Kryzys wiary
Mam problem z wiarą. Problem polega na tym, że stopniowo tracę wiarę we wszystko, w co wierzyłem. Nie bardzo wiem, co robić bo jednak nie chciałbym jej stracić. Chodzę częściej do kościoła, próbuję coś robić, ale to nic nie daje. Z dnia na dzień jest coraz gorzej. Co można zrobić w takiej sytuacji? jim

     Autor pytania nie powiedział nic więcej o swojej sytuacji. A właśnie ona w dużym stopniu wyjaśnia przyczyny kryzysu wiary i wskazuje sposoby przezwyciężenia go. Jednak ponieważ taka sytuacja zdarza się dość często (szczególnie w życiu ludzi młodych) i jest bardzo ważna, zaproponuję sposoby radzenia sobie w takiej sytuacji.
      Dla dziecka, które ma kontakt z religią w domu, w kościele, w szkole, wiara jest czymś naturalnym. Osoby, które dziecko uważa za autorytet, mówią o Panu Bogu, więc dziecko przejmuje ich wiarę. Co więcej, dziecko odczuwa obecność Boga w swoim życiu, ponieważ umie z wielką spontanicznością się do Niego zwracać. (Odczuwanie obecności Boga jest tajemnicą zetknięcia się ludzkiej psychiki z Niewypowiedzianym).
      W miarę dorastania wiara dziecięca okazuje się nieprzekonująca, ponieważ dorośli przestają być autorytetem. Młody człowiek chce sam się zbudować własne przekonania. Zmienia się też sposób odczuwania Boga. Bywa że uczucia po prostu zanikają albo przeradzają się w uczucia negatywne, ponieważ Bóg jest postrzegany jako zagrożenie dla wolności, którą młody człowiek pragnie uzyskać.
      Jest to jeden z częstszych powodów kryzysu wiary. Niestety, bywa też tak, że młodego człowieka spotyka krzywda na przykład ze strony tych, którzy reprezentują Kościół albo nie znajdzie on zrozumienia dla tego, co przeżywa. W takiej sytuacji krzywda wyrządzona przez ludzi, staje się powodem odwrócenia się od Boga, nieraz mającego bardzo gwałtowny przebieg.
      Młody człowiek, który nie uświadomi sobie tego, co się z nim dzieje, pewnego dnia, ku własnemu zdziwieniu, na pytanie, czy jest wierzący, odpowie: "nie" albo odpowie: "Mam problem z wiarą". Co wtedy?
      Przede wszystkim nie należy wpadać w panikę (ta uwaga odnosi się tym bardziej do osób z otoczenia). Wiara jest najważniejsza w życiu człowieka, ale obowiązkiem człowieka jest postępowanie w zgodzie z własnym sumieniem i poszukiwanie prawdy. Jeżeli człowiek jest wierny tym zasadom, można być o niego spokojnym. Gorzej jeżeli nie zauważa, że coś utracił - wtedy jest naprawdę niedobrze.
      Drugim krokiem jest uświadomienie sobie przez człowieka, który przeżywa problem z wiarą, że wiara jest decyzją. A więc nie zależy od tego, co przeżywam w dłuższym lub krótszym czasie, tylko od tego, do czego jestem przekonany. Ta decyzja opiera się na poznaniu Boga i na świadectwie innych ludzi. Poznać Boga można, czytając Pismo Święte, i słuchając ludzi, którzy głoszą słowo Boże. Dodam jeszcze, że poszukiwanie prawdy polega na szukaniu osoby (czy wspólnoty), której świadectwo wiary jest wiarygodne i przedstawianiu jej własnych wątpliwości. Inną możliwością jest szukanie odpowiedzi na wątpliwości w książkach.
      Poznanie Boga wymaga wysiłku. Jeżeli ktoś chce przepłynąć jezioro, musi najpierw się nauczyć przepływać cztery baseny bez przerwy, potem pięć... aż nabierze sił, żeby pokonać cały dystans. Szukanie Boga wymaga doskonalenia siebie, ponieważ nasze lenistwo i Szatan sprzeciwiają się naszemu dążeniu.
      Rozumie się, że wiara jest darem Boga. To, że ktoś nazywa siebie wierzącym, oznacza, że taki dar otrzymał. Ale Pan Bóg nikomu nie odmawia tego daru. Natomiast udziela go wtedy, gdy uzna za stosowne. Z tego wynika, że człowiek (również ten, który deklaruje się jako niewierzący, może - i powinien! - modlić się o dar wiary). Rozumie się, że człowiek niewierzący nie może zwracać się bezpośrednio do Boga, ale może budzić w swoim sercu pragnienie poznania Boga - w ten sposób się modli. Natomiast człowiek, którego wiara słabnie, powinien bardzo mocno modlić się o dar wiary.

Zatem recepta na kryzys wiary sprowadza się do czterech punktów:
1. Nie wpadać w panikę.
2. Postępować w zgodzie z sumieniem.
3. Szukać prawdy.
4. Prosić o dar wiary.

     Czy człowiek, który wierzył, ale teraz przeżywa kryzys wiary, postępuje uczciwie, gdy wypełnia praktyki religijne? To bardzo ważne pytanie. Człowiek, który uzna w sumieniu, że nie wierzy w Boga, nie może przyjmować sakramentów. Ale trzeba być niezwykle ostrożnym z wydawaniem takich wyroków. Wiara jest w nas zakorzeniona o wiele głębiej niż możemy sądzić. Może być tak, że Duch Święty prowadzi człowieka do sakramentów (nade wszystko do spowiedzi), ponieważ dopiero poprzez ich przyjęcie człowiek odzyska wiarę. Dlatego człowiek, który odczuwa pragnienie przyjęcia sakramentu i wie, czym są sakramenty dla ludzi wierzących, może do nich przystąpić (podkreślam, że przede wszystkim mam na myśli spowiedź), mimo że nie jest przekonany o swojej wierze.

o. Mateusz Pindelski