Środa Popielcowa

Brewiarz

     r    W Polsce dzień ten nazywamy także Wstępną Środą, ponieważ jest pierwszym dniem Wielkiego Postu, poprzedzającego Wielkanoc i "wstępem" do uroczystości wielkopostnych, albo Popielcem, ponieważ we wszystkich kościołach, podczas nabożeństwa posypuje się głowy wiernych popiołem z ubiegłorocznych palm wielkanocnych - a nie jak kiedyś sądzono ze znalezionych na cmentarzu, startych na proch kości ludzkich. Księża sypiąc popiół na głowy przypominają wszystkim o śmierci, przemijaniu i znikomości rzeczy ziemskich słowami: „Pamiętaj człowieku, że z prochu powstałeś i w proch się obrócisz”.


         Wielkopostny rytuał posypywania głów popiołem został wprowadzony do liturgii Kościoła około IV wieku i aż do X wieku przeznaczony był wyłącznie dla osób publicznie odprawiających pokutę. Po ceremonii tej pokutnicy musieli opuścić kościół, a progi świątyń wolno im było przestąpić dopiero po spowiedzi wielkanocnej w Wielki Czwartek, obchodzony jako dzień odpuszczenia grzechów i pojednania z Kościołem. Później sypanie popiołu na głowę stało się obrzędem stosowanym wobec wszystkich wiernych i dotychczas jest znakiem pokuty i żalu za grzechy.

 Raz po raz wraca na kartach Pisma Świętego stwierdzenie, że człowiek jest prochem. Abraham mówi do Boga: "Pozwól, o Panie, że jeszcze ośmielę się mówić do Ciebie, choć jestem pyłem i prochem" (Rdz 18,27) Psalmista wyznaje: "Wie On, z czego jesteśmy stworzeni, pamięta, że jesteśmy prochem" (Ps 103,14). Autor zaś Księgi Koheleta zauważa: "Wszystko idzie na jedno miejsce, powstało wszystko z prochu i wszystko do prochu znów wraca" (Koh 3,20). Dla podkreślenia swej małości, nicości, a także dla uwydatnienia gotowości pokuty, człowiek siada na popiele i posypuje nim głowę. Jozue wraz ze starszymi na znak pokuty posypał prochem głowę (por. Joz 7,6). Król Niniwy usłyszawszy wezwanie pokutne proroka Jonasza, ubrał się w wór i siadł na popiele (por. Jon 3,6). Przyjaciele cierpliwego Hioba, widząc jego doświadczenia i cierpienia, zapłakali i sypali proch na swe głowy (por. Hi 2,12).

 

         Obrzędy kościelne Środy Popielcowej wyznaczały też nieodwołalnie koniec zabaw zapustnych, ale jeszcze w początkach XX wieku zabawy, psoty i niektóre zwyczaje zapustne trwały jeszcze przez cały niemal dzień. W tym dniu w całej Polsce, zwłaszcza na wsiach i małych miasteczkach, powszechna była zabawa zwana kłodą popielcową. Polegała ona na tym, że niezamężne panny i kawalerowie wyciągani byli z domów, przywiązywani do kłody, którą musieli zaciągnąć do karczmy, a tam wykupywali się wódką. Urządzano też inne złośliwe żarty, np. ukradkiem przyczepiano do ubrań panien (szczególnie tych starszych) małe drewniane klocki, ości rybie, szmaty, głowy lub łapki drobiu. W obchodach Wstępnej Środy były też powszechne tańce kobiet, które zbierały się w karczmach na zabawach zwanych popłuczynami. W miarę jak upływał dzień Popielca, wszystkie zabawy i tańce cichły, ustępując miejsca wielkopostnej powadze. Po wsiach obnoszono wtedy garnek z żurem, a w domach i w karczmie, wieszano na sznurku śledzia lub jego szkielet - śledź symbolizował bowiem wielkopostne jadło.
         W Środę Popielcową starannie myto i wyparzano wszystkie naczynia, aby nie pozostał na nich nawet ślad tłuszczu i mięsnych wywarów, a patelnie i garnki ostentacyjnie wyrzucano przez okno do sadu lub wynoszono je na strych. W ten sposób manifestowano gotowość do wielkopostnych umartwień. W ciepłym miejscu, na przypiecku, gospodynie ustawiały garnki z zaczynem z mąki żytniej i wody, postny żur, podstawową i najczęściej jadaną potrawę wielkopostną, śpiewając przy tym różne piosenki o żurze (niekiedy nazywanym także Panem Żurowskim), np.:
 
Wstępna Środa następuje,
Kuchareczka żur gotuje.
 

         Do naszych czasów zachowały się jedynie kościelne obrzędy Środy Popielcowej. Dotychczas uczestniczą w nich rzesze wiernych.

Środa Popielcowa

Posypmy głowy popiołem,
Uderzmy przed Panem czołem,
Zapustne rozpusty na stronę,
Wijmy cierniową koronę.

Posypmy popiołem głowy,
Bo głos sumienia surowy
Do pokuty woła za grzechy,
Na stronę teraz uciechy.

Posypmy głowy popiołem,
Módlmy się wszyscy już społem,
Bo sąd Pański choć sprawiedliwy,
Jest dla grzesznika straszliwy.

Posypmy popiołem głowy,
Bo już jest za nas gotowy
Zbawiciel na męki, katusze,
By nasze odkupić dusze.

Posypmy popiołem głowy,
By śmierci znak ten zmysłowy
Grzech pochował na zawsze w grobie
I wzniósł nas. Panie, ku Tobie.

Posypmy popiołem głowy,
Abyśmy z Chrystusem społem
Wszyscy odrodzeni powstali
I hymn Mu chwały śpiewali.

Miserere

Zmiłuj się nade mną. Boże, dla wielkiego miłosierdzia Twego,
i dla mnóstwa litości Twoich zgładź nieprawość moją!
Jeszcze więcej obmyj mnie z nieprawości mojej
i oczyść mnie z grzechu mojego!

Albowiem ja znam nieprawość moją,
i grzech mój jest zawżdy przeciwko mnie.
Tobiem samemu zgrzeszył i uczyniłem złość przed Tobą,
abyś się usprawiedliwił w mowach twych
i zwyciężył, gdy cię osądzą!

Oto bowiem w nieprawościach jestem poczęty,
i w grzechach poczęła mnie matka moja!
Oto bowiem umiłowałeś prawdę,
nieznane tajemnice mądrości Swej mi objawiłeś.

Pokropisz mnie hizopem, i będę oczyszczony;
obmyjesz mnie, i będę nad śnieg wybielony.

Dasz mi usłyszeć radość i wesele,
i rozradują się wszystkie kości moje.
Odwróć oblicze od grzechów moich
i zgładź wszystkie nieprawości moje!

Serce czyste stwórz we mnie, Boże,
i ducha ochotnego podtrzymuj we mnie!
Nie odrzucaj mnie od oblicza Twego,
i Ducha Twego świętego nie bierz ode mnie!

Przywróć mi radość zbawienia Twojego
i ducha ochotnego podtrzymuj we mnie!
Będę pouczał nieprawych o drogach Twoich,
a niezbożni do Ciebie się nawrócą.

Wybaw mnie ze krwi. Boże zbawienia mego,
a język mój z radości będzie sławił sprawiedliwość Twoją!
Panie, otwórz wargi moje,
a usta me niech opowiadają chwałę Twoją.

Bo gdybyś był chciał ofiary, wżdybym był dał;
w całopalonych nie będziesz się kochał.
Ofiarą dla Boga duch skruszony,
sercem skruszonem i uniżonem. Boże, nie wzgardzisz!

Uczyń dobrze, Panie, Syjonowi z dobrej woli Twojej,
iżby odbudowane były mury Jeruzalem!
Tedy przyjmiesz ofiary sprawiedliwości, obiaty i całopalenia,
tedy nakładą na ołtarz Twój cielców.

 

Homilia

Wstrząsające są słowa z księgi Joela: "Nawróćcie się do mnie całym waszym sercem, przez post i płacz, i lament. Rozdzierajcie jednak wasze serca a nie szaty!" Ich kontynuacją i rozwinięciem są słowa samego Chrystusa, który w Ewangelii mówi jeszcze wyraźniej: "Strzeżcie się żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was inni widzieli." Wielu z nas -w czasie rozpoczynającego się dzisiaj Wielkiego Postu- podejmie różnego rodzaju umartwienia i wielkopostne zobowiązania. A przecież nie post -jako taki- jest celem, ale nawrócenie i przemiana serca, zmiana myślenia, wartościowania i postępowania. A w ostatecznym efekcie chodzi o to, aby uwierzyć Bogu, aby do Niego przylgnąć, uczynić Go centrum i źródłem naszego codziennego życia.

Tak ładnie mi się to napisało (powiedziało) i tak okrąglutko ... ale czy ja naprawdę wiem, o co w tym wszystkim chodzi i jak ma się dokonać we mnie to wewnętrzne i prawdziwe nawrócenie? Od tylu już lat próbuję i stale jakoś mi to nie wychodzi i nie udaje się. Stale potykam się o własny egoizm i pychę, o moje malutkie przyzwyczajenia i słabostki, o mój charakterek i robienie wszystkiego na pokaz.

Obym tylko nie zrezygnował i nie przestał próbować i stale na nowo podejmować wysiłków. Obym tylko nie zapomniał, że to ostateczne i dogłębne nawrócenie mojego serca nie dokona się jedynie dzięki moim własnym wysiłkom, ale że to On sam tego we mnie dokona, Jego mocą i Jego Słowem. A moim zadaniem jest ustawiczne zmaganie się ze sobą i stałe podnoszenie się, nawet jeśli zaraz po tym znowu upadam i znowu się zapominam. A post, płacz i lament, posypanie głowy popiołem, jałmużna i umartwienie pomagają mi tylko w przygotowaniu się do przyjęcia Jego działania, pomagają nie zapomnieć, że wielkie rzeczy wymagają wielu wyrzeczeń i uczciwej pracy.

Dla ilu słowa powyższe są tylko pobożnym ględzeniem? Przecież praca nad sobą, post i umartwienie są absolutnie nie w modzie w współczesnym, zracjonalizowanym świecie nastawionym na spektakularny sukces. Bardziej się liczy efektywność, a czasem nawet tylko tanie efekciarstwo i to, żeby dobrze wypaść. A ja tu ględzę tak pobożniutko i słodko ... o poście i nawróceniu ... To takie niemodne i nudne ...

A może warto czasem inaczej popatrzeć na życie? Nie tylko przez pryzmat dochodów i nowszego modelu Mercedesa lub bardziej wystawnego stylu życia? Może jednak są jakieś inne, większe wartości, niż trzeci już, elegancki i komfortowy domek budowany w coraz to bardziej luksusowej dzielnicy?

Posypanie głowy popiołem, to tylko znak i symbol. Ale ten znak może być równie pusty i bez znaczenia, jak całe moje życie ...

No i jeszcze jedno ... tak łatwo korygujemy i poprawiamy, krytykujemy i widzimy błędy innych. Wielki Post daje nam szansę abyśmy zobaczyli najpierw nasze grzechy i skorygowali siebie.