O kulcie Najdroższej Krwi Jezusa Chrystusa

  Litania

Zbierać Krew Chrystusa

       Miesiąc lipiec, zgodnie z ludową tradycją, poświęcony jest kontemplacji Najświętszej Krwi Chrystusa. Czcimy tę tajemnicę, jednocząc się z Chrystusem w Komunii świętej, rozważając momenty przelania Krwi przez Chrystusa, zawarte w liturgii, w Piśmie Świętym czy w świadectwie męczenników.
       W doświadczeniu codziennego tryumfu zła, bagatelizowania grzechu, mody na powątpiewanie, profanacji świętych tajemnic i miejsc (np. czarne msze), jesteśmy zaproszeni i wezwani zarazem, by stawać w sposób duchowy pod krzyżem Jezusa i zbierać Krew Chrystusa, która i dziś wypływa z Jego Ran. Z adoracji płynie łaska do przyjęcia każdego bólu, każdej ciemności, skutku każdego grzechu jako szczególnej obecności Krwi Jezusa. Nędza otaczającego świata wypływająca z ludzkiej pychy każe zanosić błagalne: Wybaw nas! do Chrystusa, słowami Litanii do Jego Krwi. W litanijnych wezwaniach wyznajemy wiarę w moc Przenajświętszej Krwi, a doświadczając jej działania, stajemy się zdolni, by upodabniać się do Chrystusa Zmartwychwstałego i stawać się: "mocą wyznawców", "zdrojem miłosierdzia", "nadzieją pokutujących", "pociechą płaczących", "ostoją zagrożonych", "otuchą umierających".
       W podejmowanej walce duchowej musi nam przyświecać zwycięska prawda o zbawieniu, wyrażona w kazaniu papieża Leona Wielkiego (V w.): Krwią swoją świętą ugasił Chrystus ów "miecz płomienny", co nam wzbraniał dostępu do krainy życia (...). Przed odrodzonymi utracona ojczyzna stoi na nowo otworem, o ile kto nie przetnie sobie sam tej drogi, którą nawet łotr potrafił otworzyć wiarą swoją! (...) Gorączkowe życie doczesne, pełne na przemian cierpień i radości, nie powinno nas tak dalece pochłaniać, iżbyśmy nie dążyli całym sercem do upodobnienia się naszemu Zbawicielowi (Mowa 66,3-4).

List Apostolski Papieża Jana XXIII

I n d e   a   P r i m i s

Do czcigodnych braci patriarchów, prymasów, arcybiskupów, biskupów i innych ordynariuszy miejsca pozostających w pokoju i jedności ze Stolicą Apostolską.

Czcigodni Bracia, pozdrowienie i apostolskie błogosławieństwo !

1. Od pierwszych miesięcy naszej papieskiej posługi zwracaliśmy się wielokrotnie do wiernych z zaproszeniem - w naszym odczuciu prekursorskim, naglącym a zarazem prostodusznym - do praktykowania w życiu powszednim żywej pobożności, w taki sposób, aby otwarli się wdzięcznym sercem na przejawy Miłosierdzia Boga względem poszczególnych dusz, Swojego Kościoła świętego, tudzież całego świata, którym to Jezus na zawsze jest Odkupicielem i Zbawicielem. Otóż mamy na myśli nabożeństwo do Jego Najdroższej Krwi.

2. To nabożeństwo zostało nam wpojone już w życiu rodzinnym, od wczesnych lat naszego dzieciństwa. Pozostaje nam w pamięci żywe wspomnienie naszych sędziwych rodziców recytujących w dniach miesiąca lipca litanię do Najdroższej Krwi.

3. Mając w pamięci zbawienne pouczenie Apostoła: "Uważajcie na samych siebie i na całe stado, w którym Duch Św. ustanowił was biskupami, abyście kierowali Kościołem Boga, który On nabył Krwią własnego Syna" (Dz. 20,28), wierzymy, Czcigodni Bracia, że wśród zadań naszej powszechnej działalności duszpasterskiej, obok troski o wierny przekaz doktryny, na czołowe miejsce winno wysuwać się zadanie zabiegania o poprawny rozwój i wzrost pobożności, tak w ramach kultu liturgicznego, jak i w zakresie prywatnym. Stąd też pragniemy zwrócić uwagę naszych synów umiłowanych na nierozerwalną więź, która powinna połączyć dwa nabożeństwa tak dobrze rozpowszechnione wśród chrześcijańskiego ludu, czyli cześć do Najśw. Imienia Jezusa i Jego Najśw. Serca, z nabożeństwem czczącym Najdroższą Krew Słowa Wcielonego, "za wielu wylana na odpuszczenie grzechów" (por. Mt.26,28).

4. Doprawdy, skoro jest tak istotne, aby została zachowana zbawienna zgodność między katolickim wyznaniem wiary a akcją liturgiczną Kościoła wg. zasady, że "norma wiary określa normę modlitwy", (1) i aby nigdy nie były akceptowane formy kultu, które nie wywodziłyby się z najczystszych źródeł prawdziwej wiary, podobnie jest słuszną rzeczą, aby podobna zgodność panowała między różnymi nabożeństwami, tak by nie było kontrastu czy niespójności między tymi, co są uważane za podstawowe i bardziej uświęcające, a jednocześnie by nabożeństwa osobiste i drugorzędne były, pod względem wartościowania i praktykowania, podporządkowane tym, które lepiej realizują ekonomię zbawienia powszechnego, będącej dziełem "jednego Pośrednika między Bogiem a ludźmi, człowieka, Jezusa Chrystusa, który wydał siebie samego na okup za wszystkich". (por. 1Tm 2,5n). Żyjąc w tej atmosferze prawd wiary i zdrowej pobożności wierni mają pewność, że żyją życiem Kościoła, czyli że żyją w komunii  modlitwy i miłości z Jezusem Chrystusem, Założycielem i Najwyższym Kapłanem tej wzniosłej religii, która od Niego otrzymuje wraz z imieniem swoją godność i wartość.

5. Jeśli przez chwilę zadumamy się nad godnymi podziwu postępami, które Kościół katolicki poczynił w dziedzinie liturgicznej pobożności, zawsze w zbawiennej zależności od rozwoju swojej wiary drogą pogłębiania Bożych prawd, to bez wątpienia upewnimy się ku pokrzepieniu naszych serc, że w ostatnich wiekach nie brakowało ze strony Stolicy Apostolskiej, jednoznacznych i powtarzających się głosów przyzwolenia oraz zachęty dla wszystkich trzech wyżej wspomnianych nabożeństw. Dodajmy, że były one praktykowane od czasu Średniowiecza przez liczne pobożne dusze i następnie były rozpowszechnione w licznych diecezjach, zakonach i zgromadzeniach zakonnych, jednakże wciąż oczekujących od Katedry Piotrowej na pieczęć ortodoksyjności i zatwierdzenia dla dobra Kościoła powszechnego.

6. Niech wystarczy wspomnieć, że nasi poprzednicy od szesnastego stulecia wzbogacili w duchowe łaski nabożeństwo do Najśw. Imienia Jezusa, którego niezmordowanym apostołem wiek wcześniej był św. Bernardyn ze Sieny. Ku czci Najśw. Imienia zostały zatwierdzone przede wszystkim oficjum i msza św., a następnie litania. (2) Nie były też mniej doniosłe przywileje przyznane przez biskupów Rzymu kultowi Najśw. Serca Pana Jezusa, dla którego godnego podziwu rozpowszechnienia (3) wielkie znaczenie miały objawienia Najśw. Serca św. Małgorzacie Marii Alacocque. Tak wysokie i jednogłośne uznanie okazali temu nabożeństwu rzymscy biskupi, iż znajdowali oni radość w tłumaczeniu jego istoty, w bronieniu jego prawdziwości, jak i w propagowaniu samego praktykowania przez liczne akty oficjalne, dla których ukoronowaniem były 3 doniosłe encykliki na ten temat.(4).

7. Również nabożeństwo do Najdroższej Krwi Jezusa, którego szerzycielem w minionym wieku był kapłan rzymski, św. Kasper del Bufalo, cieszyło się zasłużonym zezwoleniem i uznaniem Stolicy Apostolskiej. Należy też pamiętać, że na polecenie Benedykta XIV została ułożona msza św., tudzież oficjum ku czci Krwi Boskiego Zbawiciela. Podobnie Pius IX dążył do rozszerzenia tego święta liturgicznego na Kościół powszechny, (5) pragnąc zadośćuczynić ślubowi, jaki złożył on w Gaeta. W końcu Pius XI, papież naszej serdecznej pamięci, podczas obchodów 1900-lecia dzieła Odkupienia, podniósł wspomniane święto do rangi I klasy podwójnego rytu, tak aby poprzez rangę liturgicznej uroczystości samo nabożeństwo doznało nasilenia, a owoce łaski Krwi odkupieńczej obficiej spłynąć mogły na ludzkość.

8. Zatem idąc za przykładem naszych poprzedników i kierując się intencją dowartościowania kultu Najdroższej Krwi niepokalanego Baranka, zatwierdzamy litanię według porządku nadanego jej przez Św. Kongregację do spraw Rytów, (6) tym samym zachęcając do jej odmawiania w całym świecie katolickim, tak w sposób prywatny jak publiczny, udzielając wiernym dostępu do odpustów specjalnych. (7) Oby ten nowy akt troski o wszystkie Kościoły, (por. 1Kor 11,28)  tak właściwej papieskiej posłudze w czasach wielkich i pilnych potrzeb duchowych, zdołał rozbudzić w duszach wiernych przeświadczenie o nieprzemijającej, powszechnej i wielce praktycznej wartości wspólnej tym trzem wychwalanym tu nabożeństwom.

9. Toteż w miarę zbliżania się święta i miesiąca poświęconego kultowi Krwi Chrystusa, ceny naszego odkupienia, tudzież zadatku zbawienia i życia wiecznego, niechaj wierni wezmą go za temat pobożnych rozmyślań i jako motywację częstszej komunii sakramentalnej. Oświeceni przez zbawienne pouczenia, które nam podają święte księgi oraz ojcowie i doktorowie Kościoła, niechaj rozważają o niesłychanie obfitej i nieogarnionej wartości tej Krwi prawdziwie najdroższej, której to "jedna zaledwie kropla może zbawić świat od wszelkiej winy", (8) jak śpiewa Kościół wraz z Doktorem Anielskim i jak to mądrze potwierdził nasz poprzednik Klemens VI. (9)

10. Skoro tak nieskończona jest wartość Krwi Człowieka - Boga i podobnie niewyczerpana była miłość, która Go przynaglała już od ósmego dnia po narodzeniu, aby ją za nas przelał, a następnie w sposób niewypowiedziany ponowił ów zbawczy zamiar podczas modlitwy w Ogrójcu, (por. Łk 22, 43), kiedy był biczowany, koronowany cierniem, w drodze na Kalwarię, kiedy Go krzyżowano i w końcu brocząc nią z rozległej rany Swego boku - widok ten będąc dla nas nauką i przypomnieniem , że ta sama Krew Boża płynie we wszystkich sakramentach Kościoła - dlatego nie tylko słuszną jest rzeczą ale wielce sprawiedliwą, aby tej Krwi składali wszyscy odrodzeni w jej zbawczych strumieniach hołd adoracji, podyktowanej wdzięcznością i miłością.

11. Jest rzeczą ze wszech miar słuszną i zbawienną, aby adoracja uwielbienia kielicha Krwi Nowego Przymierza, zwłaszcza w chwili jego podniesienia podczas ofiary mszy św., znajdowała swe przedłużenie w akcie komunii z tą samą Krwią, nierozerwalnie związaną z ciałem Zbawiciela w sakramencie Eucharystii. Dlatego w jedności z kapłanem celebransem wierni prawdziwie mogą powtarzać w myślach słowa, które on wymawia w czasie komunii: "Podniosę kielich zbawienia i wezwę imienia Pana... Krew Chrystusa niechaj mnie strzeże na życie wieczne. Amen". Wierni, którzy godnie zbliżają się do Krwi Pańskiej, pozyskują obfite owoce odkupienia, zmartwychwstania i życia wiecznego, które wysłużyła ludzkości Krew przelana przez Chrystusa "z natchnienia Ducha Świętego". (Hbr 9,14) Wierni nakarmieni ciałem i napojeni Krwią Chrystusa stają się uczestnikami Jego mocy Bożej; tej samej mocy, dzięki której powstały niezliczone zastępy męczenników. I tak uzdolnieni chrześcijanie idą na spotkanie codziennych wyzwań i przeciwności, zbożnych wyrzeczeń, a czasem samego męczeństwa. Znoszą to wszystko dla obrony cnoty i Królestwa Bożego czując w sobie ową miłość gorejącą, która kazała wołać św. Janowi Chryzostomowi: "Odeszliśmy od tego stołu niczym lwy ziejące płomieniami. Staliśmy się postrachem dla demona, myśląc o tym, Kim jest nasz Wódz i jak niezmiernie nas miłuje... Ta Krew, gdy godnie przyjęta, oddala demony, przywołuje aniołów, a nawet samego Pana aniołów... Ta Krew wylana oczyszcza cały świat... Ona jest ceną wszechświata, za którą Chrystus odkupił Kościół... Takie myśli powinny pohamować nasze zmysły. Dokąd będziemy kurczowo uczepieni spraw tego świata? Dokąd, pytam, będziemy trwać w bezczynności? Dokąd będziemy zaniedbywać troskę o własne zbawienie? Rozważajmy dobrodziejstwa, których Pan raczył nam udzielić i spieszmy się odwdzięczyć się Mu za nie. Chwalmy Pana nie tylko naszą wiarą lecz także naszym życiem." (10)

12. O gdyby chrześcijanie częściej rozpamiętywali ojcowską przestrogę pierwszego papieża: "W bojaźni spędzajcie czas swojego pobytu na obczyźnie. Wiecie bowiem, że z waszego, odziedziczonego po przodkach, złego postępowania zostaliście wykupieni nie czymś przemijającym, srebrem czy złotem, ale drogocenną Krwią Chrystusa, jako baranka niepokalanego i bez zmazy." (1P 1,17b-19) O gdyby dali posłuch pouczeniu Apostoła Narodów: "Za wielką bowiem cenę zostaliście nabyci. Chwalcie więc Boga w waszym ciele!" (1Kor 6,20) Wówczas o ile godniejsze, bardziej budujące byłoby ich postępowanie; o ileż bardziej zbawienna dla całej ludzkości byłaby obecność Kościoła w świecie! O gdyby wszyscy ludzie przejęli się zaproszeniem łaskawego Boga, który pragnie ich wszystkich widzieć zbawionymi, (por. 1Tm 2,4), gdyż On zechciał, aby wszyscy byli odkupieni Krwią Swego Jednorodzonego Syna i wzywa ich, aby byli członkami jednego ciała mistycznego, mającego jako Głowę Chrystusa, to wów- czas o ile bardziej braterskie byłyby stosunki między osobami, grupami etnicznymi i całymi narodami! O ileż bardziej pokojowe, godne Boga i ludzkiej natury, stworzonej na obraz i podobieństwo Najwyższego, (por. Rdz 1,26) mielibyśmy współżycie społeczne!

13. To właśnie do tak wzniosłego powołania zapraszał św. Paweł wiernych spośród narodu wybranego, kuszonych myśleniem tęsknym za starym stylem życia, które było jedynie mglistą figurą i zapowiedzią nowego przymierza, gdy im wyjaśniał: "Wy natomiast przystąpiliście do góry Syjon, do miasta Boga żyjącego, Jeruzalem niebieskiego, do niezliczonej liczby aniołów, na uroczyste zebranie, do Kościoła pierworodnych, którzy są zapisani w niebiosach, do Boga, który sądzi wszystkich, do duchów sprawiedliwych, które już doszły do celu, do Pośrednika Nowego Testamentu - Jezusa, do pokropienia Krwią, która przemawia mocniej niż krew Abla." (Hbr 12,22-24)

14. Czcigodni Bracia! Ufamy, że tymi naszymi ojcowskimi pouczeniami podzielicie się z duchowieństwem jak również z wiernymi Wam powierzonymi, aby były chętnie w praktyce wykorzystane dla Waszej korzyści duchowej i zbawienia, tudzież ku wzbudzeniu płomiennej gorliwości. Przyzywając obfitość łask z Niebios i zapewniając o naszej szczególnej życzliwości, w którą obfituje nasze serce, udzielamy apostolskiego błogosławieństwa każdemu z Was, Waszym wspólnotom*, a w szczególności tym, którzy hojnie i pobożnie pragną odpowiedzieć na nasze, przedłożone w tym liście, zaproszenie.

 W Rzymie, u św. Piotra, dnia 30 czerwca 1960, w wigilię święta Najdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa, w drugim roku naszego Pontyfikatu.

Jan XXIII, papież

                      (Tłumaczył z języka portugalskiego ks. Tadeusz Pietrzyk)

 

Przypisy

Skróty * dosł. owczarniom Waszym

p. = pagina -- strona

s. = seguinte -- następny

cf. = confira -- porównaj

Off. = officium

Carta Enc. = carta enciclical -- encyklika

hino = hymn

5. Dekret Redempti sumos, z dn. 10 sierpnia 1849; por. Arch. Św.

Kongregacji d/s Rytów, Decr. ann. 1848 - 1849, karta 209.

7. Dekret ... ... ... , z dn. 3 marca 1960, por. AAS, 52 (1960), s.

420.

9. Bulla Unigenitus Dei Filius, z dn. 25 stycznia 1343. Denzinger,

Enchiridion Symbolorum 550 /=DS 1025/.

--------------------------------------------------------------

Przez Krew Jego Krzyża (Kol 1,20)


To wielka szkoda, że znak krzyża, znak haniebnej egzekucji skazanych na śmierć złoczyńców, stracił swoje oryginalne znaczenie. Krzyż już nie szokuje nas, ponieważ stał się ozdobą, wyrazem honoru, ornamentem... Aby przywrócić temu znakowi zwycięstwa jego pierwotną moc, warto przypominać o tym, że nie same belki wysłużyły nam odkupienie, ale Krew Zbawiciela:

1 Wiecie bowiem,
że z waszego
odziedziczonego po przodkach
złego postępowania
zostaliście wykupieni
nie czymś przemijającym
srebrem lub złotem,
ale drogocenną
Krwią Chrystusa,
jako baranka
niepokalanego i bez zmazy. (1P 1, 18-19)
  Krew Chrystusa a Eucharystia


Pan Jezus dał nam w Wieczerniku Eucharystię pod znakami chleba i wina. Z racji praktycznych i z powodu walki z przesadami heretyków przyjmowanie Krwi Chrystusa zarezerwowano jednak prawie wyłącznie dla kapłanów. Także po reformach liturgicznych Soboru Watykańskiego II możliwości nowego prawa są rzadko wprowadzane w życie, ponieważ wartość tego znaku dla rozwoju Kościoła i życia duchowego wierzących nie jest wystarczająco rozumiana i ceniona. Czy nie jest słuszne, że powstała wspólnota i ruch katolicki, które troszczą się o większą równowagę znaków liturgicznych?

2
Krew Chrystusa w służbie ewangelizacji


Śmierć i Zmartwychwstanie Pana Jezusa to centrum i szczyt Pisma św. Ewangelizacja ludzi polega przede wszystkim na tym, aby wprowadzić ich w tajemnicę paschalną. Chodzi nie tylko o to, by rozumieć, co się stało w Wieczerniku i na Golgocie i co uobecnia się przez liturgię Kościoła - życie według Ewangelii polega na tym, że człowiek uczy się umierać i zmartwychwstawać duchowo razem z Chrystusem. To jest cel właściwego kultu i nabożeństwa Krwi Zbawiciela.
Przez spojrzenie w świetle wiary na Krew Jezusa płynącą z fizycznych i duchowych ran ludzkości powstaje duchowość Krwi Chrystusa. Autentyczna medytacja i modlitwa do Krwi Chrystusa prowadzi nie tylko do Ziemi Świętej, gdzie Jezus żył, umarł i zmartwychwstał, ta modlitwa może stać się też drogą duchową dla ludzi dzisiaj - drogą, która prowadzi do zbawienia, do wolności chrześcijańskiej, do zdrowia duszy i ciała, do pojednania i pokoju...

Historia kultu

       Tajemnica Krwi Chrystusa jest ściśle związana z tajemnicą Krzyża i Eucharystii.
       W starożytnym Kościele kult Krwi Chrystusa wyrażał się w hymnach chrystologicznych śpiewanych podczas zebrań liturgicznych chrześcijan. Miał głównie charakter duchowy i publiczną formę przybierał w ofierze Mszy, podczas obrzędu Komunii świętej, którą opisuje Cyryl Jerozolimski w Katechezie o Mszy świętej.
       Wyraźne ślady kształtowania się kultu Krwi Chrystusa odnajdujemy u Klemensa Rzymskiego (I w.), który w I Liście do Kościoła w Koryncie zachęca: Zwróćmy nasze oczy na krew Chrystusa i rozważmy, jak bardzo jest ona droga Jego Ojcu: wylana za nasze zbawienie, przyniosła całemu światu łaskę nawrócenia. Przebiegnijmy myślą wszystkie pokolenia, a przekonamy się, że w każdym, jednym po drugim dawał Pan okazje do pokuty tym, którzy chcieli powrócić do Niego. Świadectwo daje Ignacy Antiocheński (pocz. II w.) w Liście do Kościoła w Filadelfii oraz w Liście do Kościoła w Smyrnie, w którym wyznaje wiarę, że zostaliśmy umocnieni w miłości przez Krew Chrystusową oraz uznaje, że tylko dzięki owocom Jego krzyża, dzięki Jego męce po Bożemu błogosławionej, jesteśmy, kim jesteśmy. Jako "sztandar Kościoła" przedstawiają Krew Chrystusa Justyn i Orygenes, zachęcając do czci i miłości na wzór żołnierzy wobec własnej chorągwi.
       Grzegorz z Nazjanzu (IV w.) uczył prawdziwej pobożności do Krwi Chrystusa, wyrażającej się w naśladowaniu cnót Pana, szczególnie w pokornym przyjmowaniu własnego cierpienia. Dla Jana Chryzostoma (IV w.) kult Krwi Chrystusa był uzasadniony z faktu jej boskości. Dostrzegał w niej widzialne narzędzie naszego zbawienia, cenę odkupienia, środek pojednania. Widząc w niej przyczynę naszego życia, w swych pismach pouczał: Ta Krew godnie przyjęta, czarta odstrasza, aniołów do nas przywołuje, samego Pana aniołów sprowadza... Ta Krew przelana cały świat obmywa... To jest ta cena świata; to jest cena, za którą Chrystus Pan Kościół kupił... Dokąd że tedy będziemy do rzeczy doczesnych przywiązani? Kiedyż się obudzimy? Jak długo troskę o nasze zbawienie zaniedbywać będziemy? (Homilia do św. Jana XLVI). Także św. Augustyn podkreślał, że Krew Chrystusa jest wyrazem miłości Chrystusa do ludzi, zachęcając do obchodu specjalnego święta ku jej czci.
       Ze względu na Krew Chrystusa czczone były także narzędzia męki Pańskiej i relikwie drzewa krzyża świętego. Hieronim w Liście do Eustiochium (nr 9) mówi o kolumnie biczowania: Pokazywano podtrzymujący portyk kościoła filar, zbroczony krwią Pana, do którego, jak mówią, przywiązano Pana i biczowano, aby pielgrzymi oddawali jej cześć. Grzegorz z Tours wspomina natomiast o tunice.
       Nabożeństwa do Krwi Chrystusa zaczęły się kształtować po upadku cesarstwa rzymskiego. Powstawały liczne hymny i sekwencje dla celów liturgicznych lub przeznaczonych do śpiewania podczas misteriów. Wśród nich na uwagę zasługują XII-wieczne lauda Ave caput cruentum przypisywane św. Bonawenturze lub św. Bernardowi z Clairvaux. Nabożeństwem do Krwi Chrystusa, związanym z Jego człowieczeństwem, przeniknięte są pisma i żywoty wspomnianych świętych oraz Gertrudy Wielkiej, Henryka Suzo, Katarzyny ze Sieny, Matyldy, Anieli z Foligno.
       Na rozwój tego kultu miały wpływ cudowne krwawienia wizerunków Jezusa ukrzyżowanego: np. krucyfiksu w Bejrucie, skąd cudowną krew rozdzielano do wielu kościołów. Krwawiły także konsekrowane Hostie w Ferrarze (1171 r.), gdzie w momencie przełamania konsekrowanej Hostii wytrysnęła z Niej tak obficie krew, że skropiła marmurową kryptę w tyle ołtarza, a sama Hostia przemieniła się w Ciało. W Bolsenie w 1263 r. niemiecki kapłan Piotr z Pragi, wątpiący w Realną Obecność Chrystusa w Eucharystii, wypowiadał słowa konsekracji, gdy krople krwi zaczęły spływać z Hostii, spadając na jego ręce i korporał.
       Najsławniejsze relikwie Krwi Chrystusa przechowywane są w Mantui (cząstka tej relikwii znajduje się w Częstochowie w Sanktuarium Krwi Chrystusa), w Wenecji, Ferrarze, Sarzanie, Brugii, Fécamp. Często nad tymi miejscami opiekę sprawują członkowie różnych towarzystw, bractw, stowarzyszeń powstałych dla czci i chwały Najdroższej Krwi. Znana wśród nich jest modlitwa przekazana ze starożytności, a nazywana - Siedem Przelań.
       Średniowieczna legenda o Graalu, który w tradycji chrześcijańskiej występował jako cyborium i kielich wraz z pateną i świętą włócznią (żołnierz rzymski miał przebić bok Ukrzyżowanego), także wycisnęła swój ślad w krzewieniu kultu. W okresie odrodzenia osłabł kult Krwi Chrystusa w pobożności ludowej, który jednak gorliwie szerzyła Maria Magdalena de Pazzi i Jan z Avili. XVII i XVIII w. wraz z rozpowszechnionym wśród duchowieństwa jansenizmem przyczynił się do upadku kultu Krwi Chrystusa, który pod pretekstem ludzkiej niegodności oddalał wiernych od sakramentów, w tym także od tajemnicy Krwi Chrystusa ukrytej w Eucharystii. Odrodzenie przyszło w XIX w. dzięki gorliwemu propagatorowi kultu - Kasperowi del Bufalo, założycielowi Zgromadzenia Misjonarzy Krwi Przenajdroższej. Poświęcił on nowe dzieło tajemnicy Krwi Chrystusa, ponieważ był przekonany, że: Niegdyś atakowano jedynie poszczególne prawdy wiary. W naszych czasach ten bój toczony jest przeciw religii, a zwłaszcza przeciw naszemu Ukrzyżowanemu Panu. Trzeba więc znów odnowić chwałę krzyża naszego Zbawiciela. Uzyskał w 1822 r. zezwolenie na obchodzenie liturgiczne święta Krwi Chrystusa 1 lipca we wszystkich domach swego stowarzyszenia, a później w miejscach istnienia Bractwa Najdroższej Krwi.
       Papież Pius IX dekretem Redempti sumus (1849) rozszerzył obchód święta na cały Kościół, a papież Pius X zatwierdził jego datę na 1 lipca. Do tego kultu zachęcał papież Jan XXIII w Liście apostolskim Inde a primis o rozszerzeniu nabożeństwa ku czci Przenajdroższej Krwi Pana Naszego Jezusa Chrystusa (1960 r.), na który powołuje się Jan Paweł II podczas swoich katechez.