu (por. Mk 15,23). Mieszanina mirry i aloesu służyła do namaszczenia ciała Chrystusa po zdjęciu Go z krzyża (por. J 19,39).

 

  Zwyczaje
 

Zwyczaj święcenia tego dnia złota i kadzidła wykształcił się na przełomie wieków XV iXVI. Poświęcanym kadzidłem okadzano domy i obejście, co miało znaczenie symbolicznego zabezpieczenia go przed chorobami i nieszczęściami. W tym samym celu poświęconym złotem dotykano całej szyi. Po uroczystym obiedzie podawano ciasto z migdałem. Ten, kto go odnalazł w swoim kawałku, zostawał "królem migdałowym". Znany był też zwyczaj chodzenia dzieci z gwiazdą. Śpiewano przy tym kolędy> o Trzech Królach.

5

Od XVIII wieku upowszechnił się także zwyczaj święcenia kredy, którą zwyczajowo w święto Trzech Króli na drzwiach wejściowych w wielu domach katolickich pisano litery: K+M+B+ oraz datę bieżącego roku. Zwyczaj ten, znany również w czasach obecnych, jest błędną interpretacją łacińskiej inskrypcji CMB Christus Mansionem Benedicat (Niech Chrystus błogosławi temu domowi), choć święty Augustyn tłumaczy je jako Christus Multorum Benefactor (Chrystus dobroczyńcą wielu). Legenda o "trzech królach" pojawiła się w średniowieczu, stąd dzisiejsze błędne odczytywanie tych liter jako imion Mędrców. Rokrocznie w Święto Trzech Króli księża odwiedzają parafian chodząc z kolędą, po odwiedzinach, specjalnie do tego celu poświęconą kredą. W tym dniu odprawia się też specjalną mszę.
Ponieważ jest to, wg. Kodeksu Prawa Kanonicznego jedno ze świąt nakazanych katolicy zobligowani są do uczestniczenia we Mszy Świętej oraz do powstrzymania się od prac niekoniecznych.

W wielu miejscowościach katolickich zachowują zwyczaj naśladowania Trzech Króli. Już na trzy dni przed świętem rozpoczynają się święte uroczystości, połączone z głęboką wiarą i pewną poezją. Dzieci od 12 - 15 lat ubierają się w powłóczyste i fałdziste szaty, na głowę kładą papierowe korony, ozdobione z łotem, i ustawiwszy się trójkami obchodzą najpierw swe osiedla. Jeden w tej trójce, jako murzyn, uczerniony na twarzy i na rękach, idzie wpośrodku, niosąc gwiazdę z kolorowego papieru ze słotemi promieniami. Poza tą gwiazdą przytwierdzona świeczka rozjaśnia jej wnętrze. 
   Cała masa dzieci towarzyszy "Mędrcom" do poszczególnych mieszkań, czyniąc przy nich jakby straż. Przybywszy do jakiegoś domu, zachodzą " Trzej Królowie" zwykle do sieni i zaczynają śpiewać kolędy zwłaszcza następującej treści: Jadą święci Trzej Królowie, których gwiazda wiedzie do Betlejem, gdzie szukają Jezusa. Znaleźli w stajence dzieciątko małe, owinięte w ubogie pieluszki. Padają na kolana i cześć oddając dziciątku, modla sie do niego, składają swe dary, a upieściwszy słodkie małe dziecię, odjeżdżają zpowrotem w dalekie strony, skąd przybyli.   
   
Po śpiewie otrzymują zwykle "Trzej Królowie" i towarzysząca im gromadka rózne dary jak: ciastka, jabłka, orzechy, za co dziękują, znów śpiewają piosenke dziękczynna dla całego domu i ida dalej. Skąpego gospodarza żegnają piosneczką, wytykającą jego skąpstwo.   
   U nas w Polsce nie tylko w dzień Trzech Króli, ale przez wszystkie święta Bożego Narodzeniamłodzi chłopcy chodzili z szopkami, turoniem i gwiazdą "trzechkrólową", koledując w każdym domu, a również z tak zwaną "Maryjką" Było to całe jasełkowe przedstawienie, składające się z kilkunastu osób, przebranych za Matke Boską z dzieciątkiem, św.Józefa, pasterzy, królów, ze śpiewaniem nieraz przy muzyce kolęd, zastosowanych często do domowników. Była więc kolęda osobna dla gospodarza, gospodyni, ich dzieci, czeladzi. Takich kolędników częstowano i obdarzano suto, za co, odchodząc, dziękowali następną pieśnią: 
Za kolędę dziekujemy, szczęścia, zdrowia winszujemy,
Wam na Nowy Rok!
Niech wam mnoży sie w komorze, i w stodole i we dworze,
Co daj dobry Bóg!
  
Niestety - te piękne i pełne religijnych uczuć obchody prawie zanikają, a w miejsce to zalewa nas niewiara i dzika obojętność religijna. 


Ciekawostki:
Imiona: Kacper, Melchior i Baltazar zostały nadane prawdopodobnie dopiero w średniowieczu.
Co to jest Mirra?: Mirra to żywica drzewa Commiphora abyssinica używana do balsamowania. Mirra służyła także do wyrobu kadzideł i pachnideł.
Data Narodzin Chrystusa: Wiadomo prawie na pewno, że pierwszy rok naszej ery nie jest rokiem urodzin Jezusa (prawdopodobnie w średniowieczu popełniono błąd). Jednym z dowodów na to jest fakt, że Trzej Królowie szukając nowonarodzonego Mesjasza odwiedzili Heroda, który zmarł w 4 roku p.n.e. Jedna z prób ustalenia prawdziwej daty urodzin Jezusa opiera się na założeniu, że Gwiazda Betlejemska była to kometa Halley'a przelatująca w okolicach ziemi w 12 roku p.n.e. lub, co bardziej prawdopodobne, kometa opisywana przez chińskich astronomów ok. 5 roku p.n.e.


  ŚWIĘTO TRZECH KRÓLI DAWNIEJ
 


2Dzień Trzech Króli jest wielkim świętem Objawienia Boga światu po grecku zwanym Epifaneją, ustanowionym i obchodzonym już w III wieku na pamiątkę hołdu, jaki złożyli Dzieciątku Jezus Trzej Królowie - Kacper, Melchior i Baltazar. A dopiero w końcu IV wieku do liturgii Kościoła Powszechnego wprowadzone zostały dwie odrębne uroczystości: Boże Narodzenie 25 grudnia i święto Trzech Króli - Objawienia Pańskiego - 6 stycznia, które zamyka cały okres bożonarodzeniowy. A wiecie, że w dawnej Polsce dzień Trzech Króli był ostatnim spośród dwunastu szczodrych dni i wieczorów, a więc był dniem różnych poczęstunków, odwiedzin, oraz dawania sobie nawzajem drobnych darów. Do domów również przychodzili kolędnicy, chłopcy przebrani za Trzech Króli, w złotych lub zrobionych z tektury koronach a czasem nawet ubrani byli w szaty liturgiczne lub w stare kapy i ornaty, wypożyczone z zakrystii kościelnej. Oczywiście kolędnicy, składali gospodarzom życzenia i wypraszali datki. Na pamiątkę cennych darów mirry, kadzidła i złota, jakie Trzej Królowie, przed wiekami, ofiarowali Dzieciątku Jezus, królowie polscy w dniu ich święta obdarowywali swoich dworzan za ich dobre sprawowanie a czeladź dworska dostawała prezenty. Podarkami wymieniali się nawet krewni z zamożnych rodzin a we wszystkich domach, i na wsi i w mieście, rozdawano dzieciom czerwone jabłka oraz orzechy, które miały dzieciom zapewnić mocne zęby i rumieńce zdrowia. Oczywiście także w tym dniu nigdy nie żałowano nikomu jedzenia i jałmużny. Ciekawostką jest również to, że przede wszystkim w miastach i także na szlacheckich dworach, w wieczór Trzech Króli, ludzie bawili się w wybory króla migdałowego. Ta zabawa była bardzo popularna w we Francji i Anglii, i z czasem pojawiła się u nas w Polsce. Zabawa taka przebiegała w następujący sposób: Przy wyborze króla migdałowego potrzebne były ciasta czyli pierniki lub słodkie rożki. W jednym z tych ciast ukrywano migdał, a osoba która ten migdał znalazła zostawała królem migdałowym i również w ten sam sposób odbywał się wybór królowej migdałowej. Oczywiście para królewska zajmowała sobie honorowe miejsce przy stole i musiała zabawiać gości. Taka zabawa w króla migdałowego czasem jeszcze odbywa się w domach w których są dzieci.

 

 
Relikwiarz Trzech Króli

Relikwiarz Trzech Króli  to  dzieło Mikołaja z Verdun stanowiące jeden z najważniejszych przykładów europejskiego rzemiosła artystycznego wieków średnich.
Wewnątrz kryje relikwie Trzech Króli – patronów Kolonii. Relikwiarz stanowi zasadniczą część ołtarza głównego w katedrze pw. św. Piotra i NMP w Kolonii.



Relikwiarz Trzech Króli ma szerokość 110 cm, wysokość 153 cm i długość 220 cm. Symbolizuje Boga w Trójcy Świętej. Zbudowany jest w kształcie przypominającym trzynawową bazylikę: obok siebie stoją dwa sarkofagi, na których spoczywa trzeci. Pokryty ponad tysiącem szlachetnych kamieni i pereł oraz kolorowymi emaliami relikwiarz otaczają 74 figury z pozłacanego srebra. Ponad 300 kamei na relikwiarzu stanowi największy ich zbiór na świecie.

W dolnej części relikwiarza znajdują się wielkie, złocone postaci proroków oraz królów Dawida i Salomona, w górnej - apostołów. Figury zostały wykonane w latach 1180-1191 przez Nicolasa z Verdun i jego uczniów. Złocony fronton przedstawia małego Jezusa na rękach Matki Boskiej, przyjmującego pokłon Trzech Króli, którzy reprezentują całą ludzkość, następnie chrzest Jezusa w Jordanie, a w górnej części - Chrystusa jako sędziego świata u schyłku dziejów.

Gdy chodzi o Trzech Króli, nie ma zbyt wiele źródłowych dokumentów, natomiast więcej jest legend i spekulacji. Nie ma ostatecznej pewności co do tego, czy rzeczywiście w sarkofagu złożone są ich relikwie. Tylko w Ewangelii wg św. Mateusza jest mowa o bezimiennych mędrcach ze Wschodu, którzy przybyli do Betlejem, by oddać pokłon Jezusowi i ofiarować mu dary: złoto, kadzidło i mirrę. Dopiero w tradycji VI w. zaczęto mówić o nich jako o "królach", a zanim nazwano ich Kacprem, Melchiorem i Baltazarem, upłynęło kolejnych 300 lat.

Budowa relikwiarza odzwierciedla myśl teologiczną doby średniowiecza. Ukazane są w niej dwa okresy: w dolnej części sarkofagu czas przed męką i śmiercią Jezusa, czas "sub lege" - pod prawem, natomiast w górnej części - czas po zmartwychwstaniu Jezusa, czas "sub gratia" - czas łaski. Figury po bokach dolnej części przedstawiają proroków, królów i duchowieństwo ze Starego Testamentu, w górnej natomiast - apostołów. W części frontowej na dole znajduje się figura Matki Boskiej z dzieciątkiem Jezus na rękach, a obok niej - Trzech Króli oraz cesarza Ottona IV, który uwiecznił się w ten sposób jako mecenas tego dzieła sztuki. To on ufundował m.in. korony na głowy Trzech Króli, przyjęte później jako herb miasta Kolonii. Z drugiej strony figury Matki Boskiej przedstawiony jest chrzest Jezusa w Jordanie. Powyżej umieszczona jest figura Jezusa - Sędziego świata z dwoma aniołami po bokach. Tylna część sarkofagu przedstawia trzy wizerunki Jezusa: przywiązanego do kolumny, ukrzyżowanego, a w górnej części - między Feliksem i Naborem. Dawniej również i dachy sarkofagu zdobiły reliefy: przedstawiały one m.in. sceny z życia Jezusa i z księgi Apokalipsy św. Jana. Mówią o tym napisy zachowane w tych miejscach.

Początkowo relikwie Trzech Króli znajdowały się w starej katedrze z czasów Karola Wielkiego. W 1248 r. abp Konrad von Hochstaden położył kamień węgielny pod budowę nowej katedry, która w zasadzie stała się ogromnym kamiennym relikwiarzem dla sarkofagu Trzech Króli. W tym miejscu spoczywał on bezpiecznie przez całe stulecia. Gdy w 1794 r. stanęły w Kolonii wojska francuskie, kapituła katedralna w tajemnicy przeniosła cały skarbiec, w tym również relikwiarz, w bezpieczne miejsce. Relikwiarz wędrował m.in. do Arnsberg i Bambergu, by po 10 latach, w 1804 r., powrócić do Kolonii, jednak z licznymi ubytkami i uszkodzeniami. Prace konserwatorskie trwały wiele lat, a obecny wygląd otrzymał on dopiero po gruntownej renowacji w latach 1961-1973.

Badanie tkanin, w które owinięte były relikwie wykazało, że były to kosztowne materiały. Potwierdzono więc, że tkaninami owinięte były ciała ludzi wysokiego pochodzenia i że tkaniny te mogły pochodzić nawet z I wieku. Choć nikt dotychczas nie potwierdził prawdziwości relikwii, ważne jest, że mają tak wielkie znaczenie dla wiernych - zwykł mówić nieżyjący już, wieloletni dyrektor Muzeum Diecezjalnego w Kolonii, Walter Schulte. Jego zdaniem, "cenny relikwiarz i ukryte w nim doczesne szczątki stanowią dla wiernych wyzwanie, by wraz z Mędrcami udali się na poszukiwanie Boga".

KAZANIE

Uwielbiajcie Pana wszystkie ludy ziemi

Wydawać by się mogło, że mają rację ci, którzy mówią o imperializmie Kościoła, czy imperializmie chrześcijaństwa. Kościół od wieków głoszący Chrystusa na wszystkich kontynentach wywołuje niewątpliwie mieszane reakcje. Takie też są odczucia niektórych ludzi po opublikowaniu dogmatycznego dokumentu „Dominus Jesus”, który wywołał zagorzałą dyskusję wśród teologów i narodów Azji. Czy jednak jest to prawda, czy może raczej tylko „uczulenie” niektórych na Boga?

Pozostawiwszy na boku tego rodzaju akademickie i teologiczne spory może lepiej przyjrzeć się dzisiejszej scenie ewangelicznej. Oto narody „pogańskie”, w osobach trzech mędrców przychodzą same do wcale nie imperialistycznego Chrystusa, do Dzieciątka i uznają w Nim Króla, Któremu chcą oddać pokłon. Dzisiejsza uroczystość Objawienia Pańskiego ukazuje nam tę niezmierzoną prawdę, że człowiek (pod każdą szerokością geograficzną i w każdej kulturze) czeka na objawienie się Boga Stworzyciela, za Nim tęskni i do Niego dąży. To nie Kościół czy chrześcijaństwo są imperialistyczne, to Bóg chce aby wszystkie narody ziemi poznały prawdę o Jego zbawczej Miłości do człowieka, o Jego zbawczej Męce, Śmierci i Zmartwychwstaniu.

Jest niewątpliwie faktem, że niejednokrotnie w historii niektóre instytucje Kościoła popełniały błąd imperializmu, ale tego rodzaju oskarżenie jest nieporozumieniem jeśli spojrzy się na całość historii zbawienia i na jej efekty. Kościół od czasów apostolskich miał tę nieustanną świadomość, że oto „Miłość Chrystusa przynagla nas„. I tej świadomości, temu imperatywowi Miłości nie mógł się oprzeć. Nie dajmy się zwariować, kiedy inni nam zarzucają, że jesteśmy imperialistyczni, bo narzucamy innym nasz styl życia, bo nakazujemy lub zmuszamy do życia według naszych, chrześcijańskich norm i reguł. Od ponad dziesięciu lat pracuję na misjach i nic takiego nie zaobserwowałem Sam również staram się nie narzucać i nie gwałcić niczyich przekonań. Kościół proponuje: „Jeśli chcesz być zbawionym, jeśli chcesz aby życie Twoje nabrało innego, głębszego sensu i wymiaru wieczności, uwierz w Chrystusa. Ostatecznie jednak wybór należy do Ciebie.” Tysiące męczenników w Afryce, Ameryce Południowej i Azji. dziesiątki tysięcy misjonarzy, którzy oddali swoje życie dla głoszenia tej prawdy, a zarazem dla ratowania człowieka są tego najlepszym dowodem. I ci, co sprzedają potajemnie broń krajom trzeciego świata, ci którzy ekonomicznie i gospodarczo je wyzyskują, mogą krzyczeć i na pewno krzyczą najgłośniej o imperializmie Kościoła, aby przykryć swoje czarne i niecne machinacje. A Kościół nie może przestać głosić Chrystusa i to Chrystusa ukrzyżowanego, Który przychodzi jako Dziecię, bezbronny i pozbawiony potęgi, po to, aby człowieka z potęgi zła uwolnić. Zło zaś zawsze będzie najgłośniej protestować przeciwko objawianiu się dobra. I to zło nadal krzyczy oskarżając o imperializm Dobro i przeinacza Prawdę, samo ubierając się w szatki prawdy i wolności.

Chrześcijaninie – nie wstydź się być wyznawcą Chrystusa i ukazuj innym Tego, Który dla zbawienia człowieka stał się człowiekiem. Nawet jeśliby cię oskarżano o wszelkiego rodzaju imperializmy. Nie dajmy się zwariować, zniechęcić i zastraszyć. Nie używajmy siły w nawracaniu, ale też nie bądźmy słabymi i uległymi konformistami. Żyjmy, jak wyznawcy Chrystusa i swoim życiem głośmy ten fakt, że On jest jedynym Zbawicielem człowieka. Niech Jego Imię – Najwyższe Imię będzie znane i sławione, przez wszystkich, którzy w Niego uwierzą, a dla tych, którzy Go odrzucają niech będzie imieniem pełnym potęgi i wywołującym bojaźń.

Tylko ludzie przewrotni mogą oskarżać Chrystusa o imperializm. Ludzie mądrzy i zacni, jak patronowie dnia dzisiejszego uznają w Nim Zbawiciela i prawdziwego Króla, Który podbija świat i ludzkie serca, ale nie przy użyciu broni i siły, lecz Miłością którą człowiekowi objawia. Tylko niemądre i przewrotne systemy polityczne boją się otworzyć drzwi Chrystusowi. Tylko ludzie mali i zaskorupiali w swoim egoizmie nie chcą mu otworzyć drzwi swoich serc.

 

Dzisiejsza uroczystość Objawienia Pańskiego wskazuje na kilka momentów znanych nam z Ewangelii. Oczywiście jest to przypomnienie wydarzenia opisanego w dzisiejszej Ewangelii (Mt 2:1-16 ), a mianowicie wizyty trzech mędrców, królów lub magów – jak zwykła ich nazywać tradycja. W osobach tych trzech mężów, których imiona znamy również tylko z tradycji jako Melchior, Kacper i Baltazar, Kościół zawsze rozpoznawał przedstawicieli narodów pogańskich, którzy przychodzą oddać hołd Nowonarodzonemu Królowi i Mesjaszowi. Przynoszą oni ze sobą dary: kadzidło dla rozpoznanego w Jezusie Boga, złoto dla uznanego przez nich Króla i mirrę dla cierpiącego Mesjasza. Pytanie jakie zadali Herodowi „Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon.” (Mt 2:2) wskazuje, że ludzie ci mocą tylko czystego, ludzkiego rozumu i byli w stanie odkryć istnienie Boga i uznać w Nowonarodzonym obiecanego Izraelowi Zbawiciela. Ciekawe jest to, że ci, którzy mieli więcej danych, objawienie, proroctwa, religijną tradycję i wszelkie dane ku temu aby przyjąć Mesjasza odrzucili Go i byli tym faktem (narodzenia Króla) przerażeni -jak mówi św. Mateusz „Skoro to usłyszał król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima” (Mt 2:3). Nasuwa się nieodparta refleksja: „czyż i dzisiaj nie jest podobnie? Czyż i dzisiaj wielu z tych, którzy mają wszelkie dane, aby uznać Chrystusa nie jest przerażonych Jego Osobą?”

Oprócz tego wydarzenia Objawienie Pańskie wskazuje jednak także na inne fakty objawienia się Chrystusa w Ewangelii. Można tutaj wymienić (w porządku chronologicznym):

- Ofiarowanie Pana Jezusa w świątyni – święto obchodzone 2 lutego (Łk 2:22-40 )
- Chrzest Jezusa w Jordanie – który będziemy wspominać w najbliższą niedzielę (Mt 3:13-17),
- Samoobjawienie się Jezusa w Kanie Galilejskiej (J 2:1-11 )
- Przemienienie na Górze Tabor – święto to obchodzimy 6 sierpnia (Mk 9:2-9)

We wszystkich tych momentach Chrystus objawia się różnym ludziom ukazując swoją prawdziwą Boską naturę w różnoraki sposób. Ale jest coś zastanawiającego, coś wspólnego w tych wszystkich objawieniach. Chrystus objawia się tylko tym, którzy na Niego czekają, którzy Go szukają, którzy Go pragną, którzy są otwarci na Jego przyjście. Mędrcy z dzisiejszej uroczystości, Symeon i Anna w świątyni, Jan Chrzciciel nad Jordanem, apostołowie i goście weselni w Kanie Galilejskiej i w końcu Apostołowie (Piotr, Jakub i Jan na Górze Tabor) oni wszyscy mogli przyjąć samoobjawienie się Boga w Jezusie Chrystusie, bo byli do tego gotowi, bo uczciwie otworzyli swoje serca i rozum. Wszyscy inni, którzy się na Niego zamykają nie są w stanie rozpoznać w Nim Zbawiciela, Mesjasza, Przyjaciela, Syna Bożego. To chyba jakaś prawidłowość, także i w dzisiejszych czasach. Iluż bowiem -nawet chrześcijan czy katolików- zamyka się na to boże objawienie, iluż jest przerażonych, zdezorientowanych, skonfundowanych i zagubionych? Iluż nie chce przyjąć faktu, że Bóg stał się człowiekiem, bo to przekracza ich ludzkie kategorie i możliwości zrozumienia, albo stawia im wysokie moralne wymagania, którym sprostać nie chcą?

Dlatego być może z taką mocą Jan Paweł II wołał w dniu swojego wyboru na Stolicę Piotrową: „Nie lękajcie się! Otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi! Otwórzcie dla Jego mocy zbawczej granice państw, systemów ekonomicznych, systemów politycznych, rozległe dziedziny kultury, cywilizacji, postępu!„. Tylko bowiem wtedy gdy otworzymy się na Chrystusa On sam nam się objawi, objawi nam swoje bóstwo i swoją moc.

Objawienie Pańskie to nie tylko wspomnienie kilku wydarzeń z Ewangelii, to także zaproszenie do otwarcia drzwi Jezusowi, „Który nie przychodzi aby nam cokolwiek zabrać, ale aby nam wszystko dać, Który chce nam dać samego siebie„, jak mówi również z mocą obecny Papież Benedykt XVI.